Szukaj na tym blogu

Translate

sobota, 13 października 2012

Sprzęt kuchenny na diecie raw food


źródło: www.rawfoodrecipes.com

     











       Mam za sobą wiele obserwacji, rozmów, doświadczenia z różnymi sposobami odżywiania i szczerze mogę powiedzieć, że surowa dieta/witarianizm/raw food jest jednym z najprostszych z technicznego punktu widzenia. Prostota i minimalizm zachęcają bardzo do surowej diety. Mała ilość tych wszystkich sprzętów, czy nawet brak tzw. zastawy stołowej, łatwość i szybkość w przygotowaniu potraw, brak potrzeby korzystania z kuchenki/kuchni,  mycie naczynia za pomocą nawet zimnej wody bez detergentów odmieniły moją kuchnię.
     Zaczynałam od porządnego noża, deski do krojenia, sokowirówki i mini-blendera i uważam, że te sprzęty na początek są wystarczające. Praktycznie każdy sprzęt z tradycyjnie polskiej kuchni zaadoptowałam na potrzeby raw food, wiązało się to przede wszystkim z niskimi kosztami. Z czasem zakupiłam kilka podstawowych udogodnień.
   Im dłużej i więcej jem surowych dań, praktycznie ostatnimi czasy jadłam fruturiańsko - tym tak naprawdę mniej potrzebuję. Obecnie wystarczy mi w pełni nóż,  blender i tarka do czosnku :-).  Ale na prośbę kilku osób dziś nieco o tych super - sprzętach. Oczywiście Wasze komentarze mile widziane, bo z chęcią poznam nieco opinii na temat takich sprzętów...





      Niby nic tak ważnego, ale owoce i warzywa potrzebują ostrego noża. Tym bardziej, że nie zawsze chodzi tu tylko o siekanie, ale pokrojenie w plasterki i podanie dla gości eleganckiego dania...
Moim zdaniem wystarczą dwa noże: taki szefa kuchni i mniejszy, do obierania, wycinania kawałków warzyw czy owoców. 
      Przy zakupie noża koniecznie sprawdź, czy rękojeść jest dobrze połączona z ostrzem, sprawdź z jakiego materiały jest wykonane ostrze i czy nóż wygodnie leży w dłoni. Idealnie by ostrze było ze stali nierdzewnej.
       Obieraczka do warzyw to też bardzo przydatna rzecz. Na upartego za pomocą takiej obieraczki można nawet zrobić spaghetti z cukinii.
      Czytałam ostatnio o nożach ceramicznych jako tych idealnych do surowej żywności. Są lekkie i podobno nie tępią się przez wiele lat - nie miałam dotąd możliwości ich przetestowania.





     Niezbędny do zrobienia sosów, koktajli, szejków, past, zup, serków, mleka roślinnego itd. Chyba najczęściej używany razem z sokowirówką czy wyciskarką.
      Na początek wystarczy nawet taki blender z "żyrafką" - nóżką do blendowania, ale polecam inwestować od razu w blender kielichowy.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie blendera?
  • pojemność kielicha: minimum 1 litr, bez względu na to czy kupujesz go tylko na własny użytek czy dla kilkuosobowej rodziny. Sama mam na własny użytek blender z pojemnością kielicha 1600 ml i przez te kilka lat spokojnie mogę stwierdzić, że wystarczy nawet dla 5-osobowej rodziny, a dla jednej osoby też jest idealny. Lepiej kupić wersję z większym kielichem o 0,5 litra niż męczyć się stopniowym przygotowywaniem posiłku.
  • ostrza - koniecznie ze stali, na pewno nie plastikowe. Czasami blendery typu "żyrafa" mają właśnie prócz całej obudowy plastikowe ostrza, nie nadają się one tak naprawdę do niczego. Miksowanie twardych owoców czy warzyw na pewno uszkodzi ostrza.
  • moc powyżej 650 W to minimum, znów praktyka pokazuje mi, że te w granicach 1300 W są idealne. Blender musi nam zmiksować czasem orzechy, a spalenie silnika to nic miłego :-)
  • przewód - zwróć uwagę na jego długość.
  • gwarancja, cena, promocje: kupienie blendera to dla mnie jak zakup co najmniej lodówki, ofert trzeba przejrzeć kilka razy, upewnić się co do jakość  przy wyższej cenie koniecznie pamiętać o gwarancji, i nie kierować się promocjami typu 19,90 zł... takie blendery dość szybko się niestety psują....

       Szczytem moich marzeń jest niezwykły blender Vita Mix. Jak dla mnie to już najlepsza maszyna z działu blendery. Zmiksuje wszystko, jest mega wytrzymały, ma długą gwarancję, bardzo dobre wykonanie i pomimo dość wysokiej ceny jest warty zakupu. Co ciekawe firma, wypuściła też model dla szefów kuchni - kielich ma tutaj 5 litrów! :-)


      Tutaj sprawa jest prosta: bardzo często do blenderów kielichowych dodawana jest mała część, do pojemności maksymalnie 0,5 litra. Jeśli masz ją w całym zestawie problem mniejszego młynka jest rozwiązany, dlatego rozejrzyj się za taką ofertą. Kupowanie dodatkowego "młynka do kawy" to kolejne koszta. W przypadku podróży - kolejny bagaż.
     Po co młynek do kawy? Jeśli posiadam blender z kielichem ponad półtora litra przygotowanie sosów w małej ilości jest nieco kłopotliwe. Pesto, sos do macerowania grzybów, cukinii czy buraczków to zadanie dla małego młynka. Poza tym często robię w nim mąki: migdałową, z siemienia lnianego, słonecznikową itd. - wszystko w małych ilościach. Poza tym miksowanie ziół na pastę również dobrze jest zrobić w takim małym młynku.
      Jeśli jem dania makrobiotyczne to również kaszę mielę w takim młynku na mąkę. Zwróć uwagę, że kasza gryczana jest niemalże wszędzie  mąki z kaszy nie kupisz już tak łatwo. Ale ja jem zdrowszą, kaszę gryczaną niepaloną - dostępność już trudniejsza, cena niewiele się różni od palonej, a kupienie mąki graniczy z cudem, an pomoc przychodzi właśnie młynek do kawy.



      Dla mnie sprzęt zbędny, bo radzę sobie o wielu lat bez robota kuchennego i nadal nie czuję potrzeby kupowania go.
     Robot kuchenny ma jednak swoje zalety: zastąpi blender, młynek do kawy, tarki, siekaczki itd. Robot kuchenny moim zdaniem to dobra rzecz, gdy cała rodzina odżywia się w różnych stylach.
      Największą frajdą są tarcze z nożami - dzięki niem można bardzo cienko pokroić cukinię, pieczarki..itd.



      Przydatny gadżet. Można bez tego żyć, ale z jednej strony ja sobie nie wyobrażam zeby wszystko kroić nożem :-). Tutaj wykorzystałam niemalże wszystkie krajalnice jakie dotąd miałam w domu: do krojenia ogórków w pasterki, tarka do warzyw i owoców, specjalna tarka do wycinania elementów do dekorowania potraw - dosłownie wszystko. Ostatnio na blogu wspominałam o nabyciu mega uniwersalnej szatkownicy [klik].
     Czy warto kupować taką krajalnicę? Do pokrojenia cukinii na cienkie plasterki - tak, ale tak naprawdę chodzi tutaj bardziej może o efekt wizualny dań, ale pamiętaj  że nawet "gotując" dla siebie trzeba dbać o estetykę. Nawet na upartego na takiej krajalnicy można przygotować surowe spaghetti.



      Cały cud tej krajalnicy to przygotowanie z łatwością cienkich, "makaronowych" wstążek z owoców i warzyw
.




