Szukaj na tym blogu

Translate

niedziela, 10 października 2010

mleko migdałowe

    Po ostatnim dyskusyjnym (i dobrze, że są dyskusje, problemy, wątpliwości!, każdy z nas się jakoś uczy, rozumie, ma swoje przekonania i doświadczenia i cieszę się, że taki  odzew był;-) poście nadszedł czas na pokazanie jakiegoś substytutu krowiego mleka. Wybór padł na mleko migdałowe, podkreślam, że zrobiłam i piłam je pierwszy raz;-)





KROK PO KROKU

     1 szklankę migdałów namoczyć. Ile czasu? Najlepiej na noc, u mnie wyszło jakieś 8 godzin.
Orzechy napęcznieją (mi z 1 szklanki suchych migdałów wyszło ok. 1,3 szklanki), a skórka - inhibitor enzymów, czasem: odejdzie od orzecha, czasem też napęcznieje w formie balonika, lub tylko zmięknie.

migdały przed i po moczeniu


                Skórkę dobrze jest obrać, ponieważ jeśli ją zostawimy - mleko będzie miało gorzkawy smak. Przy obieraniu warto też sprawdzić smak takich moczonych migdałów -  są słodsze od tych wyjętych z torebki, miękkie i w ogóle sto razy lepsze ;-). 

     Potem zblendować dodając wody. Pytanie padnie jakie proporcje... otóż czytałam, że takie mleka robić można na różne sposoby (ilości orzechów i wody), ale zaczęłam od całej ilości orzechów i szklanki wody, potem podczas blendowania dodałam jeszcze pół szklanki wody. Sprawdzałam jaki smak jest najodpowiedniejszy dla mnie.


     Następnie mleko przecedziłam przez gazę, a resztki migdałów zachowałam do szejków.




Mleko migdałowe w smaku "zalatuje" surowizną ;-), nie tak jak surowe mleko sojowe własnego wyrobu, ale taki delikatny posmak był. Jest lekko słodkawe, baaaaaaaaardzo białe i w sumie smaczne. Myślę, że kolejny raz dodam laskę wanilii dla poprawienia smaku i zastanowię  nad odrobiną soli morskiej.







.......................................................
Aktualizacja:

   

źródło: weganie.blogspot.com
      Zapraszam również na blog: Weganie, amatorski blog kulinarny, gdzie wykonanie mleka mamy przedstawione krok po kroku : domowe mleko migdałowe.



25 komentarzy:

  1. Ja lubię migdały, np. w postaci Amaretto :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha;-), a ja właśnie amaretto nie cierpię, a migdały polub iłam tylko moczone. Nad mlekiem jest dużo pracy bo trzeba je ze skórek obrać, ale jak bedziesz miał nudy - polecam zrobić;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprobuje tez Aniu,moze mi zasmakuje.
    Twierdzisz ,ze dobrze byloby go lekko ulepszyc?
    A z soi jak robisz ? tak samo?
    Ciagle mam opory przed kupowaniem tej soi bo to ,ze jest genetycznie modyfikowana to mnie odstrasza :-(
    Buziaki
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  4. A Zet :) u put smile on my face everytime u come to visit us, thank u:)

    Aniu, świetny post, uwielbiam mleko migdalowe!
    Gosiu , soi nie polecam... buzka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewcia i co nie ma szans kupic bezpicznej soi??
    A tofu??? w wielu weganskich przepisach ono wystepuje wiec nie wiem czy jest ok?
    Zakupilam wlasnie coconut oil!! wysmaruje sie nim dzisiaj od stop do glow i jutro napisze jak bylo :-)
    Buziaki
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gosiu ulepszyc trzeba, bo to była pierwsza próba dopiero, więc nie wiem czy mleko było akurat takie jak być powinno,po prostu trzeba mi porówniana. Jak się boisz soji, to kupuj jej mało. Ja w sumie soji jem bardzo mało, tofu nie lubię, jedynie mleko czy te kotlety makrobiotyczne. O soji Abi dała linki w moim poście na temat kotletowego zawrotu głowy, więc je poczytaj.
    Ewciu A Zet jest Kochany bo uśmiech wywołuje i u mnie, dzięki Ci Siewco uśmiechu;-).

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo śmiech to zdrowie ;)
    buhahahahahahahahaha

    OdpowiedzUsuń
  9. No to
    najpierw hahaa... bo smiech to zdrowie.

    A mleczko migdałowe to też zdrowie, lubię je najbardziej.
    Robię tak jak Aniu podałas, rozcieńczam wodą do gęstosci jaka mi odpowiada. Wolę niezbyt 'cienkie'.

    Migdały namaczm na noc, rano przepłukam i skórki łatwo odchodzą. Dodaję szczyptę soli (szczyptę!).

    Dodaję też troszkę waniliowego lub migdałowego aromatu i czasem wolę go troszkę posłodzić miodem lub syropem agave. (do swojego smaku)
    Nie musi być oczywiscie.

    Inna wersja mleczka migdałowego to migdały + trochę innych orzechów, które namaczam również na noc. Powstaje mleko wielo-orzechowe. Lubię też mleko orzechowe, jesli nie mam migdałów.

    Aha, ... czasem dodaję siemię lniane, ok. 1 łyżeczka, też wczesniej namoczone na noc, ale nie wylewam tej keistej wody.

    Mleka tego typu robi się łatwo, i wszelkie dodatkowe eksperymenty dozwolone.

    Lepiej zacząć od wersji podstawowej jaką Ania podała, a pózniej można modyfikować (tylko nie genetycznie).

    Jesli mamy dobre (organic) kakao, i mamy ochotę czasem na mleko kakaowe/czekoladowe.... nic nie stoi na przeszkodzie, aby dodać z łyzeczkę proszku kakaowego. Ale to już jest cięższa (dla wątroby) wersja, więc lepiej nie na codzień.

    OdpowiedzUsuń
  10. (tylko nie genetycznie)- tu mało być ...hahahaa

    Pozostałosć po wycisnięciu, używam podobnie jak Ania
    lub dodaję banana, namoczone wczesniej daktyle lub rodzynki i jem taki deserek. Mogą być inne swieże owoce oczywiscie.
    Lubię pozostałosć zjesć również bez dodatków, też jest pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Gosia

    Soja to syf. Początkowo uprawiano ją na nawóz zielony (należy do rodziny bobowatych, więc współżyje z bakteriami wiążącymi azot). W czasie jakiegoś głodu zaczęto ją jeść. Proszę zwróć uwagę, że społeczności tradycyjnie spożywające soję nie jedzą jej na surowo czy w formie mleka. Zwykle to jest fermentowanie (sos sojowy i tempeh, miso...) lub np. w formie tofu (tego nie wiem jak się robi, ale coś z zasadami).

    Podsumowując... Czy wilcze jagody z uprawy ekologicznej są zdrowsze niż wilcze jagody nawożone nawozami sztucznymi i pryskane chemią? Pewnie tak, ale to nie oznacza, że są zdrowe. Z soją GMO i nieGMO jest tak samo.

    @Krystyna
    Dlaczego po dodaniu kakao ta miazga migdałowa robi się ciężka dla wątroby?

    OdpowiedzUsuń
  12. No to mnie Wojtku oswieciles i dzieki ci za to :-)
    Nie tykam wiec soi a tofu mnie odrzuca jakos.
    wiec te kotleciki bede musiala z czegos innego robic ,ale z czego???
    Krysiu a na coconut oil mozna smazyc rowniez?
    Mozy ty wiesz co jest dobrre tak jak soja na regulowanie gospodarki hormonalnej?
    Tym olejem kokosowym juz sie wysmarowalam i mezowi lokcie haha i dziala!! wszytsko miecitkie i delikatne :-)
    Przesylam wam cieplutkie sloneczko z Australii
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  13. IMO najlepszym materiałem na kotlety jest jakaś sztuka mięsa:), ale rozumiem, że niektórzy nie chcą jeść mięsa. Ze strączkowych to najmniej szkodliwe są (najmniej kwasu fitowego, inhibitorów trypsyny) różnego rodzaju soczewice. Wiem, że niektórzy również robią z nich kotlety. Tak jak Ania zaleciła je również warto namoczyć na co najmniej kilka h przed gotowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieki ogromne , poprobuje :-)
    Wiecie , mam problem z zapisaniem sie do Vitalmani!! nie wiem dlaczego moj komp to odrzuca :-(
    Nie moge wiec dam pobuszowac :-(
    Ja dzisiaj znowu grzesze kulinarnie niestety...
    W sobote jednak sokuje z Ewcia i innymi :-)
    Buziaki
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie sprawdzałem statystki mojego małego bloga a tu patrzę i jesteś na szczycie listy źródeł skąd klikają do mnie czytelnicy. Taki wyczyn nie może obejść się bez pochwały.

    Dodaję bloga do swojego RSS'a bo widzę, że mamy ten sam punkt widzenia: "Mleko fuj, owoce i soczki cacy"

    Włąśnie próbujemy zrobić takie mleko dla naszego maluszka po po krowim puścił niezłego "pawia". Przepis wykorzystamy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Krysiu dziękuję za rady! Tak jakoś czułam, ze jednak trzeba coś dodać do mleka by było wyraziste, albo jeszcze pyszniejesze;-). Kombinacji wieloorzechowych nie próbowałam jeszcze,ale wszystko przede mną. Ja mam karob, i następnym razem pewnie pokuszę się na kakko, albo na mleko bananowe nawet...hm..Pytanie mam co do siemienia lanianego, ponieważ zawsze jak je moczę to wychodzi taki żel, glutek i niestety cieżko to odcedzic, jak Ty to robisz?

    Wojtek i reszta;-), osobiście mleko sojowe robię zagotowane!! Na surowo w ogóle jest niesmaczne, więc myślę, że jest ono i tak już przetworzone. A jeśli chodzi o uprawy ekologiczne polecam po raz koljeny obejrzec filmy Food Inc
    i
    Świat według Monsanto.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sokomaniaku dziękuję;-), ale wiesz Twój blog jest baaardzo ciekawy i cieszę się, że jednak moi czytelnicy zaglądają do tych polecanych przeze mnie blogów;-). U Ciebie jest dużo technicznych informacji, cudne zdjecia na których widok cieknie ślinka..
    Mleko nieziwerzęce polecam ;-). Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  18. Gosiu dzięki za przypomnienie o sobocie, a ja zapraszam przede wszystkim tu: http://surowadieta.blogspot.com/2010/10/sokowanie-raz-w-tygodniu.html
    , po informację o tej sobocie;-).

    OdpowiedzUsuń
  19. Wojtku, jesli masz zdrową wątrobę i lubisz kakao to pij.
    Przy schorzeniach wątroby lepiej jest ograniczyć kawę i kakao.
    Ja lubię kakao, ale moja wątroba nie lubi jej zbyt, więc delektują się nią rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  20. Aniu, co do siemienia, ja go nie odcedzam, miksuję z namoczoną wodą. Ale możesz dodać zmielone siemię lniane.

    OdpowiedzUsuń
  21. Gosiu, na kokosowym oleju możesz smażyć wszystko, jesli ci ten lekki zapach kokosu w potrawie nie przeszkadza.
    Jesli jesz jajka, to raczej jajecznica by była o zapachu kokosowym, więc lepiej nie. Ale wszystkie placuszki, racuszki np. jabłkowe, nalesniki itp. są dobre na tym oleju.
    Jak już wspominałam, mój mąż usmażył sobie rybę i mu wybitnie smakowała, ale nie wiedział, że to olej kokosowy. Ja trzymam zawsze trochę odlanego oleju nie w lodówce, żeby był płynny.
    Gdyby wiedział, że to kokosowy, to by tak nie zrobił.

    OdpowiedzUsuń
  22. Gosiu, wg. mnie, oczyszczenie organizmu z toksyn, zdrowy styl odżywiania, gimnastyka-ruch, pozytywne nastawienie do życia i do siebie,
    pomału, lecz skutecznie leczy i zapobiega wszelkim schorzeniom, także ma wpływ na utrzymanie gospodarki hormonalnej.
    Myslę, że częstą przypadłoscią są problemy z tarczycą, możemy nawet o tym nie wiedzieć. Nie jestem zwolenniczką faszerowania się suplementami, ale np. niedobory jodu są dzisiaj nagminne. Napewno nie zaszkodzi uzupełnić jod w postaci kapsułek pod nazwą "Kelp" (zażywać wg. przepisu na opakowaniu).

    OdpowiedzUsuń
  23. Krysiu zastanowię się czy takie moczone siemię z tą galaretką nie będzie mnie jakos odpychać;-), bo jednak wygląd swoje robi hi hi.
    O Kelpie bardzo dużo słyszałam, i rzeczywiście suplementacja jest nim bardzo wazna, szczególnie dla osób, które nie mieszkają nad morzem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Aniu, siemienia namaczam nie dużo (1 łyżeczka), nic on nie zmienia ani w kolorze, ani w gęstosci.

    OdpowiedzUsuń
  25. dzięki Krysiu za szczegóły, ja siemię najczęściej melę w młynku zanim do czegokolwiek dodam, ale to bez moczenia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: