Szukaj na tym blogu

Translate

niedziela, 4 listopada 2012

dieta owocowo-warzywna dr Dąbrowskiej, dzień 5




      Narzekałam w ostatnich dniach na brak słońca, a od wczoraj tuż pod samym wejściem do klatki w bloku mam niespodziankę, dziś pojawiła się kolejna :-). Lubię tych małych autorów :-)



      Dziś nieco skorzystałam też z prawdziwego słońca... Pogoda sprzyjała też chodzeniu boso. Samopoczucie na już piątym dniu diety jest super, zamulona jestem bo dzień leniwy. Dzisiaj nieco syfów mam na twarzy, nadal w miejscu, gdzie była rtęć w zębie, więc coś się dzieje. Piszę tego posta i piję pierwszą prawdziwą herbatę: zieloną z jaśminem od chyba miesiąca. Ciekawe doświadczenie. Poza tym już widzę, że zmienił mi się smak i węch, myślałam, że to już maksimum tego, co mogę osiągnąć jeśli chodzi o wrażliwość zmysłów, ale dziś wąchałam banany podczas krojenia . Wiecie jak cudownie pachną banany? :-)



        
     Śniadanie to tradycyjnie grejfrut, dziś miałam dwa różowe, z czego jeden był bardzo napakowany chemią. Buraczki gotowane na parze z odrobiną chrzanu. Przy okazji spędziłam dużo czasu (za dużo) w sklepie czytając składy tzw. chrzanu w słoiczkach.... ręce opadają co można kupić z chrzanem: mleko pasteryzowane, mleko w proszku, tradycyjnie konserwanty, cukier, jabłka, a samego chrzanu czasami bagatela 50%.....



       Jabłka - chyba mi wychodzą bokiem :-). Jem, piję soki w dużych ilościach. Dziś soki miałam z samych jabłek.



Surowa zupka:

 - pomidory zmiksowane w blenderze,
 - cebulka,
 - kawałek cukinii,
 - zielenina: pietruszka, koperek, jarmuż i szczypiorek.



27 komentarzy:

  1. O jabłuszka tez mi już wychodzą bokiem i niestety zębami. Szóstki mam nadwątlone przez nie :(

    rtęć na twarzy? wybacz jak czegoś nie zrozumiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odciski palców

      Poprawiłam wpis, by już wiadomo było o co chodzi :-)


      Usuń
    2. A, to teraz wszystko jasne :)
      rozumiem, że amalgamat już dawno został usunięty, a tu nadal jakby w policzku zostały 'pozostałości'

      Usuń
    3. odciskipalców

      Tak amalgamatu już nie ma...od niedawna w sumie, ale w skórze na policzku, przy tym zębie coś złaziło...

      Usuń
  2. Ostatnio jakoś tak mnie coś nachodzi, by przejść na wegetarianizm. Niestety kocham smak mięsa. Ta dieta Dąbrowskiej też mi chodziła niedawno po głowie. Myślisz, że jak ktoś jest jeszcze mięsożercą, to da radę wytrzymać na tej diecie to minimum, czyli 14 dni? Czy lepiej nie cudować, tylko po jakimś okresie diety wege dopiero próbować oczyszczania dietą owocowo-warzywną. Chodzi mi o to, że trochę boję się tak z grubej rury zacząć, od razu. Tych bóli głowy i innych niespodzianek, jako że jeszcze jem mięso.
    Anonimka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Anonimka.Ja nie jem mięsa ad lipca, więc dopiero 4 m-ce. Jesli się zdecydujesz to zobaczysz, że niczego nie bedzie Ci brakować. Polecam produkty z tofu. super sprawa. Też myslałam nad tą dietą, tym bardziej, że menu tu mamy gotowe. Dzieki za to :) Obawiam sie jednak silnych reakci na detoks. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Lepsza i zdrowsza będzie tzw. dieta prozdrowotna I etap - coś jak dieta Kwaśniewskiego. Jesz tylko mięso (głównie czerwone), tłuszcze najlepiej zwierzęce, jajka i warzywa. Żadnych węglowodanów czyli owoce też odpadają. Piotr.

      Usuń
    3. Anonimko

      Zdradź swe imię :-)....Malinka i Piotr już świetnie Ci podpowiedzieli, ja dodam tylko, że my jesteśmu UZALEŻNIENI OD SMAKÓW. Mamy tak brudne ciała, zanieczyszczone, jemy wciąż z przyprawami, że nie czujemy czasami prawdziwego smaku. Jeśli kochasz smak mięsa zrezygnuj najpier w np. wołowiny, czy wieprzowiny, za jakiś czas z np. kurczaka, a potem z np. ryb. Malinka ma rację co do produktow sojowych, nawet firma Polsoja ma świetnną wędlinę o różnych smakach, kiełbaski, sery o smaku mięsa. Probowałam ostatnio parówek sojowych tej firmy o smaku... kurczaka - imitacja udana, tak bardzo, że mi przez gardło nie przeszły :-) Kupuj też mieszanki ziołowe przypraw a'la np. panierka do kurczaka, kebab - ale patrz by w składzie były zioła. Takie mieszanki też nadają potrawom smak mięsny.

      Malinko i Piotrze

      Dziękuję za podpowiedzi :-)

      Usuń
    4. Anonimko

      Jeszcze raz... dietę tą robią mięsożercy w mojej rodzinie. Owszem - oczyszczanie jest silniejsze wtedy. 14 dni wytrzymasz na pewno jeśli przetrwasz najgorszy 2-3 i 4 dzień, potem smak się zmienia, węch wyostrza, że nawet nie będziesz miała ochoty jeść mięsa.

      Usuń
    5. Wolę pozostać Anonimką :) Dzięki za wskazówki. Soja odpada, bo nauczytałam się za dużo negatywnych opinii na jej temat, że potrafi namieszać w układzie hormonalnym itd. Mleka sojowego i produktów z niego za bardzo nie lubię też tak na marginesie.
      Akurat wołowimy jem niewiele, najczęściej drób lub wieprzowina (głównie szynka). Jakiś czas po prostu będę jadła dania wegetariańskie z niewielką ilością jaj i serów, a potem chyba zrobię sobie tę dietę. Chciałabym, aby smaki tak mi się zmieniły, żeby od mięsa mnie odrzucało samoistnie, bo na siłę to będzie mi trudno je wyeliminować.

      Usuń
    6. Anonimko :-)

      Soja genetycznie modyfikowana - tak, może namieszać. Ale jest jeszcze jedna uwaga: tak naprawdę to mięsożercy, a nie wegetarianie jedzą wiecej soji. Jest pakowana do baotników, cukierków, parówek, pasztetów, różnego rodzaju rzeczy, gdzie mogą być "śladowe ilości" - więc spokojnie, na pewno sojowych rzeczy nie będziesz jeść codzinnie :-)

      Mleko możesz zrobić z migdałów - był przepis na moim blogu, z ryżu, każdego rodzaju orzechów, ze słonecznika też :-)

      Wiesz po jakimś czasie niejedzenia dowolnej rzeczy smak się zmienia, im jesz mniej przetworzonych produktów, więcej warzyw, nawet gotowanych, więcej surowych owoców z czasem ciało ma w końcu czas wyluzować :-)... gwarantuje Ci, że smak się zmieni. Ja pierwszy raz po diecie Dąbrowskiej chleba nie mogłam przełkną ctaki był słony, ulubioną czekoladą niemal zwymiotowała - tak niedobra. Jedz więcej surowego, warzyw.

      Usuń
    7. Niewiem czemu mięsożerców utożsamia się od razu z osobami jedzącymi słodycze, batoniki itp. Uważam, że mięso jest podstawą i znam trochę osób, które kupują mięso i sami sobie przyrządzają do tego jajka i warzywa (najlepiej kiszonki).
      Natomiast dużo wegetarian je jakieś chleby, płatki owsiane, makaron itp. głupoty (gluten) do tego popija to mlekiem (laktoza) opycha się owocami (cukier) i myśli, że będzie zdrowa i 'oczyszczona' :-).
      Pozdr. Piotr.

      Usuń
    8. Piotr

      Słuszna uwaga! Ale znów moje doświadczenie jest takie, że jak ktoś je mięso.... to je po prostu wszystko inne. I kiełki, i soki, i fast foody - wszystko. Ja tu nie chciałam nikogo obrażać i klasyfikować, sama niestety kiedyś jadłam mięso, z własnych wyrobów... i co z tego, że kiedyś? Pewnego dnia tak mi to mięso wywaliło podczas pracy nad ciałem i duszą, że się zwijałamw płaczu na dywanie...mi nieco o emocje też..

      Znam wegetarian co jedzą codziennie tylko produkty sojowe :-), też tak można... Fajnie, że wspomniałeś o tym utożsamianiu...

      Pozdrawiam

      Usuń
    9. pozwole wtracic swoje trzy grosze bo ciekawa dyskusja :) ja zgadzam sie po czesci z Piotrem. wegetarianie uwazaja ze mieso to samo zlo, a zazwyczaj sami opychaja sie czyms jeszcze gorszym. dobra, nie chce generalizowac, pewnie sa wege ktorzy maja dobrze zbilansowana diete a jej podstawa nie jest soja nabial i biala maka... (nie poznalam takich). z kolei ludzie na zwyczajnej standardowej diecie tez jedza smieci. ja bym wiec anonimko wywalila wlasnie te smieci najgorsze (cukier, gluten, nabial), jesli nie jestes w stanie sobie na ta chwile poradzic z ochota na mieso to je jedz ale moze w jak najbardziej naturalnej postaci i najlepiej nie smazone... i zrezygnuj z powyzszych smieci a takze wysokoprzetworzonego jedzenia, fast foodow wiadomo. inna sprawa ze z moich doswiadczen wynika ze taka dieta bezmiesna nie kazdemu sluzy. nie ma jednej diety dla wszystkich , to tylko moja subiektywna opinia. jedna osoba poczuje sie lepiej eliminujac z diety mieso, inna gluten, inna jedno i drugie. pewnie wiele wegetarian sie ze mna niezgodzi, ale co tam. sama kiedys nia bylam a na poczatku jak przeszlam na ten sposob zywienia to stalam sie wrecz neofitka. Aniu, w razie czego mozesz mnie zbanowac ;) aha, i to nie jest tak ze wrocilam z wege do standardowej diety, nie! jem mnostwo salatek surowych, owocow i warzyw surowych i gotowanych, czasem raw deserki ale nie za czesto, nie jem nabialu i glutenu, oleje ograniczone do minimum. i przede wszystkim to co teraz robie a wczesniej kompletnie nie zwracalam na to uwagi to sluchanie swojego organizmu...
      a co do tych przypraw to zgadzam sie z Ania. ostatnio szukalam takiej mieszanki i trudno mi bylo znalezc bez syfow typu glutaminiany. a jak juz znalazlam to z cukrem :D ale w koncu i bez cukru sie udalo... pozdrawiam :)

      Usuń
    10. Anonimie

      Dziękuję za trzy grosze :-), okup przyjęty i bana nie będzie...

      Wiesz jak dla mnie przygotowanie do pierwszego oczyszczania w życiu to 2 lata odstawiania różnych produktów, zanim zostałam raw food to ostatnie rzeczy jakie rzucałam to żołte sery, sery pleśniowe. Byłam uzależniona od serów i pomimo, że jadłam niemalze 100% raw od czasu do czasu sięgałam poOdstawianie mięsa to niłatwa rzecz, krew i śmierć to negatywne emocje, które, trzeba wiedzieć jak sobie z tym poradzić, dlatego każdy musi słuchać swojeo ciała.

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  3. Mi też brakuje słońce,ale wczoraj było w miarę ciepło i poszłam na długi spacer do lasu:) Chciałam dziś zacząć dietę,ale muszę wyjechać na praktyki na 3-4 dni, będzie łatwiej przetrwać na owocach bez dodatkowej obróbki. Jak wrócę to zacznę i na pewno będę Cię informować:)
    Pozdrawiam Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ekocentryczko

      Masz las blisko? Ale z Ciebie szczęściara :-) Trzymam za Ciebie kciuki i teraz i za te kilka dni.

      Usuń
  4. Proszę, tu człowiek ma jesienną chandrę z powodu braku słońca, a tu taka niespodzianka w postaci słoneczka od małych artystów:) Powodzenia z dietą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sea Naith

      Chandra z braku patrzenia na słońce :-), takie słoneczka do jakiś dzieci nieźle mi poprawiły humor, Bogowie czuwają :-)

      Usuń
  5. gdzie kupujesz grejfruty? i skad wiesz ze sa napakowane chemia??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Najczęściej kupuję na targu, lub w hiper-super-duper sklepach. Od wielu lat znam się na uprawie owoców, warzyw więc nawet z daleka powiem Ci co rosło naturalnie, a co było wspomagane chemią. Od kilku lat nawet po powąchaniu grejpfruta w sklepie czuję chemię - a to dzięki oczyszczeniu ciała, surowej diecie. Czuć też w samku czasem chemię, a znam osoby jeszcze bardziej wrażliwsze na to niż ja.

      Kiedyś robiłam testy: grefrut przecinasz na pół, zapalasz zapałkę i wyciskając sok nad ogniem sprawdzasz czy się zapala.... takie okazy lepiej wywalić... :-)

      Usuń
  6. a mozna wiedziec gdzie pracujesz?

    OdpowiedzUsuń
  7. juz sie nie moge doczekac wiosny.. musimy sobie jakos poradzic bez promyczkow ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. healthysportlife

      Czekamy, ale ztego co jest teraz też trzeba korzystać :-)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. butterfly

      Kocham owoce, a na diecie mogę jeść tylko: owoce, grefruty, cytryny i pomidory...mało ;-(

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: