Szukaj na tym blogu

Translate

środa, 8 września 2010

balsam dla duszy część 2 i treści ludzkiej świadomości...

            Czasami w życiu przychodzą momenty, kiedy nie mamy siły na nic. Problemy się nawarstwiają, tworzymy dodatkowe, nie dbamy o siebie czy to pod wzgledem fizycznym czy psychicznym, zapominamy o tym co najważniejesze. Mamy "doła", pierwsze objawy depresji, tracimy oddech, monotonia pojawią się rano po przebudzeniu, zmęczenie nie odstępuje na krok, izolujemy się i poddajemy. Gdyby nie fakt, że boimy się tego bezdechu, gdy juz nie mamy tlenu to się ratujemy łapiemy w płuca tyle ile sie da, na chwilę zapominamy o bólu i ...żyjemy dalej. Rozwijamy w każdej sekundzie naszego życia, próbujemy nadążyć za światem, bo nie ma czasu na oglądanie sie za siebie. Zmieniamy bo nie wypada, bo inni coś powiedzą, wstydzimy się sami przed sobą, wymyślamy nowe sposoby na naprawienie siebie. Zmieniamy. Przystosowujemy. Tworzymy kopie, inne dodatkowe maski, nowe wersje samych siebie i chcemy być pewni, że nowszy model na pewien czas się sprawdzi, że będzie to ulepszenie poprzedniej wersji. A jeśli jest strach? Myślę, że jest to dobry znak, jeśli się boisz oznacza to, że wciąż masz coś do stracenia. COŚ co jest warte naprawy duszy, coś co jest sensem życia,coś, dla czego/kogo warto żyć. Jakieś plany na przyszłość, niekoniecznie te "standardowe" (skończyć szkołę, znaleźć pracę, posadzić drzewo, spłodzić syna, być przjaciółką), coś co zatrzyma proces umierania cząstek ciała i duszy...Czy my patrzymy na błahe rzeczy? na ludzi, którzy nas otaczają, na miłość, piekno i dobroć? Czy dajemy z siebie tyle dobra, ciepła i serdeczności, że wychodzimy na tak potężny minus, że w pewnym momencie załamujemy sie psychicznie? Życie nam daje po dupie, ale choć raz mu oddać trzeba, spróbować przynajmniej. Zaryzykować... też ciekawe słowo: ryzyko. Wkładasz moc odwagi zbieranej przez pewnien czas, ryzykujesz czymś wielkim, utratą czegoś innego, bólem jeszcze gorszym niż dotąd, bólem, chcesz dać sobie szansę, by w momencie śmierci, nie żałować kolejnej nie zrobionej rzeczy..Ryzykować, tylko po co?

           Mam oczy więc mogę widzieć piękno i barwy, mam ręce więc mogę samodzielnie pisać, jeść i pracować, mam stopy zatem mogę czuć ziemię pod nogami kiedy idę latem na bosaka, mam serce bym mogła kochać i przyjmować dar szczęścia towarzystwa drugiej osoby, mam zmysły, mam duszę która pozwala cieszyć się i rozwiązywać zagadki, w końcu mam głowę po to by dochodzić do takich wniosków... mam nadzieję nawet w najgorszych sytuacjach życiowych…podobno nadzieja jest matką głupich, ale w końcu wszyscy w nią wierzą… Nie myślę o tym czego nie mam, ale o tym co mi pozostało i z tego co mam wybieram najcenniejsze co posiadam i myślę ile musiałabym zrobić gdybym tego nie miała....

"Zapytałam dziecko niosące świeczkę:
- Skąd pochodzi to światło?
Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął.
- Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi".

Jonathan Carroll


Ps. Kochani nie wiem co ja mam z tymi świecami;-), co balsam dla duszy to świece się pojawiają;-). Droga jest symbolem oczywistym (tu moje najulubieńsze zdjęcie, nie mojego autorstwa niestety), lubię drogi, przestrzeń, tą nadzieję, cel...ale że świece? ma ktoś pomysł? Pozdrawiam serdecznie i odwagi do podejmowania ryzyka!

7 komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: