Szukaj na tym blogu

Translate

niedziela, 27 lutego 2011

Czy można mieć alergię na kawę i herbatę?

O kawie i herbacie kilka słów pisałam tutaj. Dziś o tych ciepłych i wspaniałych napojach po raz kolejny, ale nieco w innym świetle.

Skąd się bierze uczulenie po kawie i herbacie?

Jest na to kilka przyczyn. Jednak wyjść należy od słabego systemu immunologicznego. Osłabione jelita, złogi, zła dieta czy po prostu ogólniej rzecz biorąc niedopowiedni styl życia mogą powodować odczuwanie różnego rodzaju dolegliwości. Są to jedne z podstawowych przyczyn naszych problemów po wypiciu herbaty czy kawy.

Po ich wykluczeniu należy zadać sobie pytanie: Czy piję herbatę w tzw. torebkach?

Autorka oryginalnego artykułu mówi o jedynej zalecie woreczków z napojami: są po prostu wygodne. Wrzucamy, zalewamy, wyrzucamy. Nic nam na zębach nie zostaje, nie pływa w kubku, nie trzeba wygrzebywać fusów...Ładnie, szybko i chciałoby się wręcz powiedziec: estetycznie.

Torebka jest nasączona impregnantami, zamknięta niklowym zszywaczem (nikiel powoduje alergię). W przypadku sklejenia można troszkę pogłówkować nad klejem... w składzie herbatki na pewno nie ma składu torebki, a np. rzeczony klej może powodować podrażnienie błon śluzowych żołądka. Przy okazji nikt nie da nam gwarancji, że składniki kleju zostaną wydalone z naszego organizmu w 100%.


Wokół kawy

Warto się zastanowić i odpowiedzieć sobie na pytania: dlaczego na rynku są dostępne maszyny obsługujące wyłacznie kapsułki jednej lub podobnych firm? W gotowych kubeczkach z esencją kawową mamy to co producent chce sprzedać. Gdy robimy sami kawę można dodać odpowiednie przyprawy, zmielic ziarna i cieszyc sie ich zapachem a potem aromaten zaparzanej kawy...Ale znów stawiamy na oszczędność czasu! ;-)

W czym przechowujemy, przygotowujemy kawę? Aluminiowy czajnik? Albo niklowany ekspres? Aluminium jakby nie patrzył szkodzi zdrowiu, nikiel również, a wypijania codziennie kawa to codzienna porcja niklu lub aluminium, odkładana stopniowo przez X lat może nieciekawie wyglądać. Dalej patrzymy na emalię, ceramikę, lub miedź - znów się odkłada i może uczulać.


Smak i aromat

Pisałam już kiedyś, żeby się przekonać jaki kolor może mieć herbata wystarczy ją samemu przygotować od A do Z. Jeśli będą to różnego rodzaju owoce kolory bedą się wahać od ciemnożółtych, przez pomarańcze, czerwienie do fioletów. Herbatka z ziół niezbyt przyjemna w odbiorze bo jest "nijaka", bo "siki Weroniki" kolorek byle jaki i jak to podać gościom ;-) - czyli jasno żółte i zielone.

Tymczasem w sklepach dostajemy: czarne, białe, zielone, czerwone... Barwione niekoniecznie wiemy czym.
Aromat: czarna herbata o smaku pomarańczy, zielona o smaku wanilii, albo biała z aromatem mandarynki, lub czerwona z aromatem cytrusów, a czymże jest ten aromat? Wątpię by wydobywał się z 2% tej mandarynki w całej herbacie, czy 0,7% hibiskusa... a żywność modyfikowana genetycznie? Czy oby dodatki do herbat lub kawy nie są z dodatkiem GMO? Uczulenie i choroby murowane.


Czarna herbata i cytryna

Herbatkę czarną należy koniecznie posłodzić i dodać liść laurowy. Czarne gatunki herbaty są mniej korzystne dla zdrowia, ponieważ w ich składzie znajdują się substancje garbnikowe, które wysuszają układ pokarmowy.
Żeby zminimalizować „szkodliwe” działanie czarnej herbaty, podczas parzenia powinno się dodawać przynajmniej jeden liść laurowy, w wyniku czego herbata nabiera delikatnego aromatu, a szkodliwe substancje znajdujące się w herbacie zanikają.
Nie należy nigdy pić czarnej herbaty z cytryną. Ponieważ powstają wtedy związki nieprzyjazne dla żołądka i pomimo przyjemności picia zgaga piecze. Jak podaje p. Maria: "żaden Chińczyk nie wrzuciłby do herbaty cytryny.  A już na pewno nie w zimie. To idea smakowa z lat, kiedy nie było niczego (jak mówią niektórzy) i w żadnym wypadku nie powinna być kontynuowana, bo przeczy i wiedzy teoretycznej i doświadczeniu. Nie róbmy sobie na siłę kuku".



.............................
Źródła:
1. http://naturalhealthconsult.wordpress.com/2010/02/03/alergie-cz-1-kawa-herbata/
2. M. Tombak "Czy można żyć 150 lat?"
3. zdjęcia: kobieta.interia.pl/, najlepszaherbata.pl.

sobota, 26 lutego 2011

moje kosmetyki i krótka historia...



Żródło: http://drogeria.biz/konkurs/
      


      Kilka dobrych lat temu przy sprawdzaniu składu rzekomo "naturalnego" składu pewnego balsamu do ciała natknęłam się na artykuły na temat szkodliwych substancji w kosmetykach, obejrzałam kilka filmów, poczytałam na blogach innych osób i w efekcie w ciągu około 4 dni wyrzuciłam, hm...40 sztuk?, może więcej czasem dość drogich kosmetyków tzw. pielęgnacyjnych i dość dużą ilość kosmetyków kolorowych.    


     Moje współlokatorki z tamtych czasów robiły wielkie oczy ze zdziwienia - ja - pracująca w firmie kosmetycznej, po szkoleniach, zaangażowana w różnego rodzaju działania i imprezy związane z kosmetykami nagle pozbywam się praktycznie wszystkiego ze swojej łazienki i kosmetyczki... Do dziś uważam, że był to jeden z lepszych dni mojego życia ;-).
      Internet też tu zdziałał cud, no bo niby gdzie miałam znaleźć informacje na temat np. parabenów? Popularne, kobiece i młodzieżowe magazyny, ale i uwaga męskie również pisały parę razy na temat szkodliwości, ale słońca i promieni UV i konieczności smarowania się kremami....z parabenami oczywiście...
      Obecnie powoli staram się przestawić na kosmetyki nietestowane na zwierzętach (kosmetyki kolorowe zazwyczaj kupuję tzw. tradycyjne, ponieważ cena wegańskich powala na kolana), uczę się, że etykietka "nietestowane na zwierzętach" może oznaczać, że np. tusz znanej firmy nie był sprawdzany na rzęsach królików, ale składniki do zrobienia tego ulubionego kosemtyku nie zawsze były wegańskie, o czym z opakowania tuszu się nie dowiemy, a co jest zgodne z prawem. Paranoja? ;-) Nie sądzę. Obejrzyjcie film, który proponowała Basia, i zdjęcia z bloga Belli i powiedzcie mi, że szaleństwem jest przestawienie się na kosmetyki wege!

      O. się naoglądała i naczytała na temat kosmetyków na moim blogu i rzuciła wyzwanie, czy może bardziej pytanie: "(...) wciąż ta chemia i chemia, może Aniu tak powiesz co sama używasz? bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że spędzasz pół godziny na kupowaniu balsamu do ciała ze spisem trucizn, i wciąż używasz tylko kosmetyków z naturalnych składników, albo robisz je sama(...)". Dzięki O. za ciągłe motywowanie mnie do napisania tego posta ;-). Zapewne o czymś zapomnę, albo ktoś z Was będzie miał jakieś pytanie - piszcie. A na temat szkodliwości pewnych substancji w kosmetykach oczywiście mozeci poczytać na blogu w zakładce: kosmetyki (zewnętrzna higiena ciała).


    Jak już wspominałam, albo i nie: obecnie nie mam już 5 balsamów do ciała, 10 żeli, 7 szamponów, kremu na dzień, kremu na noc, na zimę, na lato itd. ;-), ograniczałam się przez te kilka lat jak się da, ale niestety wciąż szukam odpowiedników tych "niezdrowych" ulubionych kosmetyków, czy staram się ograniczyć to co mam do najbardziej nięzbędnych - aby pokazać również, że kobieta może mieć małą półkę w łazience, 2 szampony, 1 balsam, żyć bez mydła i nadal ładnie pachnieć i dobrze wyglądać. Poniżej podaję moją własną listę kupowanych, gotowych kosmetyków do pielęgnacji ciała - specyfiki zdrowe, sprawdzone i ulubione. Na temat kosmetyków naturalnych, robionych samodzielnie potrzebuję osobnego posta i trochę czasu, ponieważ zebranie tego w całość, wymaga dużo pracy, biegania z notatnikiem - bo wciąż mi sie coś przypomina, i sprawdzenia jeszcze kilku nowych przepisów.
Zaczynamy:


Oleje i olejki:



      Dziś nie wyobrażam sobie życia bez tych cudów, małych i dużych, czasem pachnących, a czasem śmierdzących ;-). Ceny, składy są dość zróżnicowane, ale jednak mam swoich faworytów:
  • oliwa z oliwek i winogron- do wszystkiego  kuchni, do płukania jamy ustnej, do mikstury Słoneckiego, do ciała jako balsam, jako krem do rąk, czasem do demakijażu, do pielęgnacji włosów,
  • olej zimnotłoczony z awokado - ze względu na kosmiczną cenę ma jeden cel: demakijaż (odrobinę  wmasować w całą twarz, a makijaż oczu z pomocą wacików zmyć), stosuję raz na ok. 2 tygodnie, pomysł od Belli - dziękuję !,
  • olej zimnotłoczony z wiesiołka - jako suplement diety, bardzo rzadko jako maseczka do twarzy,
  • olej z wątroby dorsza - popularny tran - suplement diety, czasem jako kuracja na paznokcie, czy na dłonie,
  • olejek herbaciany - inhalacje w ramach oczyszczania ogranizmu z metali ciężkich po chemitrail, punktowo na tzw. wypryski,
  • tłuszcz kokosowy - głównie jako: balsam do ciała, krem do rak, balsam - odżywka na włosy, balsam do ust, ale i w kuchni używam go jako składnika potraw;-),
  • olejek Diaderma z beta karotenem - wiadomo: opalenizna,
  • olejek rycynowy - na złamane paznokcie, zrogowacenia skóry, czy jako odżywka do rzęs, brwi i włosów,
  • olejek Nuxe - balsam do ciała, odżywka do włosów, tu uwaga polecam wersję "czystą" bez dodatku drobinek.

Pozostałe kosmetyki (tabelę dosłownie: mordowałam kilka dni, niestey tylko w tej formie mogłam ją tu zamieśćić, linki z tabeli są wypisane poniżej;-). Kilkając w tabelkę można ją obejrzeć w czytelniejszej formie.





Linki z tabeli:



źródło: http://nynebunnies.tumblr.com/


Kosmetyki, których już stoją chyba tyko dla ozdoby i używam ich od "wielkiego dzwonu":

  • żel do twarzy firmy G. - jego skład pozostawia wiele do życzenia, pomimo, że firma się reklamuje jako: czerpiąca składniki z natury,
  • krem Nivea - wolę maść z wit. A na suche łokcie i kolana, więc po co go mam?....,
  • jedwab do włosów - tutaj nadal poszukuję odpowiednika w wersji zdrowszej, mam grube, i długie włosy i uczesanie ich po umyciu, w ogóle codzienna pielęgnacja wymaga dość dużo cierpliwości,
  • odżywka do włosów -  w sumie tutaj odpowiedniki zdrowsze mam, ale pomimo, że skład nie jest tak do końca zdrowy (1paraben na koncie) nie wyrzucę jej
  • sól do kąpieli - kupuję taką najbardziej zdrową, bez dodatków, dlaczego nie korzystam z soli morskiej? - jest zbyt droga by używać jej do kąpieli,
  • oliwka dla dzieci firmy G. - balsam, ale w wersji do podróżowania, po akcjach z olejkami wolę przewozić bezpieczniejszy (niekoniecznie zdrowy) odpowiednik,
  • płyn do higieny intymnej - stoi nieużywany.

wtorek, 22 lutego 2011

Jak wycisnąć sok z trawy pszenicznej?

     Dziś troszkę pomysłów na to jak radzić sobie w ekstremalnych sytuacjach.
Ponieważ nie dorobiłam się jeszcze wyciskarki do soków korzystam z mojej sokowirówki - cóż lepsze to niż nic ;-). Problemy pojawiają się gdy trzeba wycisnąć zielony sok z np. rożnego rodzaju sałat, liści mniszka lekarskiego, kopru, liści pietruszki (natki) czy rewelacyjnej trawy pszenicznej. W żaden sposób nie da się tego zrobić w tradycynej sokowirówce nie uśmiercając jej.... Używanie maszynki do mięsa okazuje się być również nie do końca idealnym rozwiązaniem.
     Długo szukałam alternatywnego rozwiązania, aż całkiem przypadkiem natknęłam się na nie w Internecie, ale powoli...;-). Najpierw o trawie pszenicznej.

Źródło: http://rawstaurant.blogspot.com/

Jak wyhodować trawę pszeniczną?


     Trawa pszeniczna to nic innego jak kiełkująca pszenica, ale nieco "przerośnięta" ;-).
Najlepiej wyhodować ją wysiewając do ziemi namoczone i skiełkowane wcześniej ziarna pszenicy, idelanie by było organicznej lub jeśli nie mamy możliwości zdobycia tej najczystszej wtedy wysiewamy zwykłą, ale nie zaprawianą tzw. nawozami. Piszę o tym ponieważ kilka osób wysiewało już zaprawione kiełki...
Ziarna podlewamy i trzymamy w średnio nasłonecznionym miejscu. Gdy trawa osiągnie wielkość około 15 cm, ścinamy i robimy nasz pierwszy sok. Ale uwaga! Należy stopniowo zwiększać dawkę wypijanego soku, zaczynając od niewielkiej ilości. 

Instrukcję uprawy można również obejrzeć na filmiku (ok. 10 minut): część 1 i część 2.

A jak wygląda piękna hodowla trawy pszenicznej zapraszam na filmik Marcina.



Jak wycisnąć sok z trawy pszenicznej gdy nie posiadamy wyciskarki do soków?




Jakie wartości odżywcze ma sok z trawy pszenicznej?

Informacje na ten zaczerpnęłam z blogu Sokomaniaka:

100 ml soku z trawy pszenicy zawiera:
  • Kalorie - 20
  • Chlorofil - 40,2 mg
  • Białko - 2,9 g
  • Tłuszcz - 0,57 g
  • Węglowodany - 1,92 g
  • Betakaroten - 405 IU (Co to jest IU? artykuł po angielsku) 
  • Witaminy A - 409 IU
  • Witaminy E - 14,53 IU
  • Witaminy B1 - 76,4 mcg
  • Witaminy B2 - 124,7 mcg
  • Witaminy B3 - 105,5 mcg
  • Witaminy B5 - 5,75 mg
  • Witaminy B6 - 191,7 mcg
  • Witaminy C - 3,48 mg
  • Sód - 9,87 mg
  • Potas - 141 mg
  • Wapń - 23,2 mg
  • Fosfor - 72 mg
  • Magnez - 23 mg
  • Żelazo - 0,58 mg
  • Cynk - 0.32 mg
  • Błonnik - 95,8 mg
  • Kwas foliowy - 27,8 mcg
Dlaczego powinno się pić sok z trawy pszenicznej?

Informacje na ten temat zaczerpnęłam od Ewci:

  1. odbudowuje czerwone krwinki i obniża ciśnienie krwi
  2. oczyszcza krew, organy i przewód pokarmowy 
  3. ma właściwości wzbogacające krew i przez to pobudza metabolizm oraz system enzymatyczny.
  4. pomaga w zmniejszeniu ciśnienia krwi przez rozszerzanie dróg krwionośnych w organiźmie
  5. stymuluję tarczycę
  6. zapobiega otyłości
  7. zapobiega niestrawności i wielu innym dolegliwościom
  8. zawiera mnóstwo minerałów alkalicznych dzięki czemu przyczynia się do zmniejszenia nadmiernej kwasowości krwi
  9. może być stosowany do  łagodzenia wielu wewnętrznych obrażeń
  10. leczy wrzody żołądka
  11. leczy wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zaparcia, biegunki i inne dolegliwości przewodu pokarmowego
  12. wspomaga detoks całego organizmu oraz pracę wątroby i układu krwionośnego
  13. enzymy i aminokwasy w nim zawarte chronią przed czynnikami rakotwórczymi
  14. wzmacnia nasze komórki i chemicznie neutralizuje zanieczyszczenia środowiska 
  15. stosowany zewnętrznie na skórę może pomóc wyeliminować swędzenie niemal natychmiast
  16. koi oparzoną skórę i działa jako środek odkażający
  17. wcieranie soku w skórę głowy przed szamponem pomoże naprawićuszkodzone włosy i złagodzić swędzenie, łuszczenie się
  18. trawa pszeniczna jest kojąca i lecznicza na oparzenia, zadrapania, wysypki, trujący bluszcz, grzybice, ukąszenia owadów, czyraki, owrzodzenia, otwarte wrzody, guzy, i tak dalej. Może byc stosowana jako okład który powinien być zmieniany co 2 - 4 godziny
  19. postawiona w sypialni blisko głowy nad łóżkiem jest w stanie poprawić sen dzięki wzbogaceniu tlenu z powietrza i wytworzeniu zdrowych jonów ujemnych pomoże ci spać więcej i spokojniej
  20. płukanie gardła sokiem z trawy pszenicznej osłodzi oddech i wzmocni dziąsła
  21. sok neutralizuje substancje toksyczne, takie jak kadm, nikotyna, stront, rtęc, i polichlorek winylu
  22. oferuje korzyści w postaci płynnej transfuzji tlenu z soku tzn sok z tej trawy zawiera tzw ciekły tlen. Tlen jest niezbędny do wielu procesów ciała: pobudza trawienie (utlenianie żywności), promuje jaśniejsze myśli (mózg wykorzystuje 25% tlenu w organizmie), i chroni krew przed bakteriami beztlenowymi takimi jak komórki nowotworowe które nie mogą istnieć w obecności tlenu
  23. przywraca siwe wlosy do naturalnego koloru
  24. dodaje energii !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  25. spożywanie tego soku codziennie jest idealnym zabiegiem kosmetycznym, który spowalnia proces starzenia się
  26. zmniejsza skutki promieniowania. Jeden z enzymów znalezionych w soku z trawy pszenicznej SOD, zmniejsza wpływ promieniowania i działa anty-zapalnie na uszkodzenia komórek po ataku serca
  27. przywraca płodność
  28. kąpiele w soku z pszenicznej trawy lub zielonych sokow warzywnych są w stanie pomnożyć dwukrotnie liczbę erytrocytów w organizmie.




sobota, 19 lutego 2011

pożywienie od narodzin do śmierci..

      Dziś fragment ze świetnego artykułu Pani Marii pt.:  Czas na rewolucję na polskim talerzu (która spowoduje rewolucję wszędzie wokół)...
      Pozwolę sobie przytoczyć jedynie fragment tego wpisu, ponieważ w ciekawy sposób oddaje całość informacji jakie i ja staram się na naszych Cudownych dietach w wielkim skrócie i w miarę zrozumiale przedstawiać. Podkreślam, że nie koniecznie się zgadzam w 100% z każdym zawartym poniżej słowem..


Źródło: si.edu

 

Przyjrzyjmy się więc, jak jesteśmy przez ten kartel „chemizowani” od narodzin do śmierci


      "Wpadamy w jego macki od razu po narodzeniu. Już w pierwszym dniu życia nowonarodzony człowieczek otrzymuje swoją pierwszą dawkę rtęci i innych trucizn, niszczących jego układ nerwowy i wpływających na DNA. Im szybciej zostanie zaaplikowana SZCZEPIONKA, tym trudniej będzie rodzicom zauważyć, że ich dziecku zaszkodziła i że cofnęła je w rozwoju. Doszło już do tego, że jesteśmy bliscy uznania, iż coraz powszechniej występujący autyzm jest rzeczą normalną i że zawsze tak było. Dla psychopatów rządzących światem byłaby to wprost idealna sytuacja, gdyby wszyscy ludzie byli debilami, niezdolnymi do krytycznego myślenia i sprzeciwu.
      Od pierwszych chwil życia nasze niemowlę i małe dziecko otrzymuje witaminy i odżywki. Jeśli złapie lekki katarek (precz z domowymi sposobami, to przesąd, trzeba działać naukowo!) aplikuje mu się ANTYBIOTYK (np. Augmentin). Żeby dziecko zażywało te środki bez plucia muszą one być słodkie i pyszne. Cóż jednak zrobić, gdy zmasowana akcja propagandowa określiła cukier jako najgorszą truciznę, więc jakże moglibyśmy podawać ją naszym dzieciom? Skoro pojawia się poważny problem niezbędna jest reakcja czynników odpowiedzialnych, a za nią musi iść rozwiązanie. Nasza dobrodziejka nauka znalazła je: dała nam syntetyczny SŁODZIK! Prawdziwy cud i zbawienie, czyli powodujący nowotwory układu nerwowego ASPARTAM. Tą trucizną słodzimy wspomniane odżywki i leki.
      Już w niemowlęctwie w jadłospisie naszego maleństwa pojawiają się słoiczki z pysznymi, zdrowymi jarzynkami, GENETYCZNIE MODYFIKOWANYMI (bo są naukowe, a więc lepsze od naturalnych), uprawiane na naukowo opracowanych NAWOZACH SYNTETYCZNYCH i wolne od insektów, które wytruliśmy DIOKSYNAMI.
     Kiedy dziecko wybiera się na pierwszy bal przedszkolaków mamy 100% pewności, że zostanie poczęstowane COLĄ LIGHT (w której trujący cukier zastąpiono zdrowym aspartamem), chipsami na oleju z roślin GMO i chrupkami kukurydzianymi z KUKURYDZY MON 810, zawierającej toksynę zabójczą dla omacnicy prosowianki (i dla wszelkiego innego stworzenia również). Będą też czekoladki z lecytyną sojową z SOI ROUNDUP READY, co oznacza, że soja ta była wielokrotnie w okresie wegetacji zlewana silnie toksycznym herbicydem, powodującym raka, zaburzenia w systemie nerwowym i wady wrodzone płodów. Nikomu chyba nie muszę tłumaczyć, że ta cała toksyczna chemia, wylewana na rośliny uprawne nie znika w cudowny sposób, lecz wnika w roślinę, w jej nasiona i w glebę, gdzie będzie truć jeszcze przez kilka/naście/dziesiąt lat.
      W (przed)szkolnej stołówce nasze dziecię będzie jadło świeżą (dzięki potężnym dawkom naukowo opracowanych syntetycznych KONSERWANTÓW), wyhodowaną na chemicznych nawozach i chemicznie chronioną przed insektami oraz chorobami żywność z puszek i mrożonek, doprawianą poprawiającą smak i zapach przyprawą z GLUTAMINIANEM SODU i słodzikiem, a w szkolnym sklepiku kupi sobie Colę bez cukru, dietetyczne cukiereczki i gumy / cukierki ORBIT – oczywiście słodzone naukowo opracowanym dietetycznym aspartamem, zbawiennie działającym na ząbki, które przed spaniem umyje naukową i nowoczesną pastą z FLUOREM.
     Wakacje spędzi na wsi u dziadków, gdzie będzie oddychało świeżym powietrzem, przesyconym nowoczesną AGROCHEMIĄ, bez której rzekomo nic w polu nie wyrośnie (ciekawe, jak to możliwe, że w średniowieczu jednak cokolwiek rosło).
      Kiedy Twoje dziecko, na skutek zatrucia licznymi szczepionkami (do wieku dojrzewania otrzyma ich chyba ze 40), skażoną NAWOZAMI, PESTYCYDAMI i HERBICYDAMI żywnością, wodą zawierającą całą tablicę Mendelejewa oraz ślady wszelkich możliwych leków (hormonów, sterydów, leków onkologicznych i psychotropowych, wysikiwanych przez pacjentów do swoich WC, mających odpływ do polskich rzek), wyląduje w końcu na onkologii zostanie poczęstowane jeszcze większą porcją toksycznej chemii… to taka alopatyczna homeopatia: podobne leczyć podobnym. Skoro zachorowałeś od toksycznej chemii, musisz się leczyć jeszcze bardziej toksyczną chemią. Umierając twoje dziecko udowodni, że rak jest chorobą nieuleczalną i że do jego leczenia potrzeba jeszcze więcej toksycznych składników, bo te, które obecnie są stosowane nie działają.
      Jeśli dziecko jakimś cudem przeżyje okres dzieciństwa, dobije się nieco później. Samo. Papierosami, fastfoodami, Colą, Red Bullem, gumą Orbit i cukiereczkami bez cukru, odświeżającymi oddech. Kiedy zachoruje pójdzie do lekarza, a ten zapisze mu PSYCHOTROPY (na depresję, na głupie myśli, na pobudzenie i na uspokojenie), coś na cukrzycę, na serce, hormony na popęd i sterydy na mały pryszcz na nosie. I nawet po śmierci człowiek nie zazna spokoju, bo jego zwłoki się nie rozłożą – za dużo w nich konserwantów i innej chemii.
      Czas zrozumieć, jak koncerny chemiczno-farmaceutyczne nabijają sobie kabzy naszym kosztem: oszukali rolników, że bez chemii nic im nie wyrośnie. Kiedy ci się sprzeciwiali znaleźli argument nie do odrzucenia: pieniądze! Za chemizowanie upraw rolnik dostaje wysokie dopłaty, dzięki czemu produkuje tanią żywność, z którą rolnictwo organiczne nie jest w stanie konkurować. Ale ta taniość jest pozorna. To oszustwo. I to potrójne:
  • po pierwsze dopłaty pochodzą z Twoich podatków, które rządowy zbój Janosik zdziera z Ciebie nie pytając cię, czy się na to zgadzasz i na co chcesz je przeznaczyć.
  • Po drugie jedząc to świństwo ciężko chorujesz Ty i Twoje dzieci, więc musisz wydać pieniądze na lekarza (a przynajmniej na witaminy i suplementy).
  • I po trzecie: żywność organiczna jest wartościowa, więc nie musisz jej dużo zjeść, żeby się najeść.
Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to oczywiście chodzi o pieniądze. Podążaj pieniędzmi, a one Cię doprowadzą do celu!

Sprawa jest prosta: biznes musi się kręcić!

     Jeśli ludzie chorują, to chodzą do lekarza, a ten zapisuje leki, które nie tylko nie pomagają, ale jeszcze bardziej szkodzą. Potrzebne więc są następne leki – leczące skutki uboczne poprzednich. Ale i one mają skutki uboczne, więc końca dramatu nie widać.
     Leki są horrendalnie drogie – ich producenci pobierają marżę w wysokości kilku tysięcy procent w stosunku do kosztów produkcji.
      Nieskutecznie, a dokładniej: z groźnymi dla zdrowia i życia skutkami ubocznymi leczeni ludzie trafiają do szpitala, gdzie przeprowadza się bardzo drogie badania bardzo nowoczesnymi urządzeniami. Pomyśl, ile kosztuje ich wyprodukowanie!
      Później kierowani są na operacje, w czasie których tzw. lekarze (chyba raczej prymitywni rzeźnicy!) wycinają im narządy niezbędne do życia, a po operacji leżą w szpitalu, znowu biorą leki, a nawet całe długie i wielokrotne serie chemioterapii i tak w kółko.
      Kto raz wpadnie w te tryby nigdy się z nich nie wyrwie, chyba że umrze lub dozna oświecenia, że jest oszukiwany i wykorzystywany.
      Od kołyski po grób jesteśmy szprycowani chemią, chemią i jeszcze raz chemią.
I tak się ten złoty biznes kręci.
Kręci się, bo ludzie są głupi i sami na to pozwalają. Pozwalają się truć od urodzenia po grób i pozwalają psychopatom zarabiać na swoim nieszczęściu.


Źródło: stadnina-wirtualnych-koni.blog.onet.pl

czwartek, 17 lutego 2011

kim jesteśmy?



love-on-tehrans-roof




O stanie duszy



     "Ponad sto lat temu na dzikim Zachodzie, kiedy na prerii pasły się jeszcze stada bizonów, a Indianie żyli w harmonii z naturą, wydarzyła się pewna niezwykła historia, którą potem przekazywano z pokolenia na pokolenie. Była to opowieść, jakich wiele krążyło w tamtym czasie. Kiedy nie było telewizji ani radia, ludzie z chęcią ich słuchali.      


      W indiańskiej wiosce mieszkał pewien młody chłopak. Zgodnie ze starym zwyczajem, panującym od lat w jego plemieniu po wykonaniu kilku trudnych zadań został zaliczony do grona mężczyzn. Był bardzo waleczny i odważny, ale miewał także chwile, kiedy z znienacka ogarniał go lęk. Kiedy wieczorem siadał przed wigwamem i wpatrywał się w niebo rozświetlone gwiazdami, zastanawiał się, kim jest. Jaki jest sens jego życia i tego wszystkiego, co robi? Takie sytuacje zdarzały mu się dość często. W końcu, nie mogąc znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania, młodzieniec postanowił udać się z tym problemem do miejscowego szamana. Kiedy zapadł zmrok, wszedł do wigwamu, w którym siedział stary szaman.  

     - Czy mogę o coś zapytać? - rzekł zmieszany.
     - Pytaj, synu - odpowiedział spokojnym głosem szaman.
     - Powiedz mi, kim jestem? Jaki jest sens mojego istnienia?

     Indianin popatrzył na swego młodszego brata, pomyślał dłużej, narysował coś palcem na ziemi, po czym rzekł:

     - To, kim jesteś, nie zależy od tego, co widzisz na zewnątrz, gdy przeglądasz się w górskim potoku, ale od tego, co dzieje się w twojej duszy".
Marcin Melon




A po odpowiedź na pytanie: Czy warto być sobą? zapraszam do Ewci ;-).




.................................
Źródła:
1. opowiadanie - pożółkły zeszyt ;-)
2. zdjęcie autorstwa moham­madali

poniedziałek, 14 lutego 2011

"Zanim przeklną nas dzieci."



Dziś propozycja dla osób, które już są rodzicami, albo planują zostać nimi w przyszłości ;-)
Film "Zanim przeklną nas dzieci" jest dla mnie pewnego rodzaju uzupełnieniem ....homa
Dokument nakręcony we Francji nie ma na celu pokazania jakiejś prawdy w szokujacy dla nas sposób, ale na przykładzie doswiadczenia w szkole podstawowej, oraz wielu autortetów w dziedzienie rolnictwa czy medycyny w przyjemny sposób pokazuje m. in.:
  1. konsekwencje zastosowania środków chemicznych przy produkcji żywności, które znajdują się nie tylko w owocach i warzywach, ale w dosłownie w każdym produkcie jaki jedzą nasze dzieci, czy my jako przyszli rodzice,
  2. przyczyny chorób takich jak: cukrzyca, nowotwory, białaczka, czy inne choroby psychiczne, alergie,
  3. rolnictwo ekologiczne w porównaniu z rolnictwem "tradycjynym", czyli - dziś suto okraszanym pectycydami: tutaj w ciekawy sposób autorytety wypowiadaja się na temat wyskoich cen produktów ekologicznych, problemu białka w mięsie, wyższości produktów z bio upraw nad uprawami wspomaganymi chemicznie zarówno od strony rolnika jak i konsumenta,
  4. w jaki sposób można pomóc sobie, swoim dzieciom aby być zdrowym!




Dalsze części filmu można obejrzeć TUTAJ.

niedziela, 13 lutego 2011

Co zrobić, aby być szczęśliwym?

Jak pokonać niepewność i zaakceptować nieuchronność śmierci


Dawaj ludziom więcej niż oczekują 
- niech dzięki Tobie stają się radośni.

Weź za żonę/męża osobę, z którą 
lubisz rozmawiać.
Gdy się postarzejesz,
rozmowy będą ważniejsze 
od wszystkiego innego.

Nie wierz we wszystko, co słyszysz,
lecz dawaj wszystko, co możesz.

Gdy mówisz KOCHAM CIĘ, 
niech będzie to prawdą.

Gdy mówisz PRZEBACZ, patrz rozmówcy w oczy. 

Zawierz MIŁOŚCI, bez niej nie można żyć.

 Nigdy nie wyśmiewaj marzeń innych ludzi,
bo może bez swoich marzeń nie mieliby nic.

Kochaj mocno i namiętnie...

Możesz zostać zraniony, lecz tylko kochając
przeżyjesz w pełni swoje życie.

Jeśli z kimś się nie zgadzasz,
walcz szlachetnie i nie używaj epitetów.

Nie oceniaj nikogo 
według jego krewnych.

Mów powoli, ale myśl szybko.

Gdy ktoś zada Ci pytanie, 
na które nie chcesz odpowiedzieć,
uśmiechnij się i zapytaj: 
Dlaczego Cię to interesuje?

Pamiętaj, że wielka miłość i
wielki sukces kryją w sobie 
ogromne ryzyko.

Mów Na zdrowie, gdy 
słyszysz, że ktoś kicha.

Jeśli coś stracisz, 
to przynajmniej nie 
zaprzepaść nauki, 
jaka z tej straty wypływa

Zawsze: 
Miej szacunek dla siebie. 
Miej szacunek dla innych.

Bądź odpowiedzialny za
wszystkie swe czyny...

Nie pozwól, by kłótnia 
zniszczyła przyjaźń. 

Jeśli stwierdzisz, 
że popełniłeś błąd, 
to natychmiast postaraj 
się go naprawić.

Uśmiechaj się podnosząc
słuchawkę telefonu,ten,
kto dzwoni, usłyszy
uśmiech w Twoim głosie.

SPĘDZAJ TROCHĘ CZASU 
W SAMOTNOŚCI... 

Anonim


......................................
Źródła:
1. opowiadanie - pożółkły zeszyt;-)
2. http://www.flickr.com/photos/34053291@N05/4730362885/  - zdjęcie

sobota, 12 lutego 2011

"Królestwo spokoju: Podróż do domu."

Basia jakiś czas temu proponowała nam film: "Earthlings - Ziemianie."

Dziś troszkę w podobnej tematyce, ale film nieco "lżejszy", czyli dla osób, które nie mają mocnych nerwów ;-) i po "Ziemianach" mają już serdecznie dość nieprzyjemnych obrazów.


"Królestwo spokoju: Podróż do domu" jest dokumentem na światowym poziomie. Znakomita reżyseria, najwyższej jakości zdjęcia oraz poruszające zakończenie, wprowadzają widza w świat emocji zarówno występujących w filmie ludzi, jak i zwierząt. Królestwo spokoju przeplata ze sobą tematy szacunku, przebaczenia, oddania, a także ukojenia, oferując wizję bardziej pokojowego świata, który jest w zasięgu naszych rąk.

To wciągająca historia przemiany i uzdrowienia, odkrywająca przed widzami osobiste doświadczenie przebudzenia sumienia ludzi, którzy dorastali na tradycyjnych farmach w Stanach Zjednoczonych. Bohaterowie filmu doszli do momentu, w którym zakwestionowali odziedziczone wartości i wytyczne życiowej drogi.

W filmie wspomnienia przeplatają się z muzyka, zapierającymi dech zwierzeniami o przełomowych momentach w życiu, co daje wgląd w niezwykle relacje farmerów ze zwierzętami, będącymi pod ich opieką, jak i naświetla złożoną sieć połączeń społecznych, psychologicznych i ekonomicznych sił, które wywołały u bohaterów obecne dylematy.

Historie farmerów wplecione są w akcje ratunkowe zwierząt, prowadzone w dramatycznych okolicznościach przez nowo-wyszkolona strażniczkę dla zwierząt (z ang. humane-police officer). Jej poczucie sprawiedliwości, wywołuje sprzeciw wobec prawa, którego zobowiązana jest przestrzegać".



Trailer:




.................................................................
Źródło:
1. http://www.youtube.com/watch?v=BMsCvXy0NB4

czwartek, 10 lutego 2011

CUKIER: szkodliwy dla ludzi i zwierząt?

Dziś krótka (?) historia na temat szkodliwości cukru. Całość zacytowana z książki Dufty'ego. Historia miała być krótka, ale w tej książce jest taka ilość informacji, ze ciężko jest skrócić do minimum i pominąć mniej ważne rzeczy. Postaram się, jeszcze kilka razy napisać coś z "Sugar Blues", może już bardziej związanego z cukrzycą i sposobem jej powstawania oraz innymi chorobami.


 Love Biscuits

<<Wypadek wydarzył się w roku 1793, kiedy rozbił się statek wiozący ładunek cukru. Pięciu marynarzy, którzy przeżyli, a następnie zostali uratowani, było przez dziewięć dni zdanych na siebie samych. Byli w stanie wyniszczenia spowodowanego głodem, nie jedząc nic oprócz cukru i rumu.- Zainspirowany tym wypadkiem wybitny francuski fizjolog F. Magendie przeprowadził szereg doświadczeń na zwierzętach, których wyniki opublikował w roku 1816. W eksperymentach tych karmił psy pokarmami opartymi na cukrze lub oleju z oliwek i wodzie. Wszystkie psy uległy wyniszczeniu i zdechły.
      Rozbitkowie i eksperymentalne psy francuskiego fizjologa dowiodły tego samego - cukier jako stała dieta jest gorszy od braku pokarmu. Czysta woda może utrzymać cię przy życiu przez jakiś czas, cukier i woda - zabije cię. Ludzie (i zwierzęta) nie mogą utrzymać się przy życiu na diecie cukrowej.
      Zdechłe psy w laboratorium prof. Magendie uświadomiły przemysłowi cukrowniczemu, jakim niebezpieczeństwem są niezależne badania naukowe. Od tego czasu przemysł cukrowniczy przeznaczył po cichu miliony dolarów na subsydiowanie nauki. Wynajęto najbardziej znane autorytety naukowe, które można było kupić za pieniądze, w nadziei, że uda się znaleźć coś, nawet pseudonaukowego, co pozwoliłoby oczyścić opinię o cukrze.
Mimo to udowodniono, że 
  •  cukier jest głównym czynnikiem powodującym próchnicę zębów;
  •  występując w ludzkiej diecie powoduje nadwagę;
  • usunięcie go z diety leczy objawy okaleczających, szeroko rozpowszechnionych chorób, takich jak cukrzyca, rak i choroby serca.
Sir Frederick Banting współodkrywca insuliny, odnotował w roku 1920 w Panamie, że wśród właścicieli plantacji cukru, którzy jedli duże ilości produkowanego przez siebie rafinowanego cukru panuje powszechnie cukrzyca. Nie stwierdził jej natomiast u tubylców, którzy żuli jedynie surową trzcinę cukrową.

wtorek, 8 lutego 2011

"Stajemy się niemi - Codex Alimentarius"

"Laureat międzynarodowych nagród, reżyser Kevin P. Miller z Well TV, nakręcił film dokumentalny o zagrożeniu wolności do wyboru metod leczenia.
STAJEMY SIĘ NIEMI: ostatnie dni wolności zdrowia ujawnia szczegóły dotyczące prób wielonarodowych koncernów farmaceutycznych i gigantycznych firm żywności - w porozumieniu ze Światową Organizacją Handlu WTO, WHO i innymi - w celu ograniczenia publicznego dostępu do ziół, witamin i innych terapii.

Stworzyłem 30 minutową wersję STAJEMY SIĘ NIEMI, ponieważ ważne jest, aby poinformować społeczeństwa świata o zagrożeniach związanych z Codex Alimentarius - powiedział Miller. Jeśli nie obronimy naszej wolności dla zdrowia, będzie ona stracona - i nic nie uczyni bardziej zadowolone koncerny farmaceutyczne niż swobodne pociąganie za sznurki naszego zdrowia.
STAJEMY SIĘ NIEMI przedstawia m.in.: jedyne znane nagranie wideo z wnętrza spotkania Komisji Codexu, wyłączne wywiady z delegatami do Komisji Kodeksu Żywnościowego, urzędnikami FDA (Food and Drug Administration - odpowiednik polskiego GIS-u), z dwoma amerykańskimi kongresmenami, aktorem Melem Gibsonem. Działacz konsumencki dr Robert VERKERK z ANH odgrywają ważną rolę w tym dokumencie, podobnie jak Julian Whitaker, MD, dr Carolyn Dean z Friends of Freedom International, Scott Tips z National Health Federation, John Hammell International Advocates for Health Freedom i wielu innych dobrze znanych obrońców wolności zdrowia z całego świata. STAJEMY SIĘ NIEMI jest potężnym oświadczeniem o dominacji korporacji nad naszymi wolnościami osobistymi, WTO, Codexem Alimentrius i wezwaniem konsumentów do próby ochrony ich własnego zdrowia i wolności.


część 2 - http://www.youtube.com/watch?v=Jal_mIjmjx8
część 3 - http://www.youtube.com/watch?v=BHKxuxdPCt8



........................................................................
Źródło:
1. http://www.youtube.com/watch?v=OS3HG01BtFo&feature=&p=79F59365AE04AB74&index=0&playnext=1

poniedziałek, 7 lutego 2011

o porządkach i ograniczeniu rzeczy swoich, cz. 1

      Porządki - jedni je kochają, inni nienawidzą. Mogą być: przejemnością, obowiązkiem, niechcianym scenariuszem naszego życia.
      Czasem robimy je z nudów, albo przy okazji tzw. wielkich porządków (z powodu: przeprowadzki, wyjazdu, kataklizmu, odwiedzin, remontu, pory roku, braku miejsca na nowe rzeczy, uroczystości rodzinnych etc.), wspomnień, poszukiwań tego zagubionego przedmiotu, który NA PEWNO gdzieś obok musi być, albo pewnych zmian w naszym życiu. O tym, że ważne zmiany (dobre i złe) w życiu kobiety można zauważyć po drastycznym zmiane fryzury zapewne niektórzy z Was słyszeli ;-)....
      Pomysł na post powstał po części z moich własnych doświadczeń związanych z detoksykacją łazienki, kuchni, garderoby oraz odchudzeniu tych wszystkich przedmiotów, które mnie otaczają - ze względu na styl życia, zmiany w sposobie odżywiania, czy dużą ilość przeprowadzek.

   

Dziś, więc o tym:
  1. DLACZEGO PORZĄDKI SĄ NAM POTRZEBNE?
  2. JAK ZREDUKOWAĆ LICZBĘ SWOICH PRZEDMIOTÓW (ZOSTAC MINIMALISTĄ)?
  3. CO MAJĄ WSPÓLNEGO PORZĄDKI Z DIETĄ?

czwartek, 3 lutego 2011

… dlaczego ciągle brakuje nam czasu?


Mówią, iż należy codziennie jeść jedno jabłko ze względu na żelazo i jednego banana ze względu na potas, też jedną pomarańczę, bo witamina C i pół melona, żeby poprawić trawienie oraz filiżankę zielonej herbaty bez cukru aby zapobiegać cukrzycy.

Każdego dnia należy pić dwa litry wody ! (tak, a potem je wysikać na co schodzi dwukrotnie więcej czasu niż na wypicie) ...

Codziennie należy pić Activię lub inny jogurt, żeby mieć L. Casei Defensis i choć nikt nie wie co to za g.. jest,  wygląda na to, że jeśli codziennie nie zjesz  tego półtora miliona, zaczynasz widzieć ludzi niewyraźnych..

Codziennie jedną aspirynę, żeby zapobiegać zawałowi i lampkę czerwonego wina w tym samym celu, plus jeszcze jedną białego na układ nerwowy, no i jedno piwo - już nie pamiętam na co.
Jeśli wypijesz to wszystko razem, to nawet jeśli od razu dostaniesz wylewu, to nie masz się co przejmować, bo nawet się nie zorientujesz..

Codziennie trzeba jeść błonnik i to dużo, ogromne ilości błonnika, aż zdołasz wypróżnić cały sweter. Należy przyjmować między sześcioma a ośmioma posiłkami dziennie, lekkimi i oczywiście nie zapominając o dokładnym pogryzieniu sto razy każdego kęsa. Robiąc małe obliczonko już na samo jedzenie zejdzie Ci z pięć godzinek.

wtorek, 1 lutego 2011

"Świat bez raka"

"Autor przedstawia dowody świadczące o tym, iż rak jest chorobą wynikającą głównie z braku w diecie ludzi współczesnych podstawowego składnika pokarmowego, podobnie jak w przypadku szkorbutu czy pelagry. Tym składnikiem jest witamina B17. W formie oczyszczonej B17, stosowanej w terapii raka znana jest pod nazwą letril. Medycyna ortodoksyjna nie uznaje powyższej teorii nt. przyczyny raka. Film z 1973 roku".


 Pozostałe części:
2. http://www.youtube.com/watch?v=G-tpiQzPivU&feature=related
3. http://www.youtube.com/watch?v=O0-gE2FsOZw&feature=related
4. http://www.youtube.com/watch?v=q0xHHdj7ERM&feature=related
5. http://www.youtube.com/watch?v=UT9lpTYnjcs&feature=related
6. http://www.youtube.com/watch?v=Aj44NTYWT8c&feature=related


A więcej na temat witaminy B17, można poczytać tutaj.
................
Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=YsT6qNk8_qQ
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: