Szukaj na tym blogu

Translate

poniedziałek, 27 lutego 2012

Odmiany wegetarianizmu.


X_9452ed16_large 
źródło: weheartit.com/entry/23782165


     Notatka ma charakter głównie informacyjny. Nie będę tu pisać co jest dobre, a co złe, co polecam, co odradzam... Dedykowana tym uparciuchom, co im się nie chcę skorzystać z wyszukiwarek, niech mają.
    Źródła nie podam, bo od kilku lat zbierałam sobie w zeszycie te ciekawostki. Jeśli ktoś z Was zna jeszcze inne odmiany wegetarianizmu proszę o link, nazwę w komentarzu ;-).




    Wegetarianizm to pojęcie dość szerokie... Wspólną cechą, która łączy różne odmiany odżywiania to: rezygnacja ze spożywania mięs, ryb oraz żelatyny i tłuszczów zwierzęcych. Inną popularną nazwą wegetarianizmu to jarstwo.



  • ichtiowegetarianizm (tzw. pescowegetarianizm) - zjada się tutaj jedynie ryby, a pozostałe mięsa są wykluczone. Ten styl ożywiania, nie jest zaliczany do wegetarizanmu, a jedynie jest jego pół-formą (semiwegetarianizm).
  • pollowegetarianizm - w tej diecie je się wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, oprócz czerwonego mięsa, czy czasami również ryb. Spożywa się głównie mięso kurczaka.  
  • fleksitarianizm - można powiedzieć, że nie są do końca wegetarianami ;-). Jedzą od czasu do czasy ryby, lub inne mięso, ale odżywiają się głównie wegetariańsko. Fleksitarianizm nie jest ani odmianą wegetarianizmu, ani odmianą semiwegetarianizmu.
  • lakto-owo-wegetarianizm (tzw. owolaktarianizm) - do diety nie włącza się ryb, mięsa, ale można spożywać produkty pochodzenia zwierzęcego: miód, jajka, mleko i jego przetwory.
  • lakto-wegetarianizm - do diety nie włącza się ryb, mięsa i jajek. Lato-wegetarianie jedzą produkty mleczne, mleko.
  • owo-wegetarianizm - założenia tej diety dopuszczają spożywanie jajek, natomiast wykluczone są wszystkie produkty mleczne oraz samo mleko.
  • weganizm (tzw. ścisły wegetarianizm) - ten styl odżywiania to wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego. Weganin nie zje mięsa, ryb, owoców morza, mleka, jaj, sera i miodu. Jeśli weganizm jest stylem życia, to taka osoba nie kupi również futra, skóry, odzieży z jedwabiu, wełny. Nie używa kosmetyków testowanych na zwierzętach.
  • witarianizm (tzw. raw food) - witarianin je żywność wyłącznie pochodzenia roślinnego, nieprzetworzoną, surową. Podgrzana potrawa osiągnąć może maksymalnie 41 stopni Celcjusza, co zapobiega utracie cennych wartości odżywczych. Dopuszcza się suszenie potraw.
  • frutarianizm (inaczej: fruktarianizm, fruitarianizm, fruktorianizm) - styl odżywiania opiera się tylko na produktach pochodzenia roślinnego, ale z uwzględnieniem faktu, by nie uśmiercać/niszczyć rośliny, np. wyrwać z ziemi, łamać. Frutarianie jedzą tylko to, co samo spadnie z rośliny, czyli głównie owoce i orzechy.
  • liquidarianizm - osoby na tej diecie jedzą, a właściwie piją tylko płyny z owoców, warzyw, nasion, kiełków. Każda przygotowana potrawa jest w formie płynu.
  • sprautarianizm - polega na spożywaniu głównie kiełków zbóż, warzyw i owoców.


25 komentarzy:

  1. Ja jestem pescawegetarianką :) Niestety nie udaje mi się póki co wykluczyć ryb z diety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika jeśli 20-30 lat jesz ryby to nie licz, że wyeleminujesz je ze swojej diety bardzo syzbko ;-), na wszystko trzeba czasu i MUSISZ to robie zgodnie z potrzebami swojego ciała i bardzo, bardzo mocno tego chceć i na pewno się uda ;-)
      Trzymam kciuki

      Usuń
  2. niektóre odmiany są z lekka ekstremalne jak dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj tam:D

      mnie to sie marzy weganizm od dawna tylko ten ser za mna wiecznie lazi :(
      a bycie raw i frutarianinem jest po prostu tak strasznie ekscytujace dla mnie!!!
      Ale cieeezko:)

      Usuń
    2. Nastusia i Moniko

      A wiecie, że isteniej coś takiego jak bretharianizm? Żywienie się energią, powietrzem, słońcem??;-)

      Coś co nie jest nam znane, i sposób odzywiania w jakim żyjemy jest w nas silnie zakorzenione, więc w sumie każda inna forma diety będzie "dziwna" ;-)

      Usuń
    3. breatharianizm... Dla mnie jest to cos naprawde niesamowitego. Ale nie widze w tym siebie, to jest jakas wyzsza sfera umsylowa heh,podziwiam tych ludzi:)

      Usuń
  3. Super! Przejrzyście i klarownie. Pozdrawiam i ściskam! :):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje;-) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. niektóre odmiany faktycznie ekstremy :P ja mogę stosować pollowegetarianizm :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, to tylko sprautarianizm jest odmianą ekstermalną ;-)

      Usuń
    2. liquidarianizm moim zdaniem też :P nie mogłabym wszystkiego w formie płynnej przyjmować:P jak niemowlak :P

      Usuń
    3. Kochana w terapii Gersona - wspominałam o tym na blogu - jako terapii, która pomaga całkowicie wyleczyć raka, bez grama chemii jesz TYLKO soki ;-)

      Usuń
  5. Jest jeszcze "meatarianizm" - czyli wegetarianizm z dodatkiem mięsa. To ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też haha :D
      nie rozumiem skąd Ci ekstremalnie wegetarianie typu co jedzą tylko kiełki, biorą składniki potrzebne do zdrowego życia ;)

      Usuń
    2. Sokomaniaku i almitily

      Dobre to ;-), ale mam nadzieję, macie świadmość, że nawet w przypadku bycia typowym mięsożercą, mięso nie powinno być głównym składnikiem każdego dania.


      Skomaniaku
      Czemu nie piszesz nic na swoim blogu?

      Almitily
      pisałam wcześniej o bretharianiźmie, czyli żywieniu się energią, powietrzem, słońcem. Myślę, że majac problemy ze zdrowiem nikt się nie zastanawia nad tym, czy to ekstermalne czy nie, ale po kilkunastu i czy kilkudziesieciu latach chodzenia do lekarzy, lub w obliczu raka wiele osób przechodzi na te "ekstremanle diety", jak np. terapia Gersona, gdzie pije się TYLKO soki, a rak zostaje wyleczony...

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Aniu, moja mama ma kolezanke, zawsze ja wspominam jako kobiete radosna i pelna zycia. Bila od niej taka ogromna radosc z kazdego dnia. Mama mi mowila, ze owa kobieta miala raka [nie pamietam dokladnie czego] i lekarze powiedzieli jej ze jej jedyna szansa jest chemia ale szanse przezycia sa niewielkie.
      Powiedziala ona mojej mamie, ze ona nie widzi siebie bez wlosow:D i odmowila.
      Kupila sokowirowke i od tamtej pory nie jadla nic. Tylko swieze soki. Oczywiscie lekarze nie dawali jej szansy, to bylo lata temu,conajmniej 10 lat, a Wiola nadal zyje,jest zdrowa i ma sie dobrze:)

      Usuń
    4. Moniko
      Wszystko zależy od tego, co mamy w głowie, nie wiem..słyszałaś o prawie przyciagania? Z chorobami jest tak, że je przyciagamy nie pragnąc zdrowia, a jak już choroba się pojawi, to trzeba myśleć o zdrowiu i nie akceptować stanu rzeczy, bo to pogrąża i pewnie tak było z Wiolą;-). Nie dała sie chorobiei to jest super.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. W sumie nie wiem czy określanie tych wszystkich diet i styli życia odmianą wegetarianizmu jest trafione. Miałam kiedyś znajomą, która nie jadła mięsa z innych przyczyn niż etyczne i nie nazywała siebie wegetarianką. Określała siebie osobą po prostu niejedzącą mięsa. No i np. osoby na diecie witariańskiej chyba też często odżywiają się tak, bo wierzą, że to dla zdrowia, a nie zawsze też z innych względów. No ale specem nie jestem, więc to tylko taka sugestia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linusiacze

      To tylko teoria, uczeni lubia mieć swoje nazwy. Ja NIGDY nie mówię, że jestem wegetarianką, że jestem na diecie, czy mój styl życia to raw food... po prostu mówię, że się zdrowo odżywiam i to sprawę w zupełności rozwiązuje. A jak ktoś ciekawy to już tłumaczę więcej ;-).
      Ja Cię bardzo dobrze rozumiem, co do tego odżywiania się po prostu...na co nam nazwy potrzebne, które szufladkują daną osobę? Przykład prosty: ja od dziecka szczupła, chuda i wręcz koścista kobieta z super przemianą materii, gdy powiem " jestem weganką, na raw food" słyszę "o to pewnie dlatego taka chuda jesteś", "a czy nie brakuje Ci witamin", "przecież Ty wygląsz jak anorektyczka", "powinnaś pójść do lekarza";-) i mase innych rzeczy...
      mięsożercą byłam typowym i jakoś grubsza nie byłam ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Trochę sprostuje jeśli mogę, semiwegetarianizm jest stylem życia i raczej powinien być określany jako dieta, nie ma czegoś takiego jak pół wegetarianizm bo albo się je mięso albo nie a drób to jednak też mięso, dopuszcza się tu spożywanie białego mięsa (drób, ryby) i produktów odzwierzęcych (jaja, mleko, miód) jednak wyklucza się mięso ssaków (czerwone) ja od wielu lat jestem semiwegetarianką, ale dowiedziałam się dopiero nie dawno bo nie wiedziałam ze takie coś istnieje ;) jem głównie nabiał, nie wyobrażam sobie dnia bez mleka i żółtego lub białego sera, jaja i miód, ale raz na miesiąc jem pierś z kurczaka lub rybę, czerwone mięso to dla mnie coś okropnego, ale mam przesrane bo w domu sami mięsiarze i chłopak to samo :/ a mnie nawet na sam zapach ciągnie na wymioty ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksenia

      Ty nic nie prostuj ;-), zobacz też na moją odpowiedź na komentarz: Lunusiaczka. Dałam notatkę bo moi znajomi nie rozumieją czysto teoretycznych założeń, a dla nich, coś co nie ma poparcia nauki - nie ma racji bytu ;-) Sama uważam, że albo jesz mięso albo nie, albo jesteś wege albo nie, ryby to też mięso, nie rozumiem rodzielania ich na dwie rzeczy: "mięso i ryby", ale musze też dostosowywac się do Czytelników, którzy trafiają tu przypadkiem i tylko na chwilę..
      Tutaj link do informacji, gdzie masz potwierdzenie, że istnieje coś takiego, jak półwegetarianizm ;-) i jest nazywany dietą.
      Utarło się, że skoro zasady religii chrześcijańskiej w piątek dozwalają jedzenie ryb, to ryba to... nie mięso;-).
      Aha, i mój błąd, bo dla mnie słowo "dieta"= "sposób życia i odżywiania", za bardzo mi w krew to weszło ;-).
      Kochana, u mnie w całej rodzinie, dalszej i bliższej i wśród znajomych jeszcze 4-5 lat temu wszyscy jedli wszystkie możliwe mięsa, dziś nieco się zmieniło, ale wiem przez to jak bardzo czasem musi być Ci ciężko. A zapach? Kiedyś pisałam coś o zapachu topionego smalcu świńskiego - nie ma nic gorszego, ble.

      Dzieki serdeczne za uwagi! Pozdrawiam

      Usuń
    2. W sumie to tak szczerze na każdej stronie pisze co innego heh:) tak samo jak z kościołem i z tymi rybami, ludzi po prostu nie zczaisz :)
      a właśnie tam na wikipedii czytałam i tam właśnie pisze ze albo się jest wege albo nie, jest to zbliżone do wegetarianizmu, a znowu na jakimś wideo jakaś babka mówiła że semiwegetarianizm to forma wegetarianizmu najmniej restrykcyjna, każdy gada co innego ;))

      Usuń
    3. Ksenia

      Masz rację ;-)... w sumie u mnie jest wypośrodkowanie, bo jak pisalam sobie notatki, to w zeszycie mam takie bazgroły, że ciężko dojść do tego, co i jak powinno być właściwe, a dobrego merytorycznie źródła nie mam.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. "Utarło się, że skoro zasady religii chrześcijańskiej w piątek dozwalają jedzenie ryb, to ryba to... nie mięso;-)."
      Chyba chodziło Ci o zasady religii katolickiej? Sorki ale trochę mnie wkurza jak ktoś myli pojęcia albo nie wie co pisze. Piotr.

      Usuń
    5. Piotr
      Masz rację ;-)
      Pozdrawiam i dzieki za wyłapanie byka!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: