Szukaj na tym blogu

Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie joginki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie joginki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2015

Plomby amalgamatowe - trujący gaz

    Zawsze mnie ciekawiło dlaczego, gdy zbijemy tradycyjny termometr to trzeba zachować ogromną ostrożność przy sprzątaniu rozlanej rtęci, a ten sam pierwiastek można "nosić" w jamie ustnej jako plombę i wszystko jest OK :-)
    Dwa, czy nawet już trzy lata temu miałam usuniętą plombę rtęciową. Zabieg jest bardzo nieprzyjemny i dla pacjenta i dla lekarza - dentysty. Opary rtęci doprowadzały mnie do wymiotów....A przez kilka kolejnych dni czułam zatrucie organizmu. Z rtęci oczyszczam się do dziś naturalnymi sposobami. A dla tych co planują wizytę, długi, ale bardzo ciekawy filmik:


 


     W filmiku m.in. o:

  • ilościach rtęci, która wydostaje się z plomby podczas zabiegów u dentysty, ale i codziennego np. szczotkowania zębów, czy picia gorącej kawy,
  • licznych badaniach pokazujących jak szybko rtęć z plomby rozprzestrzenia się po organizmie, dostaje do krwioobiegu, niszczy mózg,
  • tym, jaki wpływ plomba może mieć na jeszcze nienarodzone dziecko w łonie matki,
  • stronie technicznej: jak wygląda umieszczenie amalgamatu w zębie, jakie są koszty leczenia takiego zęba i jak niszczy się zdrowy ząb,
  • procedurach bezpieczeństwa podczas usuwania rtęciowych wypełnień, 
  • łopatologicznie: jak opary rtęci wpływają na komórki mózgowe,
  • zależności między rtęcią a Alzheimerem, autyzmem i Parkinsonem,
  • troszkę o : aluminium, kadmie, ołowiu i manganie.

sobota, 14 lutego 2015

Skarpetki złuszczające (2) Purederm Exfoliating Foot Mask - dlaczego dopiero teraz....




    Na początku....historia mojego lenistwa :-), a właściwie to kilku faktów na temat chodzenia boso, kwasów i dlaczego czasem coś musi dojrzeć. Analizę składu skarpetek możesz przeczytać tutaj.


Lato 2014

     W ubiegłym roku, na początku lata w Biedronce była promocja. B. kupiła te skarpetki dla mnie, choć nie do końca byłam do nich przekonana. Znaczek informujący o nietestowaniu produktu na zwierzętach i cena ostatecznie mnie przekonały.
    Chodzę boso dość często i długo, a lato i słońce to nie pora na kwasy, więc skarpetki odłożyłam.
Systematycznie używam pumeksu ze skały wulkanicznej, kąpieli do stóp z solą czy ziołami.
    Przy końcu wakacji kupuję w sieci Rossmann elektryczny pilnik do ścierania zrogowaciałego naskórka. Działa idealnie na moje wieloletnie odciski, świetnie radzi sobie z twardą skórą na stopach. A zastanawiałam się tysiąc razy, czy warto wydać tyle kasy na taki -dosłownie- gadżet skoro mam pumeks ze skały wulkanicznej. 
         Twarda skóra to coś co mają osoby chodzące boso. Pan słynny, podróżnik Wojciech wielokrotnie mówił, że stopy robią się po jakimś czasie tak twarde, że buty po prostu nie są potrzebne. Zgadzam się w 100% :-)



Jesień 2014
  
    Nadal chodzę boso po różnych podłożach, więc nie mam ochoty na narażanie złuszczającej się skóry na nadepnięcie na różne cuda na trawnikach. Skarpetki leżą :-)
     Czytam, analizuję składy dwóch najbardziej popularnych preparatów skarpetkowych z kwasem za cenę ok. 100 zł. W jednym jest bardzo dużo kwasów owocowych, w drugim produkcie jedynie dwa kwasy... Poza tym trochę "uzupełniaczy", niepotrzebnych zapachów i wszędzie dużo wszystkiego.
   Obliczam, ważę i podsumowuję. Jeśli nie mam żadnych składników w lodówce, to kupienie wszystkich półproduktów w nawet najmniejszych pojemnościach nie kalkuluje się. Skarpetki  z Biedronki wychodzą nadal najtaniej, choć nie maja tak dobrego składu jak te za 100 zł.
    Staram się na podstawie informacji w Internecie, własnej wiedzy i konsultacji z biochemiczkami ustalić proporcje składników na przygotowanie samodzielnie płynu złuszczającego na stopy.
    Opracowujemy 2-3 przepisy, ale do wykonania płynu testów nie doszło :-)
     Kombinuję ze składami mydełek, najlepsze do ścierania martwego naskórka okazują się: owsianka z całymi płatkami owsianymi i mydełka z węglem aktywnym, oj przepraszam: z dużą ilością węgla aktywnego, który robię samodzielnie.



Zima 2014

     Śniegu nie ma, mrozu nie ma i cieszę się ostatnimi chwilami boso. Chodzę systematycznie na saunę, więc nadal nie mam kiedy przeprowadzić kuracji. Niestety poziom czystości i higieny osób korzystających z saun w Polsce jest poniżej poziomu i niestety kultury. 
     Moje skarpetki mają w składzie kwasy z owoców: papai, cytryny, jabłka i pomarańczy, dużo ekstraktów i olejków. Owocowo w środku zimy.
    Dowiaduję się przez przypadek, że skarpetki tej firmy mają dwa rozmiary: regular i large. Regular przeznaczono dla stóp krótszych niż 27 cm, a large to dla stóp dłuższych. Podczas nakładania okazuje się niestety, że nawet przy rozmiarze stóp 39 skarpetki w "regularnej" wielkości są sporo za duże.



Styczeń 2015

   Przygotowuję stopy na złuszczanie skarpetkami. Na początku miesiąca ostatni raz używam pilnika elektrycznego. Potem już regularnie smaruję stopy albo olejem kokosowym, albo oliwą. Tydzień przed nie nakładam po kąpieli niczego. Jedynie dobrze osuszam dokładnie ręcznikiem.
      Opakowanie zawiera: 1 parę foliowych skarpetek wypełnionych płynem. W środku jest również pasek flizeliny. Ma on za zadanie utrzymać płyn w ryzach i sprawić, by nie spłynął w całości na podeszwy stóp.


     Nakładam te foliowe woreczki na umyte, oczyszczone i dobrze osuszone stopy. 


    Po jakimś czasie nakładam zwykłe skarpetki, bo kwasy nieco ochładzają stopy. Poza tym: foliowe skarpetki są nieco za długie, a ja nie siedziałam godzinę w miejscu, więc trzeba je było jakość ustabilizować :-) 


    Po godzinie skarpetki zdjęłam, dokładnie umyłam stopy, nałożyłam olej kokosowy i czekałam kilka kolejnych dni na złuszczanie naskórka. Ale o tym w kolejnym wpisie.





czwartek, 5 lutego 2015

Skarpetki złuszczające (1) Purederm Exfoliating Foot Mask - analiza składu



     Jestem właściwie już po kuracji kwasowymi skarpetkami, więc mogę w końcu napisać jak się sprawdziły na moich stopach, jaką mam opinię, czy warto w ogóle inwestować w taki produkt. 
    Przygotowuję jeszcze dwa wpisy o skarpetkach, jeden oczywiście ze zdjęciami, a w drugim też dowiecie się jaka jestem leniwa i dlaczego nie nałożyłam tych skarpetek wcześniej.

    Zaczęło się niepozornie: od szału w blogosferze na temat foliowych skarpetek wypełnionych płynem z kwasami.     Czytałam dużo, kwoty mnie przerażały i postanowiłam sam płyn zrobić sama. Pod lupę wzięłam trzy rodzaje skarpetek najczęściej recenzowanych przez blogerki: rozpisałam, przeliczyłam, stworzyłam tabelę...... i na tym się skończyło. Basia przez przypadek kupiła mi w Bedr.on.ce skarpetki firmy Purederm, więc nie musiałam już robić płynu sama. Plus za nie testowanie produktu na zwierzętach :-)


Zatem co mamy w składzie płynu?





    Analizuję skład moich skarpetek w kolejności z opisu INCI (zatem im wyżej na liście, tym składnika jest więcej na moich skarpetkach):


  1. Alcohol - tradycyjnie używany jako konserwant, w przypadku skarpetek ma tez za zadanie odkażać i dezynfekować skórę.
  2. Aqua - nośnik pozostałych składników, nawilża.
  3. Propylene GlycolPropano-1,2-diol, niegroźny składnik odpowiedzialny za utrzymanie lejącej się konsystencji kosmetyku, na skórę działa nawliżająco.
  4. Lactic Acid - kwas mlekowy (powstaje w mięśniach, gdy czujemy tzw. "zakwasy"), odpowiada za odpowiednie nawilżenie,  wpływa na ilość kolagenu, reguluje stwardniały naskórek, ujędrnia i uleastycznia.
  5. Isopropyl Alcohol Propan-2-ol lub IPA, konserwuje. Jego największy minus to, że w niektórych kosmetykach doprowadza do wysuszania skóry. Ma właściwości odkażające i ułatwia innym składnikom wnikanie wgłąb skóry.
  6. Urea - mocznik, mój ulubiony składnik kremów do rąk, zmiękcza, nawilża, łagodzi podrażnienia. Jeśli doda się go więcej to działa złuszczająco. 
  7. Glycolic Acid - kwas glikolowy, nawilża, oczyszcza i złuszcza.
  8. Betaine -  metanamina, zapamiętałam z zajęć, że jest to składnik, który zapobiega elektryzowaniu się włosów :-) W skarpetkach działa nawilżająco i zapobiega zbrylaniu się pozostałych składników.
  9. Anthemis Nobilis Flower Extract - ekstrakt z kwiatów rumianku rzymskiego, działa kojąco, łagodząco, regenerująco i dezynfekująco na skórę.
  10. Citrus Medica Limonum Fruit Extract - ekstrakt z owoców cytryny. Złuszcza zrogowaciały naskórek, odżywia, rozjaśnia skórę, zmniejsza przebarwienia, działa antyrodnikowo. Witamina C przyspiesza syntezę kolagenu w skórze.
  11. Carica Papaya Fruit Extract - ekstrakt z owoców papai, działa silnie antybakteryjnie, pomaga innym substancjom wnikać w skórę. Podobnie jak ekstrakt z cytryny działa rozjasniająco, ujędrniająco, oczyszczająco i antybakteryjnie. 
  12. Pyrus Malus Fruit Extract - ekstrakt z jabłek. Pomaga nawilżyć skórę, chroni przed nadmiernym wysuszeniem. Złuszcza martwy naskórek. 
  13. Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract - ekstrakt z owoców pomarańczy działa dezynfekująco, antyoksydacyjnie, łagodząco, przeciwzmarszczkowo. 
  14. Triclosan5-Chloro-2-(2,4-dichlorofenoksy)fenol, konserwant, który ma na celu nie tylko zabezpieczenie składu kosmetyku przed psuciem, ale i działa grzybobójczo i bakteriobójczo. 
  15. Salicylic Acid - kwas salicylowy, silnie złuszcza, działa antybakteryjnie.
  16. Menthol - mentol, to nasz główny winowajca tego chłodzenia podczas noszenia skarpetek. Nadaje ogólnie ładny zapach, ale działa tez kojąco. 
  17. PEG-60 Hydrogenated - uwodorniony olej rycynowy, od czystego oleju różni się po prostu tym, że uwodornionym łatwiej jest umyć włosy i skórę.
  18. Castror Oil - olej rycynowy. O jego wspaniałych właściwościach pisałam osobny artykuł tutaj.
  19. Disodium EDTAdiwodoroetylenodiaminotetraoctan disodu, składnik, który reguluje łączenie się składników kosmetyku i zapobiega ulatnianiu się ich z mieszanki. 
  20. Parfum -  perfumy. Tutaj się zastanawiałam po co? i tak skarpetki pachną bardzo mocno mentolem i alkoholem.

piątek, 20 czerwca 2014

"Twoja twarz nie pasuje do twojej osobowości..."




      Tu pisałam o powodach mojej niesystematycznej aktywności na Cudownych dietach. W tym kraju tak naprawdę tylko lato nadaje się na 100% pracy jaką wykonuję, więc korzystam z dobrej pogody ile się da. Piszę, że CUDowne diety to styl życia prowadzący do CUDownego Ciała, Umysłu i Duszy, i o ile wpisy na temat ciała się pojawiają, tak przez długi czas nie miałam ochoty ujawniać w jaki sposób pracuję nad duszą i umysłem. Czasami są rzeczy o których nie lubię i nie chcę pisać...

      Dużo by tłumaczyć, ale bycie joginem i w pewnym sensie upublicznianie siebie (nawet tylko poprzez aktywność blogową) to bardzo duże ryzyko złapania energetycznych brudów od Czytelników... i tu proszę się na mnie nie gniewać ;-), bo na zdjęciach poniżej sami widzicie jaka ja bywam brudna...

      Kłopoty z pięknym wyglądem biorą się oczywiście również z zatrucia: energetycznego, chemicznego i emocjonalnego.

      I sama widzę każdego dnia jak wiele rzeczy nadal we mnie siedzi.  Dużo jeszcze mam rtęci w ciele z plomby amalgamatowej, dużo tabletek przeciwbólowych i rozkurczowych, które brałam jako nastolatka by zlikwidować potworne migreny i rozkładające na łopatki bóle podbrzusza podczas okresu. Dużo mięsa, pomimo, że jestem weganką. Dużo trucizn...i one wychodzą falami. Pierwsze doświadczenie po dwóch latach niejedzenia mięsa to zwijanie się na podłodze z bólu, cierpienia kurczaków, które kiedyś bardzo mi smakowały i jadłam ich naprawdę dużo. Pamiętam, że ryczałam wtedy na całego i nie do końca rozumiałam, że weganką nie staję się od razu po odstawieniu mięsa.

      I to nie jest z takimi rzeczami tak cudownie jak ze zmianą odżywiania czy dietami oczyszczającymi, że raz - dwa razy zrobię, przez kilka lat będę się odżywiała w taki, a nie inny sposób i ciało się zmieni...z energetycznym i emocjonalnym syfem jest tak, że on CAŁY czas wychodzi, nawet przez kilkadziesiąt lat.
      Sama zmiana sposobu odżywiania nic nie daje i nigdy nie pisałam i nikomu nie mówiłam, że tylko i wyłącznie jedna rzecz może uleczyć i uzdrowić. Cały proces oczyszczania energetycznego zaczyna się dla mnie tak naprawdę dopiero po odstawieniu mięsa, po przejściu na weganizm. A potem wcale nie jest z górki ;-) Weganizm jest jedynie bodźcem, otwarciem umysłu, przejściem na lżejsze wibracje i otwarciem oczu, że jednak czegoś nadal brakuje, że nadal jest trochę brudu.

     Wygląda to mniej więcej tak: pracuję jogicznie nagle pojawia się fala syfów na twarzy, zmiana wyglądu, rysów, ohydny smak w ustach, który powoduje wymioty. Teraz myślę, że wyrzucenie wszystkim kosmetyków do kosza na śmieci, przejście na naturalną pielęgnację dały czystą twarz do tego, by energia również mogła wychodzić na zewnątrz. Po takich sesjach twarz jest czysta nie tylko fizycznie, energetycznie, ale świeci. Skóra ma inne wibracje, jest naładowana pozytywnymi emocjami i czysta.
I tej pracy jest tak wiele i czasem tak ciężko, że mam dość i jestem zmęczona, że nie mam siły na przyziemne rzeczy jak zakupy, sprzątanie, czytanie czy nawet pisanie bloga.

     Z energią jest tak, że nie dość, że musimy się oczyszczać na bieżąco, to jeszcze trzeba dokopywać się do swojej przeszłości, by móc naprawić głównie relacje między sobą samym i każdym, dosłownie każdym człowiekiem jakim się znało w ciągu życia. Nikt mi tego robić nie każe, ale ja sama staję się przyjemniejsza i milsza dla innych, a i świat daje mi miłe osoby i wiem, że warto :-) Jest tak, że albo poświęcamy się temu całkowicie, albo na pół gwizdka i wtedy życie klasycznie daje po dupie. Pewna pani ze znanego surowo-owocowego bloga, która zmieniła dietę, pracowała jogicznie i nagle odpuściła cały trud i teraz wygląda dziesięć razy gorzej niż przed zmianą diety. I z tego co mi wiadomo również pracowała z tym samym Nauczycielem.

     Jak było ze mną, to czytając bloga można się domyślić. Na początku wiele zmian sposobów odżywiania, eksperymentowania. Każda inna "dieta" wyrzuca z mojego ciała inne rzeczy, każdy inny owoc działa oczyszczająco na różne sfery, czy czakry. Każde ubranie w danym kolorze zmieniało mnie (tu widać ile szarych ubrań się pozbyłam). Każde zioło, rodzaj pieczywa, miejsce, w którym przebywam zmienia. Każdy spacer boso, każde ognisko, sauna itp. pozwalają na krok dalej.

     Ale jak to w pewnej mądrej księdze napisano:  Czasami do oczyszczania potrzebna jest druga osoba. Tak ja w końcu trafiłam na Jogina, który poprowadził mnie krok po kroku przez oczyszczanie energetyczne.


    Moje ciało bardzo się zmieniło, relacje rodzinne i koleżeńskie oczyściły, a rzeczy z poprzednich żyć zaczęły klarować. Nie wyznaję żadnej religii, a jeśli chcecie mieć mniej więcej pojęcie o co chodzi w relacjach karmicznych polecam tenfilm.

     Ten Nauczyciel ma ogromną wiedzę popartą swoim doświadczeniem, a on sam wciąż się oczyszcza, 20 lat non stop odreagowuje i wywala z siebie śmieci...i pisze, że:

    Ale inaczej się nie dało. 3 lata temu musiałem pościć 7 dni bez picia aby w końcu usunąć tą toksynę którą mi wstrzyknęli wiele lat wcześniej i dopiero wtedy mogłem zacząć zwyczajnie  żyć.

    I mam ochotę bezczelnie powiedzieć, że Pranarianin to jest rzeźnik, każda chwila dla niego jest oczyszczaniem. Ale co najważniejsze nie jest jak typowy guru, bo ma na tyle pokory w sobie, że pracuje nieustannie, nie udaje i jest prawdziwy w tym co robi.  Podkreśla, że

    Im wyżej jesteś, tym bardziej normalny i zwyczajny masz być. Sławni profesorowie traktowali mnie jako równego sobie, byli zwyczajni i nigdy się nie wywyższali. Mistrz zawsze zobaczy w tobie mistrza. A gówno zawsze wdziało we mnie gówno.

     Widzę, że wielu ludzi go nie lubi, a wręcz nie znosi, nie toleruje, nie akceptuje, wyśmiewa, drwi i szydzi, a sami nie są w stanie dokonać nawet 10% procent tej ciężkiej pracy jaką wykonuję nade mną i paroma innymi ludźmi. Lekarz wyśmiewa metody pracy, niektórzy pacjenci wracają do starego trybu życia, a bliskie osoby  nie uznają wartości tej pracy, którą w końcu widać gołym okiem. Wiem, że do tej pory nikt nie był wstanie pomóc wyładnieć pewnej zagubionej pani ogniem, zupełnie nie zmieniając diety, a Pranarianinowi się to udało. Niby nic, ale kobieta była mięsożercą!

    Widzę podczas naszej wspólnej pracy, że i jego twarz się zmienia codziennie, jest inny codziennie. Wielkim sukcesem życiowym jest to, że poradził sobie z takimi obciążeniami genetycznymi, że zwykły Kowalski pewnie by wywinął w kalendarz kilka razy. Poświęcił całe swoje życie na oczyszczanie.
    Ten Jogin ma swoje ciężkie i lekkie dni. I sam też wygląda czasem o 10 lat starzej i nie może tego znieść więc pędzi pracować z ogniem, by wstać po kilku godzinach młodszy z wyglądu o te 10 lat.
    Czasem musi pluć cały dzień ohydną flegmą, bo wychodzą mu różne lekarstwa z dzieciństwa, ale kiedy już skończy, wygląda jak młody bóg.. (i wcale mnie tu proszę nie posądzać o nepotyzm czy kumoterstwo).
     Ma wiele cudownych metod pracy, czasem ciężkich i czasem kompletnie nielogicznych dla wspomnianego już Kowalskiego, ale one naprawdę działają i widać w tym Boskie prowadzenie... I choć czasem jest wulgarny i tłumaczy pewne rzeczy na prosty i chłopski rozum mówi wprost nad czym konkretnie dany pacjent musi pracować...

sobota, 1 lutego 2014

Magiczne sole do kąpieli


     Powstały na specjalne zamówienie i są naprawdę magiczne i wyjątkowe. Produkty ekskluzywne, tajemnicze i tak naprawdę tylko dla tych, co wierzą w energię, ziołolecznictwo i stare tradycje. 

    Składniki muszą tu być najwyższej jakości, więc bio lub ekologiczne, albo z własnoręcznie zebranych zbiorów. Jedyny wyjątek to: kwasek cytrynowy, mąka ziemniaczana, soda oczyszczona. Skończyło mi się mleczko kokosowe w proszku, a byłoby o wiele lepszym składnikiem niż ten miks, plus taki, ze sole mocno musują w wodzie. Olejki tylko eteryczne z certyfikatami. Dużo oczyszczania i pracy, bo takie sole nie polegają tylko na wymieszaniu składników.



Sól szamana


    Szamańska – dzięki ziołom wykorzystywanym przez szamanów w różnych częściach świata. Szaman to trochę lekarz ciała i trochę lekarz duszy, więc i sól ma wymiar duchowo-cielesny.

Składniki:
  1. Olejek eteryczny lawendowy - ma działanie bakteriobójcze, kojące, przeciwgrzybiczne, pozwala odzyskać równowagę skóry, koi podrażnienia, leczy stany zapalne. Działa przeciwbólowo, uspokajająco, kojąco.
  2. Olejek eteryczny szałwiowy - ma działanie przeciwzapalne, ściągające,orzeźwiające,przeciwskurczowe, kojące, bakteriobójcze, przeciwpotne, przeciwcukrzycowe, przeciwbiegunkowe i uspokajające.
  3. Sól himalajska - regeneruje, odchudza (stosowana do kąpieli w dużych ilościach), odświeża, oczyszcza i odżywia.
  4. Sól morska - relaksuje, zmniejsza skurcze mięsni, odżywia, odświeża.
  5. Drobinki bursztynu.
  6. Odrobina miłości, oczyszczającego ognia.
  7. Glinka różowa - delikatnie złuszcza skórę, oczyszcza. 
  8. Glinka czerwona - delikatnie ociepla koloryt cery, a stosowana regularnie działa jak delikatny samoopalacz, uszczelnia naczynia krwionośne, odmładza, neutralizuje wolne rodniki, nawilża i wzmacnia skórę, przeciwdziała kruchości naczyń krwionośnych, łagodzi trądzik różowaty, zmniejsza cellulit, ujędrnia.
  9. Glinka ghassoul -usuwa zanieczyszczenia, odżywia włosy, oczyszcza, regeneruje, wspomaga leczenie trądziku, tonizuje, nadaje skórze sprężystość, zmniejsza łuszczenie się.
  10. Kwasek cytrynowy.
  11. Mąka ziemniaczana. 
  12. Soda oczyszczona. 
  13. Kwiat bławatka - działanie przeciwzapalne, antybakteryjne i antyalergiczne.
  14. Krwawnik - działanie przeciwzapalne przeciwkrwotoczn, gojące, bakteriobójcze,przeciwskurczowe i pzeciwbólowe.
  15. Piołun - wzmacnia, dezynfekuje i działa odkażająco.
  16. Jiaogulan - oczyszcza organizm z substancji trujacych, dodaje sił i energii.
  17. Nasiona kolendry - ma działanie przeciwskurczowe, antybakeryjne, uspokajające i wzmacniające.
  18. Szałwia lekarska - działanie identyczne jak w olejku eterycznym.
  19. Biała szałwia (apiana).


Sól elfa

     Zabrakło mi już żywicy z drzew iglastych. Sprawdza się jako dodatek do kadzidła i pachnie lasem. Trzeba ją zbierać delikatnie, by nie uszkodzić kory, ale warto się pomęczyć ;-). Owoce lasu ze zbiorów własnoręcznych lub ekologiczne. Szkoda tylko, że olejek eteryczny o zapachu lasu lub mchu leśnego istnieje tylko jako kompozycja do tworzenia perfum, dla nas niestety niedostępna.

Składniki:





  1. Sól morska - relaksuje, zmniejsza skurcze mięśni, odżywia, odświeża.
  2. Sól himalajska - regeneruje, odchudza (stosowana do kąpieli w dużych ilościach), odświeża, oczyszcza i odżywia.
  3. Soda oczyszczona.
  4. Kwasek cytrynowy.
  5. Mąka ziemniaczana. 
  6. Błyszcząca mika (Diamont Dust).
  7. Skórka pomarańczy.
  8. Owoce maliny, jarzębiny - Jarzębina stosowana zewnętrznie ma niewielkie działanie. Malina ma właściwości antybakteryjne.
  9. Owoce jałowca, borówki, bzu czarnego - borówka ma działanie bakteriobójcze, przeciwzapalne, przeciwkrowtoczne i wzmacniajace wzrok. Bez czarny działa przeciwbólowo, przeciwreumatycznie i zapobiega kruchości naczyń krwionosnych. Jałowiec leczy zmiany skórne i odkaża, łagodzi reumatyzm
  10. Owoce głogu - mają działanie uspokajające i przeciwreumatyczne.
  11. Płatki róży.
  12. Skrzyp polny - delikatnie ściera i odżywia, dzięki zawartości krzemionki ma rewelacyjne właściwości myjące.  
  13. Lawenda - działa przeciwskurczwo, reklaskacyjnie, antybateryjnie, odkażająco.
  14. Igły świerku - działanie antybateryjne.
  15. Suszonego mech.
  16. Pokrzywa - na temat właściwości pokrzywy pisałam tutaj.
  17. Orzechy cedrowe.
      Na zdjęciu zabrakło: olejku eterycznego miętowego i olejku eterycznego sosnowego. W skałdzie znalazł się również  oddech lasu i pieśń duszy.


Sól jogina

     Chciałam czegoś lekkiego, wesołego i z dobrą energią – jak życie jogina. Kolory czakr mają również  swoje miejsce w Soli jogina: biały to glinka kaolin i jaśmin, fiolet pominęłam, bo osoba ma dużo tego koloru w swojej aurze, niebieski to nasiona niebieski czarnuszki, zielony to energia tego koloru, żółty i pomarańczowy – to płatki słonecznika i nagietka,  oraz olejki eteryczne, a czerwony to ciepła energia słońca i miłości.

Składniki:
  1. Sól morska - relaksuje, zmniejsza skurcze mięsni, odżywia, odświeża.
  2. Sól himalajska - regeneruje, odchudza (stosowana do kąpieli w dużych ilościach), odświeża, oczyszcza i odżywia.
  3. Glinka żółta - odmładza, neutralizuje wolne rodniki, nawilża i wzmacnia skórę, przeciwdziała kruchości naczyń krwionośnych, łagodzi trądzik różowaty, zmniejsza cellulit, ujędrnia.
  4. Kwasek cytrynowy.
  5. Glinka biała- właściwości glinki białej.
  6. Soda oczyszczona. 
  7. Nasiona czarnuszki siewnej - używana zewnętrznie ma niewielkie działanie, bo może obniżyć skurcze mieśni i ich napięcie.
  8. Kwiat jaśminu - mają silne działanie uspokajające. Działają wychładzająco na krew, mają właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antyrakowe, dzięki czemu hamują również krwawienia. 
  9. Płatki nagietka - działanie przeciwzapalne, rozkurczowe i bakteriobójcze.
  10. Kwiat kocanki - obkurcza rozszerzone naczynka, zmniejsza opuchnięcia, zmniejsza siniaki, stłuczenia i różne zmiany skórne, hamuje krwawienia, działa przeciwzapalnie i łagodząco.
  11. Płatki słonecznika - zmniejszają stłuczenia, obrzęki i opuchnięcia.
  12. Olejek eteryczny pomarańczowy - działa odświeżająco, bakteriobójczo.
  13. Mąka ziemniaczana.
Dodałam jeszcze olejek eteryczny manadarynkowy, odrobinę miłości, uzdrawiającą energię reiki i energię słońca.


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Pielęgnacja stóp - kąpiele (kąpiel relaksująca)

      Kilka dni temu narzekałam na swoje zmęczone stopy. Mam pracę, gdzie trzeba dużo stać, więc po 12 godzinach stopy są naprawdę opuchnięte. W dodatku jest zima i praktycznie nie chodzę boso nawet po mieszkaniu, co od razu odbija się nie tylko wyglądzie: poszarzała i zrogowaciała skóra i opuchlizny. 
      Jeśli chodzi o moją pielęgnację stóp - systematycznie używam pumeksu ze skały wulkanicznej, różnych naturalnych peelingów i szczotkowania na sucho [klik]. Do tego masaże, sauna, trochę akupresury/refleksologii i naturalne kremy, np. masło shea, olej ze słodkich migdałów czy olej kokosowy. 

        Od kilka dni stosuję różnego rodzaju kąpiele ziołowe dla stóp i choć ich przygotowanie i samo wykonanie jest dla mnie trochę kłopotliwe - warunki w mieszkaniu - to się nie poddaję. 
     Mam dużo notatek z propozycjami kąpieli do stóp, bo przez te kilkanaście lat trochę się uzbierało, tymi najciekawszym się podzielę. 



Dlaczego warto robić kąpiele ziołowe stóp?

     Już ajurweda i medycyna chińska zwracały duża uwagę na pielęgnację stóp. Na stopach znajduje się wiele istotnych punktów do akupresury i główne meridiany naszego ciała.


      Stopy noszą nas każdego dnia, a ubrane w najczęściej gumowe, plastikowe obuwie i znów sztuczne skarpety czy rajstopy po prostu cierpią. Są dość chłonną częścią ciała, więc i wspomniany plastik i wszystkie kosmetyki przedostaną się do ciała w dużej mierze przez stopy. Ale i wszystkie substancje lecznicze mają krótką drogę do zmienionych chorobowo miejsc, np. jelit, trzustki, serca. 





Jakie zioła i dodatki wybrać do kąpieli stóp?

          Generalnie wszystkie, ALE trzeba wiedzieć jakie rośliny mają właściwości by poprzez ich dobranie, albo połączenie nie zrobić sobie krzywdy. Naprawdę bardzo ogólna rozpiska:

Przy jakich problemach stóp używać?
Roślina
opuchlizna
rumianek pospolity, jałowiec
nadmierne pocenie się
hyzop, krwawnik, skrzyp, szałwia, wierzba, orzech włoski, skrzyp, pokrzywa
otarcia
babka, brzoza
odmrożenia
krwawnik, szałwia lekarska
oparzenia
brzoza, krwawnik, nagietek
działanie oczyszczające/dezynfekujące
brzoza, dziki bez czarny, nagietek, lawenda, szałwia, rumianek, tymianek
różnego rodzaju plamy, przebarwienia
krwawnik, rumianek
zmęczenie
arcydzięgiel, rumianek pospolity, szałwia
obrzęki
arnika, jałowiec


     Dodatki to kolejny wielki wachlarz możliwości. Można dodać niemalże każdy półprodukt kosmetyczny np. glinkę kosmetyczną, olejek eteryczny, olej zimnotłoczony, przyprawy kuchenne: sól morską/himalajską/gruboziarnistą, kurkumę, zmielony imbir, pożywienie: wyciskany sok z pomarańczy lub trawy jęczmiennej, sodę oczyszczoną, czy zioła, np. płatki róży, nagietka, które będą sobie swobodnie pływać w kąpieli.
      Oczywiście znów obowiązuje zasada: trzeba wiedzieć jakie dodatki mają właściwości by je dobrze dobrać.



Jak przygotować kąpiel?


    Jest kilka szkół. Jedna mówi o tym, by zioła zebrać w materiałowy woreczek (lub skonstruować coś z tych propozycji), wrzucić do miski, zalać wrzątkiem i gdy kąpiel ostygnie - dopiero moczyć w niej stopy. Woreczek przez cały czas jest w wodzie.

     Druga szkoła mówi, by moczyć stopy w jak najcieplejszej wodzie. W granicach rozsądku oczywiście i w takiej temperaturze, w jakiej jesteśmy w stanie inydwidualnie (!) wytrzymać.

      Znów ogólne zalecenie, by kąpiele rozgrzewające były najciepleszymi kąpielami jakie stosujemy. Do nich można użyć tych przypraw/roślin.
       Woda w powinna zakrywać kostki. Czas trwania kąpieli to 15-30min, nie powinno się dopuszczać do "marszczenia" się skóry z powodu zbyt długiej kąpieli.

     Przygotowanie ziół można wykonać według tego słownika - pomoże w wykonaniu naparu, wywaru, nalewki itp. Część ziół może być przygotowana z maceratu (np. rumianek, płatki róży), inne z gotowania (np. kora cynamonu, goździki), a inne jako świeży sok (np. z młodych liści pokrzywy).



    A mój sposób to: wszystkie zioła zagotowuję w stalowym kubku, zostawiam na 10-15 minut do naciągnięcia i napar przecedzam przez sitko do miski z wodą. Dodaję sól morską, olejek eteryczny, glinki, olej itp.





     




Ziołowa kąpiel relaksująca na zmęczone stopy

Składniki ziołowe: 












Szałwia biała i szałwia lekarska: łagodzą, odświeżają, oczyszczają, zmniejszają opuchliznę, reumatyzm, leczy odmrożenia.
Piołun: łagodzi zmęczenia, opchunięcia, otarcia.
Rozmaryn: działa antyzapalnie i przeciwgrzybicznie.
Skrzyp polny: działa antyzapalnie i przeciwgrzybicznie, wzmacnia naczynia krwionośne, zmniejsza potliwość stóp i reumatyzm.
Owoce jałowca: łagodzą, zmniejszają obrzęki i opuchliznę, zapobiegają starzeniu się skóry, łagodzą artretyzm.
Goździki: rozluźniają napięte mięśnie, rozgrzewają, mają właściwości bakteriobójcze.

Ilość: 20 owoców jałowca, 10 goździków, po 2 łyżki pozostałych ziół.


Składniki dodatkowe:

Sól morska: delikatnie ściera martwy naskórek, zmiękcza i odżywia.
Glinka biała (kaolin)wspomaga właściwe ukrwienie, usuwa zanieczyszczenia, działa wygładzająco.
Olejek lawendowy: ma działanie odkażające, przeciwgrzybiczne, przeciwbakteryjne, przeciwropne, przeciwzapalne.

Ilość: 5-10 kropli olejku, 10goździków, po 2 łyżki soli i glinki.  Dodatki dodać tuż przed moczeniem stóp w kąpieli.



...............................
Źródła:

1. D. Tyszyńska - Kownacka, T. Starek " Zioła w polskim domu."
2. I. Gumowska "Ziółka i my."
3. M. Sachs "Ajurweda a uroda".
4. http://a-ajurweda.pl/receptury/772-kpiele-dla-stop
5. http://refleksolozka.blogspot.com/2013_06_01_archive.html
6. mapa stóp - http://www.menopauza.pl
7. własne notatki

sobota, 28 września 2013

Wegańsko-niebiańska pasta do mycia zębów



       Powstała kolejna pasta do mycia zębów w wersji sypkiej. Po Czterech żywiołach przyszedł czas na coś lepszego w smaku, nadal wegańskiego i z nieco lżejszą formułą. Zasada pozostała ta sama: proszek można użyć nie tylko do czyszczenia zębów, ale po zmieszaniu z dowolnym olejem lub wodą jako pastę do mycia twarzy lub maseczkę nawet dla wrażliwej skóry.

      Znów dość dużo czasu zajęło mi przetestowanie mieszanek by uzyskać jak najlepszy smak, pienistość i wydajność takiej pasty. Jesteśmy  w trakcie testowania na ile wystarczy 50 gram takiej pasty w wersji sypkiej i typowego mazidełka. Mieszanka otrzymała wdzięczną nazwę Wegański-niebiański proszek, ale nie ma tu ani piór ani srebrzystego pyłu :-) 






  • soda oczyszczona
  • biała glinka
  • wiórki mydła Alepp (oliwa z oliwek o olej laurynowy)
  • pomarańczowy olejek eteryczny
  • sól morska
  • zioła: pokrzywa, zielona herbata, trawa cytrynowa



      Soda oczyszczona dodana w niewielkiej ilości rozjaśnia zęby. Usuwa przebarwienia z powierzchni szkliwa. Soda oczyszczona dodawana jest do większości drogeryjnych past wybielających zęby. Oczywiście w tym proszku również jest zmniejszona ilość sody.  Olejek eteryczny pełni rolę naturalnego konserwantu, daje ładny zapach, ale i działa odświeżająco, bakteriobójczoBiała glinka - kaolin wspomaga właściwe ukrwienie dziąseł zapobiegając ich krwawieniu podczas szczotkowania. Biała glinka jest najdelikatniejszą ze znanych glinek przez co idealnie nadaje się do czyszczenia zębów wrażliwych i delikatnych. Sól morska delikatnie ściera i odżywia dziąsła, pomaga usunąć biały nalot na języku. Zielona herbata  ma właściwości antyoksydacjne i przeciwzapalne. Natomiast wszystko co trzeba wiedzieć o mydle Alepp napisalam tutaj.



niedziela, 11 sierpnia 2013

Mata do jogi

      Wybór maty do jogi to jak się okazuje rzecz całkiem niełatwa. Dla kogoś, kto zaczyna swoją przygodę z jogą jest to albo nie lada problem: odnaleźć w dużym gąszczu coś dobrego i jednocześnie nie dać się sprzedawcy "nabić w butelkę", albo zdecydować się na zakup, który po nawet dwóch - trzech miesiącach okaże się totalną klapą. 
     Dziś kilka małych podpowiedzi z życia wziętych, po testowaniu wielu tanich i drogich mat, wykonywaniu asan, medytacji i różnych innych ćwiczeń na różnych podłożach.

Rzecz o karimacie

    Co robi przeciętny Kowalski widząc człowieka z karimatą pod pachą? A no mówi: a pani to pewnie jogę ćwiczy. Ale karimata i joga nie mają ze sobą wiele wspólnego. Karimata to kawałek lekkiej pianki z/bez aluminiowej - termicznej części. Jej zadanie ogranicza się do zapewnienia nam wygodnego noclegu w namiocie i wszelkiego rodzaju siedzących rzeczy na świeżym powietrzu. Do ćwiczenia jogi po prostu się nadaje. Chyba, że ćwiczymy boso, na ziemi, to przy niektórych asanach kawałek czegoś pod plecami się przyda. Karimata jest zbyt lekka, nie trzyma się podłoża, nie zapewnia stabilności. Owszem jest tania, ale żaden jogin nie ma z niej większego pożytku.


Maty do jogi

    Rynek mat już jest dość rozbudowany. Producenci proponują: duży zakres cenowy, różne parametry antypoślizgowe, kolory, materiały wykonania, grubości, faktury... jest w czym wybrać. Ale czym się kierować by wybrać dobrze?


GRUBOŚĆ

     Generalnie są jakby dwie kategorie mat: cienka o grubości do 3,5 mm i grubsza - powyżej 3,5 mm. Tak naprawdę wszystko zależy od materiału z którego jest wykonana mata. 

    Mata cienka ma niższą wagę od grubszej, ale jest cięższa od piankowej, można ją złożyć nawet w kostkę, wyprać w pralce, ma zazwyczaj niższą cenę. Jest cienka i na podłożu typu asfalt, kostka brukowa, ziemia, trawa czujemy każde wypuklenie terenu, każdy kamyk.

     Maty grubsze powyżej 3,5 mm ważą dość dużo, nawet do 4 kg, ale praca na nich jest łatwiejsza; mamy większą wygodę. Wyższa cena to jednocześnie zwiększona trwałość. Niektóre grube maty to typ pianki, mata jest wtedy grubsza, ale i lżejsza. Można zwinąć ją tylko w rolkę, jest ciężka w czyszczeniu i zazwyczaj ma słabą przyczepność. Spotkałam się z matami z dodatkową cieniutką warstwa gumy - dzięki temu pewniej trzyma się podłoża (paneli, parkietu). 


DŁUGOŚĆ I SZEROKOŚĆ

     Standardowe maty mają 180 cm długości, można też spotkać maty o dł. 183 lub 185 cm. Szerokość to zazwyczaj 60-75 cm. 
     Można kupić maty cięte na metry - wtedy koszt jest nieco niższy niż "gotowej" maty. niektóre maty standardowe można po prostu przyciąć, ale proponuję zrobić to minimum po kilku miesiącach użytkowania żeby potem nie żałować :-)



MATERIAŁ I ANTYPOŚLIZGOWOŚĆ

      Lepsze dla mnie są maty miękkie i cienkie. Głównie ze względów higienicznych: można ją złożyć, zwinąć i wyprać w pralce i z matą nic się nie stanie. Piankowe często ulegają wydarciu, zadarciu lub wgnieceniu a nawet stopieniu (podczas pracy przy ogniu). 

      Trzeba wziąć pod uwagę, że nasze ciało się poci podczas jogi, więc czasem podnosząc dłonie możemy podnieść z nimi matę, lub "kleić" się do niej. Dobra mata nieco wchłania pot, daje poczucie stabilności nawet przy mokrym ciele. Spotkałam się raz z matą, która zafarbowała mi dłonie i kolana. 


      Czasem wystarczy miesiąc użytkowania maty by odpowiednio się "wyrobiła" i trzymała podłoża. Niektórzy radzą też przed kilkoma pierwszymi użyciami przetrzeć matę wilgotną (nie mokrą) ściereczką.
     Mata powinna wystarczyć na 5-6 lat naprawdę intensywnej pracy, oczywiście trzeba dodać, że przy jodze z akcesoriami, jodze dynamicznej, ćwiczeniu na świeżym powietrzu, transporcie maty zużyje nam się ona szybciej.


KOLOR

     Wspomniałam wcześniej o macie, która farbuje... Tylko raz mi się to zdarzyło, nie wiem jakiej była produkcji i chyba nie chcę wiedzieć :-). Kolor ma znaczenie bardziej praktyczne: jasna mata szybciej "łapie" zabrudzenia i trudniej jest ją wyczyścić.
     Faktura dodaje tu swoje trzy grosze, bo wszelkie rowki również po pewnym czasie staną się brudne.

     Oczywiście dochodzi też aspekt psychologiczny: kolory: niebieski, fioletowy dobrze wpływają na nasz spokój, łagodność, a joga to ćwiczenia, oddychanie, równowaga, duchowość, a nie skupianie się na zbyt jaskrawym kolorze maty.


CENA

    Najtańsze maty dobrej jakości według mnie zaczynają się od progu 90 zł. Miałam kilka sztuk tej samej firmy za taką cenę i przez wiele lat służyły mi idealnie, a dwie nadal są nie do zdarcia. Mata, za którą zapłaciłam 30 zł jest typem pianki, która szybko uległa zadarciom i wydarciom. 
      Cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Najważniejsze by cienkie maty miały jakby szycie, czy dodatkowe włókna - widać to w przekroju maty. Sama mata piankowa ma plastik, a te lepsze jakościowo dodatkowo włókna, które spajają całość. Maty eko wykonane z naturalnych składników: kauczuk i bawełna również mają wtopione włókna (jutę) co podnosi trwałość i przyczepność do podłoża.
    Na pewno lepiej przed zakupem obejrzeć i dotknąć (!) kilka różnych mat, sprawdzić jak zachowują się przy zginaniu, składaniu, zgniataniu między palcami,porozmawiać z kimś, kto zna się na tym, ćwiczy jogę i wie jakie maty są warte polecenia.



     Oprócz maty mogą nam się przydać AKCESORIA:

 
źródła: nieznane

  • klocki: piankowe, korkowe lub te najpopularniejsze: drewniane. Dla początkujących są bardzo dobrą pomocą w niektórych asanach, uważam, że niezbędne dla osób z różnych deformacjami ciała (krzywizny, choroby, urazy powypadkowe),
  • poduszka/koc/wałek-bolster: ułatwia asany wykonywane na linach, w pozycji leżącej lub siedzącej, chroni przed otarciami ciała i pozwala prawidłowo wykonać asanę. Dobre dla osób z małą gibkością ciała, krzywym kręgosłupem. Jeśli nie chcemy inwestować zbyt dużo na początek po prostu wystarczy mieć jeden koc lub poduszkę tylko do jogi, 
  • pasek:  podobnie jak wyżej: pasek ułatwia wszelkie asany, w których elastyczność ciała pozostawia wiele do życzenia. Na rynku jest bardzo dużo pasków o różnej długości i szerokości. Najlepsze dla mnie były na początku szersze 3,5- 5cm, zapewniają lepsze trzymacie ciała, a ze względów praktycznych: są trwalsze od węższych pasków. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...