Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa i herbata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa i herbata. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

Napoje na lato



napój energetyczny

      Co piję latem? Nigdy nie wpadłabym na pomysł, że ktoś z Was zażyczy sobie wiedzieć ;-). Skoro T.  i dwie inne Czytelniczki nie mają nic przeciwko w ramach odpowiedzi mały post na temat tych zdrowych, ulubionych i lekkich napojów. Lato u upały nadal w pełni, więc przede wszystkim dbam o to by być dużo i nie mówię tu wcale o 2 "przepisowych" litrach.
    Pić trzeba dużo, najlepiej zwykłej wody, takiej z niską zawartością sody i nieprzetworzonych soków czy napojów. Napoje spożywamy nie tylko wtedy kiedy już czujemy, że ciało się domaga, bo to już jest taki kryzys organizmu, taka czerwona lampka. Pamiętaj, że jeśli dzień wcześniej nie piłaś/piłeś nic to tego braku wody w ciele nie da się uzupełnić pijąc w dniu dzisiejszym dwa razy więcej.
      Pić trzeba często i lepiej małymi łyczkami. Ten sposób z małymi łyczkami wygładzi nam zmarszczki. Tutaj Krysia pisała o darmowej kuracji na tą boską terapię.
     Polecam jeszcze kilka wpisów z Cudownych diet na temat wody: jak kupić dobrą wodę, o chwytach marketingowych jest wpis tutaj, kilka ogólnych informacji jest tutaj, a o filmie Biznes w butelce możesz przeczytać tu.
     Wzięłam pod uwagę ostatnie 2,5 tygodnia i oto wyniki:

1. Woda

     Mniej -niestety-destyluję, więc czystej chemicznie wody wypiłam w ostatnim czasie może maksymalnie 2 szklanki. Nikogo nie zachęcam i nie polecam jeśli nie wie po co się to robi :-) Nie mam też teraz dostępu do wody źródlanej. 
    Woda mineralna - taka najtańsza, bo ta ma najmniej minerałów. Sprawdzam co widnieje pod napisem: ogólna zawartość soli mineralnych. I kupuję te poniżej 400 mg/L.
    Woda strukturowana robiona ze zwykłej kranówki, która przeszła przez filtr.

2. Woda z cytryną i woda z miodem

     I jedna i druga pita na czczo. Obie przygotowanie z przegotowanej wody. Wodę z miodem przygotowuje się wieczorem i ma za zadanie ogólnie wzmocnić krzepę - taka mikstura z mojego dzieciństwa na wszelkie dolegliwości.
   Natomiast woda z cytryna to najbardziej potrzebny napój dla naszej czystości: taka woda pomaga oczyścić ciało po całonocnym odpoczynku, pomaga usunąć strawione resztki no i oczywiście cytryna wzmacnia odporność organizmu.  
     Wart uwagi jest również zdrowy napój energetyczny - przepis tutaj

4. Soki

     Rzec można temat rzeka, ale sok to dla mnie świeżo wyciśnięty sok z warzyw czy owoców, czasem z dodatkiem ziół. Te na lato czasem są z lodem, listkami mięty. Dużo selera naciowego i natki pietruszki. Sok pomarańczowy to nadal mój ulubiony.

5. Szejki

kombucza
     Zawsze na bazie banana i z odrobiną wody, a dodatki to już sezonowe: to co rośnie na ogrodzie i w sadzie. 

6. Kompoty i soki

     Temat i nowy i stary. Bo piję tradycyjnie robione kompoty w butelce na zimę i soki robione różnymi sposobami również na okres zimowy. Zawsze rozcieńczaliśmy je z woda i tak jest do dziś. 
     Tradycyjnie w okresie letnim, kiedy jest dużo swoich owoców gotuję świeże kompoty z dodatkiem gałązki mięty. Do pierwszych bąbelków.
     Nowym sposobem jest ugotowanie szklaneczki kompotu z jednego rodzaju owoców i pozostawienie na dłuższy czas, aby się przeżarł. I kompoty również warto pić i na ciepło i na zimno, bo to dwa rożne doświadczenia.

7. Herbaty
   
     Herbaciara jestem od dawna i nawet latem piję ciepłe napary. Głównie herbaty owocowe - z całymi, samodzielnie suszonymi owocami, zielone, białe. 
    Pod hasłem: herbaty dopisuję również napary z ziół i zimne wyciągi. Tu znów głównie mięta, melisa - na ciepło i zimno, a zioła zbierane z własnych upraw.
    O herbacie z kombuczy pisałam tutaj.
    Raz na kilka dni pije kawę ekologiczną.
    Wyznaję zasadę karawany na pustyni: Beduini zawsze piją podczas podróży gorąca kawę lub herbatę w największy upał :-)

8.  Lemoniady i inne cuda

piwo imbirowe

     Najprostsza na świecie lemoniada nr 1 : kilka plasterków cytryny, gałązka mięty i woda. Numer dwa: kwiaty lawendy zaparzam, do tego daję łyżeczkę miodu i miętę. 

     Podpiwek to również moje dzieciństwo, ale taki prawdziwy nie z gotowej kostki. Do przegotowanej wody dodaję dosłownie odrobinę miodu, szczyptę drożdży, kilka rodzynek, kawałek laski wanilii i goździki. Zlewam koniecznie do szklanych butelek i odstawiam do lodówki na 2-3 dni do sfermentowania. 
     Piwo imbirowe prawdziwie bezalkoholowe Czytelnicy też dobrze znają, tutaj jest przepis.



     I właściwie to by było na tyle z tych moich letnich rzeczy na ochłodzenie. Chętnie przeczytam co Wy pijecie latem :-)






PS. Wyłączyłam w końcu komentarze Google+, zatem nie musicie mieć konta by zostawić komentarz :-)





poniedziałek, 17 listopada 2014

Mulling spices - mieszanka przypraw do grzańca, kawy i herbaty



Zrób swój własny rozmyślałem pikanterii!
żródło: mountainroseblog.com
    Kilka dni temu pozwoliłam sobie na mały żart do A. i N.: oprócz frytek lubię też herbaty. Lubię wszelkie mieszanki ziół, lubię sama tworzyć mieszanki ziół i przypraw, a nade wszystko lubię dobrej jakości zieloną herbatę. Nawet trochę w temacie herbaty już było na Cudownych dietach [klik].
      Próbowałam jakiś czas temu tzw. czarną herbatę, która piłam zanim rozpoczęła się moja droga zdrowia. Nie wiem jak to można pić, żadne z najbardziej gorzkich ziół nie maja tak nijakiego posmaku, widzę też, że odczucia smakowe po tylu latach są już bardzo, bardzo wyczulone na chemię...
     Herbaty pijam bez względu na porę, a latem wręcz szczególnie. Wyznaje zasadę Arabów na pustyni: jak jest gorąco - pij gorące napoje. Zimą z oczywistych względów wole ciepłe rzeczy, potrafię nawet wyciskany sok lekko podgrzać. Na te chłodne wieczory zrobiłam kiedyś kilka przyprawowych mieszanek. Na polskim rynku można dostać różne przyprawy w młynkach, przyprawy w pojemniczkach z aluminium itd. Poczytałam składy i wróciłam znów do samodzielnego mieszania. 
     Herbaciara - czyli ja - dostała przepis i paczkę prawdziwego mulling spices. Dodawałam przyprawy do kawy, herbaty a dziś nawet powędrowała do świątecznego mydła :-). Przepis modyfikuję i czasem dorzucam trochę karobu, wiórek kokosowych, albo skórki pomarańczowej.
  


2 garście połamanej kory cynamonu
2 garście posiekanego, surowego kakao
2 garście połamanych gwiazdek anyżu
2 garście nasionek kardamonu
1 garść ziela angielskiego
1 garść ususzonego kokosa lub wiórek kokosowych
1 garść całych goździków
2 gałki muszkatałowe starte na tarce
1 łyżka korzenia lukrecji
pół garści całych nasion czerwonego pieprzu
miąższ z nasionkami z 1 laski wanilii





środa, 12 marca 2014

Wspomagająca kuracja wiosenna na problemy z układem trawiennym

      Jak się okazuje dolegliwości całego brzucha mogą dotyczyć nawet osób zdrowo się odżywiających. Nie panikuję, bo jest to całkiem normalne zjawisko tuż na tym przednówku wiosny (dawnym przedwiośniu). Organizm po zimie jest wyczerpany, brakuje mu witamin, a poza tym naprawdę dużo się oczyszczam pod względem duchowym i tym cielesnym, więc moja wątroba w końcu poprosiła by dać jej trochę wsparcia.

     Dolegliwości, które mam ostatnio to pobolewanie w okolicach wątroby, bóle żołądkowe, wzdęcia i biegunki po dosłownie każdym posiłku innym niż płyny. Jeśli chodzi o wszelkie "sprawy kobiece" nie zauważyłam żadnych bólów jajników, pochwy czy macicy.
autor: Basia

     Po wypiciu zielonych soków i szejków i kilku szklanek różnych ziół od razu poczułam się lepiej, więc słuchając ciała skierowałam się na wsparcie  mojego brzucha.

Intensywna kuracja na wzmocnienie wątroby i poprawę pracy jelit to:
  1. Wypijanie 2 szklanek mieszanki ziół.
  2. Zjadanie dużych ilości kiszonek.
  3. Dodawanie nasion i przypraw do pokarmów. 
  4. Wypijanie bardzo dużych ilości zielonych szejków – wypatruję nadal pierwszych listków pokrzywy i mniszka :-)
  5. Systwmatyczne lewatywy [klik cz.1, klik cz.2, klik cz.3].
  6. Wypijanie dużych ilości kaw zbożowych.

Ad. 1.

     Mieszankę zrobiłam na pczątku na zasadzie intuicji i kodu gorzkich ziół, sprawdziłam w zielnikach, dodałam jeszcze kilka roślin i wszystko po prostu wymieszałam razem i stosuję dwa razy dziennie jako herbatkę. Na 1 szklankę daję 1-1,5 łyżki ziół. Mieszanka jest naprawdę bardzo, bardzo gorzka, więc pewnie niektórzy z Was dosłodzą ją choćby miodem.


      Proporcje podałam w gramach, ale równie dobrze można zastosować dowolną ilość na zasadzie stosunku ziół wg tabeli: 2:1:0,5 - używając łyżki czy miarki. W tabeli, w właściwościach ziół podałam TYLKO te dotyczące jamy brzusznej, układu trawiennego.

Ziele
Ilość w mieszance
Wskazania do stosowania
Uwagi
Piołun
25 g
Przy niestrawności i ogólnych zaburzeniach trawiennych.

Pobudza trawienie i apetyt, wzmacnia, działa żółciopędnie i moczopędne, reguluje przemianę materii i działa przeciwrobacznie.
W większych ilościach jest szkodliwy dla zdrowia. 
Tasznik
50 g
Działa żółciopędnie, moczopędnie, poprawia sprawność jelit, reguluje przeminę materii, obkurcza macicę, ma działanie przeciwbiegunkowe i przeciwzapalne. 


W większych ilościach może być toksyczny. 
Drapacz lekarski
 
25 g
Wspomaga w lekkich dolegliwościach trawiennych, przy braku łaknienia, pobudza wydzielanie soków żołądkowych.  

Szałwia
25 g
Działa uspokajająco na bóle żołądka i zaburzenia trawienne

Krwawnik
25 g
Przy zaburzeniach trawienia: braku łaknienia, wzdęciach, odbijaniu, nudności, przy bolesnym miesiączkowaniu, dla poprawienia przemiany materii.
W dużych ilościach jest toksyczny.
Kminek

10 g
Pomocny przy wzdęciach, niestrawności, braku apetytu i dla dobrego trawienia.

Rumianek
 
25 g
Likwiduje wzdęcia wywołane zaburzeniami żołądkowymi

Pięciornik gęsi
25 g
Pobudza wydzielanie żółci, trawienia, działa przeciwskurczowo.

Rzepik
50 g
Działa moczopędnie, przeciwbiegukowo, wzmacnia i reguluje pracę: wątroby, pęcherzyka żółciowego, żołądka i jelit.


Owoce jałowca

10 g
Pobudzenie apetytu i polepszenie trawienia. Działa żółciopędnie, moczopędnie i bakteriobójczo.
Używamy z umiarem, ponieważ nadmierne spożycie może podrażnić nerki i wywołać krwiomocz.
Liście orzecha włoskiego
 
25 g
Przy braku łaknienia, nadmiernej fermentacji w jelitach, niestrawności, biegunkach i nieżytach żołądka.
Nie stosować podczas ciąży karmienia piersią

      Inne zioła, które wspomagają pracę jelit, żołądka, wątroby: mięta pieprzowa, melisa, majeranek, korzeń lukrecji, korzeń cykorii.


Ad. 2.

     Na temat dobroczynnego wpływu kiszonek na układ pokarmowy pisałam już tutaj. Kiszone ogórki, kapustę i sok z nich staram się jeść i pić w dużych ilościach. Tradycyjnie wiosną jedzono właśnie kiszone warzywa, dodawano je do kaszy i ostatnich nieporośniętych parostkami ziemniaków. 
      Kiszonki były dawniej ostatnią pozimową wersją porcji warzyw do obiadu, ponieważ za chwilę pojawiały się młoda pokrzywa, mniszek, krwawnik itp. 
     Jeśli nie zawsze kiszona kapusta czy ogórki (a nawet buraczki, których j nie lubię) jest pod ręką przypomnijcie sobie przepis na sałatkę prasowaną W. Dufty'ego - pisałam o niej tutaj.

Ad.3.  

      Czasem majeranek piję jako herbatkę: 1łyżeczka/łyżka na 1 szklankę wody, 2-3 razy dziennie po pół szklanki, a od kilku dni przynamniej raz dziennie.
       Majeranek jest tradycyjnym ziołem pomocnym przy niestrawności, niedomaganiach wątroby i śledziony. Zauważono to już dawno i dodawano do ciężkich potraw i w sumie tak z rośliny leczniczej stał się rośliną przyprawową. Napar z rumianku kojarzy mi się jedno znacznie z zapachem tradycyjnej pizzy z serem :-)

     Kminek ma podobne właściwości co majeranek. Niektórzy żują powoli i bardzo dokładnie po kilka ziarenek na dzień i tym samym wspomagają pracę żołądka, ja zamiast tego dodaję kminek do potraw i oczywiście do mieszanki ziół.

     Dwa słowa jeszcze o innej przyprawie: jałowcu. Tombak, ks.Kneipp i wiele innych zielarzy pisze i pisało o kuracji owocami jałowca. Żuje się je tak jak kminek, a potem zjada ale w innych proporcjach. Kuracja jałowcowa to żucie 1 dnia - 5 ziarenek, 2 dnia - 6 ziarenek itp. aż do 15 ziarenek, a potem zjada o jedno ziarenek mniej, aż dojdzie się znów do 5 sztuk na dzień. 


      Ostropest plamisty to jeden z cudów natury, o którym pisałam krótko tutaj. Znów powrócił do mojej diety.

    Siemię lniane i śliwki również wspomagają pracę jelit, o suszonych śliwkach pisałam tutaj.



Ad.5. 

     Żadne tam Anatole czy Inki, ale prawdziwe kawy, które znają jeszcze nasze babcie. Podobno kawy zbożowe wspomagają pracę woreczka żółciowego i żołądka.

    Kawa orkiszowa wg niektórych przypomina smak preparowanego ryżu.... cóż dla mnie smakuje po prostu zbożowo. Lubię ją bardziej niż żołędziową.

     O ile jesienią mogę sobie przygotować kawę z zebranych własnoręcznie i ugotowanych w wodzie z popiołem żołędzi, tak o tej porze korzystam z gotowej kawy żołędziowej. W porównaniu z kawa orkiszową jest mocniejsza i ma typowy posmak żołędzi, nieco gorzki. Jednego żołędzia na surowo można zjeść - taki sam smak ma kawa :-) 




niedziela, 21 lipca 2013

Żywienie makrobiotyczne

źródło

     

      Makrobotyka nie posiada własnej piramidy żywnośći, choć główna zasada to równowaga: przygotować jeden posiłek tak, by zawierał wszystkie 6 grup żywności, lub w ciągu dnia (doby) spożywać odpowiednie ilości każdego z zalecanego pożywienia. Talerz makrobiotyczny to właśnie danie skomponowane tak, by optymalnie wykorzystać równowagę jing i jang w pożywieniu.

      Próba stworzenia orientacyjnego wykresu wyszła mi całkiem nieźle, ale warto kierować się przede wszystkim zasadami, a nie stworzonym wykresem. nalezy szeroko patrzeć na swoje zdrowie, odżywianie, a kierując się zasadami makrobiotyki mozna zyskać naprawdę dużo.

      Tak naprawdę w całym odżywianiu makrobotycznym jest jedna zadasa: ilość zabija jakość. Każde pożywienie może nam pomóc, ale i zaszkodzić. Pokram może byc lekarstwem, ale i trucizną. To, co dla naszych ciał jest dobre i odpowiednie - spożyte w nadmiernych ilościach może zaszkodzić zdrowiu.


Grupy żywności, które powinno się spożywać w ciągu jednej doby:

I GRUPA:

      Są tu produkty podstawowe w żywieniu makrobiotycznym, czyli kasze i zboża. Powinny one stanowić 40-50% całego pożywienia w ciagu dnia. Z tego połową powinny byc pełne ziarna zbóż i kasz, a pozostałą częśc przeznaczamy dla mielone produkty zbożowe: mąki, płatki.

II GRUPA:

      Nasiona roślin strączkowych, np. fasola, groch, soja, soczewica itp. Zalecana ilość żywności z II grupy to 5-10 %. Przelicznik, który proponują znawcy tematu to mniej więcej 1-2 łyżki (!) suchych nasion strączkowych.

III GRUPA:

źródło: nieznane
     Warzywa. Makrobiotyka radzi by jeść rożne rodzaje warzyw, głównie ze wzgledu na witaminy, wartości odżywcze, sole mineralne itp. Grupa warzyw powinna być bardzo urozmaicona. Powinny one stanowić 25-35% całodziennego jadłospisu. Jeśli na śniadanie lub kolację zjemy mniej warzyw, wtedy powinny stanowić 50% obiadu.


IV GRUPA:

      Owoce, orzechy, nasiona dyni, słonecznika i lnu. Powinny stanowić 5-10% całego pożywienia.Zadaniem owoców jest dostarczenie witamin i soli mineralnych, a nasiona i orzechy dostarczają tłuszcze i proteiny.

V GRUPA:

      Tłuszcze. W żywieniu makrobiotycznym zaleca się spozywanie jedynie tłuszczy roślinnych. Bardzo cenne są oleje zimnotloczone z oliwek, słonecznika, sezamu itp. W ramach wyjątku można okazjonalnie zjeść masło roslinne, a margaryne czy masło uzyć do pieczenia ciast. Grupa tłuszczy nie powinna przekraczać 5% pożywienia w ciągu dnia, czyli około 1 łyżkę oleju na dzień.

VI GRUPA:

      Napoje. Bardzo ciekawe jest, że makrobiotyka wyróżnia tą część pozywienia jako osobną grupę i w ogóle o niej wspomina - a nie spotkałam się z tym nigdy dotąd, nawet w raw food napoje są zaliczane sa po prostu do jedzenia, jako efekt przetworzenia owoców, traw na płyn i na tym kończy się cały opis płynów.

     Napoje w makrobiotyce są definiowane jako: kawa zbożowa, kawa z prażonego jęczmienia, napary z korzenia łopianu i korzenia mniszka oraz czysta woda - najlepiej źródlana. (Ciekawi mnie czy kawę z żołędzi również swobodnie można wpisać w tą definicję). Dodtakowo do napojów można zaliczyc: wywary z ziół, pitych głównie w zalezności od potrzeb naszego ciała, więcej na temat przydządzania ziół tutaj.
       W jedzeniu  makrobiotycznym mamy o tyle łatwiej, że kasze, rośliny strączkowe wchłaniają dużo wody podczas gotowania, dlatego też nie powinno się pić zbyt dużo płynów.
       Oczywiście obowiązuje złota zasada: pijemy ok. 30 minut przed lub po posiłku. 


Makrobiotyka, a produkty pochodzenia zwierzęcego

     Jeśli mamy możliwość odstawić jedzenia pochodzenia ziwerzęcego to będzie to idealne. Makrobiotyka dopusza jednak mięso, jajka, mleko, masło sery, choć jasno podkreśla, że nie są one zalecane. Takie produkty spożywa się jako pożywienie uzupelniające (!) do powyższych grup, i nie powinno ono stanowić więcej niż 5-10% całodziennego pożywienia. Przy tym można nieco obniżyć ilość spożywanych nasion roślin stączkowych. Można też dodawac produkty zwierzęce tylko do jednego posiłku, choć jak wspomniałam weganizm jest zdrowszy i zalecany w makrobiotyce. 

      Poniżej wykres spożądzony na podstawie średnich wartości - orientaycyjnych - zalecanego pożywienia. 
      Napoje pozostawiłam bez wartości procentowej - każdy z nas ma inne potrzeby, a makrobiotyka nie ogranicza ich ilości. Nie uwzgledniłam mięsa, jajek, masła, sera itp. gdyż ta filozofia odżywiania nie zaleca mięsa i perefruje wegański styl diety (dieta - to inaczej styl życia).
      






............................
Źródła:

1. "Makrobiotyka w polskiej kuchni." S. Olko

2. własne notatki

czwartek, 27 czerwca 2013

Torebki na herbatę - zaparzacze do ziół

 
źródło


 Wszystko zaczyna się w dni, gdy piję dużo ziół. Jak się okazuje nie wszystkie rośliny czy to suszone czy świeże można przecedzić przez sitko, nie wszystkie toną na dnie, niektóre wypływają z różnego rodzaju zaparzaczy, a jeszcze inne maja postać proszku, który wciąż się wzburza podczas picia. A i są sytuacje kiedy trzeba zaparzyć 2-3 zioła, jedne dłużej, a inne krócej - wtedy zaczyna się problem.
     Jak się okazuje takie pojedyncze, samorobione torebki są świetne. Trochę pracy opłaca się, bo można całkiem niskim kosztem zrobić coś ekologicznego i ułatwiającego życie. Takie zaparzacze wielokrotnego użytku świetne się sprawdzają nawet w samodzielnie komponowanych herbatkach z np. suszonych owoców, trawy cytrynowej, wiórków kokosowych, płatków kwiatów czy nawet zwykłej, zielonej herbaty.

Torebki na herbatę można zrobić z:

  • pieluszki tetrowej,
  • gazy wyjałowionej,
  • filtrów do kawy,
  • pasków flizeliny,
  • ekologicznej lub organicznej bawełny,
  • itp.


 Zatem mały pomysł, inspiracje zaczerpnięte z miejsc różnych:


źródło
źródło
źródło
źrodło
źródło
źródło


piątek, 14 czerwca 2013

Jak zrobić lewatywę?

      Do przygotowania płynu do lewatyw najlepiej używać składników najlepszej jakości. Nie jestem zwolenniczką kupowania w aptece gotowych płynów do irygacji. Jak się okazuje ich składy są różne, a i lepiej po prostu przygotować świeży płyn. Jeśli gotowa lewatywa ma irygator, który będzie można wykorzystać ponownie może warto zainwestować w sam pojemnik, a zawartość po prostu wylać.
      Z czego przygotować płyn do irygacji? Mogą to być np.: zioła z upraw ekologicznych, kawa bio, woda źródlana, cytryny organiczne. Dobrym sposobem jest wykorzystanie własnego moczu. Jest to najlepszy środek pierwszej pomocy na otarcia, pęcherze, dezynfekcję ran, ukąszeni owadów itp. 
      Płyn do lewatywy należy przygotowywać w czystym garnku, najlepiej ze stali nierdzewnej (szlachetnej). Naczynie nie powinno być wykonane z aluminium lub emaliowane - wszystkie niezdrowe substancję przedostaną się do płynu, stąd wybieramy najbardziej optymalne rozwiązania.

     Temperatura wykorzystywanej cieczy powinna być letnia. Jelita są bardzo wrażliwe i trzeba uważać by nie dać im zbyt gorącej cieczy. Lepiej użyć zbyt zimnej – którą zawsze można lekko ponownie ogrzać – niż za gorącej. W przypadku zimnego płynu będziemy czuć nieprzyjemny efekt i dokładnie określimy gdzie wpływa woda. W przypadku moczu ten problem znika, ponieważ przed chwilą wydalony ma temperaturę ciała.

     Końcówkę z irygatora warto przed każdym użyciem sparzyć wrzątkiem, lub zdezynfekować moczem (właściwości odkażające, z których korzystają nie tylko harcerze, skauci czy żołnierze) i dla łatwiejszego wprowadzenia w odbyt posmarować olejem, nawet słonecznikowym. Olej jest produktem naturalnym, nie blokującym porów skóry. Wazelina, krem, mydło, oliwki w żelu po prostu się do tego nie nadają.      


      Ilość wody zalecana do przeprowadzania lewatyw to 1, 5 do 2 litrów. I choć wydaje się to dziwne nasze jelito jeśli jest czyste mieści w sobie mniej więcej trzy i pół litra wody.

 Z czego możemy zrobić płyn do irygacji?:

  • woda,
  • woda + sok z cytryny,
  • kawa prawdziwa,
  • mocz,
  • napary z: szałwii białej, rumianku, piołunu (pomocny jako środek przeciw robakom), z kwiatów dziewanny, kminku, perzu właściwego, z kwiatów prawoślazu lekarskiego,
  • odwar z liści borówki czernicy (głównie na owsiki, glisty i krwawienia hemoroidalne),
  • z kozieradki głównie w przypadku stanów zapalnych jelita grubego.
·        
Lewatywa z sokiem z cytryny

  • 1,5 l przegotowanej wody, o temperaturze naszego ciała
  • 1 – 2 łyżki soku z cytryny

      Sok wymieszać z wodą, całość przecedzić przez gazę lub sitko, tak by nie było miąższu i pestek.
      „Procesy fermentacji i gnicia zachodzą w środowisku zasadowym, lekkie zakwaszenie sokiem z cytryny hamuje je, niszczy bakterie chorobotwórcze, stymuluje funkcjonowanie korzystnej i niezbędnej mi­kroflory. Oprócz tego kwas jest antytoksyczny, zabija pleśń, która jest wypłukiwana przez wodę i wydostaje się w postaci ciemnych strzępków”.


Lewatywa wg Gersona

     Zagotować 2 litry wody destylowanej, wsypać 3 duże łyżki mielonej kawy, gotować 15 min. Ostudzić do temp. 42 stopni, dodać olej rycynowy [klik] i zrobić lewatywę. Po lewatywie można przyjąć tzw. zdrowe bakterie: Acidopleilus, Bifidus, Feacalis. Bakterie te ułatwiają trawienie i wytwarzają witaminę A, K i B12.

      Taką lewatywę wykonuje się następująco: 3 tygodnie - 3x dziennie, 2 tygodnie przerwy, następnie znów 3 tygodnie - 3 x dziennie (przy chorobach nowotworowych zalecany jest ten wariant).

Pozycja ciała podczas lewatywy

       Tak naprawdę doświadczenie pokazuje każdemu z nas jak ułożyć ciało, aby było nam wygodnie i by płyn wypełnił jelita. W wielu źródłach najczęściej spotka się dwie zalecane (przynajmniej na początek) pozycje.
      Dużo zależy również o rodzaju posiadanego irygatora. 
      Irygator workowy, z długą rurką, który można powiesić na haczyku sprzyja pozycji leżącej na lewym boku – najczęściej wykorzystywanej w szpitalach, stojącej z wypiętymi pośladkami i pochylonym wprzód tułowiem, itp.
      Irygator Tantum Rosa, gumowe gruszki bez rurki – dobre są do postawy ciała lekko kucznej – zgięte kolana, leżącej: na plecach i z ugiętymi nogami, lub całkowicie wyprostowanej, itp.
      Tombak poleca pozycję na tygrysa. Klękamy, opieramy się na łokciach, lekko rozwieramy nogi, rozluźniamy brzuch, odbyt.
      Podczas lewatywy należy oddychać ustami, bardzo głęboko.

Jak zrobić lewatywę?

      W zależności od rodzaju irygatora trzeba z niego spuścić powietrze: gruszkę lub Tantum Rosa po prostu ścisnąć, a powieszony worek zablokować zaworem.

      Koniec rurki naoliwiony olejem wprowadza się delikatnie w odbyt rozluźniając mięśnie. Przy okazji warto przypomnieć sobie budowę odbytu, jego ułożenie w organizmie.
      Pozostajemy w wybranej pozycji, aż cały płyn wypełni nam jelita. Czasem trzeba chwilę poczekać, aż woda przebije się przez zatkane jelito. Jeśli nie oddaliśmy stolca w ciągu dnia, lub jesteśmy po obfitym posiłku można zawartość worka/gruszki podzielić na dwie części. Pierwszą część po wlaniu w jelita oddać po chwili, po czym zrobić lewatywę „właściwą”. Łatwo to wyczuć, ponieważ poczujemy, że płyn nie wlewa się w ciało, a my mamy silne parcie na stolec. Dodam tu, że wcale nie musimy wykorzystywać całości przygotowanego płynu, nie powinno się wmuszać w siebie całego płynu.
      Po wlaniu płynu należy wstać i rozruszać ciało. Poskakać, potrząsnąć dół brzucha dłońmi, rozmasować, uciskać, kręcić biodrami, zrobić kilka przysiadów – chodzi o dokładne „popłukanie” jelit. Potem można odpocząć, silne poczucie parcia na stolec to sygnał, że woda już musi się wydostać.
     Jeśli to pierwsza lewatywa w życiu można się spodziewać, że wypróżnimy kamienie kałowe [klik], że zapach będzie oscylował na granicy gnilnego smrodu – wszystko to świadczyć będzie o stanie naszych jelit.

Jak często robić lewatywę?

     Tombak zaleca by pierwsze płukanie jelita miało taki schemat:

1 tydzień – codziennie
2 tydzień – co drugi dzień
3 tydzień – co dwa dni
4 tydzień – dwa razy w tygodniu

      Pod koniec czwartego tygodnia ciało powinno być oczyszczone, zapach wydalanej zawartości lewatywy – mniej śmierdzący, a problemy związane z trawieniem rozwiązane. Lewatywę warto robić przez całe życie, po prostu wtedy, kiedy czujemy taką potrzebę.
      Tak naprawdę zmiany na lepsze widać już po pierwszym płukaniu jelita grubego, ciało robi się lżejsze, brzuch oczyszczony, a w głowie pojawia się jasność. W przypadku bólów migrenowych jest to najszybszy i najtańszy lek na ta straszną przypadłość. Działa natychmiast i całkowicie eliminuje niemalże wszystkie objawy.

     Nikomu nie podpowiem jak często robić lewatywę. To zależy od każdego z osobna, ponieważ mamy inne ciała i inne potrzeby. Są ludzie, którzy lewatywy robią codziennie z 2-3 litrów płynów, są chorzy na raka korzystający z terapii Gersona, gdzie przyjmują tylko soki i robią lewatywy. Każdy organizm jest mądry, a umiejętne jego słuchanie da odpowiedź na to , jak często potrzebujemy płukania jelit.


................................................
Źródła:

  1. notatki własne i info od S.
  2. "Jesteś tym, co jesz." G. McKeith
  3. "Czy można żyć 150 lat?" M. Tombak
  4. http://nicalbonic.blox.pl/2009/04/KUPA-MAC-czyli-GOWNIANA-KSIAZKA.html
  5. Bristolska skala uformowania stolca
  6. http://colonica.w.interia.pl/ciekawostki/zdjecia.htm
  7. http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_lewatywa_-_kiedy_czy_i_dlaczego_warto_oczyszczac_organizm_cz1.html
  8. ''Metoda doktora Gersona - leczenie raka i innych chorób przewlekłych' C. Gerson, B. Bishop
  9. http://youtu.be/xI2SVsaG-fI
  10. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
  11.  I. Gumowska "Ziółka i my

sobota, 6 kwietnia 2013

Karob - co to jest?



CIEKAWOSTKI:
źródło: www.edenfoods.com
     
  • nazwy: ceratonia, szarańczyn strąkowy, carob, karob, chlebek świętojański, drzewo karobowe,
  • nazwa chlebek świętojański ma swoje źródło w legendach; strąki drzewa jadł Jan Chrzciciel podczas pobytu na pustyni. Nawet w „Biblii” jest werset mówiący o tym, że żywił się na pustyni miodem dzikich pszczół i szarańczą, szarańcza to właśnie nic innego jak strąki szarańczyna; warto jeszcze dodać, że w czasach biblijnych samo drzewo jak i jego owoce nie było cenione, uważane za upokarzające, godne jedynie jako pokarm dla świń,
  • strączki – czyli owoce są bardzo twarde; by je zjeść trzeba dość długo żuć, by wydobyć ich słodki smak,
  • chlebek świętojański stosowany jest jako wartościowa karma dla zwierząt, nawet w ogrodach zoologicznych jest jednym z najczęściej stosowanych pokarmów – 
  • przysmaków dla zwierząt,
  • chleb świętojański pochodzi prawdopodobnie z Azji Mniejszej – okolic Syrii, Arabii czy Palestyny, uprawia się go tam od 3000 lat!, w Europie roślina pojawiła się w XIV wieku dzięki Krzyżowcom,
  • największe uprawy znajdują się w: Grecji, Sycylii, na Cyprze, w krajach Basenu Morza śródziemnego, Palestynie, Izraelu, Kalifornii i Indiach,
  • owoce drzewa to wspomniane już przeze mnie strąki, nieco przypominające kształtem strąki fasoli: dł. to ok.20 cm, szer. 4 cm, po brzegach nieco skręcone, grube, twarde, mięsiste, a kolor to: ciemnobrązowy albo ciemnofioletowy, rosną zazwyczaj w pęczkach po kilka, kilkanaście sztuk,
  •  w strąkach znajdują się nasiona ok. 4-12 sztuk i co ciekawe wszystkie ważą dokładnie 0,2 g! Nasionek ceratonii używano dawniej do odważania porcji lekarstw i ważenia kamieni szlachetnych czy złota, stąd też nazwa karat, a 1 karat = 0,2 g.

SKŁADNIKI ODŻYWCZE:
  • strąki chleba świętojańskiego po wysuszeniu zawierają:  15% wody, do 70% węglowodanów (cukrów, skrobi i hemiceluloz), 4-6% białka, 1-4% tłuszczu,
  • dodatkowo zawierają: kwasy organiczne: kwas masłowy i izomasłowy, które bardzo rzadko występujące w roślinach,
  • pektyny, śluz, garbniki, witaminy, sole mineralne.



                                               
CHLEBEK ŚWIĘTOJAŃSKI JAKO LEKARSTWO:
  • syropy ze strąków są stosowane jako syropy przeciwkaszlowe,
  • od XVI w. strąki ceratonii stosowano w lecznictwie,
  • w formie odwaru polecano w leczeniu stanów zapalnych żołądka i jelit,  w przewlekłych biegunkach,
  •  jako środek dietetyczny czasami w formie mieszanki z suszoną marchwią, swojego czasu produkowano nawet preparat Cerasil tego rodzaju.




CHLEBEK ŚWIĘTOJAŃSKI JAKO POŻYWIENIE:
źródło: mundani-garden.blogspot.com

  • najbardziej znana forma to karob sproszkowany, niemalże identycznie wyglądający jak tradycyjne kakao, nieco słodszy, jaśniejszy w kolorze,
  • proszek otrzymuje się w wyniku mielenia wysuszonych i podprażonych strączków ceratonii, ale pozbawionych nasion,
  • mączka chleba świętojańskiego  najczęściej używana jest w cukiernictwie, do przyprawiania herbat, kaw, napojów czy koktajli,
  • stosowany jako wegański zastępnik kakao, kawy i czekolady,
  • może być spożywany przez osoby na diecie raw food, ponieważ jego użycie do potraw nie wymaga obróbki termicznej, 
  • jeśli chcemy użyć karobu zamiast kakao trzeba zmniejszyć ilość ceratonii dwukrotnie,
  • ze strąków drzewa produkuje się także wina i lecznicze likiery,
  • syropy ze strąków są stosowane do potraw, konserw, kompotów i sosów,
  •  ze świeżych strąków wyciska się sok zwany kaftanem, ma takie same zastosowanie jak syropy z suszonych strąków, ale dodatkowo wykorzystuje się go na Sycylii do wyrobu napoju alkoholowego,
  • nasiona są mielone na mąkę, rozrabiane z wodą i jako gumowata substancja ( locust gum, carob gum) wykorzystywana w przemyśle tekstylnym, papierniczym i skórzanym jako bardzo mocny klej,
  •  proszek z nasion bywa również wykorzystywany w przemyśle spożywczym  do wyrobu galaretek.

 stopniowo dojrzewające strąki


    źródło: wedrowkapozdrowie.blogspot.com



……………………………………………………
Źródła:
  1. Owoce egzotyczne. E. Lamer- Zarawska
  2. mundani-garden.blogspot.com
  3. http://pl.wikipedia.org/wiki/Szara%C5%84czyn_str%C4%85kowy
  4. http://wedrowkapozdrowie.blogspot.com/2010/10/blog-post.html

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...