Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzika kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzika kuchnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Zioła szwedzkie, cz.1



    

     Z ziołami szwedzkimi to zawsze miałam tak, że nie zwracałam na nie uwagi. Ot jest jakaś mieszanka, która jest dobra z różnych względów, dużo naszych rodzimych ziół, alkohol. Wiele razy też pytaliście się czy stosowałam ta mieszankę, gdzie kupić tanie zioła, jak zrobić i czy działa...
     Dodam jeszcze, że post nie jest sponsorowany i wszystkie produkty kupiłam za własne pieniądze :-)
       O ile książka Marii Treben Apteka Pana Boga jest podręcznikiem raczej nie dla mnie to od ostatniego spotkania zielarskiego patrzę na to wszystko nieco inaczej :-) Czytam, wącham, ważę i nadal poszukuję dodatkowych informacji. O wszystkim napiszę, ale na początek po prostu nastawiłam nalewkę z gotowej mieszanki.

    Mieszankę ziół szwedzkich kupiłam na targu, miejscu, gdzie wszelkich rzeczy jest ogrom, ale i cudne stoisko z przyprawami i ziołami również. Można również zioła kupić na stronie producenta [klik] w wersji 100 gram lub 1 kg. Cena za 100 gram to tylko 12 zł zarówno stacjonarnie, jak przez Internet. Jest to ta sama mieszanka ziół, którą często można kupić za 27-30zł. 
  

      W tej "oryginalnej" mieszance, za ok. 30zł  jest 92 g ziół: 

  • 10 g piołunu, 
  • 5 g mirry, 
  • 0,2 g szafranu,
  • 10 g liści sensu,
  • 10 g kamfory,
  • 10 g korzenia rabarbaru,
  • 10 g korzenia kurkumy,
  • 10 g manny,
  • 10 g teriaku,
  • 5 g dziewięćsiłu,
  • 10 g korzenia arcydzięgla.


     W mojej mieszance za 12 zł mam 100 g ziół: piołun, mirrę, szafran, liście sensu, kamforę naturalną, korzeń rabarbaru, korzeń kurkumy, mannę, teriak, korzeń dziewięciu-sił i korzeń arcydzięgla. Nie znamy niestety proporcji danego ziela w całych szwedzkich ziołach.

    Cena mojej mieszanki jest bardzo niska i wychodzi ekonomicznie. Przygotowanie mieszanki samodzielnie polegające na skompletowaniu składników samodzielnie to koszt w okolicach 100 zł, jeśli nie więcej. Biorąc pod uwagę cenę szafranu, dobrej jakości kurkumę, kamforę, mirrę - nie byle jaką, do kadzideł, ale do spożycia - wychodzi niekoniecznie ciekawie finansowo.



      Do zalania ziół zaleca się różny alkohol: od wódki zbożowej, owocowej, aż do czerwonego wina. Słyszałam nawet, że można użyć spirytusu, ale jak już wiele razy pisałam: szkoda, by taka zawartość alkoholu wypaliła wszystkie olejki z delikatnych części rośliny jak np. liść.
     Kupiłam wódkę żytnią - 0, 5 litra. Przeliczyłam proporcję i na posiadana ilość alkoholu wzięłam ok. 30,5 grama ziół. Wszystko umieściłam w dużym, szerokim słoiku. Zaleca się by nalewka stała na słońcu w ciepłym miejscu.....  z racji braku jednego i drugiego postawiłam nalewkę przy kaloryferze :-) Mieszam codziennie i czekam aż upłynie 14 dni, by przecedzić płyn i zlać do butelki.






piątek, 3 października 2014

Super pokarmy, cz. 4 - pokarmy pszczele

     Każdy z tej grupy superpokarmów jest oczywiście nie dla wegan, ale blog jest dla każdego, więc i kilka słów o produktach ubocznych powstających przy produkcji miodu.
     Nie chcę się tu wdawać w dyskusję na temat wymiocin, wegan i półwegan, odstępstw, następstw itd. :-) Mamy do tego komentarze.

     Żeby mówić o zdrowotnych właściwościach miodu, pyłku, miodu pitnego, pierzgi, propolisu, mleczka itp. przede wszystkim trzeba wrócić do odżywiania z czasów het wstecz....
      Zajrzeć na wieś, do pasiek i popytać wśród starszych pokoleń jak wyglądało całe pozyskiwanie miodu, jak dbano o pszczoły i poczytać nieco o bartnikach i porozmawiać z pszczelarzami. Koniecznie też trzeba spróbować prawdziwego, droższego miodu (nie tego z supermarketu, rozcieńczanego cukrem i wodą, albo w ogóle bez miodu w składzie). Trzeba również doświadczyć użądlenia pszczoły - choć boli -jest porównywane do najlepszego leku.

     Piszę o tym nie bez powodu, ponieważ w nie tylko wegańskich kręgach mało kto wie jak wygląda produkcja miodu i jak bardzo ważna jest opieka nad pasieką. I wcale się nie mądrzę, bo sama odbyłam kilka spotkań z osobami, które opiekują się pszczołami zanim postanowiłam dokończyć serię postów o superpokarmach...

      Zatem bardzo ogólnie, bez wdawania się w zbędne szczegóły... Pierwsze wzmianki o wykorzystaniu miodu jako lekarstwa  pochodzą ze starożytnego Egiptu, sprzed 5500 lat p.n.e., a zapiski z 1000 lat p.n.e. pochodzą Z Indii.



Mleczko pszczele: 
autor: Waugsberg/Wikipedia 
  • to jedyny pokarm królowej pszczół, która żyje dłużej od robotnic, ale ten wartościowy pokarm dostają też malutkie larwy, i tu ciekawostka: jeśli larwa dostanie dużo napoju wtedy wykluje się jako matka, a dostając mniejsze ilości urodzi się jako robotnica,
  • jak przystało na królową: jej mleczko produkują małe pszczoły robotnice, 
Właściwości:
  • bakteriobójcze - w mleczku pszczelim znajduje się antybiotyk w 25% tak silny jak penicylina, ale za to nie powodujący skutków ubocznych,
  • wzmacniające: dodaje energii,
  • mleczko pszczele działa jak napój energetyczny: zwalcza stres, wywołuje przypływ energii,
  • zawiera dużo makro i mikroelementów, ma 24 aminokwasy i witaminy.


Pyłek pszczeli:

Plik:BallOfPollenPelottes2.JPG
 autor: Lamiot/Wikipedia 
  • jeśli ma się doświadczenia to taki pyłek można wyjąć z ula w takich ilościach, by nie zaszkodzić pszczołom,
  • jest półproduktem do produkcji mleczka pszczelego i pierzgi (jest pomiędzy plastrami miodu)
Właściwości:
  • jeden z najlepszych naturalnych środków leczniczych, 
  • ma 35% białka, dużo aminokwasów (100g pyłku zawiera tyle aminokwasów co 0,5kg wołowiny lub 7 jaj.)
  • zawiera witaminy: A, B12, C, D, E, K,
  • pomaga wyleczyć: alergię, zapalenie zatok, alergii, anemię.


Propolis:
Plik:Propolis taruvaik.jpg
autor: Epukas/Wikipedia 
  • technicznie rzecz biorąc to żywica wymieszana ze śliną i resztkami pyłku, jest kitem pszczelim służącym do zabezpieczenia ula,
  • podobno pszczoły zaklejają martwych gości swojego ula takim kitem: chroni to przed rozkładem przybysza i bakteriami, jakie mogłyby się z tego namnożyć, 
  • jest lekarstwem dla samych pszczół,
Właściwości:
  • maść propolisowa pomaga na odleżyny, zmiany skórne, świetnie pomaga zagoić rany,
  • wzmacnia układ odpornościowy, utrzymuje i ponosi liczbę zdrowych bakterii,
  • ma działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne, odtruwające, przeciwbakteryjne.



........................................................................
Źródła:
  1. notatki własne
  2. "Jesteś tym, co jesz." G. McKeith
  3. "Czy można żyć 150 lat?" M. Tombak
  4. http://www.foodmatters.tv/
  5. http://www.foodmatters.tv/superfoods
  6. "Zdrowie na talerzu. Lecznicze właściwości potraw".     
  7. "Wiesz co jesz? Poradnik konsumenta..." K. Bosacka, M. Kozłowska - Wojciechowska

piątek, 15 sierpnia 2014

Nagietek lekarski i przepis na maść nagietkową


   
      Ciemnopomarańczowy kwiat ma tyle cudownych właściwości, że powinien go hodować każdy w ogródku lub na balkonie. Z nagietka można wykonać leczniczą maść, którą dawniej robiono na bazie smalcu zwierzęcego, nalewkę pomagającą na wiele narządów w jamie brzusznej, czy na problemy kobiece.
     Nagietek można wykorzystywać do płukania gardła, okładów dla zwierząt, jako zwykły napar zamiast herbaty lub do farbowania tkanin i włosów. Nagietkiem barwi się również ciasta, masło i sery. Młode listki tej rośliny można dodawać do sałatek.

Nagietek jest wyjątkową rośliną, ponieważ przepowiada pogodę....

     Kwiat, a właściwie ułożenie płatków to naturalny barometr. Rano około 8-9 godziny płatki ułożone równolegle do ziemi (jak na zdjęciach) zapowiadają słoneczną i bezdeszczową pogodę.


Pomarańczowe czy żółte?

      Zanim w ogóle przejdziemy do zbierania koszyczków nagietka warto przyjrzeć się odmianom i kolorom płatków. Najważniejsza uwaga: do celów leczniczych zbieramy tylko te kwiaty, które mają pomarańczowe płatki, a nie żółte. Żółte nie mają tak silnych właściwości leczniczych jak te pomarańczowe i ciemnopomarańczowe.
     Jeśli chcesz zasuszyć płatki nagietka nie rób tego na słońcu, ponieważ wyblakną i stracą swój piękny kolor.

Właściwości lecznicze nagietka

   Ze wszystkich możliwych zajęć, szkoleń, spotkań zielarskich itp. nagietek zawsze okazywał się najbardziej cudownym lekarstwem. Tanim, dostępnym, łatwym do wyhodowania i łatwym w obróbce (zrywaniu, suszeniu).
    Płatki nagietka zawierają: flawonoidy, karotenoidy, alkohole trójterpenowe  olejki eteryczne,  kwasy organiczne (oleanowy, jabłkowy, salicylowy), żywice, śluzy, gorycze, fitocydy, saponiny, witaminy: A, C, P, sole mineralne (dużo magnezu  manganu), garbniki i hormony.


Zastosowanie lecznicze nagietka

     Nagietka można używać wewnętrznie, w formie naparów (więcej informacji na temat przyrządzania ziół jest tutaj): na pobudzenie miesiączkowania, czy na pobudzenie trawienia. Napar działa bakteriobójczo. Kwiaty nagietka pomagają wydalić toksyczne związki z organizmu.
     Pomarańczowy kolor płatków to informacja dla nas, że to ziele pomaga na wszelkie problemy ze zbyt małą ilością żółci w organizmie, a także reguluje ogólnie pracę całych dróg żółciowych. Napar pomaga także przy nieżytach i stanach pooperacyjnych żołądka.
     Naparu z nagietka można żyć do płukania gardła, przemywania twarzy (świetnie oczyszcza z wągrów i koi po opalaniu). Sprawdziliśmy też, że działa podobnie jak rumianek i świetlik w okładach na oczy, a nawet zmniejsza tzw. jęczmień na powiekach.



Kiedy używać maści nagietkowej?
  • przy zranieniach, zadrapaniach, skaleczeniach, 
  • przy niewielkich rankach,
  • na stłuczenia, siniaki 
  • na blizny pooperacyjne,
  • na żylaki i owrzodzenia żylakowe,
  • na popękaną, twardą i zrogowaciałą skórę,
  • na ugryzienia owadów,
  • na oczyszczenia skóry z wągrów,
  • na oparzenia (nawet promieniami: nadfioletowym i Rentgena),
  • przy rożnego rodzaju zapaleniach skóry,
  • na odmrożenia (źródła podają, że maść nagietkową na odmrożenia należy wymieszać z naftą,w proporcji 5: 1 - 1 porcja nafty na 5 porcji maści).
      U mnie w praktyce wygląda to tak: wklepuję i wsmarowuję maść w całe ciało po kąpieli. Jeśli pojawiają się jakieś otarcia, siniaki, spękania itd. zmienione miejsca traktuję maścią kilka razy dziennie. Siniaki schodzą bardzo szybko, zadrapania łatwiej się goją, a blizny są mniejsze.


Przygotowanie maści z nagietka to żaden problem. Moje ulubione "kremy" to te najprostsze, gdzie nie potrzebna jest mi waga i kroplomierz do przygotowania kosmetyku. Tutaj pokazywałam krem o postaci masełka. bardzo prosty w wykonaniu. 
     Maść nagietkowa bardzo różni się kolorem od tej sprzedawanej w aptekach i produkowanej na bazie ropopochodnej wazeliny. Na zdjęciu poniżej są dwa słoiczki: w pierwszym od lewej, jest jeszcze płynna maść bez dodatków. To po prawej ciemno pomarańczowa jest już kilkoma kroplami oleju z rokitnika.



Czym podkręcić maść?
  • dodałam: oleju z rokitnika i eterycznego olejku pomarańczowego jako konserwantu,
  • można dodać równie: jeżówkę purpurową, korzeń żywokostu, płatki arniki dla wzmocnienia gojących właściwości maści,
  • można dodać jakikolwiek naturalny półprodukt kosmetyczny wg klucza; podobne właściwości lecznicze, zapachowe i kolorystyczne.

PRZYGOTOWANIE MAŚCI NAGIETKOWEJ

Składniki:
  • macerat z płatków nagietka (olej zimnotłoczony i płatki nagietka),
  • olej z rokitnika,
  • olejek eteryczny pomarańczowy,
  • masło shea, 
  • masło kakaowe,
  • wosk candelila (do wersji wegańskiej) lub wosk pszczeli (niewidoczne na fotografii).

MACERAT: świeże płatki nagietka zalać olejem. Najlepiej nich będzie delikatny, np, winogronowy, z orzechów włoskich. Podgrzewać na małym ogniu. W wielu książkach zielarskich i na kursach podawano przepis by podgrzewać płatki 2-3 godziny, ja zrobiłam to przez niecałą godzinę. Całość przecedziłam.




MAŚĆ: wszystkie składniki oprócz olejku eterycznego rozpuścić w kąpieli wodnej. Gdy przestygnie dodać olejek eteryczny i przelać do pojemników. Odstawić do zastygnięcia.
     W zależności od pory roku i miejsca przechowywania maść może mieć różną konsystencję, jeśli jest za rzadka, rozpuścić ją ponownie w kąpieli wodnej i dodać większą ilość wosku.

                                                            .........................................


     Dawniej nasze babcie i prababcie taką maść robiły na bazie smalcu. Dziś mam dostępne różnego rodzaju masła i oleje niezwierzęcego pochodzenia i bardzo to cenię. Nie będę rozwijać tu dyskusji pt. co jest zdrowsze: masło kakaowe, masło shea sprowadzane z zagranicy i czasem niewiadomego do końca pochodzenia (problem sprawiedliwego handlu poruszony był tutaj) czy smalec np. wieprzowy pozyskiwany przy uboju zwierzęcia, gdzieś u sąsiada. Dla mnie istotny jest fakt weganizmu czy wegetarianizmu...




.........................................
Źródła:

1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
2. I. Gumowska "Ziółka i my."
3. Z. Przybylak " Sławne kuracje uzdrawiające."
4. własne notatki z różnych źródeł

czwartek, 17 lipca 2014

Cudownie na niebiesko

      Ktoś mi ostatnio powiedział by jeść garściami niebieskie owoce póki są. Chwilę się zastanowiłam i rzeczywiście jakoś Natura nie dała nam za dużo niebieskich owoców. Są niby czarne, granatowe, zielone, niby są tzw. owoce leśne, ale tu też i różowo i czerwono... Niebieskiego mało i wśród kwiatów i w samej przyrodzie. A lato sprzyja i noszeniu niebieskich ubrań, plaży z niebieską wodą i może trochę kolokwialnie i na wyrost (bo chemtrail jest teraz dużo) - czystemu niebu. 
     Z otaczaniem się niebieskim kolorem to ja nic nowego nie wymyślę, bo chyba każdy wie, że każdy odcień niebieskiego ma działanie ochładzające. Nawet taki turkus działa uspokajająco i daje poczucie bezpieczeństwa. Specjaliści od reklam, marketingu wykorzystują cała paletę niebieskiego i wpływają na naszą podświadomość :-) 
     

      A jedzenie? Pomijając lody w kolorze smerfowym (!) mamy niewiele: borówki amerykańskie, jagody leśne (borówka czernica), jagody kamczackie, jeżyny, porzeczka, aronia, owoce czarnego bzu, bakłażany, śliwki. A jak ktoś się uprze to można pod ten niebieskie i podciągnąć winogron, czarne maliny, figi, czarne ziemniaki a podobno i fioletowa kapustę... Czy coś pominęłam?
     Tutaj kiedyś napisałam, że  niebieskie owoce są bogate w przeciwutleniacze. Polifenole wzmacniają naczynia krwionośne i opóźniają starzenie się skóry. Cudowne niebieskie właściwości chronią przed nowotworami. O śliwkach pojawił się osobny wpis tutaj

      Szukając dodatkowych informacji na temat niebieskich owoców w starych książkach zielarskich znalazłam dużo wskazówek do wykorzystywania liści poszczególnych roślin. Owoce same w sobie mają cudowne właściwości, ale liście po specjalnym przygotowaniu staja się nie mniej ważnym elementem rośliny w leczeniu czy zapobieganiu. Na temat wykorzystania korzeni czy pędów nie znalazłam praktycznie nic.

      Jako ciekawostkę  mogę napisać, że nawet samo farbowanie ubrań, czy wełny do przędzenia, albo farbowanie mydełek naturalnymi suszonymi lub surowymi wywarami z wymienionych wcześniej owoców nigdy nie dało mi pięknego niebieskiego koloru, zawsze jest to bardzo wypłowiałe "coś" jak niemalże doszczętnie sprane jeansy, albo brudno-szare coś :-) Niebieski kolor wykorzystywany  kiedyś w przemyśle to liście indygowca barwierskiego, urzetu i ( co się dowiedziałam ostatnio) nawet z rdestu ptasiego i marzanny... Dziś niestety chyba wszystko farbowane jest barwnikami sztucznego pochodzenia. Czasem sama chemia.




       Czarne jagody, czarne maliny, borówki, jeżyny  i wszystkie owoce leśne to przede wszystkim dobroć składników odżywczych. Zawierają:
  • antocyjany-czyli po prostu naturalny barwnik, ten niebieski akurat w jagodach ma silne działanie przeciwutleniające. Zatem jedząc jagody odmładzamy organizm pozbywając się wolnych rodników.
  • flawonoidy - kolejne przeciwutleniacze, blokują szkodliwy wpływ wolnych rodników na komórki nerwowe w mózgu, poprawiają krążenie w mózgu- a to usprawnia procesy pamięci,
  • kempferol- składnik brzmi tajemniczo, ale działa antynowotworowo, są badania,gdzie wykazano, ze może obniżać stężenie cholesterolu (LDL - tego złego)
  • kwas elaginowy - neutralizuje czynniki rakotwórcze, tu akurat maliny i jeżyny mają go najwięcej
  • kwercetyna - zapobiega chorobom serca,nowotworom i zaćmie, może łagodzić również objawy alergii i astmy,chroni płuca przed toksynami obecnymi w środowisku
  • taniny-  tu głównie prym wiedzie żurawina, jeżyna. Taniny zapobiegają osiadaniu bakterii na ściankach przewodu moczowego
  • witamina C - wzmacnia układ odpornościowy oraz tkankę łączną.

      Ważne: gotowanie niszczy wit. c i kwas foliowy, ale nie wpływa na kwas elaginowy.
Czarne jagody zapobiegają utracie pamięcią związanej z wiekiem i nawet odwracają ten proces. -  w trakcie badań. I jeszcze kilka informacji:

Borówki
      Stosuje się jako środek przeciwgorączkowy. Działają dobrze przy biegunce, nieżytach górnych dróg oddechowych, w początkowych stadiach cukrzycy, jako środek moczopędny. Na owsiki przeprowadza się kurację przez kilka dni. Dawniej robiono lewatywy na glisty i owsiki i przy krwawieniach hemoroidalnych.

Bez czarny
      Znów ma bardzo szerokie właściwości zdrowotne: napotne, przeciwgorączkowe, czyszczące krew, przeczyszczające, moczopędne, przeciwbólowe, przeciwreumatyczne. Bez czarny to nie tylko owoce, które można wykorzystać na wiele sposobów, ale i kwiaty, które również charakteryzują się właściwościami leczniczymi. 


       Jeśli pójdziemy w kierunku ziół to mamy (znane mi): bławatek (chaber), jałowiec, malwa czarna, lawenda, fiołek polny.





Bławatek (chaber)
      Cudne niebieskie kwiaty bławatka mają właściwości: moczopędne, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i przeciwalergiczne. Stosuje się je również przy zaburzeniach miesiączkowania i przy różnych schorzeniach oczu. Napar z kwiatów stosowało się kiedyś do płukania gardła i jamy ustnej. 

Fiołek polny
      Popularnie zwany bratkiem jest kolejnym ziółkiem - chwastem :-) Nigdy jeszcze nie widziałam pola uprawnego tej rośliny i szczerze powiedziawszy nie wiem skąd producenci  ziół/herbatek mają fiołka aż tyle... Najbardziej znane wykorzystanie fiołka to łagodzące. Pozwala zmniejszyć lub wyleczyć wypryski i zmiany skórne, reguluje przemianę materii. Starszym polecano kiedyś picie naparów z bratka przy skąpomoczu, obrzękach nóg i miażdżycy.

Owoce jałowca
      Znane bardziej jako przyprawa również mają wiele cudownych właściwości. Od działania moczopędnego, pobudzającego apetyt, poprawiającego trawienie, łagodzącego zapalenie korzonków nerwowych po łagodzenie nerwobóli. Ale pamiętajcie by owoców jałowca nie przedawkować (a podrażnienie nerek jest niemiłe).

Lawenda
      Moja ulubiona :-) Najczęściej wykorzystywane są kwiaty i w kosmetyce i w leczeniu ziołami jaki w życiu codziennym (mam na myśli wykorzystanie lawenda jako specyfiku na mole). Jako zioło używam jej przy bólach brzucha i wzdęciach. Olejek lawendowy to pomocny zapach przy zasypianiu, nerwobólach, wszelkich problemach z drogami oddechowymi. Kąpiele z olejkiem albo wywarem pomagają na wszelkiego rodzaju kontuzje, stłuczenia, siniaki, bolące mięśnie, naciągnięte ścięgna czy tzw. zakwasy.




.........................................
Źródła:

1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."

2.  I. Gumowska "Ziółka i my."
3.  "Jesteś tym, co jesz" G. McKeith
4. "Zdrowie na talerzu. Lecznicze właściwości potraw."
5. "Surowa dieta oczyszczająca. Sposób na zdrowy organizm" N. Rose 


poniedziałek, 30 czerwca 2014

Dżem z pędów świerkowych



      Wszystko zaczęło się od słynnych syropów pewnej marki, jeszcze potem kilka innych firm również wypuściło nowy produkt z pędów sosny. Pomysł jak najbardziej OK, ale ja się bardzo zbuntowałam, bo w syropie z pędów sosny czy świerku samych pędów niewiele, dodatków od groma, a cena niekoniecznie adekwatna do zawartości. Zatem w sezonie na pędy sosny/świerku powstał może nie syrop, a dżem, który z powodzeniem dodaję do herbat i nakładam na jakieś pieczywo.

      Trochę się spóźniłam niestety z wpisem, ale mam nadzieję, że zainspiruję kogoś na następny rok :-) 
      Pędy sosny lub świerku pojawiają się zazwyczaj w maju, czasem koniec kwietnia. 
     Dwie uwagi ode mnie: ni ogałacamy młodych i starych drzew do zera, zebranie więcej niż 1/4 pędów to dla mnie już niszczenie sosny czy świerku. Pędy przerośnięte, powiedzmy więcej niż 5 cm - niektórzy twierdzą, że więcej niż 10 cm - nie nadają się do zrobienia dżemu i syropu, bo mogą fermentować i są bardzo twarde do posiekania.

      Zapewne wiele ze starszych czytelników pamięta bardzo słodkie syropy na kaszel, drapiące gardło ze swojego dzieciństwa. Były bardzo słodkie i czasami posmak żywicy sprawiał, że język drętwiał :-)

      Syrop wykonuje się bardzo prosto: w dużym słoju układa warstwami pędy sosny lub świerku i przesypuje je cukrem. Taki słój nakrywa gazą, na 2 miesiące odstawia. A ja dla bezpieczeństwa co jakiś czas zawsze wymieszam całą zawartość solidnie potrząsając słojem. Następnie zlewa do butelek i dodaje odrobinę spirytusu, by syrop się nie zepsuł.

      Dżem wyszedł nieco przez przypadek :-), bo się napatrzyłam na przepis na marmoladę u Mr. Wilsona...i poszło, a dżemo-marmoladę robi się go równie prosto jak syrop. Skraca się również czas , bo już po usmażeniu lekarstwo można spożywać. 

     Pędy sosny lub świerku trzeba bardzo drobno pokroić, im większe igły zostawimy - tym większy dyskomfort podczas spożywania. Posiekane pędy wrzucić do garnka, zasypać cukrem, dodać odrobinę wody i smażyć na małym ogniu aż cukier ładnie się roztopi i delikatnie ściemnieje. Nie smażyłam tego godzinę, lub kilka dni jak typowy dżem, ale żaden słoiczek nie popsuł mi się jeszcze, a marmoladę robię już drugi rok. Nie przecedzałam syropu od igliwia, więc mam dość gęsty dżem, sam syrop jest płynny i nie twardnieje tak bardzo.




Dlaczego syropy/dżemy/marmolady są tak cudowne? 
Słów kilka o właściwościach leczniczych pędów sosny i świerku.

      Przede wszystkim trzeba zacząć od witamin. Te drzewa iglaste, a konkretnie pączki i igliwie zawierają:


  • olejek lotny (w tym terpentyny),
  • żywice,
  • gorycze,
  • witaminę C,
  • garbniki,
  • flawonoidy.
     Oprócz działania wykrztuśnego i przeciwbakteryjnego pączki sosny działają lekko moczopędnie i napotnie. Inhalacje olejkami z drzew iglastych wspomagają oczyszczanie płuc i oskrzeli. Kąpiele z dodatkiem igliwia odkażają i działają antybakteryjnie.


       Magia - czyli jak dawniej wykorzystywano lecznicze właściwości sosny i świerku.

    Jak się okazuje drzewa iglaste zachwycały też ludzi 3 tysiące lat temu. Czczono je jakby bardziej od liściastych i dbano o duchy zamieszkujące w nich. Mieszkańcom drzew nie składano ofiar, ale pito herbaty z pędów pod danym drzewem - taki zwyczaj panował w Chinach i Japonii :-) Grecja i Rzym to miejsca, gdzie sosnę traktowano również dostojnie: była poświęcona bogini płodności i przyrody. A na terenach zamieszkałych przez Słowian szyszki sosny składano bożkom w ofierze.

      Dawniej wykorzystywano igliwie, szyszki, smołę sosnową, popiół ze spalonych igieł. 
     Nasiona sosny (zobaczcie ten wpis u Mr. Wilsona) jedzono przy dychawicy i wszelkich problemach z oddychaniem. Nalewki przygotowywane na pędach lub młodych szyszkach były lekarstwem na gruźlicę płuc. Specjalnie przygotowana tzw. wełna leśna była ważnym elementem w materacu każdej osoby chorującej na reumatyzm. Smołę sosnowa używano w chorobach skóry i paznokci. Bursztyn - skamieniała żywica - był od wieków uznawany za kamień święty. Noszony przy ciele przywracał zdrowie, był składnikiem kadzideł, ważnym kamieniem składanym w ofierze bogom. Z czasem stał się biżuterią, ale wiele osób twierdzi, że nawet naszyjniki z bursztynu wspomagają ich zdrowie.



    


      Fot. po lewej zapożyczone od Mr. Wilsona, przedstawia młode pędy świerku, a fot. po prawej jest autorstwa Ani Małek, a w słoju pędy sosny.





...............................................................
Źródła:
1. foto Ani - http://sprawdzonakuchnia.pl/syrop-mlodych-pedow-sosny/
2. foto mr. Wilsona - http://bushcraftwilson.blogspot.com/2012/06/marmolada-ze-swierka-kazde-wyjscie-w.html
3.D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
4. I. Gumowska "Ziółka i my."

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Superpokarmy, cz. 3: zioła

SUPERPOKARMY ZIOŁOWE

     Pierwsza część z serii wpisów o superpokarmach to super żywność zielona, na temat której możesz poczytać tutaj. Kolejna część to wodorosty morskie - artykuł jest tutaj. Dzisiaj o superpokarmach ziołowych, choć osobiście uważam, że to temat rzeka, ponieważ...
      każde zioło to tak naprawdę super pokarm. Gilian wybrała pięć ziół: traganek, pokrzywę, aloes, żeń-szeń i jeżówkę. Dla mnie każde zioło jest superpokarmem, każda roślina mająca wartość medyczną, zdrowotną jest cenna. W zależności od tego, jakie każdy z nas ma potrzeby, choroby ciała - takie będziemy mieć dla siebie superpokarmy w postaci roślin. To co dla mnie będzie pomocne, dla Ciebie może być niepotrzebne, albo nawet szkodliwe....dlatego nie do końca zgadzam się z typowaniem tylko kilku roślin do super pokarmów.

Traganek


     Jedyny traganek jaki można stosować jako zioło pochodzi pochodzi z Chin, odmiany polskie póki co nie są wykorzystywane w ziołolecznictwie. W Chinach ta roślina jest znana od tysięcy lat.
    Jest nieco podobny w działaniu do innych chińskich roślin. Przede wszystkim napar z traganka jest naturalnym napojem energetycznym: dodaje sił, energii i jest dobry przy chronicznym zmęczeniu. Wspomaga organizm przy chorobach i rekonwalescencji, ogólnie wzmacnia, pomaga  wyleczyć przeziębienia i grypę, leczy infekcje.

    Jest lekarstwem na różnego rodzaju problemy z wątrobą, oprócz wzmacniania, odbudowuje, poprawia pracę tego ważnego narządu, zatem warto go dodać do herbatki na wspomaganie pracy wątroby [klik]. Traganek nie powinien być jednak spożywany przez wszystkich, ponieważ obniża ciśnienie tętnicze krwi.

     Jeśli koniecznie chcecie zbierać traganek samodzielnie polecam przestudiować całą rodzinę motylkowatych, lub zbierać z atlasem - kluczem do oznaczania roślin, by nie zaszkodzić swojemu zdrowiu i życiu. Traganek ma podobne właściwości do jiaogulana



                                        Pokrzywa

     Sama zachwycam się pokrzywą, bo nie dość, że praktycznie nie ma problem z jej dostępnością i jest ogólne traktowana jako chwast to ze względu na swoje cudowne właściwości można ją wykorzystać na wiele sposobów. 
     Ta super roślina również znalazła swoje miejsce na Cudownych dietach, więc odsyłam konkretnie tutaj po ogrom informacji. Przy okazji napisałam tam o wiosennej kuracji pokrzywowej, a że wiosna w rozkwicie warto z młodych listków pokrzywy skorzystać.


   
Aloes

    Muszę to zaznaczyć, że aloes można hodować w mieszkaniu, jako roślina domowa, okienna/parapetowa i jako kaktus. Po 2-3  latach liście od dołu, najniżej tuż przy korzeniu są dla nas najlepsze. Można je używać zewnętrznie, wystarczy rozkroić gruby liść i przyłożyć do ciała, albo wyskrobać miąższ i samodzielnie z niego zrobić okład. Miąższ z liści można jeść, dodawać do szejków czy soków.

    Na temat tej rośliny już o dawna słyszymy wiele pozytywnych opinii. Aloes był znany już 3 tysiące at temu jako lek na przeczyszczenie. Używano go do balsamowania zwłok, do uroczystego palenia zwłok, do wyrobu kadzideł, farb.  

autor: nieznany
    
Działanie lecznicze; silnie przeczysz cza pobudza wydzielanie żółci, jest silnie bakteriobójczy, regenerujący. Leczy i łagodzi wszelkiego rodzaju schorzenia i zmiany skórne, zaburzenia hormonalne, cukrzycę, dychawicę i choroby oczu. Pomaga przy niestrawności, wzdęciach i nadmiernych gazach.

    Z dodatkiem soku z aloesu można przygotować miksturę oczyszczającą [klik]. 
Aloesu nie powinno się jeść/pić w czasie ciąży, przy nadciśnieniu i kruchości naczyń. Koniecznie trzeba pilnować czasu kuracji, najlepiej gdy jest  nie więcej niż dwa miesiące.






Żeń-szeń

www.ilgrotto.ch
      Niektóre źródła podają, że żeń szeń jest najstarszym lekiem ziołowym. Swoją ławę zyskał chyba dzięki tzw. suplementom na pobudzenie energii czy zlikwidowanie stresu. Polecany jest również dla osób starszych, chorych, podczas rekonwalescencji lub po operacjach. 
     Jest zbawieniem dla osób korzystających tylko z ziół i cierpiących na chorobę lokomocyjną i ciężko przystosowujących się zmiany strefy czasowej podczas podróżowania.
     Ogólnie można powiedzieć, że wzmacnia, odżywia i regeneruje.


Echinacea

usesofherbs.com

    Echinacea jest znana również pod nazwą jeżówka purpurowa. Jest rośliną odporną na mróz
i bardzo często można ja spotkać w ogródkach nawet w Polsce. Nazwa pochodzi od słowa echinos, czyli jeż. Jeżem jest tu środek, wokół którego są płatki (nie wiem, czy to na pewno nazywa się zalążnia :-).

      Ta cudowna roślina też ma wszechstronne zastosowanie. Wzmacnia organizm, zapobiega przeziębieniom, pobudza wydzielanie chłonki płynącej w układzie limfatycznym i odpowiedzialnej za usuwanie toksyn z ciała, pomaga odbudować odporność, leczy infekcje, raka, bóle gardła i dziąseł. Działa przeciwwirusowo, bakeriobójczo, przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie. Pomaga w zmianach skórnych, przy ugryzieniach i ukąszeniach, bólach stawów (osobiście powiem, że przy reumatyzmie niestety niewiele mi pomogła).




      Dodałabym do tej listy jeszcze wiele innych cudownych roślin,które dla mnie są cenne; jiaogulan, ostra papryka, skrzyp polny, szałwia, lawenda itd. Tak naprawdę wystarczy porządna, ze starszych wydań książka dobra książka zielarska i własne eksperymenty i obserwacja ciała by znaleźć swoje superpokarmyy ziołowe.





środa, 12 marca 2014

Wspomagająca kuracja wiosenna na problemy z układem trawiennym

      Jak się okazuje dolegliwości całego brzucha mogą dotyczyć nawet osób zdrowo się odżywiających. Nie panikuję, bo jest to całkiem normalne zjawisko tuż na tym przednówku wiosny (dawnym przedwiośniu). Organizm po zimie jest wyczerpany, brakuje mu witamin, a poza tym naprawdę dużo się oczyszczam pod względem duchowym i tym cielesnym, więc moja wątroba w końcu poprosiła by dać jej trochę wsparcia.

     Dolegliwości, które mam ostatnio to pobolewanie w okolicach wątroby, bóle żołądkowe, wzdęcia i biegunki po dosłownie każdym posiłku innym niż płyny. Jeśli chodzi o wszelkie "sprawy kobiece" nie zauważyłam żadnych bólów jajników, pochwy czy macicy.
autor: Basia

     Po wypiciu zielonych soków i szejków i kilku szklanek różnych ziół od razu poczułam się lepiej, więc słuchając ciała skierowałam się na wsparcie  mojego brzucha.

Intensywna kuracja na wzmocnienie wątroby i poprawę pracy jelit to:
  1. Wypijanie 2 szklanek mieszanki ziół.
  2. Zjadanie dużych ilości kiszonek.
  3. Dodawanie nasion i przypraw do pokarmów. 
  4. Wypijanie bardzo dużych ilości zielonych szejków – wypatruję nadal pierwszych listków pokrzywy i mniszka :-)
  5. Systwmatyczne lewatywy [klik cz.1, klik cz.2, klik cz.3].
  6. Wypijanie dużych ilości kaw zbożowych.

Ad. 1.

     Mieszankę zrobiłam na pczątku na zasadzie intuicji i kodu gorzkich ziół, sprawdziłam w zielnikach, dodałam jeszcze kilka roślin i wszystko po prostu wymieszałam razem i stosuję dwa razy dziennie jako herbatkę. Na 1 szklankę daję 1-1,5 łyżki ziół. Mieszanka jest naprawdę bardzo, bardzo gorzka, więc pewnie niektórzy z Was dosłodzą ją choćby miodem.


      Proporcje podałam w gramach, ale równie dobrze można zastosować dowolną ilość na zasadzie stosunku ziół wg tabeli: 2:1:0,5 - używając łyżki czy miarki. W tabeli, w właściwościach ziół podałam TYLKO te dotyczące jamy brzusznej, układu trawiennego.

Ziele
Ilość w mieszance
Wskazania do stosowania
Uwagi
Piołun
25 g
Przy niestrawności i ogólnych zaburzeniach trawiennych.

Pobudza trawienie i apetyt, wzmacnia, działa żółciopędnie i moczopędne, reguluje przemianę materii i działa przeciwrobacznie.
W większych ilościach jest szkodliwy dla zdrowia. 
Tasznik
50 g
Działa żółciopędnie, moczopędnie, poprawia sprawność jelit, reguluje przeminę materii, obkurcza macicę, ma działanie przeciwbiegunkowe i przeciwzapalne. 


W większych ilościach może być toksyczny. 
Drapacz lekarski
 
25 g
Wspomaga w lekkich dolegliwościach trawiennych, przy braku łaknienia, pobudza wydzielanie soków żołądkowych.  

Szałwia
25 g
Działa uspokajająco na bóle żołądka i zaburzenia trawienne

Krwawnik
25 g
Przy zaburzeniach trawienia: braku łaknienia, wzdęciach, odbijaniu, nudności, przy bolesnym miesiączkowaniu, dla poprawienia przemiany materii.
W dużych ilościach jest toksyczny.
Kminek

10 g
Pomocny przy wzdęciach, niestrawności, braku apetytu i dla dobrego trawienia.

Rumianek
 
25 g
Likwiduje wzdęcia wywołane zaburzeniami żołądkowymi

Pięciornik gęsi
25 g
Pobudza wydzielanie żółci, trawienia, działa przeciwskurczowo.

Rzepik
50 g
Działa moczopędnie, przeciwbiegukowo, wzmacnia i reguluje pracę: wątroby, pęcherzyka żółciowego, żołądka i jelit.


Owoce jałowca

10 g
Pobudzenie apetytu i polepszenie trawienia. Działa żółciopędnie, moczopędnie i bakteriobójczo.
Używamy z umiarem, ponieważ nadmierne spożycie może podrażnić nerki i wywołać krwiomocz.
Liście orzecha włoskiego
 
25 g
Przy braku łaknienia, nadmiernej fermentacji w jelitach, niestrawności, biegunkach i nieżytach żołądka.
Nie stosować podczas ciąży karmienia piersią

      Inne zioła, które wspomagają pracę jelit, żołądka, wątroby: mięta pieprzowa, melisa, majeranek, korzeń lukrecji, korzeń cykorii.


Ad. 2.

     Na temat dobroczynnego wpływu kiszonek na układ pokarmowy pisałam już tutaj. Kiszone ogórki, kapustę i sok z nich staram się jeść i pić w dużych ilościach. Tradycyjnie wiosną jedzono właśnie kiszone warzywa, dodawano je do kaszy i ostatnich nieporośniętych parostkami ziemniaków. 
      Kiszonki były dawniej ostatnią pozimową wersją porcji warzyw do obiadu, ponieważ za chwilę pojawiały się młoda pokrzywa, mniszek, krwawnik itp. 
     Jeśli nie zawsze kiszona kapusta czy ogórki (a nawet buraczki, których j nie lubię) jest pod ręką przypomnijcie sobie przepis na sałatkę prasowaną W. Dufty'ego - pisałam o niej tutaj.

Ad.3.  

      Czasem majeranek piję jako herbatkę: 1łyżeczka/łyżka na 1 szklankę wody, 2-3 razy dziennie po pół szklanki, a od kilku dni przynamniej raz dziennie.
       Majeranek jest tradycyjnym ziołem pomocnym przy niestrawności, niedomaganiach wątroby i śledziony. Zauważono to już dawno i dodawano do ciężkich potraw i w sumie tak z rośliny leczniczej stał się rośliną przyprawową. Napar z rumianku kojarzy mi się jedno znacznie z zapachem tradycyjnej pizzy z serem :-)

     Kminek ma podobne właściwości co majeranek. Niektórzy żują powoli i bardzo dokładnie po kilka ziarenek na dzień i tym samym wspomagają pracę żołądka, ja zamiast tego dodaję kminek do potraw i oczywiście do mieszanki ziół.

     Dwa słowa jeszcze o innej przyprawie: jałowcu. Tombak, ks.Kneipp i wiele innych zielarzy pisze i pisało o kuracji owocami jałowca. Żuje się je tak jak kminek, a potem zjada ale w innych proporcjach. Kuracja jałowcowa to żucie 1 dnia - 5 ziarenek, 2 dnia - 6 ziarenek itp. aż do 15 ziarenek, a potem zjada o jedno ziarenek mniej, aż dojdzie się znów do 5 sztuk na dzień. 


      Ostropest plamisty to jeden z cudów natury, o którym pisałam krótko tutaj. Znów powrócił do mojej diety.

    Siemię lniane i śliwki również wspomagają pracę jelit, o suszonych śliwkach pisałam tutaj.



Ad.5. 

     Żadne tam Anatole czy Inki, ale prawdziwe kawy, które znają jeszcze nasze babcie. Podobno kawy zbożowe wspomagają pracę woreczka żółciowego i żołądka.

    Kawa orkiszowa wg niektórych przypomina smak preparowanego ryżu.... cóż dla mnie smakuje po prostu zbożowo. Lubię ją bardziej niż żołędziową.

     O ile jesienią mogę sobie przygotować kawę z zebranych własnoręcznie i ugotowanych w wodzie z popiołem żołędzi, tak o tej porze korzystam z gotowej kawy żołędziowej. W porównaniu z kawa orkiszową jest mocniejsza i ma typowy posmak żołędzi, nieco gorzki. Jednego żołędzia na surowo można zjeść - taki sam smak ma kawa :-) 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...