     Sokowirówka -  jeśli chcesz pić soki z twardych owoców to takiego sprzętu na pewno potrzebujesz. Z miękkich owoców cytrusowych można po prostu wyssać sok :-).
     Wyciskarki różnią się tym od sokowirówek, że miażdżą na bardzo wolnych obrotach owoc/warzywo, wyciskają wszystko do ostatniej kropli, nie zachodzi też podczas wyciskania proces utleniania soku, dlatego można go przechowywać nieco dłużej niż soki z sokowirówek.



      Jeśli chcemy zrobić mleko orzechowe lub z nasion taki woreczek jest przydatny, ale tak naprawdę można go zastąpić zwykłym kawałkiem gazy, czy sitkiem z gęstymi oczkami.




       Mając dehydrator do żywności można przygotować: ciasteczka, chlebki raw food, krakersy, suszyć owoce, zioła, warzywa. Susząc w dehydratorze- wszystkie składniki odżywcze pozostaną w pożywieniu, nić nie ulotni się jak podczas smażenia czy pieczenia.
       Kupując dehydrator koniecznie zwróć uwagę na to czy sprzęt ma regulowana temperaturę.



      Kolejny miły gadżet. Kiełkownica pozwala jednocześnie na uprawę kilku różnych kiełków, nie zajmuje miejsca i jest bardzo poręczna. Ale można ją zastąpić słoikiem, sitkiem, czy talerze wyłożonym gazą.




37 komentarzy:

  1. Dużo tego, ale pewnie jakby zrobić zestawienie tego co się ma w tradycyjnej kuchni to pewnie wyszłoby jeszcze więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzę o blenderze Vita Mix i dehydratorze. Póki co przy studenckim budżecie pozostanie to w sferze marzeń. Na szczęście mój blender póki co daje radę:) Nie mogę obejść się bez sokowirówki:)
    Rozejrzę się za to za dobrą szatkownicą.
    Myślę, że w tradycyjnym domu jest o wiele więcej sprzętów, teraz prawie każdy ma toster, opiekacz, mikrofale, a nawet frytkownice czy maszyną do robienia lodów..i pewnie sporo innych..

    Uwielbiam prostotę surowizny:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Większość z tych rzeczy już udało mi się zgromadzić. Rzeczywiście nie wyobrażam sobie przygotowania jakiegoś fajnego raw foodowego jedzonka bez np. blendera. Bardzo chciałabym kupić porządną wyciskarkę. Niestety fundusze, w chwili obecnej, nie pozwalają na to, więc pozostaje sokowirówka.
    zoya

    OdpowiedzUsuń
  4. Nóż ceramiczny podobno bardzo kruchy. Mam jeden w domu i boje się go dotknąć... ;)

    Joasia 21

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odchudzantus

      Tak naprawdę nóż, blender, wyciskarka, dehydrator i wyciskara wystarczą, plus kubek, miska :-)


      ekocentryczka

      Pamiętam jak mówiłaś, że marzy Ci się dehydrator :-). A jeśli chodzi o porównanie tradycyjnego domu z witariańskim...widzę przy przeprowadzkach ile ludzie mają rzeczy z kuchni. Co najmniej 3/4 dobytku...sprzętów nie zawsze potrzebnych i używanych... :-)


      zoya

      Wyciskarki też nie mam, ale im dłużej jestem fruturianką tym bardziej się zastanawiam czy ona mi naprawdę, ale to naprawdę potrzebna.


      Joasia 21

      Hm....są specjalistyczne, twarde i mocne :-)

      Usuń
  5. Marzy mi sie taka fajna wyciskarka do sokow :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Porzadna wyciskarka to super sprawa. Kosz duży ale pewnie kiedyś zaszaleję. Obiecałam to sobie ale muszę mieć pewność że dalej pójdę tą drogą. Pozdrawiam i życze smacznego blendowania i wyciskania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim marzeniem jest wyciskarka i dehydrator.
    Ostatnio suszyłam jabłuszka, banany i nawet pomarańcze w normalnym piecyku na najniższym stopniu (u mnie 175 F). Wyszły pyszne i nie suszylam zbyt długo, ok. 4-5 godzin. Suszyłam je na takiej zwykłej siadce jaka jest np. w sitku. Udało mi się cos takiego w formie blaszki kupić za parę groszy i jest lepsze od normalnej tacki.

    Super post Aniu. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. butterfly
      :-)


      olassia

      Wyciskarka się marzy wielu osobom, oj szczęśliwcy co ja mają :-)


      Malinka

      Pooglądaj ofert w internecie, na kilku stronach można wziąć wyciskarkę na raty! Miesięcznie czasami jest to koszt poniżej 20 zł.


      Joanna Jamróz

      Dziękuję :-)


      Krysiu

      Ja póki co w tej chwili mam "fazę" na dehydrator. Ja suszyłam chlebki na siatce do grillowania, położyłam 2 ruszty na siebie i coś tam mi wyszło. Super nie było, ale trzeba sobie radzić.

      Usuń
  8. ja bym chciała jakiś dehydrator żeby sobie suszyć warzywka :]

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że na gwarancję nie ma co patrzyć. Często producent zmienia wyroby co pół roku i nawet jak sprzęt padnie po roku to nie ma jak go naprawić ani wymienić (pomimo, że w sklepach obiecują, że wymienią na inny w tej cenie ;-) ).
    Odnośnie wyciskarek - kupiłem sobie jedną z lepszych myślę i popularniejszych Omega 8004. Niby tam jakieś kosmiczne technologię i inne tam cuda a mi ostrze do robienia masła z orzechów czy innego tam mielenia pękło nie tak znacząco. Drugie sitko do soków niestety pękło całkowicie ale z mojej winy akurat jakieś ziarna dynii wrzuciłem do zmielenia sobie i pomyliłem sitka. Mimo wszystko nie myślałem, że tak tam łatwo pęknie ten 'kosmiczny sprzęt'. Parę razy pisałem maila czy mogę sobie dokupić same te sitka ze strony dystrybutora całkowita olewka żadnej odpowiedzi. Już nawet nie chcę mi się pisać o jakiś tam reklamach 99 lat gwarancji itp. Także nikomu nie polecam tych cudownych wyciskarek a nawet odradzam. Teraz tylko mam trochę złomu gdzieś w kuchni. Piotr.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurde a ja się czasem szczypię, żeby kupić se nowy nóż :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ewciu

    Dziękuję :-*


    Zuzanna

    A ja bym suszyła owocki i chlebki raw food :-)


    Piotr

    Jest w zanadzru film, o którym niedługo napisze na blogu. produkty elektroniczne już są zepsute w momencie zakupu...producenci świadomie postarzają produkty, byśmy za chwilę kupowali nowe.

    Na wyciskarki i poszczególne jej części są nawet kilkunastoletnie gwarancje, szkoda, że producent Cię olał, źle to świadczy i szkoda bo masz niesprawny sprzęt.

    A Zet

    Nóż to podstawa, nie szyp się :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super pościk! Od dawna marzy mi się blender Blendtec lub Vita Mix ale te ceny ;)Mimo wszystko wiem ze jak będzie mnie stać nie będę żałował ani złotówki na taki cudny sprzęt. Następnie oczywiście zakupię dehydrator z którym nie miałem nigdy do czynienia a wiem że cudowne rzeczy można w nim wyczarować :)Póki co mam blender Brauna 450 Watt, wiem cienias :P 2 kiełkownice oraz 3 tacki do trawy pszenicznej o której ostatnio nieco zapomniałem. Ale własnie sobie przypomniałem ... dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rawiatek

      Gdzieś Ty był długo czekałam na Twój komentarz..;-)

      Czytam o tym Blendtecu, nie znam tego sprzętu ale też jest zachwycający. Oj ja też mam dwa "cieniasy", ale dbam o nie i już długo mi służą. Pędź robić trawę pszeniczną.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Gdzie byłem?Zagubiłem się w akcji :) Mój "cienias" ma już ponad 3 lata i też trzyma formę.Pewnie dlatego że zapycham go owockami a nie jakimś paskudztwem ;) "Twój blender chce zostać weganinem" :P A za trawę postaram się zabrać tym bardziej że zieleni wokół coraz mniej więc trzeba nadrobić parapetową zieleninką :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Rawiatek

      Grunt, że chyba wszystko już idzie jak powinno?:-)

      Z tym blenderem - weganinem to jest ciekawa rzecz. Ktoś podał kiedyś jak funkcjonują nasze jelita właśnie obrazując blender. Jak wrzucasz do niego miękkie owoce to one ładnie się blendują, gładko...tak samo jest z jedzeniem "wrzucone" do żołądka owoce po prostu pięknie się trawią...co innego jak wrzucisz mięcho :-)

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Mam tylko nadzieje że moje jelita są jak Vita Mix a nie jak 300 Wattowiec :P

      Usuń
  13. hej, jeśli chodzi o zestaw kuchenny do przeżycia na surowiźnie to mogę wypowiedziec się o blenderze Blendtecu. cóż, to giga maszyna!!! wrzucam całe pomarancze, banany, liscie szpinaku czy pietruszkę, lekko dociskam i daje radę to zmiksowac nawet bez wody ;) poza tym jest w nim mnóstwo ustawień komputerowych na miksowanie mrożonych owoców na lody, czy ugniatanie ciasta lub robienie mąki. mieli kaszę gryczaną, cieciorkę czy inne zboża na mąkę, siemię lniane bezproblemowo. ale najciekawsze w nim było dla mnie robienie ciepłej zupy raw food, jest taki program, który trwa 1:50 i jak nawrzucam warzyw i wodę to on podgrzewa do 38 stopni, ja sobie robię również ciepłe, bananowe szejki, bo mi lepiej wtedy smakują ;) nie wiem czy vitamix ma taką funkcję???

    jeśli chodzi o wyciskarkę do soków to mam ponoc najwolniejszą w formie stojącej z wyciskarek na rynku, 250EU. pełna prezentacja tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=0Fmy5a5vPbY&feature=relmfu
    jestem z niej zadowolona, trochę źle kombinowałam z założeniem sitka i pchałam na przysłowiowego "chama" bo nie czytałam instrukcji, że tak nie mozna, że trzeba w odpowiedni sposób i sitko mi pękło w jednym miejscu, ale poszłam do sklepu i mogę zamówic nowe za 20 EU albo dac do reklamacji... na razie trzaskam soki na tym pęknietym, bo daje radę :)


    w ramach ciekawostki przedstawie teraz mega boska wyciskarkę do soku z całych pomarańczy, jej koszt to 10.tys zł
    http://www.youtube.com/watch?v=NjGQ0z5jJzo

    planuje taką zakupic w przyszłości do bio-biznesu, jesli odważę się z takim wystartowac :) [moje marzenie ścietej głowy od 15 lat]


    jednak największe wrażenie zrobiła na mnie ta maszyneria:

    http://www.youtube.com/watch?v=kEOGYNBwz20&feature=related


    żałuję, że w pracy u mnie takiej nie ma, cena kubka świeżego soku to 20 centów, po prostu smieszna sprawa, u mnie tyle kosztuje kawa-lura z automatu :(


    jeśli chodzi o szatkownice i tarki do warzyw to zakupiłam rok temu oryginalnej firmy Bernera i nie narzekam, tylko trzeba uważac na palce i chociaz jest osłonka to nieraz kroję bez, oto filmik pokazowy:

    http://www.youtube.com/watch?v=8cUtnEtvTIM&feature=relmfu

    ostatnio mój facet zamówił też szatkownicę co za jednym ruchem kroi warzywa w kostkę, jeszcze tego urządzenia nie widziałam, jestem ciekawa :)


    jeśli chodzi o dehydrator to marzyłam o excaliburze, do momentu kiedy nie zobaczyłam SEDONY!!!! bez zbędnych słów sami możecie obejrzec jej mozliwości:

    http://www.youtube.com/watch?v=3cn6_-5bGoI&feature=related


    jak dla mnie jest fajniejsza od ex...a, ponieważ ma otwierane drzwi a nie ściagane, automatycznie się wyłacza po 150 godzinach, jesli ktoś zapomniał i pojechał na wczasy :) jak nie załaduje się wszystkich szuflad to mozna właczyc tryb oszczędny, czyli suszenie tylko połowy urządzenia, koszt to 399EU

    a propo noży to marzę o japońskim, kutym sposobem samurajów ;)


    ze wszystkich urządzeń najbardziej kręci mnie jednak Blendtec :) jestem nim zachwycona, tylko warkot jego silnika jest przerażający!!!

    http://www.youtube.com/watch?v=-byCgvjczOo&feature=related

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Wow, dzięki za mega komentarz. Bardzo ciekawy jest blender :-) Nawet nigdy o nim nie słyszałam. Super, dzięki za podzielenie się

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Anonimie, mogłabyś napisać na jakim cyklu mielisz siemię lniane, cieciorkę, kaszę jaglaną na mąkę w Blendtecu. Również go posiadam, niestety mój angielski kuleje, więc nie poznałam pewnie jeszcze wszelkich jego możliwości, choć w sporządzaniu owocowych szejków jestem mistrzynią;). Jednak kilkukrotne wykonanie pesto z nerkowców i bazylii, chciałam wyeliminować oliwę lub chociaż użyć jej w ilości minimalnej, szło mi baaardzo mozolnie, zastanawiałam się nawet nad zakupem porządnego robota kuchennego do tego typu specjałów

      Usuń
    3. Basiu

      Ja Ci mogę podpowiedzieć, że orzechy najlepiej blendować namoczone :-)

      Usuń
    4. Orzechy blendowałam namoczone, nie ułatwiło to pracy, musiałam co chwilę przerywać pracę i wygrzebywać orzechy bo mechanizm miksujący się blokował. Myślę, że lepszy w tym celu byłby malakser(robot kuchenny) a może i blender żyrafowy

      Usuń
    5. Od dawna zastanawiam się nad jakimś malakserem właśnie. Masz Aniu jakieś propozycje? Bo moim poszukiwaniom w necie nie ma końca, nie mogę się zdecydować;)

      Usuń
    6. B.


      Moje miskowanie orzechów wygląda podobnie, spróbuj dodać trochę wody z moczenia podczas blendowania. Malasker - niekoniecznie, prędzej blender - żyrafka, mam Boscha 300W i sprawuje się świetnie, kupiony w dużej promocji. Nie polecę Ci za bardzo, bo nie miałam nigdy okazji testować różnych blenderów. Zobacz czy stopka ma dziurki, przez nie wylatuje blednowana masa spod ostrzy, ale jak miksujesz włókniste rzeczy to robi się problem.

      Pozdrawiam

      Usuń
  14. aaaaaaaach, zapomniałam jeszcze o jednym urządzonku, oto one:

    http://www.youtube.com/watch?v=XAkv0qPugtI&feature=related


    nie trzeba podlewac i płukac tylko ścinac i wyciskac albo pozerac w całosci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akurat ta "farma" mi nie pasuje, za dużo miejsca zabiera :-)

      Dzięki za link

      Usuń
  15. ja mam tylko blender , najtanszy jaki udalo mi sie znalezc z mlynkiem (ma jeszcze taki filtr do robienia sokow ale nie uzywam) i wyciskarke do cytrusow. to by bylo na tyle;) chetnie kupilabym Blendtec ale nie moge sobie na razie na to pozwolic... moze kiedys.
    mysle ze wszystko zalezy od tego na jakiej raw diecie chcemy byc. jesli chcemy jesc glownie owoce z dodatkiem zieleniny i sladowa ilosc orzechow zwykly blender kielichowy wystarczy. ale jesli chcemy zrobic jakies ciasteczka, raw desery to inne sprzety sie przydaja. mysle ze tez zalezy od trybu zycia. jesli ktos duzo wyjezdza, mieszka sam moze byc lepszy dla niego blender reczny-zyrafka. ja sama mam w planie taki kupic plus robot kuchenny. nie da sie ukryc ze bardzo lubie robic rozne raw ciasteczka:D a moj blender z tym nie daje rady, on raczej do szejkow sie nadaje...ratuje sie wiec mlynkiem ale on nie mieli mi daktyli:/ inne urzadzenia jakos zbytnio mnie nie kusza ;) wyciskarki do zielonych lisci nie chcialoby mi sie myc ;) kielkow nie chcialoby mi sie kielkowac ;) (co za len ze mnie!:))moze jedynie dehydrator by sie przydal:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie

      Słuszna uwaga co to tego, co chcemy jeść na surowej diecie. Masz rację, że miłośnikom ciasteczek blender jest potrzebny - też sobie nie wyobrażam by zrobić takie cuda bez blendera. Daktyle moczę w wodzie, siekam nożem i dopiero blenduję.

      Kilka dni temu oddałam swoją kiełkownicę, kiełki robię w słoiku.

      Ściskam ciepło

      Usuń
    2. w moim blenderze nie chca sie daktyle zmiksowac, ale ich nie moczylam. z woda by sie pewnie zmiksowaly, ale bez wody to trudno. a te wszystkie ciasteczka zazwyczaj nie zawieraja wody lub zawieraja bardzo malo. wiec przydalby sie jakis dobry robot kuchenny albo blender o wiekszej mocy np tak jak pisalas 1300w :) znalazlam taki blender hendi sie nazywa, ma moc chyba 1200w, i cena jak na profesjonalny blender nie jest wygorowana (nizsza sporo niz vitamix).
      ale poza tymi przygodami z ciasteczkami jestem zadowolona z mojego blendera (moc 700w)... szejki bardzo fajnie sie miksuja, nawet te z zielenina. nie jest to idealna gladkosc jak w jakims vitamixie, ale jak pomiksuje odpowiednio i wlacze opcje "smoothie" to nie mam kawalkow zieleniny w szejku. pozdrawiam

      Usuń
    3. PS ja kupilam moj blender przez internet... i polecam taka forme zakupow. prawda, ze nie mozna zobaczyc sprzetu na zywo albo zaplacimy dosc spora kwote i cos pojdzie nie tak... ale mnie sie udalo dobrze trafic :). wybralam droge internetowa glownie dlatego ze chcialam blender o jak najwyzszej mocy z mlynkiem a jednoczesnie o jak najnizszej cenie (nie stac mnie bylo wtedy na philipsa za prawie 500zl). w efekcie mam blender zupelnie nie znanej marki ktorej nie mozna dostac w sklepie agd, zblizony wygladem do tego philipsa i o takich samych wlasciwosciach. design jest nawet w mojej opinii lepszy niz philipsa :) PPS jak juz wydawac wiecej pieniedzy to lepiej na profesjonalny sprzet, tak mysle...:)

      Usuń
    4. Anonimie

      Spróbuj tak jak ja robię, ale ja miksuję nóżką - żyrafą, bo w kielichowym blenderze nie wyjdzie.

      Moj blender też nie jset jakiś wystarzałowy, ale dzielnie się sprawuje, szejki też czasami mają "farfocle" - nie przejmuj się.





      Anonimie

      Mój też pochodzi z Internetu, ma nawet angielską przejściówkę na wtyczkę do gniazdka :-), też kosztował niewiele.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: