Szukaj na tym blogu

Translate

czwartek, 14 października 2010

balsam dla duszy część 3

Kochana rodzinko, goście, przyjaciele i znajomi dbamy wciąż o nasze ciała, ale pamiętajmy też o tym, że "w zdrowym ciele zdrowy duch". Nie bez powodu Ewcia wspomina o rozmowach z ciałem i Krysia mówi o zaglądaniu do swojego serca. Pamiętajmy, że my to dusza, ciało, osobowość, serce, nasze myśli, wyobraźnia. Dbajmy o każdy element życia.... W ramach dopełnienia tego, co pisały dziewczyny dodaję pewne opowiadanie, które gdzieś kiedyś otrzymałam, a że Ania hoduje takowe rzeczy to przyszedł czas na kolejny balsam dla duszy. Opowiadanie dedykuję Wam, ale również mojej najlepszej Przyjaciółce-M.

Życie jest jak podróż pociągiem...


Życie nie jest niczym innym jak podróżą pociągiem:  składającą się z wsiadania i wysiadania, naszpikowanym wypadkami, przyjemnymi niespodziankami oraz głębokimi smutkami.

Rodząc się, wsiadamy do pociągu i znajdujemy tam osoby, z którymi myślimy być zawsze podczas naszej podróży:  naszych rodziców.

Niestety, prawda jest inna.  Oni wysiadają na jakiejś stacji pozbawiając nas swojej czułości, przyjaźni i niezastąpionego towarzystwa. Jednak to nie przeszkadza, by wsiadły inne osoby, które staną się dla nas bardzo szczególne.
Przybywają nasi bracia, przyjaciele i cudowne miłości. Wśród osób, które jadą tym pociągiem,  będą takie, które robią sobie zwykłą przejażdżkę,  takie, które wywołują w podróży tylko smutek... oraz takie, które krążąc po pociągu będą zawsze gotowe do pomocy potrzebującym.
Wielu wysiadając pozostawi ciągłą tęsknotę... inni przejdą tak niezauważenie, że nie zdamy sobie sprawy, że zwolnili miejsce. Ciekawe jest, że niektórzy pasażerowie, którzy są przez nas najbardziej ukochani, zajmą miejsca w wagonach najbardziej oddalonych od naszego. Dlatego będziemy musieli przebyć drogę oddzielnie, bez nich. Oczywiście, nic nam nie przeszkadza, by w trakcie podróży porozglądać się - choć z trudnością - po naszym wagonie i dotrzeć do nich... Ale niestety, nie będziemy już mogli usiąść przy ich boku, ponieważ miejsce to będzie już zajęte przez inną osobę.

Nieważne; ta podróż właśnie tak wygląda:  pełna wyzwań, marzeń, fantazji, oczekiwań i pożegnań...  Ale nigdy powrotów.
A zatem, odbądźmy naszą podróż w możliwie najlepszy sposób. Próbujmy zawierać znajomości z każdym pasażerem szukając w każdym z nich ich najlepszych cech. Pamiętajmy, że zawsze w jakiejś chwili w podróży oni mogą bełkotać i prawdopodobnie będziemy musieli ich zrozumieć... Ponieważ nam również wiele razy będzie plątać się język  i będzie ktoś, kto nas zrozumie. Wielka tajemnica na końcu polega na tym,  że nigdy nie będziemy wiedzieć na jakiej stacji wysiadamy,  ani gdzie wysiądą nasi towarzysze, ani nawet ten, który zajmuje miejsce przy naszym boku.

Zastanawiam się, czy kiedy wysiądę z pociągu, poczuję nostalgię... Wierzę, że tak. Oddzielić się od niektórych przyjaciół, z którymi odbywałem podróż będzie bolesne. Pozwolić, by moje dzieci pozostały same, będzie bardzo smutne. Ale chwytam się nadziei, że kiedyś przybędę na stację główną i zobaczę jak przybywają z bagażem, którego nie posiadali przy wsiadaniu. Uszczęśliwi mnie myśl, że współpracowałem przy tym,  by ich bagaż rósł i stawał się bardziej wartościowy.

Mój przyjacielu, sprawmy, by nasz pobyt w tym pociągu był spokojny i wart starań. Róbmy tak, by gdy nadejdzie chwila wysiadania, na naszym pustym miejscu pozostała tęsknota i miłe wspomnienia dla tych, co kontynuują podróż. Tobie, gdyż jesteś częścią mojego pociągu, życzę...
Szczęśliwej podróży!

14 komentarzy:

  1. Slicznie skarbie ślicznie !!! Dziękuje! Buziaki . Wysłalam ci emaila , mam nadzieje ze dostalas:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedno z najlepszych porównań i opisów życia z jakim się spotkałam. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aneczko, sloneczko ty nasze , dziekuje za piekne slowa i musze powiedziec ,ze bardzo sie ciesze ,ze popodrozuje z Toba i oby jak najdluzej :-)
    Gosia
    W tyg napisze do ciebie nastepny list.
    Ewciu do ciebie rowniez , obiecuje :-)
    pozdrawiam wszystkich
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma co... cała prawda o beznadziejnej egzystencji...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewciu - dostałam, dziękuję;-), postaram się szybciutko odpisać bo pewne sprawy już przemyślałam i przetrawiłam.

    Gośka a nie ma za co;-), mnie ruszyło bardzo jak pierwszy raz to szytałam i długo sobie uświadamiałam, że jednak trzeba z tej podróży wyciskać ile się da.

    Gosia "podróż..." dla całej rodzinki była, hmm chyba trzeba nanieść poprawkę w poście, bo to dzięki Wam wszystkim moja podróż jest ciekawsza. Dziękuję.

    Artur, beznadziejna? popatrz ile ludzi wspaniałych spotykasz, od nich (ba od tych niewspaniałych też) się uczysz, z niektórymi patrzysz na świat w ten sam sposób, tworzysz i kreujesz siebie, grzejesz miejsce obok dla ukochanej osoby, poszukujesz, z Przyjaciółmi spędzasz czas, patrzysz na ból i cierpienie i uczysz się... a życie ludzkie kres ma swój chcemy tego czy nie, ale nie jest to beznadzieja...;-) podobno tam po śmierci coś też jest;-)

    Pozdrowienia dla Wszystkich Kochani

    OdpowiedzUsuń
  6. Po śmierci naprawdę niczego ni ma, serio. Lepiej się miło zaskoczyć niż przykro rozczarować, tak uważam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozczarować, w sensi ze umrze ktoś i się rozczaruje ze nic nie ma?;-) Jeśli wiara pomaga komuś w czynieniu SWOJEGO życia lepszym, nie szkodzi tm innym jednostkom to niech sobie wierzy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu Dzięki!
    Zamysliłam sie na dobre.... pójdę z tymi myslami spać.
    Nie mogę mówić wiele...bo wyrwałam zęba.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to trzymaj sie Krysiu dzielnie :-)
    Musimy wierzyc ,ze "cos" tam jest po drugiej stronie bo w przeciwnym razie brakowaloby sily do pokonywania codziennych trudnosci, tych malych i tych ogromnych.
    Lepiej chyba jednak wierzyc w cos niz w nic !
    buziaki
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  10. Można by też powiedzieć, że jeśli ktoś potrzebuje wiary po to, żeby pokonywać codziennie trudności to po prostu jest słaby.

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki Krysiu, mam nadzieję, że sen jednak złagodził ból i dziś jest lepiej.

    Gosiu i Arturze, to, co każdy z nas uznaje za wartość zależy od kultury, wychowania i setki innych czynników, a pod pojęciem wiary umiejscawiać można nie tylko boga, bogów, siły nadprzyrodzone, wszechswiat, ale i miłość, dobroć. Coś co napędza codzienne życie, czyni go wartościowym, co pozwala jakoś znosić trudnośći dnia codziennego i nie załamywać się z byle powodu, czy po prostu strzelić sobie w łeb gdy nie mamy sił na coś..

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki dziewczyny za trzymanie kciuków, ząb (dziąsło) jest prawie ok.

    jeśli ktoś potrzebuje wiary po to, żeby pokonywać codziennie trudności to po prostu jest słaby
    A Zetku, ciekawa jestem czym uzasadniasz takie podejście? Ja myślę, że bez wiary (choćby w siebie) nie wiele można osiągnąć. Już na pierwszych trudnościach można kapitulować.
    Ciekawa jestem co miałeś na myśli, mówiąc te słowa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Właściwie to miałem na myśli religię, wiarę w jakiegoś tam ubzduranego boga, jak na przykład katolicyzm.
    Wiara w siebie to zupełnie inna sprawa. Z tym, że słowo 'wiara' jakoś nie do końca mi tutaj pasuje...

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż wychodzi na to, że myślimy podobnymi kategoriami, jedynie słowa tu ciężko dobrać;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: