Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 stycznia 2015

Zioła szwedzkie, cz.1



    

     Z ziołami szwedzkimi to zawsze miałam tak, że nie zwracałam na nie uwagi. Ot jest jakaś mieszanka, która jest dobra z różnych względów, dużo naszych rodzimych ziół, alkohol. Wiele razy też pytaliście się czy stosowałam ta mieszankę, gdzie kupić tanie zioła, jak zrobić i czy działa...
     Dodam jeszcze, że post nie jest sponsorowany i wszystkie produkty kupiłam za własne pieniądze :-)
       O ile książka Marii Treben Apteka Pana Boga jest podręcznikiem raczej nie dla mnie to od ostatniego spotkania zielarskiego patrzę na to wszystko nieco inaczej :-) Czytam, wącham, ważę i nadal poszukuję dodatkowych informacji. O wszystkim napiszę, ale na początek po prostu nastawiłam nalewkę z gotowej mieszanki.

    Mieszankę ziół szwedzkich kupiłam na targu, miejscu, gdzie wszelkich rzeczy jest ogrom, ale i cudne stoisko z przyprawami i ziołami również. Można również zioła kupić na stronie producenta [klik] w wersji 100 gram lub 1 kg. Cena za 100 gram to tylko 12 zł zarówno stacjonarnie, jak przez Internet. Jest to ta sama mieszanka ziół, którą często można kupić za 27-30zł. 
  

      W tej "oryginalnej" mieszance, za ok. 30zł  jest 92 g ziół: 

  • 10 g piołunu, 
  • 5 g mirry, 
  • 0,2 g szafranu,
  • 10 g liści sensu,
  • 10 g kamfory,
  • 10 g korzenia rabarbaru,
  • 10 g korzenia kurkumy,
  • 10 g manny,
  • 10 g teriaku,
  • 5 g dziewięćsiłu,
  • 10 g korzenia arcydzięgla.


     W mojej mieszance za 12 zł mam 100 g ziół: piołun, mirrę, szafran, liście sensu, kamforę naturalną, korzeń rabarbaru, korzeń kurkumy, mannę, teriak, korzeń dziewięciu-sił i korzeń arcydzięgla. Nie znamy niestety proporcji danego ziela w całych szwedzkich ziołach.

    Cena mojej mieszanki jest bardzo niska i wychodzi ekonomicznie. Przygotowanie mieszanki samodzielnie polegające na skompletowaniu składników samodzielnie to koszt w okolicach 100 zł, jeśli nie więcej. Biorąc pod uwagę cenę szafranu, dobrej jakości kurkumę, kamforę, mirrę - nie byle jaką, do kadzideł, ale do spożycia - wychodzi niekoniecznie ciekawie finansowo.



      Do zalania ziół zaleca się różny alkohol: od wódki zbożowej, owocowej, aż do czerwonego wina. Słyszałam nawet, że można użyć spirytusu, ale jak już wiele razy pisałam: szkoda, by taka zawartość alkoholu wypaliła wszystkie olejki z delikatnych części rośliny jak np. liść.
     Kupiłam wódkę żytnią - 0, 5 litra. Przeliczyłam proporcję i na posiadana ilość alkoholu wzięłam ok. 30,5 grama ziół. Wszystko umieściłam w dużym, szerokim słoiku. Zaleca się by nalewka stała na słońcu w ciepłym miejscu.....  z racji braku jednego i drugiego postawiłam nalewkę przy kaloryferze :-) Mieszam codziennie i czekam aż upłynie 14 dni, by przecedzić płyn i zlać do butelki.






środa, 30 lipca 2014

Kiszone ogórki


     Sezon na ogórki w pełni, więc tym razem przepis. Niby nic takiego,ale wciąż słyszę, że samodzielne robienie przetworów to bardzo dużo wkładu własnego w postaci głównie straconego czasu. Kiszenie ogórków jest dobrym przykładem, że akurat takie zapasy na zimę zrobi każdy, nawet dziecko :-) i nie stoi się przy tym cały dzień.

     O cudownych właściwościach kiszonek już na Cudownych dietach pisałam całkiem dużo. Wiele słoików, a raczej ich zawartości zjadałam i wypijałam podczas diety dr Dąbrowskiej. Najbardziej konkretny w informacje artykuł (10 powodów dla których warto jeść kiszonki) jest tutaj


      Kiszonki ogólnie sprzyjają lepszemu przyswajaniu potraw, ponieważ wywołują duże wydzielanie soków żołądkowych. Pomagają również w usuwaniu nadmiaru wody z organizmu i dlatego znajdują zastosowanie w dietach odchudzających. Najważniejsze jednak zadanie to odbudowywanie flory bateryjnej w jelitach.

     Podczas kiszenia odpowiedzialna za ten proces bakteria wytwarza dużo witaminy C. Surowe ogórki jej nie posiadają.

     Zarówno ogórki jak i sama woda z kiszenia mają cudowne właściwości. W przypadku wody istotne jest to, że nie trzeba jej rozcieńczać - jak to się dzieje z wodą z kiszonej kapusty, jest delikatna nawet dla wrażliwych jelit i żołądka.


PRZEPIS NA KISZONE OGÓRKI


     Sprawdzony przez całą rodzinę, bliskich sąsiadów. Nie wiem czy przypadkiem nie krąży w rodzinie od pokoleń. Wykorzystywany co sezon na przygotowanie zapasów na zimę i do spożywania na bieżąco, w kilka dni po ukiszeniu. Sprawdza się zarówno przy małych słoikach i małych ogórkach, jak i przy 5 litrowych butelkach i większych ogórkach. Wodę używamy różną, ale ogórki kiszone na wodzie źródlanej są najsmaczniejsze.     Liście porzeczki dajemy dla podkreślenia smaku.      I w tym momencie proszę o napisanie co u Was się daje jako dodatki, bob co region to inny przepis. Wiem, że liście dębu dają jędrne i twarde ogórki, a i liście wiśni nieco wyostrzają smak.




Składniki:

  • ogórki :-),
  • woda dobrej jakości - 1 litr,
  • kłącza chrzanu,
  • sól (najlepiej morska) - 2,5- 3 łyżki,
  • liście porzeczki,
  • baldachy kopru -już przekwitnięte z nasionkami,
  • czosnek.
Słoiki: umyć i wysuszyć.
Ogórki, liście, kłącza: umyć.
Zalewa: wymieszać sól z wodą, aż do rozpuszczenia. Jeśli zabraknie nam zalewy w trakcie napełniania słoików to robimy nową, zachowując proporcję wody i soli.

Krok I: do słoików włożyć: chrzan, koper, ząbek/ki czosnku, liść/e porzeczki. (Na   3 szklankowy słoik mniej więcej: pół dużego kopru, 2-3 ząbki, 1 liść porzeczki i 2-3 cm chrzan).
Krok II: ogórki układać ściśle, nic nie powinno latać. Lepiej wciskać na tzw. siłę, niż zostawiać dziurę. Po chłopsku: ogórki ułożyć tak, by po odwróceniu dnem do góry nie wypadły z słoika.
Krok III: wszystko zalać zalewą, ta by przykryła ogórki. Zanim zakręcimy słoik nakrętką dać kawałek folii, by zabezpieczyć metal przed rdzewieniem. Odstawić do ukiszenia w chłodne i ciemne miejsce.





Kiedy ogórki są ukiszone?

      Poniżej na zdjęciu: ogórki w dniu kiszenia i kilka-kilkanaście dni po, już gotowe do spożycia. 
      Czyli ile dokładnie? Nie da dokładnie określić jak szybko ogórki będą gotowe. Robi się to na wyczucie, bo wszystko zależy od: jakości składników wielkości słoika, wielkości samych ogórków itd. Patrzy się na kolor. Już ukiszone ogórki tracą swój żywo zielony kolor i są w ciemnozielonym (można by rzec: zgniłym) odcieniu, po prostu jak na zdjęciu poniżej...




    Zachęcam do robienia swoich przetworów głównie kiszonych ogórków. Robi się je szybko, a korzyści nie tyko smakowe ale głównie zdrowotne pomogą przetrwać każdą porę roku, a w szczególności przedwiośnie, kiedy organizmowi brakuje wiele składników odżywczych. 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Dżem z pędów świerkowych



      Wszystko zaczęło się od słynnych syropów pewnej marki, jeszcze potem kilka innych firm również wypuściło nowy produkt z pędów sosny. Pomysł jak najbardziej OK, ale ja się bardzo zbuntowałam, bo w syropie z pędów sosny czy świerku samych pędów niewiele, dodatków od groma, a cena niekoniecznie adekwatna do zawartości. Zatem w sezonie na pędy sosny/świerku powstał może nie syrop, a dżem, który z powodzeniem dodaję do herbat i nakładam na jakieś pieczywo.

      Trochę się spóźniłam niestety z wpisem, ale mam nadzieję, że zainspiruję kogoś na następny rok :-) 
      Pędy sosny lub świerku pojawiają się zazwyczaj w maju, czasem koniec kwietnia. 
     Dwie uwagi ode mnie: ni ogałacamy młodych i starych drzew do zera, zebranie więcej niż 1/4 pędów to dla mnie już niszczenie sosny czy świerku. Pędy przerośnięte, powiedzmy więcej niż 5 cm - niektórzy twierdzą, że więcej niż 10 cm - nie nadają się do zrobienia dżemu i syropu, bo mogą fermentować i są bardzo twarde do posiekania.

      Zapewne wiele ze starszych czytelników pamięta bardzo słodkie syropy na kaszel, drapiące gardło ze swojego dzieciństwa. Były bardzo słodkie i czasami posmak żywicy sprawiał, że język drętwiał :-)

      Syrop wykonuje się bardzo prosto: w dużym słoju układa warstwami pędy sosny lub świerku i przesypuje je cukrem. Taki słój nakrywa gazą, na 2 miesiące odstawia. A ja dla bezpieczeństwa co jakiś czas zawsze wymieszam całą zawartość solidnie potrząsając słojem. Następnie zlewa do butelek i dodaje odrobinę spirytusu, by syrop się nie zepsuł.

      Dżem wyszedł nieco przez przypadek :-), bo się napatrzyłam na przepis na marmoladę u Mr. Wilsona...i poszło, a dżemo-marmoladę robi się go równie prosto jak syrop. Skraca się również czas , bo już po usmażeniu lekarstwo można spożywać. 

     Pędy sosny lub świerku trzeba bardzo drobno pokroić, im większe igły zostawimy - tym większy dyskomfort podczas spożywania. Posiekane pędy wrzucić do garnka, zasypać cukrem, dodać odrobinę wody i smażyć na małym ogniu aż cukier ładnie się roztopi i delikatnie ściemnieje. Nie smażyłam tego godzinę, lub kilka dni jak typowy dżem, ale żaden słoiczek nie popsuł mi się jeszcze, a marmoladę robię już drugi rok. Nie przecedzałam syropu od igliwia, więc mam dość gęsty dżem, sam syrop jest płynny i nie twardnieje tak bardzo.




Dlaczego syropy/dżemy/marmolady są tak cudowne? 
Słów kilka o właściwościach leczniczych pędów sosny i świerku.

      Przede wszystkim trzeba zacząć od witamin. Te drzewa iglaste, a konkretnie pączki i igliwie zawierają:


  • olejek lotny (w tym terpentyny),
  • żywice,
  • gorycze,
  • witaminę C,
  • garbniki,
  • flawonoidy.
     Oprócz działania wykrztuśnego i przeciwbakteryjnego pączki sosny działają lekko moczopędnie i napotnie. Inhalacje olejkami z drzew iglastych wspomagają oczyszczanie płuc i oskrzeli. Kąpiele z dodatkiem igliwia odkażają i działają antybakteryjnie.


       Magia - czyli jak dawniej wykorzystywano lecznicze właściwości sosny i świerku.

    Jak się okazuje drzewa iglaste zachwycały też ludzi 3 tysiące lat temu. Czczono je jakby bardziej od liściastych i dbano o duchy zamieszkujące w nich. Mieszkańcom drzew nie składano ofiar, ale pito herbaty z pędów pod danym drzewem - taki zwyczaj panował w Chinach i Japonii :-) Grecja i Rzym to miejsca, gdzie sosnę traktowano również dostojnie: była poświęcona bogini płodności i przyrody. A na terenach zamieszkałych przez Słowian szyszki sosny składano bożkom w ofierze.

      Dawniej wykorzystywano igliwie, szyszki, smołę sosnową, popiół ze spalonych igieł. 
     Nasiona sosny (zobaczcie ten wpis u Mr. Wilsona) jedzono przy dychawicy i wszelkich problemach z oddychaniem. Nalewki przygotowywane na pędach lub młodych szyszkach były lekarstwem na gruźlicę płuc. Specjalnie przygotowana tzw. wełna leśna była ważnym elementem w materacu każdej osoby chorującej na reumatyzm. Smołę sosnowa używano w chorobach skóry i paznokci. Bursztyn - skamieniała żywica - był od wieków uznawany za kamień święty. Noszony przy ciele przywracał zdrowie, był składnikiem kadzideł, ważnym kamieniem składanym w ofierze bogom. Z czasem stał się biżuterią, ale wiele osób twierdzi, że nawet naszyjniki z bursztynu wspomagają ich zdrowie.



    


      Fot. po lewej zapożyczone od Mr. Wilsona, przedstawia młode pędy świerku, a fot. po prawej jest autorstwa Ani Małek, a w słoju pędy sosny.





...............................................................
Źródła:
1. foto Ani - http://sprawdzonakuchnia.pl/syrop-mlodych-pedow-sosny/
2. foto mr. Wilsona - http://bushcraftwilson.blogspot.com/2012/06/marmolada-ze-swierka-kazde-wyjscie-w.html
3.D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
4. I. Gumowska "Ziółka i my."

środa, 27 listopada 2013

Pizza nietypowa z mchem irlandzkim

autor: H.Mendenhall
     Dość pracochłonny wtariański przepis, bo przygotowanie na spodu i "serka" trzeba poświęcić trochę czasu. Mąkę gryczaną można kupić w niektórych sklepach, ale zwróć uwagę na to, czy została zrobiona z kaszy niepalonej. Gryczana kasza niepalona jest biało-zielona i łagodniejsza w smaku. 
    Probiotyki można już kupić w sklepach ze zdrową żywnością, albo po prostu w aptece i użyć do potrawy tylko zawartości kapsułek.  
      Mech irlandzki - irish moss - popularny w sklepach z akcesoriami do wyrobu wina, piwa i w sklepach ze zdrową żywnością. Genialna rzecz, bo powala uzyskać stężoną konsystencję, galaretkę, mus czy żel.


PIZZA NIETYPOWA

Sos pomidorowy:
  • pomidory: suszone lub świeże - około garści
  • pół szklanki oliwy z oliwek 
  • kilka ząbków czosnku
  • bazylia, oregano
  • sok z cytryny do smaku,
  • sól morska/himalajska lub gomasio

Ciasto-spód:
  • około 1,5 szklanki kaszy gryczanej niepalonej, moczonej, a nastepne albo odwodnionej w dehydratorze, albo suszonej na patelni lub w piekarniku (można też użyć płatków owsianych górskich - mi ta wersja smakowała bardziej),
  • 1,5 szklanki nasion słonecznika
  • gomasio lub sól morska/himalajska
  • oliwa z oliwek - około pół szklanki plus odrobina wody
  • odrobina agar-agar lub mchu/żelu irlandzkiego
  • łyżeczka syropu z agawy/melasy

Serek a'la mozzarella
  • miąższ z 1-2  kokosów
  • około szklanka moczonych nerkowców
  • odrobina mchu/żelu irlandzkiego (w wersji wegańskiej agar-agar)
  • odrobina probiotyku
  • gomasio lub sól morska/himalajska
  • sok z cytryny - do smaku

Wykonanie:

Sos pomidorowy
     Wszystko zblendować na gładką masę.

Spód pizzy
      Gotową mąkę z płatków abo z kaszy zmiksować z wodą, dodać resztę składników. Ciasto wysuszyć w dehydratorze.

Serek
     Zmiksować wszystkie składniki i bardzo dokładnie wymieszać. Zawinąć masę w pieluszkę tetrową lub gazę, mocno ścisnąć, przydusić kamieniem, lub obciążoną deską, tak, by płyn miał możliwość ściekania. Na drugi dzień serek pokroić.
      W wersji z agar-agar: agar-agar zalać wrzątkiem, wymieszać z pozostałymi składnikami i odłożyć do lodówki do ostygnięcia i pokroić.



niedziela, 18 sierpnia 2013

Zdrowe przetwory na zimę bez cukru - janginizowanie.

     


      Janignizowanieto typowo makrobiotyczny sposób przygotowywania potraw, charakteryzujący się tym, że warzywa lub owoce "smaży" się, a raczej dusi w ich własnym soku, dodając odrobinę soli - dzięki takiej obróbce można zrobić głównie przetwory na zimę bez dodatku ani grama cukru!!  
     Oczywiście takie przetwory nie są tylko skierowane do osób chorych na cukrzycę, ale i dla małych dzieci i każdego, kto chce ograniczyć ilość spożywanego cukru - nie tylko białego, rafinowanego. Ze względu na fakt, że na oczyszczaniu ciała np. dietą owocowo-warzywną dr Dąbrowskiej [klik] nie można używać żadnych tłuszczy do smażenia czy duszenia zaadoptowałam makrobiotyczny sposób do zrobienia potraw podczas diety. 


Co możemy janginizować?

      Dosłownie wszystko. Sprawdziłam ten sposób zarówno na owocach, warzywach, warzywach liściastych, ziołach. Duszenie twardych warzyw trwa nieco dłużej.
      Janginizowanie to nie tylko robienie przetworów na zimę, wszelkie dania z kuchni makrobiotycznej opierają się na gotowaniu na parze lub właśnie janginizowaniu. Warzyw, owoców nie gotuje się w wodzie, dzięki duszeniu we własnym soku otrzymuje się znacznie zdrowszy posiłek, a te gotowane na parze mają zdecydowanie lepszy smak.
    Gotowe przetwory można wykorzystać tworząc szejki, sosy, zupy, pasztety, kanapki, słodycze.


     Na czym polega janignizowanie? 

      Duże, świeże* owoce lub warzywa należy pokroić na drobne kawałki, włożyć do płaskiego rondelka, który koniecznie stawiamy na blaszanej płytce i na małym gazie. Po wpływem temperatury owoce/warzywa zaczynają więdnąć i puszczają sok, czasem można dodać odrobinę wody. Dusić należy pod przykryciem** aż do miękkości, od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką, by nic nie przywarło do dna. Jeśli chcemy mieć coś na kształt konfitury, wtedy mieszanie łyżką należy zastąpić potrząsaniem, mieszaniem garnkiem w którym duszą się przetwory. 
       
     Dodajemy odrobinę soli najlepiej morskiej, himalajskiej, gruboziarnistej. Sól sprawi, że owoce puszcza więcej soku, zachowają naturalny kolor, zapasteryzują się, a np. kwaśne jabłka wydobędą swój naturalny cukier!!! (od razu mówię, że jabłka na diecie Dąbrowskiej można spożywać, a co za tym idzie powyższy cukier nie przeszkodzi nam w oczyszczaniu).
      Jeszcze gorące przetwory nakładamy w czyste, wyprażone słoiki i zakręcamy. Czasem dla pewności pasteryzuję dodatkowo słoiki z warzywami/owocami.

Janginizowanie miękkich owoców, kwiatostanów ziół, warzyw liściastych

      Miękkie składniki naszych przetworów pozwalają w dużym stopniu skrócić czas duszenia. Po prostu wkładamy oczyszczone i lekko osuszone owoce do czystych słoików, solimy, zakręcamy. Pasteryzujemy, pamiętając, że dno garnka powinno być wyłożone gazetą, specjalna płytką by chronić słoiki przed pęknięciem. 


      Dodatkowo trzeba pamiętać, że zakręcone już słoiki wkłada się do garnka z wodą o tej samej temperaturze: jeśli owoce są gorące, słoiki i woda również powinny podobną temperaturę. 

A co ze smakiem?

     Na pewno nie uzyskamy w ten sposób popularnie znany słodkich dżemów! Można się bardzo rozczarować. Skąd wiedzieć czy zawartość słoiczka będzie smaczna? Owoce, warzywa, rośliny liściaste będą miały taki sam smak jak w momencie władania do garnka przed duszeniem, lub bezposrednio do słoików. Wytrąca się dodatkowo naturalny cukier, odrobina soli neutralizuje wszystko, więc mamy smak jak tuż po zerwaniu (wyjątkiem są przemrożone składniki*).


      *Niektóre z roślin lub owoców, jak np. jarzębina czy jarmuż należy zmrozić, aby wydobyć walory smakowe lub znów pozbyć się szkodliwych substancji (zobaczcie, że ptaki jedzą jarzębinę dopiero po pierwszych przymrozkach :-).

     **Są bardzo ważne wyjątki  jeśli chodzi o robienie przetworów pod przykryciem. Dotyczą bardziej ziół i roślin leczniczych, np. duszenie bez pokrywki bzu czarnego, jarzębiny, orzecha włoskiego - z jeszcze surowych owoców ulatniają się trujące substancje, a brak pokrywki pozwala na "bezpieczne" przygotowanie przetworów, a przy okazji mamy pewność, że nic nie wykipi. 



............................
Źródła:

1. "Makrobiotyka w polskiej kuchni." S. Olko
2. własne notatki 
3. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
4. I. Gumowska "Ziółka i my."


środa, 22 maja 2013

Mniszek lekarski, cz. 2



      Oprócz wszystkich cudownych cech opisanych w poprzednim poście mniszek lekarski dodatkowo posiada właściwości: żółciopędne i żółciotwórcze, moczopędne, przeciwrobaczne, wspomagające zwiększenie soków żołądkowych, a więc i polepszające trawienie. Mniszek obniża poziom cukru i cholesterolu we krwi. 

      Trzeba jednak pamiętać, że mniszek zażywany w nadmiernych ilościach zwiększa liczbę białych krwinek.

      Działanie kwiatów: mają podobne działanie co korzenie, ale mają bardziej moczopędne i przeciwzapalne. Kwiaty czasem są stosowane przy marskości wątroby, po przebytej żółtaczce. Zatem nie bez powodu Natura podpowiada nam jak wykorzystać żółte kwiaty mniszka :-)


Jako samodzielnie przygotowane lekarstwo mniszek można stosować:
  • jako środek pobudzający apetyt, odchudzający: należy przygotować odwar: 1 łyżka korzenia i 2 szklanki wody. Całość gotować 15 minut, pić po 1 szklance dwa razy dziennie,
  • inny specyfik na pobudzenie apetytu i trawienia to napar pity rano i wieczorem po 1 szklance: 1 łyżeczka korzenia mniszka, krwawnika i mięty pieprzowej,
  • jako lek na hemoroidy: napar z suchych liści lub kwiatów mniszka, 3 razy dziennie w ilości: kieliszka do wódki,
  • choroby skóry: znalazłam informacje, które mówią o używaniu nalewki alkoholowej (3-4 razy dziennie po 5 kropli) lub odwaru z rozdrobnionych korzeni, liści - 3 razy dziennie po ok. 30-50 ml,
  • w leczeniu wyprysków: okłady lub kąpiele z dodatkiem odwaru, 
  • po ugryzieniu owadów można miejsce posmarować białym sokiem z mlecza,
  • przy egzemie: odwar z 20 g korzenia łopianu i 2 szklanek wody, należy pić 3 razy na dzień po pół szklanki,
  • odwar z korzeni mniszka można stosować także przy uszkodzeniach wątroby antybiotykami, czy niedokwaśności.




PRZEPISY


     Najbardziej znane (nieopisane wyżej czy w poprzednim poście) lekarstwa, a nawet dania domowej roboty na bazie mniszka to:


  • sok z mniszka lekarskiego w wersji raw food - przepis u Marcina, oczywiście i kwiaty i liście można wykorzystać do szejków, czy innych raw potraw,
  • miód z mniszka lekarskiego z cukrem trzcinowym,
  • miodek/syrop, przepis u Kuby, 
  • kwiaty z bułką tartą wg przepisu z trochę innej cukierni można znaleźć tutaj
  • młode pączki kwiatów marynowane w occie jak ogórki mogą z powodzenie zastąpić kapary,
  • zbierane odpowiednia porą korzenie rozcina się wzdłuż, suszy, rumieni 15 min na ogniu by były słodkie i chrupkie, można je dodać do herbaty, a zmielone używać jako kawę,
  • z korzeni, liści i kwiatów można przygotować coś na kształt purre,
  • gotowane korzenie są polecane dla cukrzyków.

autor: Alicja
      U Alicji [klik] można podejrzeć trzy różne wersje syropu z mniszka: na zdjęciu od lewej: z fruktozą, cukrem trzcinowym i ksylitolem.




SOK/NALEWKA na alkoholu

5 szklanek soku z całego ziela mniszka zalać 1/4 litra spirytusu, wymieszać, odstawić na tydzień. Przecedzić i zlać do butelek. Pić 2 razy dziennie, pół łyżeczki rozcieńczonej w pół szklanki wody.



MLEKO Z MNISZKA

1 łyżeczkę zmielonego korzenia mniszka zalać szklanką mleka sojowego, podgrzewać ok. 10 minut, ostudzić i dosłodzić syropem z agawy.



ANGIELSKIE WINO Z MLECZA

2,5 litra płatków z kwiatów mlecza, 5- 6 szklanek cukru, łyżka drobno usiekanego świeżego imbiru, pół szklanki rodzynek, sok i otarta skórka z 1 cytryny i 1 pomarańczy, 4 l przegotowanej wody, drożdże winne


     Płatki mniszka zalać litrem wrzątku, nakryć gazą lub ściereczką i odstawić na 2-3 dni w ciepłym miejscu. Zagotować pozostałe 3 l wody z cukrem, wymieszać z sokiem i skórką z cytryny i pomarańczy i przecedzoną wodą z płatków mniszka, dodać pozostałe składniki. Wlać do butli, znów przykryć gazą i zostawić w ciepłym miejscu na 2 dni, a następnie zakorkować z rurką do fermentacji. Po skończonej fermentacji zlać, przecedzić, rozlać do butelek, zakorkować; powinno leżakować co najmniej 5 miesięcy.



Co zrobić by liście mlecza nie miały goryczy?

      Jeśli chcemy wykorzystać liście mlecza to trzeba je zbierać głównie młode, te najgrubsze i najniższe, od ziemi- pozostawić. Przed użyciem liście przykryć folią, naczyniem, papierem - dzięki temu wybieleją i stracą gorycz. 
      Sposób niemiecki: liście namoczyć przez pół godziny w słonej wodzie, a Rosjanie radzą zagotować w dwa razy zmienianej wodzie z dodatkiem octu.






.........................................
Źródła:

1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."

2. I. Gumowska "Ziółka i my."
3. własne notatki
4. http://www.survival.strefa.pl/r/index_rja_wi_mniszek.htm


wtorek, 23 kwietnia 2013

Pokrzywa (wiosenna kuracja pokrzywowa na oczyszczenie krwi)



      Pokrzywa zwyczajna inaczej nazywana jest pokrzywą wielką, pokrzywą dwupienną, pokrzywą parzącą, żgają wielką. W Polsce jest traktowana jako chwast. Rośnie w zaroślach, ogrodach, na łąkach, rowach, śmietnikach, gruzach, przy zabudowaniach czy płotach. Lubi miejsca zaciemnione, ziemię bogatą w próchnicę i związki azotowe.
     Rośnie do 1,5 m wysokości. Ma pionową, sztywną łodygę, mocno rozgałęziony korzeń. Liście: ułożone naprzeciwlegle, ząbkowane na brzegach, przypominające nieco wyciągnięte serce. Cała łodyga i liście są pokryte parzącymi włoskami, zawierającymi kwas mrówkowy.
      Kwiaty pokrzywy rosną w kątach liści, zwisają, są drobne, jasnozielone. Nasiona to mały orzeszek roznoszony przez mrówki.




      
      Najlepszy miesiąc to maj, ale można zbierać liście pokrzywy systematycznie do września. Ważne by roślina była młoda, przed kwitnieniem. Można zbierać całą roślinę, a po lekkim przewiędnięciu obrywa liście i suszy w ciepłym, przewiewnym miejscu. Liście przeznaczone na sok muszą być świeże, młode i wolne od chorób, zbierane w kwietniu i początkach maja.
      Korzenie: wykopuje się wczesną wiosną lub w okresie jesiennym, część nadziemną odcina. Korzeń suszy się w miejscu suchym, przewiewnym.



      Liście zawierają: flawonoidy, karotenoidy, fitosterole, garbniki, chlorofil, kwasy organiczne, witaminy: A, B2, C, E, K, sole mineralne, śluzy, enzymy i hormony roślinne. Korzenie są bogate w: śluzy, woski, kwasy organiczne, lecytyny, fitosterole, garbniki (w większej ilości niż liście), sole mineralne i rozpuszczalna krzemionka.





·         przez Hipokratesa używana jako lek kojący, hamujący krwawienie, traktowana jak warzywo,
·         od XII pokrzywa była głównie rośliną włókienniczą, ubrania z dodatkiem pokrzywy miały chronić przez złymi mocami, pokrzywa była głównym produktem do wyrobu tkanin, aż do momentu, gdy pojawił się jedwab czy bawełna,
·         przez Słowian traktowana jako roślina magiczna: pokrzywę wieszano przy bramach, drzwiach jako ochronę przed demonami, w polu siano roślinę po to by chroniła uprawy od złych uroków,
·         przed burzą palono pokrzywę, jej dym miał chronić przez piorunami i rozpędzać chmury,
·         Syreniusz opisuje pokrzywę jako lek na dolegliwości i oczyszczanie żołądka, ciekawą potrawą o właściwościach leczniczych była pokrzywa gotowana ze ślimakami – nieco  zmiękczała żołądek,
·         pokrzywa była również lekarstwem na ciężkie zatrucia grzybami, rtęcią, szalejem lub przy ukąszeniach gadów: pito nasiona pokrzywy warzone z winem,
·         krwotoki z nosa tamowano utartymi liśćmi,
·         podagrę łagodzono okładami z maści z utartych liści i nasion z pokrzywy z sadłem z niedźwiedzia,
·         napar z pokrzywy i wody stosowano przy obrzękach, świerzbie, otarciach, wrzodach, czyrakach, liszajach, wykładano nawet obuwie liśćmi pokrzywy,
·         przy ranach postrzałowych okładano ranę papką zmiażdżonych liści pokrzywy,
·         pomocna przy: reumatyzmie, artretyzmie, nerwobólach,
·         przy nieregularnej miesiączce lub jej zatrzymaniu pokrzywę pito jako napar,
·         świeży sok z pokrzywy pito na wzmocnienie organizmu,
·         korzenie pokrzywy stosowano jako lek antyrakowy.



Domowa apteczka – pokrzywa współcześnie:

·         ma działanie: moczopędne, pobudzające przemianę materii, odkażające, antybakteryjne, regenerujące,  wiatropędne,
·         stosowana przy: biegunce, krwotokach, cukrzycy, zapaleniach, gojeniu ran, reumatyzmie, zaniku lub małej ilości mleka u matek, anemii, nieżytach dróg oddechowych, zmianach i schorzeniach skórnych,
·         napary z pokrzywy można stosować w przypadku niedoborów mikroelementów w organizmie,
·         stosowana do płukania gardła, kąpieli leczniczych.



NAPAR Z POKRZYWY

       Napar (co to jest napar? - klik) sporządza się z: 1 łyżki suszonych liści pokrzywy na 1 szklankę wrzątku. Niektóre źródła podają proporcje 2 łyżki liści na szklankę wody. Liście należy zalać wrzątkiem, parzyć około 10 minut, odcedzić. Pić 2-3 razy dziennie po 1 szklance między posiłkami.

KURACJA WIOSENNA (SOK Z POKRZYWY)

      Polecana głównie przy złej przemianie materii, anemii i cukrzycy. Kuracja polega na piciu przez 2 tygodnie po 1-2 łyżek świeżego soku wyciśniętego z młodej pokrzywy.

ODWAR

     Do sporządzenia odwaru (co to jest odwar? - klik) wykorzystać można korzeń pokrzywy w proporcjach 2 łyżki korzenia na 1 szklankę wody, wg innych źródeł: pół łyżki na szklankę wody. Tak przygotowaną pokrzywę można stosować do kąpieli, płukania gardła, lewatywy [klik], przemywać wszelkiego rodzaju schorzenia, zmiany skórne.


NALEWKA  

     Nalewkę (co to jest nalewka ziołowa? - klik)sporządza się z:  2 łyżek korzenia pokrzywy zalanych 0,5 litra wódki, pozostawionych na 6-8 dni. Taką nalewkę można stosować tylko zewnętrznie, szczególnie polecana jest przy schorzeniach reumatycznych.  
Przy schorzeniach reumatycznych można również bolące miejsca okładać świeżą pokrzywą.



      W okresie wiosennym warto wzmocnić organizm po ciężkim dla nas okresie zimy. Z braku słońca, niskich temperatur, braku świeżych owoców, warzyw ciało jest nieco osłabione. Dostarczenie cennych składników i jednoczesne oczyszczenie organizmu przez kurację pokrzywową jest jedną z łatwiejszych do przeprowadzenia kuracji oczyszczających o których piszę na blogu.
     Aby kuracja miała efekty wszystkie składniki roślinne powinny być młode, świeżo zebrane z miejsc czystych (pola, łąki, z dala od miast). Jednorazowo powinniśmy zbierać tylko taką ilość ziół jaka jest potrzebna na jedną porcję surówki!
      Kurację należy rozpocząć od małej porcji, np. dwóch łyżeczek sałatki, zwiększając stopniowo. Czas kuracji to od 2 do 6 tygodni.

SKŁADNIKI SAŁATKI:  

Składniki podstawowe:

1.    młode listki babki lancetowatej,
2.    młode listki (najlepiej jeszcze stulone, nierozwinięte) krwawnika pospolitego,
3.    młode listki lub/i młode korzonki mniszka lekarskiego,
4.    młode listki pokrzywy.

      Do tego można dodać: młode listki szczawiu zwyczajnego, młode listki i kwiaty stokrotki pospolitej, młode listki mięty, młode listki podagrycznika, młode listki pięciornika gęsiego, młode listki rdestu ptasiego, młode listki cykorii, młode listki gwiazdnicy pospolitej, szczypiorek, rzodkiewki, koperek, rzeżuchę itp.
      Opcjonalnie: sól, gomasio [klik], sok z cytryny, śmietankę sojową, olej zimno tłoczony, miód, syrop z agawy.

PRZYGOTOWANIE SAŁATKI:

      Wszystkie rośliny oczyścić, drobno posiekać, wymieszać z ewentualnymi przyprawami, olejem. Odstawić w chłodne miejsce na pół godziny.



UWAGA!!!

Pokrzywy nie należy stosować przy:
·         krwawieniach spowodowanych polipami,
·         krwawieniach spowodowanych cystą,
·         chorobach nerek.




.........................................
Źródła:


1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."

2. I. Gumowska "Ziółka i my."




PS. Dodałam weryfikację obrazkową do komentarzy, chcę i by "Anonimowi" Czytelnicy mogli komentować, a ilość spamu jaka zalewa blog jest ogromna - trzeba sobie z tym radzić i w taki sposób jak nieszczęsna weryfikacja...Pozdrawiam






sobota, 16 lutego 2013

Chrupiące naleśniki raw food



Chrupiące placki
autor: Shazzie Love

      Przepis dla miłośników naleśników. Częściowo podaję go w wersji oryginalnej, ponieważ ja nieco przekombinowałam i na "oko" jakiś czas temu próbowałam zrobić. Też wyszły, ale nie tak pięknie :-)



"CIASTO" NALEŚNIKOWE

15 dag nasion siemienia lnianego

2 gruszki
15 dag  cukinii
pomidor
ok. 100 ml wody
5 gram orzeszków piniowych 

Wszystkie składniki posiekać i zblendować na masę. Suszyć ciasto w dehydratorze, by było lekko podsuszone, ale wciąż dające się uformować w tradycyjny naleśnik.



"PANIERKA" NALEŚNIKOWA


30g siemienia lnianego

1 łyżeczka papryki 
1/2 łyżeczki kurkumy 
1/4 łyżeczki soli 
1/2 łyżeczki ksylitolu 

Składniki zblendować. Siemię lniane zemleć w młynku na proszek, dodać do pozostałych składników i wymieszać, posypać podsuszone w dehydratorze naleśniki i ponownie suszyć.



"NADZIENIE" NALEŚNIKOWE

grzyby
olej zimnotłoczony
czosnek
olej zimnotłoczony
seler naciowy
orzeszki piniowe
awokado
pasta miso
siemię lniane


Grzyby zamarynować w mieszance oleju, zmiażdżonego czosnku i pasty miso. Wszystko razem z grzybami zblednować lub posiekać. Nadziewać naleśniki i pozostawić do przegryzienia się składników.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...