Szukaj na tym blogu

Translate

piątek, 4 marca 2011

Soja jest szkodliwa - tak jak mleko



     Zapewne po tym poście będzie mordobicie i komentarze niezbyt miłe i przychylne, ale z założenia blog jest po to by pokazywać nie tylko to co jest piękne, ale też sprawy przykre, niemiłe, fakty ukrywane przez różnego rodzaju koncerny lub po prostu różne stanowiska w różnych sprawach. W końcu żeby wyrobić sobie opinię na dany temat należy zapoznać sie ze wszystkimi "za" i "przeciw". A na temat mleka możecie przeczytać tutaj.


"Moda na soję sprawia, że na świecie w ciągu roku pojawia się z niej ok. 500 nowych dań...

     Rozpowszechniono niczym nie uzasadniony poglad, ze wegetarianizmstanowi znacznie zdrowsza dla ludzi opcje. Aktywisci przekonuja ludzi, aby nie jedli produktów pochodzenia zwierzecego, na rzeczjarzyn, ziaren, owoców i roslin strączkowych. Ważnym elementem takiej diety jest zawsze soja. Niewiele osób wspomina o szkodliwym wplywie tej rosliny na zdrowie człowieka. Badania nad szkodliwym wplywem diety sojowej prowadzone sa od przeszlo 30 lat, jednak ich wyniki pomija sie jako niewygodne i niezgodne z ogólnie panujacym trendem pro -wegetarianskim. [...] swoje racje przedstawię w punktach.

1. Niedobór wit B12. Witamina niezbedna do prawidlowego procesu dojrzewania erytrocytów. Niedobór prowadzi do anemii, a nawet zgonu. U dzieci karmionych przez matki wegetarianki zaobserwowano niedokrwistosc i zaburzenia neurologiczne. http://cpj.sagepub.com/content/26/12/662.abstract

2. Niedobór mikroelementów (zelaza, miedzi, cynku, manganu, selenu). Spowodowane bardzo niskim wspólczynnikiem wchlaniania. Wszystko za sprawa kwasu fitynowego.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1745900

3. Niedobór witaminy A, D, K i wapnia, które prowadzic moga do gorszego gojenia sie ran, pogorszenie wzroku, niedokrwistosc, bezplodnosc, zwiekszonego ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Niedorozwoju. Sa to witaminy rozpuszczalne w tluszczach. Sam beta - karoten, obecny w roslinach witamina A nie jest.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16942519?ordinalpos=2&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum

4. Soja zawiera znaczne ilosci izoflawonów, które moga przyczyniac sie do powstania nowotworów hormonozaleznych . Zwiekszona konsumpcja prowadzi do podwyzszonego ryzyka zachorowalnosci na raka piersi. Szklanka mleka sojowego potrafi zaburzyc regularny cykl miesieczny u kobiety.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18569328?ordinalpos=3&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum

5. Sojowe pokarmy dla dzieci i niemowlat sa szczególnie niebezpieczne. Koncentracja izoflawonów we krwi niemowlat karmionych wylacznie pokarmem na bazie soi moze byc nawet 22 tys. razy wyzsza niz u dzieci karmionych normalnym mlekiem. Rezultatem moze byc nieprawidlowy rozwój organów plciowych i zaburzony okres dojrzewania, zarówno na poziomie fizycznym jak i psychicznym. http://www.blogger.com/goog_1775195375
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez

6. Sklad aminokwasowy soi moze byc przyczyna niedoboru histydyny i fenyloalaniny (szczególnie wazne u dzieci i mlodziezy.
http://www.blogger.com/goog_1775195377

7. Soja (tak samo jak reszta straczkowych) zawiera inhibitory trypsyny, enzymu odpowiedzialnego za trawienie bialek w zoladku. Testy wykazuja, iz czeste spozywanie inhibitorów trypsyny powoduje powiekszenie i chroniczne schorzenie trzustki z nowotworem wlacznie.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12060828?ordinalpos=6&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum

8. Soja produkuje zwiazek nazwany genistyna, który uposledza funkcje tarczycy, powodujac nadwage.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12060828?ordinalpos=6&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum

9. Genistyna odpowiedzialna jest równiez za znacznie uposledzenie aktywnosci plemników, a za tym obnizenie plodnosci u mezczyzn.

10. Mleko sojowe nalezy do grupy osmiu najczesciej uczulajacych produktów spozywczych.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18560305?ordinalpos=1&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum

Soja może mieć korzystny wpływ tylko po długotrwalej fermentacji. I tylko jako produkt przetworzony serwowana była kiedys w Azji. Soja gotowana, tofu, mleczka sojowe wręcz szkodzą. Surowa soja jest po prostu trująca.

Od tysięcy lat soja byla najtańszym i najgorszej jakości jadłem w Azji i podawano ją prawie zawsze po FERMENTACJI.


Dzisiaj ludzie zapychają się przetworzoną napredce soja w postaci mleczek sojowych (surowa soja praktycznie), tofu, kotletów, parówek, galaretek, chleba i innych wynalazków.

To co było zdrowe za czasów dynastii Ming dziś wpadło w szpony wege-przemysłu i jest dokładnie tej samej jakości, co kurczaki karmione antybiotykami i hormonami.



 
LITERATURA:

Vitamin B12 Deficiency Due to a Strictly Vegetarian Diet in Adolescence; S. Ashkenazi, R. Weitz, I. Varsano, M. Mimouni; Clinical Pediatrics, Vol. 26, No. 12, 662-663 (1987)

Iron deficiency; Scrimshaw NS; Sci Am. 1991 Oct;265(4):46-52.

Veganism and osteoporosis: a review of the current literature; Smith AM; Int J Nurs Pract. 2006 Oct;12(5):302-6.

Early life and adult exposure to isoflavones and breast cancer risk; Tomar RS, Shiao R; J Environ Sci Health C Environ Carcinog Ecotoxicol Rev. 2008 Apr-Jun;26(2):113-73.

Phyto-oestrogens in soy-based products--concerns regarding the adverse effects on puberty; Lutchman D; S Afr Med J. 2006 Dec;96 (12):1214, 1216.

[The effect of vegetarian diet on selected biochemical and blood morphology parameters][Article in Polish]; Nazarewicz R; Rocz Panstw Zakl Hig. 2007;58(1):23-7.

Goitrogenic and estrogenic activity of soy isoflavones; Doerge DR, Sheehan DM;Environ Health Perspect. 2002 Jun;110 Suppl 3:349-53.

Soy allergy in perspective; Ballmer-Weber BK, Vieths S; Curr Opin Allergy Clin Immunol. 2008 Jun;8(3):270-5.

Źródło: http://forum.gazeta.pl/forum/w,353,82877795,82877795,Szkodliwosc_soi.html

***- -***
Uzupełnienie:

Wpływ białka sojowego i izoflawony soi na czynność tarczycy u zdrowych dorosłych i pacjentów z niedoczynnością tarczycy: przegląd odpowiedniej literatury.
http://translate.google.com/translate?js=n&prev=_t&hl=en&ie=UTF-8&layout=2&eotf=1&sl=en&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fwww.ncbi.nlm.nih.gov%2Fpubmed%2F16571087

Why Soy Is NOT a Health Food [ang]
http://www.youtube.com/watch?v=RjZs0DGW1Jk&feature=related


Ogromny zasób wiadomości o soi i zagrożeniach związanych z jej spożywaniem. Wiele prac naukowych, wyniki najnowszych badań, opinie, korespondencja...
Jedno z najlepszych źrodeł informacji, dlaczego soja jest zła
http://www.soyonlineservice.co.nz/

Eating This "Healthy" Food? It Could be Slowly and Silently Killing You
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2010/12/04/soy-dangers-summarized.aspx

Surviving The 21st Century - GMO Soy - The Toy Of Big Food
http://www.bloggernews.net/125645

Najczęściej uprawiane GMO to soja odporna na herbicydy
http://www.biotechnolog.pl/gmo-11.htm

Szatańskie nasiona
http://newworldorder.com.pl/artykul,2832,Szatanskie-nasiona

"Niepokojące zmiany odkryła jedna z badaczek z rosyjskiej Krajowej Akademii Nauk. Karmiła soją GMO szczury na 2 tygodnie przed łączeniem ich w parki. Wyniki wykazały:
-w serii trzech badań w grupie karmionej soją GMO w ciągu 3 tygodni zmarło 51,6 szczurzego potomstwa - w grupie karmionej soją naturalną tylko 10, zaś w grupie kontrolnej nie karmionej soją w ogóle, tylko 8,1,
-w każdym miocie z matek karmionych mączką z soi genetycznie modyfikowanej stwierdzono wysoką śmiertelność,
-średnie rozmiary i masa ciała potomstwa karmionego soją genetycznie modyfikowaną były o wiele niższe od normy,
-w badaniach wstępnych stwierdzono, iz potomstwo karmione soją GMO jest bezpłodne."
http://www.biotechnolog.pl/news-981.htm




..........................................
Źródła:
1.http://newworldorder.com.pl/artykul,2868,Soja-jest-szkodliwa-tak-jak-mleko
2. exporta-me.es
3. vanhoveinternational.com

41 komentarzy:

  1. Soja nigdy nie powinna być głównym zamiennikiem produktów mięsnych dla wegetarian, powinna być wykorzystywana tak jak inne rośliny strączkowe, lub w postaci sfermentowanej właśnie...
    Ale nie popadajmy o Oszołoma, jedzmy to co dyktuje organizm, jeśli nie dyktuje to jedzmy to czego dawno nie jedlismy, jeśli jemy czegoś za dużo i zbyt często to zróbny pauzę od tego produktu, jeśli dawno czegoś nie jedliśmy to szybko skierujmy się do sklepu by to kupic. Jednym słowem mnogość i urozmaicenie, nigdy przyzwyczajenie i jednostajność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprócz wyżej wymienionych argumentów dodałabym jeszcze jeden- większość dostępnej soi na naszym rynku jest już podobno modyfikowana genetycznie.
    Mam tylko pytanie- co z miso??? Dodawać do jedzenia, czy nie?
    Pozdrawiam- Ewelina B.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to mamy mordobicie - w m-dę soję i we wszystkie wyroby z soi, łącznie z cudownymi Tempehami i innymi bajerami, z miso na czele.

    Gdy zaczęłam przygodę z wegetarianizmem
    soja była moim ulubionym zamiennikiem mięsa. Nawet była bardzo smaczna, nie wiem, czy teraz jest też taka smaczna, bo już od paru lat nic nie mam do czynienia z soją.
    Skusiłam się na spróbowanie zachwalanego cudownego Tempehu i miso.
    W końcu wyrzuciłam do kosza, nie czuję tam nic zdrowego ani smacznego.

    Bardzo dobrze Aniu, że poruszyłas temat soi, która jest upychana wszędzie, w wędliny też.
    Po co narażać zdrowie na takie ryzyko. Mamy jeszcze sporo zdrowych pokarmów.

    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  4. właśnie co z miso? bo ja mam w lodówce jeszcze spory zapas i co z sosem sojowym? - używam go niewiele tak jak i miso.
    Ja jem strączkowe w ogóle rzadko, jakoś mnie do nich nie ciągnie, mam w szafce i soję i cieciorkę, robię z nich coś tylko wtedy kiedy nie mam innych składników, czy pomysłu na obiad.
    Ale można dostać świra;) jak jedni zachwalają strączkowe, a inni negują... Pozostaje słuchać własnego organizmu, czy pragnie tego, czy nie. Mój organizm niezbyt... najbardziej teraz ciągnie mnie do pomarańczy i jabłek :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem tu pierwszy raz i już mi sie nie podoba. Soja została tutaj przedstawiona jako JEDYNY składnik wegetariańskiej/wegańskiej diety. I faktycznie, jedząc tylko produkty sojowe, pewnie można się rozchorować, ale wychodzi na to samo, gdyby jadło się tylko jajka albo tylko paprykę. Poza tym, wyniki badań są najczęściej opiniami, które ludzie sobie przetwarzają i dostosowują do własnego widzimisię. Nawet na polskich (sic!) forach kulturystycznych można poczytać już o zaletach soi, co parę lat temu było nie do pomyślenia. Proponuję trochę zdrowego rozsądku, bo wszystko jest szkodliwe, gdy jest używane w nadmiarze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gonzo flaszka dla Ciebie, dobrze gadasz:)
    W badania już powoli żadne nie wierzę, dla mnie liczy się tylko, że nie lubię soi więc choćby nie wiem jak zdrowa była, to i tak się do niej zmuszać nie będę, ale kto ma ochotę to proszę, tylko niech naprawdę uważa na modyfikacje genetyczne, bo soja chyba ulega im najczęściej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nikomu już nie wierzę, sobie też nie: lubię strączkowe, ale mi nie służą. Soja byłaby fajna, ale za dużo z nią roboty w kuchni, jeśli się przerabia od suchego ziarna. Przetworzone przemysłowo jest szkodliwe a priori.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Laktoowo wiele osób właśnie sądzi, że wegetarianizm = tylko produkty sojowe, i w ogóle odżywianie w kwiaciarni. Znowu z drugiej strony dosłownie CAŁY CZAS słyszę od "młodych" wegetarian, że oni nie jedzą nic innego tylko soja i produkty sojowe chcieć by rzec 24h/dobę.... Tak jak mówisz, monotonność jest be.

    @Ewelino B. podałaś bardzo słuszny argument i właściwie jeden z najważniejszych dla mni prywatnie. Co do miso, hm wychodzę z założenia, że ja osobiście mogę jeść każdą formę soji, która mi smakuje, nie powoduje przykrych dolegliwości. Nie potrafię Ci odpowiedzieć na to pytanie.

    @Krysiu post kieruję bardziej do osób, ktre wsuwają tą soję włąśnie na początku swojej przygody z wege. Z argmentów, które słyszę wynika, że nie potrafią oni całkowcie zrezygnować z mięsa, dlatego jdzą bardzo duze ilosci produktów sojowych. Krysiu ja osobiscie z soji robię mleko, kilka pasztetów i kotlety, również nie czuję obecnie potrzeby czy chęci, ba nigdy nie jadłam soji na okrągło... jeśli ktoś nie jest gotowy na zmiane stylu życia, np. rezygnację z mięsa niech po prostu dojrzeje do tej decyzji... Trzeba słuchać swojego ciała.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Zuza tak jak mówisz: najlepiej jeśli będziesz słuchała swojego własnego ciała, jeśli miso Ci smakuje - konsumuj. Fasolowate z reguły są ciężko strawne, raczej w filozofii makrobiotyki czy 5 przemian potrawy z ich przygotowuje się w zimie, jesieni... A i pamietajmy, że trucizna i pokarm spożywana w odpowiednich dawkach może być dla nas zdrowa lub być trucizną, więc trzeba znaleźć złoty środek, ale to już kazd indywidualnie;-).

    OdpowiedzUsuń
  10. @Gonzo szkoda, że akurat trafiłes na ten kłotliwy post, zachecam zobaczyć reszte, może znajdziesz coś co Cię zaciekawi.
    Post rzeczywiście jest tylko o soji, ponieważ jak już wspomina w powyżsych komentarzach moim znajomi nowo narodzeni wegetarianie jedzą TYLKO soję i niczego poza nią nie widzą, więc musiałam ich troszke uświadomić i postraszyć.
    Co do badań polskich czy amerykańskich wiadomo kasa, koncerny, moje i twojsze prawdy, rynek zbytu i takie tam rzeczy kreują to co "eksperci" akurat wymyślą za zdrowe lub nie.
    I dziękuję za podkreśelenie tej jednorodności w żywieniu...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. @A Zet ;-)


    @Marcinie podpisuj się po kazdym Twim słowem ;-). A te badania....ech... to tak jak bo "lekarz powiedział, że to jest zdrowe" ;-).


    @Cudzinko możesz nkomu nie wierzyć, ale sbi powinnaś! Jak Ci co nie smakuje to nie jedz;-).
    Z obróbk też się zgodzę...dużo, brudno, przetworzone..


    POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem jak Wy 'słuchacie swojego ciała' gdybym ja swojego słuchał to cały czas bym pił piwo i jadł golonkę chociaż i tak mi się to często zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimie... hm też tak kiedyś mówiłam, ale dopiero po diecie oczyszczającej smak, zapach się tak wyostrzył i wrócił do pierwotnego, że wtedy wiedziałam czego potrzebuję i co mi smakuje. Wiadomo, że wybieramy to co nam zdrowia dodaje ;-)... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tym słuchaniem swojego ciała, jak Anonim pisze, pewnie wiele osób ma problemy, ja też.

    Moim zdaniem, słuchanie ciała, raczej polega na zaobserwowaniu jak się czujemy Po skonsumowaniu takiego, czy takiego jedzonka.
    Ja też bym mogła jesć pewne 'ulubione' produkty np. czekoladki, może nawet codziennie w sporych ilosciach, chlebus ziarnisty do pęknięcia, hamulce słabną i ciało nie daje znaku Stop.

    Lecz po skonsumowaniu pewnych produktów, nawet niekoniecznie w nadmiarze, ciało daje znać, które pokarmy nam służą, a po których mamy różne dyskomforty.

    Dobre, zdrowe jedzenie ma nam dawać radosć, energię i zdrowie.

    Wiedza jest też bardzo potrzebna, gdyż póki organizm jest młody, zdrowy, przy tzw. niezdrowym odżywianiu, na początku ciało radzi sobie, i małe symptomy możemy niezauwazać lub je lekceważyć.
    Lepiej nie czekać, aż będzie duży problem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Krysiu dziękuję Ci za idealne wytłumaczenie tego o co chodzi w tym wszystkim słuchaniu ciała. Masz rację co do samopoczucia po zjedzeniu, ale ja też dodam od siebie, ze inaczej regaujemy będąc po np. oczyszczaniu ciała a inaczej jeśli mając stare przyzwyczajenia żywieniowe zjemy cokolwiek - efekt może być różny, a czasem i brak efektu tez być może ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jasne, soja nie jest wcale zdrowa (jak nic w nadmiarze i tu się bardzo zgodzę z Gonzo) ale przedstawiłaś jedną nie do końca prawdziwą informację - soja nie wywołuje braku (tzn ni obniża) poziomu B12, po prostu w ogóle jej nie dostarcza (tak jak wszystkie rośliny, B12 obecna w glonach nie jest przyswajalna przez człowieka, nie ważne jak jest reklamowana), a organizm zużywa tą dostarczoną wcześniej w swoim tempie. "Pełnowartościowa" B12 może być pozyskiwana tylko z produktów zwierzęcych albo suplementowana przez zażywanie śordków z B12, na szczęście "produkowaną" przez grzyby (a konkretniej drożdże i bakterie - w kiszonkach może być). I to tyle. W ogóle weganizm czy ścisły wegetarianizm mogą prowadzić do braków B12 ale właśnie przez to że nie dostarczają jej w ogóle a nie obniżają jej poziom w organiźmie. (I tego własnie dotyczy artykuł do którego podałaś linka)

    OdpowiedzUsuń
  17. Olgo baaaardzo Ci dziekuję za rewelacyjne wyjaśnienie z tą witaminą b12. Czasami też jest tak, że jedząc dany produkt powodujemy braki w organiźmie (np. mleko nie daje wapnia, a pobiera je z naszych kości by jego elementy zostały strawione), być może autor cytowanego artykułu to miał właśnie na myśli, mówiąc o obniżaniu zawartości B12 w organiźmie....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesli soja jest nie zdrowa to mleko sojowe pewnie tez, a jesli sie go sfermentuje grzybkiem tybetenskim to wtedy bedzie zdrowe te mleko sojowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Chodzi o to, że niezdrowa jest ta soja z GMO, produkowana masowo, dodawana do niemalże każdego produktu spożywczego... Jeśli zjesz od czasu do czasu sojowy produkt nic się nie stanie. Mleko sojowe robione samodzielnie jest ok, ale też nie mamy pewności skąd pochodzą ziarna...

      Pozdrawiam

      Usuń
  19. Nie chodzi o jedzenie, lecz o odżywianie. Organizm potrzebuje właściwego odżywiania, tak jak samochód paliwa, aby normalnie funkcjonować. Trzeba trochę wiedzieć o fizjologii, bo organizm potrafi sam o siebie zadbać i zrobić nam psikusa. Nie można dostarczać organizmowi jednorodnego pożywienia i trzeba te pożywienie urozmaicać, aby uzupełniać brakujące mikroelementy. Jemy wiele szkodliwych potraw, ale czy codziennie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Wmówiono nam, że trzeba się suplementować i brać witaminy, a znam osoby, które nie dość, że nic nie jedzą - odżywiają się praną, piją od wielu lat wodę destylowaną - powinni już dano nie żyć z takimi winikami badań. Słusznie piszesz, że organizm potrafi sam dbać o siebie, pytanie się nasuwa: skoro ciało samo potrafi dać sobie wszystko co potrzebne po co dawać mu to z zewnątrz?
      Ja Ci mogę powiedzieć o fruturiańskim życiu, jemy same owoce, i chyba już nigdzie na naszej planecie nie ma takich nieszkodliwych, nawet raw food może być dietą rakotwórczą.

      Pozdrawiam

      Usuń
  20. 90% tych niby wad to po prostu mniejsza ilosc jakiegos skladnika, ktorego w miesie jest wiecej, jesli je sie ziarna, owoce, wazywa etc. to nie bedzie zadnych niedoborow, natomiast co do izoflawonow to leki hormonalne o wiele wiele wiele bardziej zwiekszaja ryzyko raka, te roslinne bowiem są bardzo słabiutkie. mleko sojowe i ogolnie produkty soji maja wiecej wad, niz zalet, wad nie maja niemal wcale, a twierdzenie, ze soja jest trująca jest w góle nie wiem skąd wzięte, ale na pewno nie prawdziwe. Poza tym soja ma wiele antyutleniaczy (anty wolne rodniki - wolne elektrony w czasteczkac, utleniajace komorki). Artykul ten to totalna bzdura a osoba ktora go opublikowala ciekawa jestem ile ma wspolnego z jakims kierunkiem wyzszym z zywienia w tym kierunku albo z chemii czy biologii. cos czuje, ze nic wspolnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Źródła do cytowanego artykułu są podane na końcu posta...
      Wbrew temu co się mówi soji jedzą więcej mięsożercy niż wegetarianie. Co do trujących roślin, to nie powiesz mi chyba, że soja GMO jest nietrująca...

      Pozdrawiam

      Usuń
  21. AAAAAAA nie mogę !!!!! Byłam już zdecydowana na zażywanie suplementów soji , żeby nieco zmniejszyć baaardzo męczące objawy menopauzy (nie chcę syntetycznych hormonów)a teraz już jestem w zupełnej kropce !!!!! Zaczęłam brać preparat Meno-Klima, który zawiera ekstrakty z koniczyny i soji, za bardzo mi jednak nie pomaga, ale zauważyłam, że biuścik się trochę "sprężył", więc chyba fitohormony działają . No i nie wiem co mam teraz robić!!!Brać czy nie brać ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Przede wszystkim niewiele jeszcze mam informacji na temat łagodzenia objawów menopuazy. Na pewno pomoże Ci spożywanie:
      - fitoestrogenów: siemie lniane, soja (szukaj tej bio lub organicznej),
      - kwasy tłuszczowe omega 3 - siemie lniane, a jeśli jesz mięso to także: tłuste ryby,
      - wapń: brokuły i znów jesli nie jesteś weganką to: nabiał,
      - witamina D: spacery podczas dużego słońca.

      O tym preparacie nic nie wiem, dlatego niestety się nie wypowiem.

      Tylko tyle mogę Ci pomóc...

      Usuń
  22. mnie z kolei ciekawi fakt co z lecytyną sojową wchodzącą w skład mleka modyfikowanego dla niemowląt?
    Oczywiście pisałam do producentów i Ci deklarują, że w ich produktach nie ma śladu modyfikacji genetycznej, ja jednak nie jestem do końca przekonana czy tak jest naprawdę. i co gorsza, nie dowiem się prawdy...
    Temat mnie tym bardziej interesuje bo jestem młodą mamą, do roku karmiłam dziecko swoim mleczkiem a teraz przyszedł czas dokonywania wyborów...
    Poważnie zastanawiam się nad własną produkcją mleka migdałowego dla dziecka.
    Wapń uzupełnię chociażby figami i sezamem :)
    ps. Od jakiegoś czasu podnoszę swoją świadomość, nie tylko w kwestii żywienia:)
    i tak to nie piję żadnego mleka, żadnych jego przetworów nie zamierzam już wziąć do ust. Pieczywo i słodycze zamierzam robić sama obkupując się w eko sklepach które deklarują, że produkty są wolne od GMO. Szkoda tylko, że produkty są czasami 5 razy droższe niż te dostępne w marketach... ale coś za coś :/ trzeba myśleć o zdrowiu naszych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu B.

      Z lecytyną sojową - póki co niewiele wiem na ten temat, ale jest ona u mnie pod wielkim znakiem zapytania co do bezpieczeństwa.
      Z producentami no niestety tak jest... teraz jeszcze ustawa o GMO daje wolną rękę głównie korporacjom :-(

      Pomysł nad produkcją własnego mleka to idealna inwestycja w zdrowie malucha, mleka można zrobić praktycznie ze wszystkich orzechów, włączając w to wiórka kokosowe i nasion, np. słonecznika, czy jak wspomniałaś sezamu. Dosładzać możesz: miodem, stewią, melasą, syropem z agawy.

      Cieszę się, że zmiany są u Ciebie wielotorowe :-), u mnie przebiega to podobnie. Pieczywo - masz możliwość zakupienia w jakimś młynie mąki razowej lub żytniej i pieczenia chleba samodzielnie na zakwasie? A słodycze: taniej wychodzi zrobic je samemu, jakieś kulki z moczonych i zmiksowanych orzechów, suszone owoce, mieszanki i lepienie tzw. batoników muesli.

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  23. Biedni ci Chińczycy. Od wieków jedzą soję i pewnie dlatego grozi im wymarcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, soja jest taka straszna, że musimy im o tym powiedzieć! Ania, weź im wyślij te rewelacje może oni jeszcze nie wiedzą ?!? Grozi nam masowe wyginięcie chińczyków!

      Usuń
  24. Zastanawiam się teraz, po przeczytaniu tego artykułu o soi. Wcześniej czytałam o diecie strukturalnej dr Bardadyna, która opiera się głównie na koktajlach, sporządzanych na bazie mleka sojowego. Chciałabym wypróbować tę dietę i zastanawiam się, czy kupić mleko sojowe, czy można je zastąpić krowim lub jogurtem czy kefirem? Co o tym myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Nie znam tej diety, o której piszesz, ale mam kilka sugestii: Koktajle to pewnie szejki, i nawet mleka roślinnego nie powinno się łączyć z owocami, dlatego szejk dobrze pić z samych owoców, z dodatkiem jakiś zielonych liści (pietruszka, szpinak) i odrobiną wody. Na blogu a podstronie "Przepisy A-Z" jest przepis na mleko migdałowe domowej roboty - zajrzyj :-). Mleko sojowe od czasu do czas możesz pić, ale patrz by było z soji niemodyfikowanej genetycznie i bez cukru, po prostu produktów sojowych nie powinno się spożywać w dużych ilościach i codziennie. Jeśli zastanawiasz się nad mlekiem krowim, a sojowym - zdecydowanie wybierz sojowe.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

      Usuń
  25. gadasz jakbyś się znał

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie do wiary... Przypadkowo trafiłam na tę tragiczną stronę. Dobija mnie Twoja, Autorko ignorancja, życzę Ci powodzenia z dalszym takim podejściem do sprawy. A tak pozatym, ludzie robią testy na bazie modyfikowanej soi na myszach, a następnie triumfują nad wynikami które pokazują, że owe myszy wykazywały wyższą śmiertelność, a nikomu nie przyszło do głowy, że gotowane białko sojowe nie jest naturalnym pożywieniem dla myszy...

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyli jeść z umiarem czy wcale? A co z bobem, ciecierzycą i fasolą?
    I z innej beczki, kakao pić z wodą? :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Wybór należy do Ciebie! Jeśli ja mam wybierać między jedzeniem czegoś co może szkodzić, a nie zjedzeniem tego to wolę nie jeść.

      Zamiast kakao możesz kupować karob, pić z wodą - tak, wiele osób pije nawet kakao z wodą!! - albo z mlekiem roślinnym z kokosa, orzechów.

      Usuń
  28. Słuchaj... czy ty masz jakiekolwiek kwalifikacje do pisania takich rzeczy? Dajesz ludziom bardzo konkretne porady, zastanawiałaś się może, czy czasem takie internetowe znachorstwo, podpierane linkami z innych znachorskich blogów, może jakiemuś mniej ogarniętemu człowiekowi zaszkodzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Wypada się podpisać nickiem, imieniem. Poniżej strony bloga jest informacja, której widzę nie doczytałaś/eś:

      Uwaga!

      Treść wszystkich zamieszczanych artykułów ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny. Przed zastosowaniem porad warto skonsultować się z lekarzem, lub zasięgnąć większej wiedzy z innych źródeł.
      Nie ponoszę odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zawartych na stronie.

      Usuń
    2. Faktycznie jest to tak widoczna informacja, że wręcz łupie po oczach. Po drugie ma się do poruszonej przeze mnie kwestii mniej więcej tak, jak "palenie zabija" do paczek papierosów.
      W sumie nie wiem czemu się czepiam, takich jak Ty na pęczki w necie. Przynajmniej nie starasz się ludziom wcisnąć cudownych odchudzających łyżek. Oddam Tobie tyle racji, że jeśli ktoś szuka porad żywieniowych na blogach, to sam jest sobie winien.

      pozdrawiam

      stik

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: