Szukaj na tym blogu

Translate

wtorek, 7 lipca 2015

Napoje na lato



napój energetyczny

      Co piję latem? Nigdy nie wpadłabym na pomysł, że ktoś z Was zażyczy sobie wiedzieć ;-). Skoro T.  i dwie inne Czytelniczki nie mają nic przeciwko w ramach odpowiedzi mały post na temat tych zdrowych, ulubionych i lekkich napojów. Lato u upały nadal w pełni, więc przede wszystkim dbam o to by być dużo i nie mówię tu wcale o 2 "przepisowych" litrach.
    Pić trzeba dużo, najlepiej zwykłej wody, takiej z niską zawartością sody i nieprzetworzonych soków czy napojów. Napoje spożywamy nie tylko wtedy kiedy już czujemy, że ciało się domaga, bo to już jest taki kryzys organizmu, taka czerwona lampka. Pamiętaj, że jeśli dzień wcześniej nie piłaś/piłeś nic to tego braku wody w ciele nie da się uzupełnić pijąc w dniu dzisiejszym dwa razy więcej.
      Pić trzeba często i lepiej małymi łyczkami. Ten sposób z małymi łyczkami wygładzi nam zmarszczki. Tutaj Krysia pisała o darmowej kuracji na tą boską terapię.
     Polecam jeszcze kilka wpisów z Cudownych diet na temat wody: jak kupić dobrą wodę, o chwytach marketingowych jest wpis tutaj, kilka ogólnych informacji jest tutaj, a o filmie Biznes w butelce możesz przeczytać tu.
     Wzięłam pod uwagę ostatnie 2,5 tygodnia i oto wyniki:

1. Woda

     Mniej -niestety-destyluję, więc czystej chemicznie wody wypiłam w ostatnim czasie może maksymalnie 2 szklanki. Nikogo nie zachęcam i nie polecam jeśli nie wie po co się to robi :-) Nie mam też teraz dostępu do wody źródlanej. 
    Woda mineralna - taka najtańsza, bo ta ma najmniej minerałów. Sprawdzam co widnieje pod napisem: ogólna zawartość soli mineralnych. I kupuję te poniżej 400 mg/L.
    Woda strukturowana robiona ze zwykłej kranówki, która przeszła przez filtr.

2. Woda z cytryną i woda z miodem

     I jedna i druga pita na czczo. Obie przygotowanie z przegotowanej wody. Wodę z miodem przygotowuje się wieczorem i ma za zadanie ogólnie wzmocnić krzepę - taka mikstura z mojego dzieciństwa na wszelkie dolegliwości.
   Natomiast woda z cytryna to najbardziej potrzebny napój dla naszej czystości: taka woda pomaga oczyścić ciało po całonocnym odpoczynku, pomaga usunąć strawione resztki no i oczywiście cytryna wzmacnia odporność organizmu.  
     Wart uwagi jest również zdrowy napój energetyczny - przepis tutaj

4. Soki

     Rzec można temat rzeka, ale sok to dla mnie świeżo wyciśnięty sok z warzyw czy owoców, czasem z dodatkiem ziół. Te na lato czasem są z lodem, listkami mięty. Dużo selera naciowego i natki pietruszki. Sok pomarańczowy to nadal mój ulubiony.

5. Szejki

kombucza
     Zawsze na bazie banana i z odrobiną wody, a dodatki to już sezonowe: to co rośnie na ogrodzie i w sadzie. 

6. Kompoty i soki

     Temat i nowy i stary. Bo piję tradycyjnie robione kompoty w butelce na zimę i soki robione różnymi sposobami również na okres zimowy. Zawsze rozcieńczaliśmy je z woda i tak jest do dziś. 
     Tradycyjnie w okresie letnim, kiedy jest dużo swoich owoców gotuję świeże kompoty z dodatkiem gałązki mięty. Do pierwszych bąbelków.
     Nowym sposobem jest ugotowanie szklaneczki kompotu z jednego rodzaju owoców i pozostawienie na dłuższy czas, aby się przeżarł. I kompoty również warto pić i na ciepło i na zimno, bo to dwa rożne doświadczenia.

7. Herbaty
   
     Herbaciara jestem od dawna i nawet latem piję ciepłe napary. Głównie herbaty owocowe - z całymi, samodzielnie suszonymi owocami, zielone, białe. 
    Pod hasłem: herbaty dopisuję również napary z ziół i zimne wyciągi. Tu znów głównie mięta, melisa - na ciepło i zimno, a zioła zbierane z własnych upraw.
    O herbacie z kombuczy pisałam tutaj.
    Raz na kilka dni pije kawę ekologiczną.
    Wyznaję zasadę karawany na pustyni: Beduini zawsze piją podczas podróży gorąca kawę lub herbatę w największy upał :-)

8.  Lemoniady i inne cuda

piwo imbirowe

     Najprostsza na świecie lemoniada nr 1 : kilka plasterków cytryny, gałązka mięty i woda. Numer dwa: kwiaty lawendy zaparzam, do tego daję łyżeczkę miodu i miętę. 

     Podpiwek to również moje dzieciństwo, ale taki prawdziwy nie z gotowej kostki. Do przegotowanej wody dodaję dosłownie odrobinę miodu, szczyptę drożdży, kilka rodzynek, kawałek laski wanilii i goździki. Zlewam koniecznie do szklanych butelek i odstawiam do lodówki na 2-3 dni do sfermentowania. 
     Piwo imbirowe prawdziwie bezalkoholowe Czytelnicy też dobrze znają, tutaj jest przepis.



     I właściwie to by było na tyle z tych moich letnich rzeczy na ochłodzenie. Chętnie przeczytam co Wy pijecie latem :-)






PS. Wyłączyłam w końcu komentarze Google+, zatem nie musicie mieć konta by zostawić komentarz :-)





niedziela, 28 czerwca 2015

Lato

      To wcale nie jest tak, że ja Cudowne diety zamknęłam czy wypisałam się z tego interesu :-) Jest lato: czas intensywnego chodzenia boso, oczyszczania, zachwycania się przyrodą. 
    Wiele spraw w życiu ułożyło się w logiczną całość, a ja nie nazywam tego "przypadkiem". Zrezygnowałam z pracy, uciekłam z dużego miasta i wiem, że podjęłam najlepsze decyzje. Miasto chyba dało mi bardzo w kość, bo już po tygodniu czułam się o wiele lepiej - efekt ciągłego przebywania na świeżym powietrzu i na słońcu :-)
    Pomimo, że jest ciepło i mam na ogrodzie dużo ekologicznych owoców to nie odżywiam się frutariańsko w 100%. Gotuję kompoty, piekę chlebki, robię zupki. Dbam o ogród, sad i jest mi z tym dobrze.
     Zatem wciąż jestem i nigdzie się nie wybieram :-)

czwartek, 12 marca 2015

Plomby amalgamatowe - trujący gaz

    Zawsze mnie ciekawiło dlaczego, gdy zbijemy tradycyjny termometr to trzeba zachować ogromną ostrożność przy sprzątaniu rozlanej rtęci, a ten sam pierwiastek można "nosić" w jamie ustnej jako plombę i wszystko jest OK :-)
    Dwa, czy nawet już trzy lata temu miałam usuniętą plombę rtęciową. Zabieg jest bardzo nieprzyjemny i dla pacjenta i dla lekarza - dentysty. Opary rtęci doprowadzały mnie do wymiotów....A przez kilka kolejnych dni czułam zatrucie organizmu. Z rtęci oczyszczam się do dziś naturalnymi sposobami. A dla tych co planują wizytę, długi, ale bardzo ciekawy filmik:


 


     W filmiku m.in. o:

  • ilościach rtęci, która wydostaje się z plomby podczas zabiegów u dentysty, ale i codziennego np. szczotkowania zębów, czy picia gorącej kawy,
  • licznych badaniach pokazujących jak szybko rtęć z plomby rozprzestrzenia się po organizmie, dostaje do krwioobiegu, niszczy mózg,
  • tym, jaki wpływ plomba może mieć na jeszcze nienarodzone dziecko w łonie matki,
  • stronie technicznej: jak wygląda umieszczenie amalgamatu w zębie, jakie są koszty leczenia takiego zęba i jak niszczy się zdrowy ząb,
  • procedurach bezpieczeństwa podczas usuwania rtęciowych wypełnień, 
  • łopatologicznie: jak opary rtęci wpływają na komórki mózgowe,
  • zależności między rtęcią a Alzheimerem, autyzmem i Parkinsonem,
  • troszkę o : aluminium, kadmie, ołowiu i manganie.

piątek, 27 lutego 2015

Skarpetki złuszczające (3) Purederm Exfoliating Foot Mask - złuszczanie i posumowanie kuracji



     Pierwsze kawałeczki złuszczającego naskórka pojawiły się dopiero po pięciu dniach, wieczorem, po kilku godzinach spędzonych w pozycji stojącej. Myślę, że bardzo istotny jest fakt, że spędzam na stojąco praktycznie 12 godzin, bo złuszczanie mogło z tego powodu być szybsze.
   Poniżej kilka dokumentacji procesu złuszczania...dla osób o mocnych nerwach :-) Są zdjęcia moich niekoniecznie doskonałych stópek..







sobota, 14 lutego 2015

Skarpetki złuszczające (2) Purederm Exfoliating Foot Mask - dlaczego dopiero teraz....




    Na początku....historia mojego lenistwa :-), a właściwie to kilku faktów na temat chodzenia boso, kwasów i dlaczego czasem coś musi dojrzeć. Analizę składu skarpetek możesz przeczytać tutaj.


Lato 2014

     W ubiegłym roku, na początku lata w Biedronce była promocja. B. kupiła te skarpetki dla mnie, choć nie do końca byłam do nich przekonana. Znaczek informujący o nietestowaniu produktu na zwierzętach i cena ostatecznie mnie przekonały.
    Chodzę boso dość często i długo, a lato i słońce to nie pora na kwasy, więc skarpetki odłożyłam.
Systematycznie używam pumeksu ze skały wulkanicznej, kąpieli do stóp z solą czy ziołami.
    Przy końcu wakacji kupuję w sieci Rossmann elektryczny pilnik do ścierania zrogowaciałego naskórka. Działa idealnie na moje wieloletnie odciski, świetnie radzi sobie z twardą skórą na stopach. A zastanawiałam się tysiąc razy, czy warto wydać tyle kasy na taki -dosłownie- gadżet skoro mam pumeks ze skały wulkanicznej. 
         Twarda skóra to coś co mają osoby chodzące boso. Pan słynny, podróżnik Wojciech wielokrotnie mówił, że stopy robią się po jakimś czasie tak twarde, że buty po prostu nie są potrzebne. Zgadzam się w 100% :-)



Jesień 2014
  
    Nadal chodzę boso po różnych podłożach, więc nie mam ochoty na narażanie złuszczającej się skóry na nadepnięcie na różne cuda na trawnikach. Skarpetki leżą :-)
     Czytam, analizuję składy dwóch najbardziej popularnych preparatów skarpetkowych z kwasem za cenę ok. 100 zł. W jednym jest bardzo dużo kwasów owocowych, w drugim produkcie jedynie dwa kwasy... Poza tym trochę "uzupełniaczy", niepotrzebnych zapachów i wszędzie dużo wszystkiego.
   Obliczam, ważę i podsumowuję. Jeśli nie mam żadnych składników w lodówce, to kupienie wszystkich półproduktów w nawet najmniejszych pojemnościach nie kalkuluje się. Skarpetki  z Biedronki wychodzą nadal najtaniej, choć nie maja tak dobrego składu jak te za 100 zł.
    Staram się na podstawie informacji w Internecie, własnej wiedzy i konsultacji z biochemiczkami ustalić proporcje składników na przygotowanie samodzielnie płynu złuszczającego na stopy.
    Opracowujemy 2-3 przepisy, ale do wykonania płynu testów nie doszło :-)
     Kombinuję ze składami mydełek, najlepsze do ścierania martwego naskórka okazują się: owsianka z całymi płatkami owsianymi i mydełka z węglem aktywnym, oj przepraszam: z dużą ilością węgla aktywnego, który robię samodzielnie.



Zima 2014

     Śniegu nie ma, mrozu nie ma i cieszę się ostatnimi chwilami boso. Chodzę systematycznie na saunę, więc nadal nie mam kiedy przeprowadzić kuracji. Niestety poziom czystości i higieny osób korzystających z saun w Polsce jest poniżej poziomu i niestety kultury. 
     Moje skarpetki mają w składzie kwasy z owoców: papai, cytryny, jabłka i pomarańczy, dużo ekstraktów i olejków. Owocowo w środku zimy.
    Dowiaduję się przez przypadek, że skarpetki tej firmy mają dwa rozmiary: regular i large. Regular przeznaczono dla stóp krótszych niż 27 cm, a large to dla stóp dłuższych. Podczas nakładania okazuje się niestety, że nawet przy rozmiarze stóp 39 skarpetki w "regularnej" wielkości są sporo za duże.



Styczeń 2015

   Przygotowuję stopy na złuszczanie skarpetkami. Na początku miesiąca ostatni raz używam pilnika elektrycznego. Potem już regularnie smaruję stopy albo olejem kokosowym, albo oliwą. Tydzień przed nie nakładam po kąpieli niczego. Jedynie dobrze osuszam dokładnie ręcznikiem.
      Opakowanie zawiera: 1 parę foliowych skarpetek wypełnionych płynem. W środku jest również pasek flizeliny. Ma on za zadanie utrzymać płyn w ryzach i sprawić, by nie spłynął w całości na podeszwy stóp.


     Nakładam te foliowe woreczki na umyte, oczyszczone i dobrze osuszone stopy. 


    Po jakimś czasie nakładam zwykłe skarpetki, bo kwasy nieco ochładzają stopy. Poza tym: foliowe skarpetki są nieco za długie, a ja nie siedziałam godzinę w miejscu, więc trzeba je było jakość ustabilizować :-) 


    Po godzinie skarpetki zdjęłam, dokładnie umyłam stopy, nałożyłam olej kokosowy i czekałam kilka kolejnych dni na złuszczanie naskórka. Ale o tym w kolejnym wpisie.





sobota, 7 lutego 2015

"Przejadanie Ziemi."



     Przejadanie Ziemi to taki niepozorny dokument, coś może na kształt Home S.O.S. Ziemia [klik], ale bez wielkich, pięknych zdjęć. Nie umniejsza to jednak dokumentowi, bo reżyser i tak zawarł tu najważniejsze przesłanie. 
    Pierwsze wrażenie: film nakłaniający na dietę roślinną/jarską, pokazujący, że jedzenie mięsa nie tylko nie jest niezdrowe, ale i niszczy środowisko. Ale dokument pokazuje dietę zdrową, idealną, taką, która nie powoduje chorób cywilizacyjnych, która przy okazji jest w równowadze z Planetą.

     W filmie pokazane są restauracje, w których menu nie istnieje mięso, a ich jedynymi "potrawami" nie są sałatki, ale najprawdziwsze dania, które sycą, dobrze wyglądają i są smaczne. Jest cukiernia, której właścicielka nie spożywa cukru i to ją zmotywowało do produkcji zdrowych słodyczy. Pokazana jest zdrowa dieta, w której nie spożywa się tylko produktów sojowych i nie je tylko liści sałaty i kiełków. I kilka zdjęć z filmu:




     Co prawda dokument nakręcono w 2010 roku, ale problemy w nim poruszone są aktualne nawet dziś. Bardzo mi się podobało pokazanie niezwykle dużej, ale wartościowej pracy dr T.Campbella. Człowiek podróżował po świecie i zauważył pewne związki między sposobem odżywiania się, a chorobami, nie tylko u dorosłych, ale i u dzieci. Na podstawie tych obserwacji stworzył ogromny projekt badawczy, który jednoznacznie pokazał, że dieta bezmięsna jest zdrowsza.
     Mamy dalej dr C. Esselstyn'a, który jest kardiologiem i w przyjazny sposób wyjaśnia, czy zawał serca jest czymś normalnym czy nie, czy jest właściwie "normą". Są pacjenci tego kardiologa, którzy uniknęli operacji dzięki zmianie sposobu odżywiania.
     Na koniec mamy profesora G. Eshel'a wychowanego w typowej farmerskiej rodzinie. Dziś prowadzi badania na temat zależności: rodzaju diety i jej wpływu na środowisko. Prowadzi obserwacje na własnej małej farmie, pokazuje czytelnie na wykresach diety mięsne i bezmięsne i opowiada o masowej produkcji żywności - tutaj warto przypomnieć sobie wielkohektarowe hodowle krów pokazane w Home S.O.S. Ziemia.


Zwiastun do obejrzenia tutaj. A cały film można zobaczyć np. tu, albo tutaj.

czwartek, 5 lutego 2015

Skarpetki złuszczające (1) Purederm Exfoliating Foot Mask - analiza składu



     Jestem właściwie już po kuracji kwasowymi skarpetkami, więc mogę w końcu napisać jak się sprawdziły na moich stopach, jaką mam opinię, czy warto w ogóle inwestować w taki produkt. 
    Przygotowuję jeszcze dwa wpisy o skarpetkach, jeden oczywiście ze zdjęciami, a w drugim też dowiecie się jaka jestem leniwa i dlaczego nie nałożyłam tych skarpetek wcześniej.

    Zaczęło się niepozornie: od szału w blogosferze na temat foliowych skarpetek wypełnionych płynem z kwasami.     Czytałam dużo, kwoty mnie przerażały i postanowiłam sam płyn zrobić sama. Pod lupę wzięłam trzy rodzaje skarpetek najczęściej recenzowanych przez blogerki: rozpisałam, przeliczyłam, stworzyłam tabelę...... i na tym się skończyło. Basia przez przypadek kupiła mi w Bedr.on.ce skarpetki firmy Purederm, więc nie musiałam już robić płynu sama. Plus za nie testowanie produktu na zwierzętach :-)


Zatem co mamy w składzie płynu?





    Analizuję skład moich skarpetek w kolejności z opisu INCI (zatem im wyżej na liście, tym składnika jest więcej na moich skarpetkach):


  1. Alcohol - tradycyjnie używany jako konserwant, w przypadku skarpetek ma tez za zadanie odkażać i dezynfekować skórę.
  2. Aqua - nośnik pozostałych składników, nawilża.
  3. Propylene GlycolPropano-1,2-diol, niegroźny składnik odpowiedzialny za utrzymanie lejącej się konsystencji kosmetyku, na skórę działa nawliżająco.
  4. Lactic Acid - kwas mlekowy (powstaje w mięśniach, gdy czujemy tzw. "zakwasy"), odpowiada za odpowiednie nawilżenie,  wpływa na ilość kolagenu, reguluje stwardniały naskórek, ujędrnia i uleastycznia.
  5. Isopropyl Alcohol Propan-2-ol lub IPA, konserwuje. Jego największy minus to, że w niektórych kosmetykach doprowadza do wysuszania skóry. Ma właściwości odkażające i ułatwia innym składnikom wnikanie wgłąb skóry.
  6. Urea - mocznik, mój ulubiony składnik kremów do rąk, zmiękcza, nawilża, łagodzi podrażnienia. Jeśli doda się go więcej to działa złuszczająco. 
  7. Glycolic Acid - kwas glikolowy, nawilża, oczyszcza i złuszcza.
  8. Betaine -  metanamina, zapamiętałam z zajęć, że jest to składnik, który zapobiega elektryzowaniu się włosów :-) W skarpetkach działa nawilżająco i zapobiega zbrylaniu się pozostałych składników.
  9. Anthemis Nobilis Flower Extract - ekstrakt z kwiatów rumianku rzymskiego, działa kojąco, łagodząco, regenerująco i dezynfekująco na skórę.
  10. Citrus Medica Limonum Fruit Extract - ekstrakt z owoców cytryny. Złuszcza zrogowaciały naskórek, odżywia, rozjaśnia skórę, zmniejsza przebarwienia, działa antyrodnikowo. Witamina C przyspiesza syntezę kolagenu w skórze.
  11. Carica Papaya Fruit Extract - ekstrakt z owoców papai, działa silnie antybakteryjnie, pomaga innym substancjom wnikać w skórę. Podobnie jak ekstrakt z cytryny działa rozjasniająco, ujędrniająco, oczyszczająco i antybakteryjnie. 
  12. Pyrus Malus Fruit Extract - ekstrakt z jabłek. Pomaga nawilżyć skórę, chroni przed nadmiernym wysuszeniem. Złuszcza martwy naskórek. 
  13. Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract - ekstrakt z owoców pomarańczy działa dezynfekująco, antyoksydacyjnie, łagodząco, przeciwzmarszczkowo. 
  14. Triclosan5-Chloro-2-(2,4-dichlorofenoksy)fenol, konserwant, który ma na celu nie tylko zabezpieczenie składu kosmetyku przed psuciem, ale i działa grzybobójczo i bakteriobójczo. 
  15. Salicylic Acid - kwas salicylowy, silnie złuszcza, działa antybakteryjnie.
  16. Menthol - mentol, to nasz główny winowajca tego chłodzenia podczas noszenia skarpetek. Nadaje ogólnie ładny zapach, ale działa tez kojąco. 
  17. PEG-60 Hydrogenated - uwodorniony olej rycynowy, od czystego oleju różni się po prostu tym, że uwodornionym łatwiej jest umyć włosy i skórę.
  18. Castror Oil - olej rycynowy. O jego wspaniałych właściwościach pisałam osobny artykuł tutaj.
  19. Disodium EDTAdiwodoroetylenodiaminotetraoctan disodu, składnik, który reguluje łączenie się składników kosmetyku i zapobiega ulatnianiu się ich z mieszanki. 
  20. Parfum -  perfumy. Tutaj się zastanawiałam po co? i tak skarpetki pachną bardzo mocno mentolem i alkoholem.

piątek, 23 stycznia 2015

Mini vademecum mydełek wegańskich na bazie oliwy z oliwek

    
    Stworzyłam mini vademecum najważniejszych odpowiedzi na te właśnie pytania. Jeśli coś pominęłam - proszę daj znać w komentarzu. Mini vademecum jest w 100% moim opracowaniem, więc jeśli ktoś pokusi się o skopiowanie to tylko z podaniem źródła do mojego bloga.
     Nie nowością jest, że robię mydełka od dłuższego czasu. Sama z nich korzystam, rozdaję bliskim, a czasem nawet za symboliczna kwotę puszczę w świat. Od momentu gdy zainteresowałam się naturalnie wytwarzanymi mydłami metodą na ciepło i na zimno pojawiło się wiele pytań. 
     Te same pytania słyszę od wielu osób, które używają swojej pierwszej kostki mydła kastylijskiego, Alepp czy robionego ręcznie na bazie roślinnych składników. Te same pytania mają klienci sklepików z naturalnymi kosmetykami i te same pytania macie też Wy - czytelnicy.


MINI VADEMECUM MYDEŁEK WEGAŃSKICH

1.      Mydełka są w 100% wegańskie. Wszystkie składniki są pochodzenia naturalnego, roślinnego. Barwniki  są również naturalne i używane w większości wegańskich posiłków J
2.      W składzie mydełek są naturalne olejki eteryczne. Wykorzystuję zimnotłoczone, nierafinowane oleje, a jeśli cena jest zbyt wysoka i niekorzystna w końcowym produkcie - oleje zastępuję rafinowanymi, ale dobrej jakości. 
3.      Nie dodaję żadnych spieniaczy pochodzenia sztucznego (np. SLS). Naturalnymi olejami mającym pianotwórcze właściwości są: olej kokosowy, olej palmowy i olej rycynowy . Nie dodaję gliceryny nawet tej roślinnej, ponieważ sprawia, że mydło jest miękkie i poza tym powstaje sama w wyniku reakcji zmydlania.
4.       Maceraty, wywary, hydrolaty sporządzam własnoręcznie na bazie olejów, wody destylowanej z własnoręcznie zbieranych ziół, owoców. 
5.       A co robi tu wodorotlenek sodu? W mydła twardych - nie płynnych - dodatek NaOH to rzecz podstawowa, bez tego mydło nie zaistnieje, olej roślinny nie stężeje. Mydło to końcowy produkt reakcji chemicznej, tzw. zmydlania. Biorą tu udział: sól kwasu i zasada (wodorotlenek sodu). Gdy mydło dojrzeje nie ma już w składzie wodorotlenku sodu, ale gotową sól - np. sodium olive, czyli mydło. Niektórzy zatem w składzie mydeł piszą po prostu wodorotlenek sodu, lub sodium np. olive…
6.      Mydełka leżakują (dojrzewają) przez minimum 6 tygodni. Niektóre mydła Alep leżakują nawet 5-6 miesięcy. Naturalne mydła są jak wino – im starsze tym lepsze, są delikatniejsze i łagodniejsze. Naturalne olejki eteryczne przedłużają trwałość każdej kostki. Data ważności jest tak naprawdę tylko wymogiem kierowanym przez odpowiednie ustawy.
7.      Biały nalot na kostce to nie pleśń, a pozostałości po reakcjach chemicznych dojrzewania mydła, jest to tzw. popiół, inna forma mydła. Jest to nieszkodliwe dla skóry, ale jeśli chcesz zetrzyj nalot paznokciem lub nożem i śmiało używaj.
8.      Mydełkiem można się umyć od stóp do głów: zastępuje żel pod prysznic, pastę do zębów (szczególnie to z węglem aktywnym), szampon, kosmetyk do mycia twarzy płyn do higieny intymnej. Możesz je użyć do prania, czyszczenia i sprzątania całego mieszkania.
9.      Pamiętaj, że jeśli nigdy dotąd nie używałaś/eś naturalnych kosmetyków to Twoja skóra musi się przyzwyczaić. Możliwe, że będziesz mieć też uczucie, że mydełko „nie myje”.
10.  Jeśli myjesz włosy mydełkiem, pamiętaj by płukać je na koniec w wodzie z dodatkiem octu lub soku z cytryny (kwas) - by zrównoważyć pH skalpu. Mydło to zasada.
11.   Po każdym użyciu mydełko kładź na ażurową (z dziurkami) mydelniczkę, dzięki temu, nie zrobi się miękkie i posłuży Ci długo.



niedziela, 4 stycznia 2015

Zioła szwedzkie, cz.1



    

     Z ziołami szwedzkimi to zawsze miałam tak, że nie zwracałam na nie uwagi. Ot jest jakaś mieszanka, która jest dobra z różnych względów, dużo naszych rodzimych ziół, alkohol. Wiele razy też pytaliście się czy stosowałam ta mieszankę, gdzie kupić tanie zioła, jak zrobić i czy działa...
     Dodam jeszcze, że post nie jest sponsorowany i wszystkie produkty kupiłam za własne pieniądze :-)
       O ile książka Marii Treben Apteka Pana Boga jest podręcznikiem raczej nie dla mnie to od ostatniego spotkania zielarskiego patrzę na to wszystko nieco inaczej :-) Czytam, wącham, ważę i nadal poszukuję dodatkowych informacji. O wszystkim napiszę, ale na początek po prostu nastawiłam nalewkę z gotowej mieszanki.

    Mieszankę ziół szwedzkich kupiłam na targu, miejscu, gdzie wszelkich rzeczy jest ogrom, ale i cudne stoisko z przyprawami i ziołami również. Można również zioła kupić na stronie producenta [klik] w wersji 100 gram lub 1 kg. Cena za 100 gram to tylko 12 zł zarówno stacjonarnie, jak przez Internet. Jest to ta sama mieszanka ziół, którą często można kupić za 27-30zł. 
  

      W tej "oryginalnej" mieszance, za ok. 30zł  jest 92 g ziół: 

  • 10 g piołunu, 
  • 5 g mirry, 
  • 0,2 g szafranu,
  • 10 g liści sensu,
  • 10 g kamfory,
  • 10 g korzenia rabarbaru,
  • 10 g korzenia kurkumy,
  • 10 g manny,
  • 10 g teriaku,
  • 5 g dziewięćsiłu,
  • 10 g korzenia arcydzięgla.


     W mojej mieszance za 12 zł mam 100 g ziół: piołun, mirrę, szafran, liście sensu, kamforę naturalną, korzeń rabarbaru, korzeń kurkumy, mannę, teriak, korzeń dziewięciu-sił i korzeń arcydzięgla. Nie znamy niestety proporcji danego ziela w całych szwedzkich ziołach.

    Cena mojej mieszanki jest bardzo niska i wychodzi ekonomicznie. Przygotowanie mieszanki samodzielnie polegające na skompletowaniu składników samodzielnie to koszt w okolicach 100 zł, jeśli nie więcej. Biorąc pod uwagę cenę szafranu, dobrej jakości kurkumę, kamforę, mirrę - nie byle jaką, do kadzideł, ale do spożycia - wychodzi niekoniecznie ciekawie finansowo.



      Do zalania ziół zaleca się różny alkohol: od wódki zbożowej, owocowej, aż do czerwonego wina. Słyszałam nawet, że można użyć spirytusu, ale jak już wiele razy pisałam: szkoda, by taka zawartość alkoholu wypaliła wszystkie olejki z delikatnych części rośliny jak np. liść.
     Kupiłam wódkę żytnią - 0, 5 litra. Przeliczyłam proporcję i na posiadana ilość alkoholu wzięłam ok. 30,5 grama ziół. Wszystko umieściłam w dużym, szerokim słoiku. Zaleca się by nalewka stała na słońcu w ciepłym miejscu.....  z racji braku jednego i drugiego postawiłam nalewkę przy kaloryferze :-) Mieszam codziennie i czekam aż upłynie 14 dni, by przecedzić płyn i zlać do butelki.






czwartek, 1 stycznia 2015

Nowy adres

     Nastąpiła zmiana mojego blogowego adresu e-mailowego, mam nadzieję, że teraz kontakty będą przebiegały sprawniej. Proszę sobie zaktualizować adres i z poprzedniego już nie korzystać :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: