Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziołolecznictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziołolecznictwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Zioła szwedzkie, cz.1



    

     Z ziołami szwedzkimi to zawsze miałam tak, że nie zwracałam na nie uwagi. Ot jest jakaś mieszanka, która jest dobra z różnych względów, dużo naszych rodzimych ziół, alkohol. Wiele razy też pytaliście się czy stosowałam ta mieszankę, gdzie kupić tanie zioła, jak zrobić i czy działa...
     Dodam jeszcze, że post nie jest sponsorowany i wszystkie produkty kupiłam za własne pieniądze :-)
       O ile książka Marii Treben Apteka Pana Boga jest podręcznikiem raczej nie dla mnie to od ostatniego spotkania zielarskiego patrzę na to wszystko nieco inaczej :-) Czytam, wącham, ważę i nadal poszukuję dodatkowych informacji. O wszystkim napiszę, ale na początek po prostu nastawiłam nalewkę z gotowej mieszanki.

    Mieszankę ziół szwedzkich kupiłam na targu, miejscu, gdzie wszelkich rzeczy jest ogrom, ale i cudne stoisko z przyprawami i ziołami również. Można również zioła kupić na stronie producenta [klik] w wersji 100 gram lub 1 kg. Cena za 100 gram to tylko 12 zł zarówno stacjonarnie, jak przez Internet. Jest to ta sama mieszanka ziół, którą często można kupić za 27-30zł. 
  

      W tej "oryginalnej" mieszance, za ok. 30zł  jest 92 g ziół: 

  • 10 g piołunu, 
  • 5 g mirry, 
  • 0,2 g szafranu,
  • 10 g liści sensu,
  • 10 g kamfory,
  • 10 g korzenia rabarbaru,
  • 10 g korzenia kurkumy,
  • 10 g manny,
  • 10 g teriaku,
  • 5 g dziewięćsiłu,
  • 10 g korzenia arcydzięgla.


     W mojej mieszance za 12 zł mam 100 g ziół: piołun, mirrę, szafran, liście sensu, kamforę naturalną, korzeń rabarbaru, korzeń kurkumy, mannę, teriak, korzeń dziewięciu-sił i korzeń arcydzięgla. Nie znamy niestety proporcji danego ziela w całych szwedzkich ziołach.

    Cena mojej mieszanki jest bardzo niska i wychodzi ekonomicznie. Przygotowanie mieszanki samodzielnie polegające na skompletowaniu składników samodzielnie to koszt w okolicach 100 zł, jeśli nie więcej. Biorąc pod uwagę cenę szafranu, dobrej jakości kurkumę, kamforę, mirrę - nie byle jaką, do kadzideł, ale do spożycia - wychodzi niekoniecznie ciekawie finansowo.



      Do zalania ziół zaleca się różny alkohol: od wódki zbożowej, owocowej, aż do czerwonego wina. Słyszałam nawet, że można użyć spirytusu, ale jak już wiele razy pisałam: szkoda, by taka zawartość alkoholu wypaliła wszystkie olejki z delikatnych części rośliny jak np. liść.
     Kupiłam wódkę żytnią - 0, 5 litra. Przeliczyłam proporcję i na posiadana ilość alkoholu wzięłam ok. 30,5 grama ziół. Wszystko umieściłam w dużym, szerokim słoiku. Zaleca się by nalewka stała na słońcu w ciepłym miejscu.....  z racji braku jednego i drugiego postawiłam nalewkę przy kaloryferze :-) Mieszam codziennie i czekam aż upłynie 14 dni, by przecedzić płyn i zlać do butelki.






poniedziałek, 29 grudnia 2014

Henna Khadi - orzechowy brąz

      W Internecie nic nie ginie i dzięki temu odnalazłam na wizażowym forum moje zdjęcia. Wygrzebanie ich z czeluści archiwalnym wpisów trochę czasu mi zajęło, ale się udało!

       Zatem: poniżej efekty mojego pierwszego farbowania prawdziwą henną. Zdjęcia są z grudnia 2011 roku. Było to moje pierwsze farbowanie henną. Wcześniej używałam tylko chemicznych farb, miałam odrosty, przesuszone końcówki. Po pewnym czasie olejowania/namaszczania włosów i skalpu olejami odważyłam się na naturalne farbowanie.   

     
     Pierwsze zdjęcie po lewej: tuż przed farbowaniem henną. Odrostów niestety nie widać, ale kolory lekko rude to po prostu wypłowiałe brązy. Farbowałam je jeszcze kolorem 5.3 Jasny Złoty brąz Garnniera - naprawdę dawał ciemny brązowy odcień, no ale tu spłukany już do granic możliwości.
     Dwa kolejne zdjęcia to henna Khadi: orzechowy brąz. Kolor już utlenianiu się i po 2 myciach, więc ostateczny, który już się nie zmienił.




  

      Udało się również odnaleźć zdjęcia po farbowaniu w lepszej rozdzielczości - są duże, więc można powiększyć i patrzeć do woli :-)




    Z henną, ale tą prawdziwą to jest tak, że i nadaje kolor i odżywia. Więcej z tym zabawy, więcej czasu przy farbowaniu, potem utlenianie i dopiero mycie włosów. Pamiętam, że po hennie zawsze włosy były piękniejsze, bardziej lśniącej i lepiej się układały. 
     Znalazłam jeszcze ciekawostkę: zdjęcie wody z paprochami - w sensie z ziołami - po pierwszym płukaniu włosów po farbowaniu. Wszystkie zioła są świetnie zmielone, ale jednak coś tak się znalazło.

    Obecnie nie farbuję już włosów. Obcięłam je pewnego czasu niemal na zero [klik], namaszczam olejami, myję mydełkami, stosuję naturalną pielęgnację i tylko czasami myślę o tych pięknych hennowych brązach :-)


    A ponieważ pytanie z e-maila tyczyło się pytań o hennę Khadi i tonacji ciepłej i zimnej brązowych kolorów to odpowiadam:

    Generalnie dużo zależy od koloru wyjściowego włosów, ich stanu i tego czy były wcześniej farbowane, a jeśli tak to: czy naturalną czy chemiczna farbą.


Kolor henny Khadi
Kolor włosów po farbowaniu



naturalna henna - jasny brąz


jasny brąz w ciepłym odcieniu rudości



naturalna henna - orzechowy brąz

średni orzechowy brąz o zimnym odcieniu, bez rudej poświaty


naturalna henna - ciemny brąz

ciemny czekoladowy brąz bez rudej poświaty





    Przy okazji przypominam o opróżnieniu swoich słoików szczęścia! :-)

piątek, 15 sierpnia 2014

Nagietek lekarski i przepis na maść nagietkową


   
      Ciemnopomarańczowy kwiat ma tyle cudownych właściwości, że powinien go hodować każdy w ogródku lub na balkonie. Z nagietka można wykonać leczniczą maść, którą dawniej robiono na bazie smalcu zwierzęcego, nalewkę pomagającą na wiele narządów w jamie brzusznej, czy na problemy kobiece.
     Nagietek można wykorzystywać do płukania gardła, okładów dla zwierząt, jako zwykły napar zamiast herbaty lub do farbowania tkanin i włosów. Nagietkiem barwi się również ciasta, masło i sery. Młode listki tej rośliny można dodawać do sałatek.

Nagietek jest wyjątkową rośliną, ponieważ przepowiada pogodę....

     Kwiat, a właściwie ułożenie płatków to naturalny barometr. Rano około 8-9 godziny płatki ułożone równolegle do ziemi (jak na zdjęciach) zapowiadają słoneczną i bezdeszczową pogodę.


Pomarańczowe czy żółte?

      Zanim w ogóle przejdziemy do zbierania koszyczków nagietka warto przyjrzeć się odmianom i kolorom płatków. Najważniejsza uwaga: do celów leczniczych zbieramy tylko te kwiaty, które mają pomarańczowe płatki, a nie żółte. Żółte nie mają tak silnych właściwości leczniczych jak te pomarańczowe i ciemnopomarańczowe.
     Jeśli chcesz zasuszyć płatki nagietka nie rób tego na słońcu, ponieważ wyblakną i stracą swój piękny kolor.

Właściwości lecznicze nagietka

   Ze wszystkich możliwych zajęć, szkoleń, spotkań zielarskich itp. nagietek zawsze okazywał się najbardziej cudownym lekarstwem. Tanim, dostępnym, łatwym do wyhodowania i łatwym w obróbce (zrywaniu, suszeniu).
    Płatki nagietka zawierają: flawonoidy, karotenoidy, alkohole trójterpenowe  olejki eteryczne,  kwasy organiczne (oleanowy, jabłkowy, salicylowy), żywice, śluzy, gorycze, fitocydy, saponiny, witaminy: A, C, P, sole mineralne (dużo magnezu  manganu), garbniki i hormony.


Zastosowanie lecznicze nagietka

     Nagietka można używać wewnętrznie, w formie naparów (więcej informacji na temat przyrządzania ziół jest tutaj): na pobudzenie miesiączkowania, czy na pobudzenie trawienia. Napar działa bakteriobójczo. Kwiaty nagietka pomagają wydalić toksyczne związki z organizmu.
     Pomarańczowy kolor płatków to informacja dla nas, że to ziele pomaga na wszelkie problemy ze zbyt małą ilością żółci w organizmie, a także reguluje ogólnie pracę całych dróg żółciowych. Napar pomaga także przy nieżytach i stanach pooperacyjnych żołądka.
     Naparu z nagietka można żyć do płukania gardła, przemywania twarzy (świetnie oczyszcza z wągrów i koi po opalaniu). Sprawdziliśmy też, że działa podobnie jak rumianek i świetlik w okładach na oczy, a nawet zmniejsza tzw. jęczmień na powiekach.



Kiedy używać maści nagietkowej?
  • przy zranieniach, zadrapaniach, skaleczeniach, 
  • przy niewielkich rankach,
  • na stłuczenia, siniaki 
  • na blizny pooperacyjne,
  • na żylaki i owrzodzenia żylakowe,
  • na popękaną, twardą i zrogowaciałą skórę,
  • na ugryzienia owadów,
  • na oczyszczenia skóry z wągrów,
  • na oparzenia (nawet promieniami: nadfioletowym i Rentgena),
  • przy rożnego rodzaju zapaleniach skóry,
  • na odmrożenia (źródła podają, że maść nagietkową na odmrożenia należy wymieszać z naftą,w proporcji 5: 1 - 1 porcja nafty na 5 porcji maści).
      U mnie w praktyce wygląda to tak: wklepuję i wsmarowuję maść w całe ciało po kąpieli. Jeśli pojawiają się jakieś otarcia, siniaki, spękania itd. zmienione miejsca traktuję maścią kilka razy dziennie. Siniaki schodzą bardzo szybko, zadrapania łatwiej się goją, a blizny są mniejsze.


Przygotowanie maści z nagietka to żaden problem. Moje ulubione "kremy" to te najprostsze, gdzie nie potrzebna jest mi waga i kroplomierz do przygotowania kosmetyku. Tutaj pokazywałam krem o postaci masełka. bardzo prosty w wykonaniu. 
     Maść nagietkowa bardzo różni się kolorem od tej sprzedawanej w aptekach i produkowanej na bazie ropopochodnej wazeliny. Na zdjęciu poniżej są dwa słoiczki: w pierwszym od lewej, jest jeszcze płynna maść bez dodatków. To po prawej ciemno pomarańczowa jest już kilkoma kroplami oleju z rokitnika.



Czym podkręcić maść?
  • dodałam: oleju z rokitnika i eterycznego olejku pomarańczowego jako konserwantu,
  • można dodać równie: jeżówkę purpurową, korzeń żywokostu, płatki arniki dla wzmocnienia gojących właściwości maści,
  • można dodać jakikolwiek naturalny półprodukt kosmetyczny wg klucza; podobne właściwości lecznicze, zapachowe i kolorystyczne.

PRZYGOTOWANIE MAŚCI NAGIETKOWEJ

Składniki:
  • macerat z płatków nagietka (olej zimnotłoczony i płatki nagietka),
  • olej z rokitnika,
  • olejek eteryczny pomarańczowy,
  • masło shea, 
  • masło kakaowe,
  • wosk candelila (do wersji wegańskiej) lub wosk pszczeli (niewidoczne na fotografii).

MACERAT: świeże płatki nagietka zalać olejem. Najlepiej nich będzie delikatny, np, winogronowy, z orzechów włoskich. Podgrzewać na małym ogniu. W wielu książkach zielarskich i na kursach podawano przepis by podgrzewać płatki 2-3 godziny, ja zrobiłam to przez niecałą godzinę. Całość przecedziłam.




MAŚĆ: wszystkie składniki oprócz olejku eterycznego rozpuścić w kąpieli wodnej. Gdy przestygnie dodać olejek eteryczny i przelać do pojemników. Odstawić do zastygnięcia.
     W zależności od pory roku i miejsca przechowywania maść może mieć różną konsystencję, jeśli jest za rzadka, rozpuścić ją ponownie w kąpieli wodnej i dodać większą ilość wosku.

                                                            .........................................


     Dawniej nasze babcie i prababcie taką maść robiły na bazie smalcu. Dziś mam dostępne różnego rodzaju masła i oleje niezwierzęcego pochodzenia i bardzo to cenię. Nie będę rozwijać tu dyskusji pt. co jest zdrowsze: masło kakaowe, masło shea sprowadzane z zagranicy i czasem niewiadomego do końca pochodzenia (problem sprawiedliwego handlu poruszony był tutaj) czy smalec np. wieprzowy pozyskiwany przy uboju zwierzęcia, gdzieś u sąsiada. Dla mnie istotny jest fakt weganizmu czy wegetarianizmu...




.........................................
Źródła:

1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
2. I. Gumowska "Ziółka i my."
3. Z. Przybylak " Sławne kuracje uzdrawiające."
4. własne notatki z różnych źródeł

środa, 23 lipca 2014

Ziołowy proszek do zębów Babuszki Agafii


   


     

      Kolejna cudowna mieszanka do czyszczenia zębów. Cudowna ponieważ zachwyca mnie składem, ogromną wydajnością, smakiem i konsystencją: gładki, dokładnie zmielony proszek. Jest wegańska i z samych ziół.
      Cala seria rosyjskich, naturalnych kosmetyków Receptury Babuszki Agafii zawdzięcza swoją sławę chyba tylko blogerom. Widziałam ogrom recenzji pozytywnych i negatywnych.  Dziwiłam się i zastanawiałam, że chyba coś jest nie tak z Babuszką i kupiłam szampon, odżywki do włosów i proszek do czyszczenia zębów. Wszystkie produkty mnie zachwycają, ale napisze tylko o proszku do czyszczenia zębów :-)





Z ulotki dowiedziałam się m.in., że kosmetyki Babuszki Agafii:

  • są pierwszym na rynku rosyjskim kosmetykami organicznymi (znak ICEA),
  • podczas produkcji wykorzystywane są oleje i ekstrakty organiczne (znak EOCERT),
  • owoce, rośliny zioła pochodzą z Syberii i rejonów całego Nadbajkala - czyli mamy ekologicznie czyste miejsca, 
  • wszystkie składniki podczas produkcji nie są wystawione na wysokie temperatury, więc nie tracą swoich właściwości,
  • nie mają w składzie: SLS, parabenów, olei mineralnych, produktów ropopochodnych, sztucznych substancji zapachowych,
  • woda, która jest w kosmetykach jest przygotowywana w następujący sposób: wodę zamarza się, potem usuwa z niej sól i dopiero wtedy się ją rozmraża (pisałam kiedyś o wodzie strukturowanej kilka słów, ale chyba czas na większy wpis :-). Woda w kosmetykach Babuszki Agafii ma protokół laboratorium "InVitro" nr 1576 z dn. 23 października 2009 roku,
  • niektóre opakowania nie zawierają polichlorku winylu - czyli mamy przyjemniejsze dla zdrowia opakowanie, ale producent takiej buteleczki i samych kosmetyków ma dużo więcej roboty.


     Kiedyś już chyba pisałam, że cała koncepcja Babuszki Agafii mogła się wziąć od osób zainspirowanych Dzwoniącymi cedrami Anastazji. Dużo w ich produktach jest ziół występujących na terenach Rosji, lokalnych ziołowych lekarstw, roślin, magicznego oleju z orzeszków cedrowych. Jakby nie patrzył większość tych roślin jest nam znana - co widać w analizie składu. Niby nic ciekawego, ale mieszanka ziół ma tak wyważone proporcje, że nawet smak jest przyjemny. 

     Proszek do czyszczenia zębów jest wegański!! Składniki nie były testowane na zwierzętach.

    Pudełeczko to aż 120 ml gładko zmielonego, jasnozielonego proszku. Oprócz ziołowego proszku do zębów jest jeszcze miętowa wersja w podobnym opakowaniu, ale z innym odcieniem zieleni. Mój proszek (ziołowy) pachnie...miętą. Przypomnijcie sobie zapach miętowej pasty z dzieciństwa - taki zapach ma ta proszkowa wersja. Ciekawi mnie jak pachnie wersja miętowa. Super, ekstra miętą??? Jeśli ktoś ma porównanie obu proszków to proszę o komentarz.

 Samo opakowanie to: tekturka falista z banderolą, a w niej plastikowe, zakręcane pudełko z przekładką! Jest to świetne rozwiązanie bo po otwarciu pudełka jest zabezpieczenie i niechcący raczej proszek nie wyląduje na podłodze :-) Foto poniżej.



    Wydajność. Wydaje mi się, że przy codziennym stosowaniu proszku takie opakowanie wystarczy na 2,5- 2 lata. Wydaje mi się. Być może, że nawet na więcej, bo mam wrażenie, że proszku wcale nie ubywa.

     Informacja od producenta mówi, że proszek - pasta do zębów nie tylko chroni przed próchnicą, wzmacnia szkliw i likwiduje nalot nazębny. Po analizie każdego ze składników widzę, że ogólnie (naprawdę ogólnie) proszek działa: leczniczo, wzmacniająco, antybakteryjnie, odświeżająco i odkażająco na jamę ustną.

Analiza INCI: 
Organic Pinus Sibirica Extract - cedr syberyjski, występuje naturalnie tylko na Syberii. Działanie ma łagodzące, wzmacniające, odświeżające i kojące.SyberiiRosa Canina Fruit Oil - olej z owców dzikiej róży, zna ją każdy. Oprócz witaminy C mamy trochę kwasów organicznych, flawonoidów, pektyn i garbników.Pulmunaria Officinalis Powder - zmielona miodunka plamista. Ta roślina jest rzadka w Polsce, ale ma znaną jako chwast inną siostrę: miodunkę ćmę :-). Obie mają identyczne działanie: kojące, przyśpieszające gojenie. Nie wiem tylko dlaczego na opakowaniu jest "pulmunaria", skroro łacińska nazwa to " plumonaria"..

Potentilla Erecta Powder - pięciornik kurze ziele i żadne tam na potencję :-). Tą roślinę również zna każdy kto po łąkach i polach chodzi i pracuje. Ma właściwości: bakteriobójcze, ściągające. Leczy stany zapalne gardła. Jak się okazuje pięciornik jest stosowany jako składnik wielu past, nawet tych tradycyjnych.Bergenia Crassifolia Powder - bergenia grubolistna to typowo rosyjsko-ałtajska roślinka, u nas podobno są uprawy. Moje książki zielarskie nic nie podają na temat jej właściwości leczniczych :-(Alchemilla Vulgaris Powder - przywrotnik pospolity. Ma saponiny, więc jego zawartośc może wpływać na tą małą piankę. Również działa przeciwzapalnie i ściągajaco.Mentha Pipeperita (Peppermint) Leaf Powder - mięta pieprzowa. Zmielone liście mięty nadają smak mieszance, ale i mają właściwości przeciwbakteryjne i odkażające. Organum Vulgare Powder - oregano lub lebiodka pospolita (a w naszym kręgu: lembioza :-). Chwast okrutny, ale ma działanie lecznicze: dezynfekuje, odświeża i odtruwa.Chamomilla Recutita Powder - sproszkowany rumianek ma za zadanie łagodzić, działać przeciwzapalnie i łagodząco.  Rhodiola Rosea Powder - różeniec górski. O tej roślinie nic nie wiem niestety. Informacje w internetowej encyklopedii mówią jedynie, że ta odmiana różeńca jest w Rosji jak zeń-szeń.Plantago Major Powder - babka z okrągłymi liśćmi. Działa łagodząco, kojąco i przyśpiesza gojenie.Hypericum Perforatum Powder - proszek z dziurawca zwyczajnego przede wszystkim łagodzi, ma działanie bakteriobójcze, dezynfekujące i wzmacniające. Spiraea Ulmaria Powder -wiązówka błotna. Ogólnie działa na wszelkie problemy z górnymi drogami oddechowymi, przeciwbiegunkowo i przeciwkrwotocznie. Wzmacnia zatem dziąsła.Thymus Vulgaris Powder - macierzanka lub tymianek, ma działanie bakteriobójcze, grzybobójcze, działa odświeżająco.Calendula Officinalis Powder - nagietek lekarski przede wszystkim łagodzi i przyspiesza gojenie.Robies Nigrum Powder - sproszkowana porzeczka czarna ma działanie przeciwzapalne.Vaccinium Angustifclium Leaf Powder - ekstrakt z liści borówki, ma działanie przeciwzapalne i antybakteryjne.Vaccinium Vitis-Idaea Leaf Powder - borówka brusznica działa antybakteryjnie.Calcium Carbonate - węglan wapnia,podstawowy składnik minerałów, popularnie wykorzystywany w mineralnych kosmetykach.Charcoal Powder - węgiel aktywny, o którym pisałam np. tutaj.

 No i dla porównania wersja miętowa proszku (foto poniżej)to:      



Organic Mentha Piperita (peppermint) Leaf Extract -mięta pieprzowa
Organic Melissa Officinalis Leaf Extract - melisa lekarska
autor: Rani Art
Organic Schizandra Chinensis Fruit Extract - cytryniec chiński
Calcium Carbonare - węglan wapnia
Sodium Bicarbonate  - soda oczyszczona
Mentha Piperita Essential Oil - olejek eteryczny z mięty pieprzowej
Salvia Officinalis Essential Oil -  olejek eteryczny z szałwii.

A po co ja tyle czasu poświęciłam na wypisanie właściwości i analizę składu?

    A dlatego, by czytelnik chcąc bardzo mógł sobie sam taką pastę-proszek do zębów zrobić. Zasada istnieje zawsze ta sama: im wyżej dany składnik na liście INCI na opakowaniu, tym więcej go w produkcie. W tym przypadku w proszku Agafii najwięcej mamy, a najmniej. 
     Ta analiza składu uświadamia tez pewną rzecz: każdy zielarz i zielarka wiedzą ile czasu trzeba poświęcić na: znalezienie na niezanieczyszczonym terenie danej rośliny, przygotowanie do suszenia, na samo suszenie (bo to nie jest tak, ze się rzuci/na sznurku powiesi i się samo suszy :-), a potem na zabezpieczenie i przechowywanie ziela. Potem jest dopiero wykorzystywanie do leków, kosmetyków. Cały ten proces to wielka radość i praca, ale błagam niech nikt nie mówi, że nawet te 20 zł za proszek Babuszki Agafii to drogo...

Gdzie kupić? 

      Wyprzedzam tradycyjne pytanie :-). Z dostępnością tych rosyjskich kosmetyków niestety nadal jest ciężko. Kiedyś pisałam, gdzie kupuję równie mało dostępne, ale dobre i od sprawdzonego sprzedawcy oleje indyjskie do włosów. Wszystkie produkty Babuszki Agafii również pochodzą od Rani Art. Możecie je kupić tutaj w sklepiku lub tutaj na portalu aukcyjnym.

      EDIT: Ania, właścicielka sklepiku ma dla Was niespodziankę... przy składaniu zamówienia w jej sklepiku dodajcie hasło/kod: Cudowne diety. Kod upoważnia do jednorazowej zniżki na wszystkie produkty Babuszki Agafii w wysokości 5 % :-)


czwartek, 17 lipca 2014

Cudownie na niebiesko

      Ktoś mi ostatnio powiedział by jeść garściami niebieskie owoce póki są. Chwilę się zastanowiłam i rzeczywiście jakoś Natura nie dała nam za dużo niebieskich owoców. Są niby czarne, granatowe, zielone, niby są tzw. owoce leśne, ale tu też i różowo i czerwono... Niebieskiego mało i wśród kwiatów i w samej przyrodzie. A lato sprzyja i noszeniu niebieskich ubrań, plaży z niebieską wodą i może trochę kolokwialnie i na wyrost (bo chemtrail jest teraz dużo) - czystemu niebu. 
     Z otaczaniem się niebieskim kolorem to ja nic nowego nie wymyślę, bo chyba każdy wie, że każdy odcień niebieskiego ma działanie ochładzające. Nawet taki turkus działa uspokajająco i daje poczucie bezpieczeństwa. Specjaliści od reklam, marketingu wykorzystują cała paletę niebieskiego i wpływają na naszą podświadomość :-) 
     

      A jedzenie? Pomijając lody w kolorze smerfowym (!) mamy niewiele: borówki amerykańskie, jagody leśne (borówka czernica), jagody kamczackie, jeżyny, porzeczka, aronia, owoce czarnego bzu, bakłażany, śliwki. A jak ktoś się uprze to można pod ten niebieskie i podciągnąć winogron, czarne maliny, figi, czarne ziemniaki a podobno i fioletowa kapustę... Czy coś pominęłam?
     Tutaj kiedyś napisałam, że  niebieskie owoce są bogate w przeciwutleniacze. Polifenole wzmacniają naczynia krwionośne i opóźniają starzenie się skóry. Cudowne niebieskie właściwości chronią przed nowotworami. O śliwkach pojawił się osobny wpis tutaj

      Szukając dodatkowych informacji na temat niebieskich owoców w starych książkach zielarskich znalazłam dużo wskazówek do wykorzystywania liści poszczególnych roślin. Owoce same w sobie mają cudowne właściwości, ale liście po specjalnym przygotowaniu staja się nie mniej ważnym elementem rośliny w leczeniu czy zapobieganiu. Na temat wykorzystania korzeni czy pędów nie znalazłam praktycznie nic.

      Jako ciekawostkę  mogę napisać, że nawet samo farbowanie ubrań, czy wełny do przędzenia, albo farbowanie mydełek naturalnymi suszonymi lub surowymi wywarami z wymienionych wcześniej owoców nigdy nie dało mi pięknego niebieskiego koloru, zawsze jest to bardzo wypłowiałe "coś" jak niemalże doszczętnie sprane jeansy, albo brudno-szare coś :-) Niebieski kolor wykorzystywany  kiedyś w przemyśle to liście indygowca barwierskiego, urzetu i ( co się dowiedziałam ostatnio) nawet z rdestu ptasiego i marzanny... Dziś niestety chyba wszystko farbowane jest barwnikami sztucznego pochodzenia. Czasem sama chemia.




       Czarne jagody, czarne maliny, borówki, jeżyny  i wszystkie owoce leśne to przede wszystkim dobroć składników odżywczych. Zawierają:
  • antocyjany-czyli po prostu naturalny barwnik, ten niebieski akurat w jagodach ma silne działanie przeciwutleniające. Zatem jedząc jagody odmładzamy organizm pozbywając się wolnych rodników.
  • flawonoidy - kolejne przeciwutleniacze, blokują szkodliwy wpływ wolnych rodników na komórki nerwowe w mózgu, poprawiają krążenie w mózgu- a to usprawnia procesy pamięci,
  • kempferol- składnik brzmi tajemniczo, ale działa antynowotworowo, są badania,gdzie wykazano, ze może obniżać stężenie cholesterolu (LDL - tego złego)
  • kwas elaginowy - neutralizuje czynniki rakotwórcze, tu akurat maliny i jeżyny mają go najwięcej
  • kwercetyna - zapobiega chorobom serca,nowotworom i zaćmie, może łagodzić również objawy alergii i astmy,chroni płuca przed toksynami obecnymi w środowisku
  • taniny-  tu głównie prym wiedzie żurawina, jeżyna. Taniny zapobiegają osiadaniu bakterii na ściankach przewodu moczowego
  • witamina C - wzmacnia układ odpornościowy oraz tkankę łączną.

      Ważne: gotowanie niszczy wit. c i kwas foliowy, ale nie wpływa na kwas elaginowy.
Czarne jagody zapobiegają utracie pamięcią związanej z wiekiem i nawet odwracają ten proces. -  w trakcie badań. I jeszcze kilka informacji:

Borówki
      Stosuje się jako środek przeciwgorączkowy. Działają dobrze przy biegunce, nieżytach górnych dróg oddechowych, w początkowych stadiach cukrzycy, jako środek moczopędny. Na owsiki przeprowadza się kurację przez kilka dni. Dawniej robiono lewatywy na glisty i owsiki i przy krwawieniach hemoroidalnych.

Bez czarny
      Znów ma bardzo szerokie właściwości zdrowotne: napotne, przeciwgorączkowe, czyszczące krew, przeczyszczające, moczopędne, przeciwbólowe, przeciwreumatyczne. Bez czarny to nie tylko owoce, które można wykorzystać na wiele sposobów, ale i kwiaty, które również charakteryzują się właściwościami leczniczymi. 


       Jeśli pójdziemy w kierunku ziół to mamy (znane mi): bławatek (chaber), jałowiec, malwa czarna, lawenda, fiołek polny.





Bławatek (chaber)
      Cudne niebieskie kwiaty bławatka mają właściwości: moczopędne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwalergiczne. Stosuje się je również przy zaburzeniach miesiączkowania i przy różnych schorzeniach oczu. Napar z kwiatów stosowało się kiedyś do płukania gardła i jamy ustnej. 

Fiołek polny
      Popularnie zwany bratkiem jest kolejnym ziółkiem - chwastem :-) Nigdy jeszcze nie widziałam pola uprawnego tej rośliny i szczerze powiedziawszy nie wiem skąd producenci  ziół/herbatek mają fiołka aż tyle... Najbardziej znane wykorzystanie fiołka to łagodzące. Pozwala zmniejszyć lub wyleczyć wypryski i zmiany skórne, reguluje przemianę materii. Starszym polecano kiedyś picie naparów z bratka przy skąpomoczu, obrzękach nóg i miażdżycy.

Owoce jałowca
      Znane bardziej jako przyprawa również mają wiele cudownych właściwości. Od działania moczopędnego, pobudzającego apetyt, poprawiającego trawienie, łagodzącego zapalenie korzonków nerwowych po łagodzenie nerwobóli. Ale pamiętajcie by owoców jałowca nie przedawkować (a podrażnienie nerek jest niemiłe).

Lawenda
      Moja ulubiona :-) Najczęściej wykorzystywane są kwiaty i w kosmetyce i w leczeniu ziołami jaki w życiu codziennym (mam na myśli wykorzystanie lawenda jako specyfiku na mole). Jako zioło używam jej przy bólach brzucha i wzdęciach. Olejek lawendowy to pomocny zapach przy zasypianiu, nerwobólach, wszelkich problemach z drogami oddechowymi. Kąpiele z olejkiem albo wywarem pomagają na wszelkiego rodzaju kontuzje, stłuczenia, siniaki, bolące mięśnie, naciągnięte ścięgna czy tzw. zakwasy.




.........................................
Źródła:

1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."

2.  I. Gumowska "Ziółka i my."
3.  "Jesteś tym, co jesz" G. McKeith
4. "Zdrowie na talerzu. Lecznicze właściwości potraw."
5. "Surowa dieta oczyszczająca. Sposób na zdrowy organizm" N. Rose 


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Dżem z pędów świerkowych



      Wszystko zaczęło się od słynnych syropów pewnej marki, jeszcze potem kilka innych firm również wypuściło nowy produkt z pędów sosny. Pomysł jak najbardziej OK, ale ja się bardzo zbuntowałam, bo w syropie z pędów sosny czy świerku samych pędów niewiele, dodatków od groma, a cena niekoniecznie adekwatna do zawartości. Zatem w sezonie na pędy sosny/świerku powstał może nie syrop, a dżem, który z powodzeniem dodaję do herbat i nakładam na jakieś pieczywo.

      Trochę się spóźniłam niestety z wpisem, ale mam nadzieję, że zainspiruję kogoś na następny rok :-) 
      Pędy sosny lub świerku pojawiają się zazwyczaj w maju, czasem koniec kwietnia. 
     Dwie uwagi ode mnie: ni ogałacamy młodych i starych drzew do zera, zebranie więcej niż 1/4 pędów to dla mnie już niszczenie sosny czy świerku. Pędy przerośnięte, powiedzmy więcej niż 5 cm - niektórzy twierdzą, że więcej niż 10 cm - nie nadają się do zrobienia dżemu i syropu, bo mogą fermentować i są bardzo twarde do posiekania.

      Zapewne wiele ze starszych czytelników pamięta bardzo słodkie syropy na kaszel, drapiące gardło ze swojego dzieciństwa. Były bardzo słodkie i czasami posmak żywicy sprawiał, że język drętwiał :-)

      Syrop wykonuje się bardzo prosto: w dużym słoju układa warstwami pędy sosny lub świerku i przesypuje je cukrem. Taki słój nakrywa gazą, na 2 miesiące odstawia. A ja dla bezpieczeństwa co jakiś czas zawsze wymieszam całą zawartość solidnie potrząsając słojem. Następnie zlewa do butelek i dodaje odrobinę spirytusu, by syrop się nie zepsuł.

      Dżem wyszedł nieco przez przypadek :-), bo się napatrzyłam na przepis na marmoladę u Mr. Wilsona...i poszło, a dżemo-marmoladę robi się go równie prosto jak syrop. Skraca się również czas , bo już po usmażeniu lekarstwo można spożywać. 

     Pędy sosny lub świerku trzeba bardzo drobno pokroić, im większe igły zostawimy - tym większy dyskomfort podczas spożywania. Posiekane pędy wrzucić do garnka, zasypać cukrem, dodać odrobinę wody i smażyć na małym ogniu aż cukier ładnie się roztopi i delikatnie ściemnieje. Nie smażyłam tego godzinę, lub kilka dni jak typowy dżem, ale żaden słoiczek nie popsuł mi się jeszcze, a marmoladę robię już drugi rok. Nie przecedzałam syropu od igliwia, więc mam dość gęsty dżem, sam syrop jest płynny i nie twardnieje tak bardzo.




Dlaczego syropy/dżemy/marmolady są tak cudowne? 
Słów kilka o właściwościach leczniczych pędów sosny i świerku.

      Przede wszystkim trzeba zacząć od witamin. Te drzewa iglaste, a konkretnie pączki i igliwie zawierają:


  • olejek lotny (w tym terpentyny),
  • żywice,
  • gorycze,
  • witaminę C,
  • garbniki,
  • flawonoidy.
     Oprócz działania wykrztuśnego i przeciwbakteryjnego pączki sosny działają lekko moczopędnie i napotnie. Inhalacje olejkami z drzew iglastych wspomagają oczyszczanie płuc i oskrzeli. Kąpiele z dodatkiem igliwia odkażają i działają antybakteryjnie.


       Magia - czyli jak dawniej wykorzystywano lecznicze właściwości sosny i świerku.

    Jak się okazuje drzewa iglaste zachwycały też ludzi 3 tysiące lat temu. Czczono je jakby bardziej od liściastych i dbano o duchy zamieszkujące w nich. Mieszkańcom drzew nie składano ofiar, ale pito herbaty z pędów pod danym drzewem - taki zwyczaj panował w Chinach i Japonii :-) Grecja i Rzym to miejsca, gdzie sosnę traktowano również dostojnie: była poświęcona bogini płodności i przyrody. A na terenach zamieszkałych przez Słowian szyszki sosny składano bożkom w ofierze.

      Dawniej wykorzystywano igliwie, szyszki, smołę sosnową, popiół ze spalonych igieł. 
     Nasiona sosny (zobaczcie ten wpis u Mr. Wilsona) jedzono przy dychawicy i wszelkich problemach z oddychaniem. Nalewki przygotowywane na pędach lub młodych szyszkach były lekarstwem na gruźlicę płuc. Specjalnie przygotowana tzw. wełna leśna była ważnym elementem w materacu każdej osoby chorującej na reumatyzm. Smołę sosnowa używano w chorobach skóry i paznokci. Bursztyn - skamieniała żywica - był od wieków uznawany za kamień święty. Noszony przy ciele przywracał zdrowie, był składnikiem kadzideł, ważnym kamieniem składanym w ofierze bogom. Z czasem stał się biżuterią, ale wiele osób twierdzi, że nawet naszyjniki z bursztynu wspomagają ich zdrowie.



    


      Fot. po lewej zapożyczone od Mr. Wilsona, przedstawia młode pędy świerku, a fot. po prawej jest autorstwa Ani Małek, a w słoju pędy sosny.





...............................................................
Źródła:
1. foto Ani - http://sprawdzonakuchnia.pl/syrop-mlodych-pedow-sosny/
2. foto mr. Wilsona - http://bushcraftwilson.blogspot.com/2012/06/marmolada-ze-swierka-kazde-wyjscie-w.html
3.D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
4. I. Gumowska "Ziółka i my."

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Superpokarmy, cz. 3: zioła

SUPERPOKARMY ZIOŁOWE

     Pierwsza część z serii wpisów o superpokarmach to super żywność zielona, na temat której możesz poczytać tutaj. Kolejna część to wodorosty morskie - artykuł jest tutaj. Dzisiaj o superpokarmach ziołowych, choć osobiście uważam, że to temat rzeka, ponieważ...
      każde zioło to tak naprawdę super pokarm. Gilian wybrała pięć ziół: traganek, pokrzywę, aloes, żeń-szeń i jeżówkę. Dla mnie każde zioło jest superpokarmem, każda roślina mająca wartość medyczną, zdrowotną jest cenna. W zależności od tego, jakie każdy z nas ma potrzeby, choroby ciała - takie będziemy mieć dla siebie superpokarmy w postaci roślin. To co dla mnie będzie pomocne, dla Ciebie może być niepotrzebne, albo nawet szkodliwe....dlatego nie do końca zgadzam się z typowaniem tylko kilku roślin do super pokarmów.

Traganek


     Jedyny traganek jaki można stosować jako zioło pochodzi pochodzi z Chin, odmiany polskie póki co nie są wykorzystywane w ziołolecznictwie. W Chinach ta roślina jest znana od tysięcy lat.
    Jest nieco podobny w działaniu do innych chińskich roślin. Przede wszystkim napar z traganka jest naturalnym napojem energetycznym: dodaje sił, energii i jest dobry przy chronicznym zmęczeniu. Wspomaga organizm przy chorobach i rekonwalescencji, ogólnie wzmacnia, pomaga  wyleczyć przeziębienia i grypę, leczy infekcje.

    Jest lekarstwem na różnego rodzaju problemy z wątrobą, oprócz wzmacniania, odbudowuje, poprawia pracę tego ważnego narządu, zatem warto go dodać do herbatki na wspomaganie pracy wątroby [klik]. Traganek nie powinien być jednak spożywany przez wszystkich, ponieważ obniża ciśnienie tętnicze krwi.

     Jeśli koniecznie chcecie zbierać traganek samodzielnie polecam przestudiować całą rodzinę motylkowatych, lub zbierać z atlasem - kluczem do oznaczania roślin, by nie zaszkodzić swojemu zdrowiu i życiu. Traganek ma podobne właściwości do jiaogulana



                                        Pokrzywa

     Sama zachwycam się pokrzywą, bo nie dość, że praktycznie nie ma problem z jej dostępnością i jest ogólne traktowana jako chwast to ze względu na swoje cudowne właściwości można ją wykorzystać na wiele sposobów. 
     Ta super roślina również znalazła swoje miejsce na Cudownych dietach, więc odsyłam konkretnie tutaj po ogrom informacji. Przy okazji napisałam tam o wiosennej kuracji pokrzywowej, a że wiosna w rozkwicie warto z młodych listków pokrzywy skorzystać.


   
Aloes

    Muszę to zaznaczyć, że aloes można hodować w mieszkaniu, jako roślina domowa, okienna/parapetowa i jako kaktus. Po 2-3  latach liście od dołu, najniżej tuż przy korzeniu są dla nas najlepsze. Można je używać zewnętrznie, wystarczy rozkroić gruby liść i przyłożyć do ciała, albo wyskrobać miąższ i samodzielnie z niego zrobić okład. Miąższ z liści można jeść, dodawać do szejków czy soków.

    Na temat tej rośliny już o dawna słyszymy wiele pozytywnych opinii. Aloes był znany już 3 tysiące at temu jako lek na przeczyszczenie. Używano go do balsamowania zwłok, do uroczystego palenia zwłok, do wyrobu kadzideł, farb.  

autor: nieznany
    
Działanie lecznicze; silnie przeczysz cza pobudza wydzielanie żółci, jest silnie bakteriobójczy, regenerujący. Leczy i łagodzi wszelkiego rodzaju schorzenia i zmiany skórne, zaburzenia hormonalne, cukrzycę, dychawicę i choroby oczu. Pomaga przy niestrawności, wzdęciach i nadmiernych gazach.

    Z dodatkiem soku z aloesu można przygotować miksturę oczyszczającą [klik]. 
Aloesu nie powinno się jeść/pić w czasie ciąży, przy nadciśnieniu i kruchości naczyń. Koniecznie trzeba pilnować czasu kuracji, najlepiej gdy jest  nie więcej niż dwa miesiące.






Żeń-szeń

www.ilgrotto.ch
      Niektóre źródła podają, że żeń szeń jest najstarszym lekiem ziołowym. Swoją ławę zyskał chyba dzięki tzw. suplementom na pobudzenie energii czy zlikwidowanie stresu. Polecany jest również dla osób starszych, chorych, podczas rekonwalescencji lub po operacjach. 
     Jest zbawieniem dla osób korzystających tylko z ziół i cierpiących na chorobę lokomocyjną i ciężko przystosowujących się zmiany strefy czasowej podczas podróżowania.
     Ogólnie można powiedzieć, że wzmacnia, odżywia i regeneruje.


Echinacea

usesofherbs.com

    Echinacea jest znana również pod nazwą jeżówka purpurowa. Jest rośliną odporną na mróz
i bardzo często można ja spotkać w ogródkach nawet w Polsce. Nazwa pochodzi od słowa echinos, czyli jeż. Jeżem jest tu środek, wokół którego są płatki (nie wiem, czy to na pewno nazywa się zalążnia :-).

      Ta cudowna roślina też ma wszechstronne zastosowanie. Wzmacnia organizm, zapobiega przeziębieniom, pobudza wydzielanie chłonki płynącej w układzie limfatycznym i odpowiedzialnej za usuwanie toksyn z ciała, pomaga odbudować odporność, leczy infekcje, raka, bóle gardła i dziąseł. Działa przeciwwirusowo, bakeriobójczo, przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie. Pomaga w zmianach skórnych, przy ugryzieniach i ukąszeniach, bólach stawów (osobiście powiem, że przy reumatyzmie niestety niewiele mi pomogła).




      Dodałabym do tej listy jeszcze wiele innych cudownych roślin,które dla mnie są cenne; jiaogulan, ostra papryka, skrzyp polny, szałwia, lawenda itd. Tak naprawdę wystarczy porządna, ze starszych wydań książka dobra książka zielarska i własne eksperymenty i obserwacja ciała by znaleźć swoje superpokarmyy ziołowe.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...