Szukaj na tym blogu

Translate

sobota, 14 lutego 2015

Skarpetki złuszczające (2) Purederm Exfoliating Foot Mask - dlaczego dopiero teraz....




    Na początku....historia mojego lenistwa :-), a właściwie to kilku faktów na temat chodzenia boso, kwasów i dlaczego czasem coś musi dojrzeć. Analizę składu skarpetek możesz przeczytać tutaj.


Lato 2014

     W ubiegłym roku, na początku lata w Biedronce była promocja. B. kupiła te skarpetki dla mnie, choć nie do końca byłam do nich przekonana. Znaczek informujący o nietestowaniu produktu na zwierzętach i cena ostatecznie mnie przekonały.
    Chodzę boso dość często i długo, a lato i słońce to nie pora na kwasy, więc skarpetki odłożyłam.
Systematycznie używam pumeksu ze skały wulkanicznej, kąpieli do stóp z solą czy ziołami.
    Przy końcu wakacji kupuję w sieci Rossmann elektryczny pilnik do ścierania zrogowaciałego naskórka. Działa idealnie na moje wieloletnie odciski, świetnie radzi sobie z twardą skórą na stopach. A zastanawiałam się tysiąc razy, czy warto wydać tyle kasy na taki -dosłownie- gadżet skoro mam pumeks ze skały wulkanicznej. 
         Twarda skóra to coś co mają osoby chodzące boso. Pan słynny, podróżnik Wojciech wielokrotnie mówił, że stopy robią się po jakimś czasie tak twarde, że buty po prostu nie są potrzebne. Zgadzam się w 100% :-)



Jesień 2014
  
    Nadal chodzę boso po różnych podłożach, więc nie mam ochoty na narażanie złuszczającej się skóry na nadepnięcie na różne cuda na trawnikach. Skarpetki leżą :-)
     Czytam, analizuję składy dwóch najbardziej popularnych preparatów skarpetkowych z kwasem za cenę ok. 100 zł. W jednym jest bardzo dużo kwasów owocowych, w drugim produkcie jedynie dwa kwasy... Poza tym trochę "uzupełniaczy", niepotrzebnych zapachów i wszędzie dużo wszystkiego.
   Obliczam, ważę i podsumowuję. Jeśli nie mam żadnych składników w lodówce, to kupienie wszystkich półproduktów w nawet najmniejszych pojemnościach nie kalkuluje się. Skarpetki  z Biedronki wychodzą nadal najtaniej, choć nie maja tak dobrego składu jak te za 100 zł.
    Staram się na podstawie informacji w Internecie, własnej wiedzy i konsultacji z biochemiczkami ustalić proporcje składników na przygotowanie samodzielnie płynu złuszczającego na stopy.
    Opracowujemy 2-3 przepisy, ale do wykonania płynu testów nie doszło :-)
     Kombinuję ze składami mydełek, najlepsze do ścierania martwego naskórka okazują się: owsianka z całymi płatkami owsianymi i mydełka z węglem aktywnym, oj przepraszam: z dużą ilością węgla aktywnego, który robię samodzielnie.



Zima 2014

     Śniegu nie ma, mrozu nie ma i cieszę się ostatnimi chwilami boso. Chodzę systematycznie na saunę, więc nadal nie mam kiedy przeprowadzić kuracji. Niestety poziom czystości i higieny osób korzystających z saun w Polsce jest poniżej poziomu i niestety kultury. 
     Moje skarpetki mają w składzie kwasy z owoców: papai, cytryny, jabłka i pomarańczy, dużo ekstraktów i olejków. Owocowo w środku zimy.
    Dowiaduję się przez przypadek, że skarpetki tej firmy mają dwa rozmiary: regular i large. Regular przeznaczono dla stóp krótszych niż 27 cm, a large to dla stóp dłuższych. Podczas nakładania okazuje się niestety, że nawet przy rozmiarze stóp 39 skarpetki w "regularnej" wielkości są sporo za duże.



Styczeń 2015

   Przygotowuję stopy na złuszczanie skarpetkami. Na początku miesiąca ostatni raz używam pilnika elektrycznego. Potem już regularnie smaruję stopy albo olejem kokosowym, albo oliwą. Tydzień przed nie nakładam po kąpieli niczego. Jedynie dobrze osuszam dokładnie ręcznikiem.
      Opakowanie zawiera: 1 parę foliowych skarpetek wypełnionych płynem. W środku jest również pasek flizeliny. Ma on za zadanie utrzymać płyn w ryzach i sprawić, by nie spłynął w całości na podeszwy stóp.


     Nakładam te foliowe woreczki na umyte, oczyszczone i dobrze osuszone stopy. 


    Po jakimś czasie nakładam zwykłe skarpetki, bo kwasy nieco ochładzają stopy. Poza tym: foliowe skarpetki są nieco za długie, a ja nie siedziałam godzinę w miejscu, więc trzeba je było jakość ustabilizować :-) 


    Po godzinie skarpetki zdjęłam, dokładnie umyłam stopy, nałożyłam olej kokosowy i czekałam kilka kolejnych dni na złuszczanie naskórka. Ale o tym w kolejnym wpisie.





sobota, 7 lutego 2015

"Przejadanie Ziemi."



     Przejadanie Ziemi to taki niepozorny dokument, coś może na kształt Home S.O.S. Ziemia [klik], ale bez wielkich, pięknych zdjęć. Nie umniejsza to jednak dokumentowi, bo reżyser i tak zawarł tu najważniejsze przesłanie. 
    Pierwsze wrażenie: film nakłaniający na dietę roślinną/jarską, pokazujący, że jedzenie mięsa nie tylko nie jest niezdrowe, ale i niszczy środowisko. Ale dokument pokazuje dietę zdrową, idealną, taką, która nie powoduje chorób cywilizacyjnych, która przy okazji jest w równowadze z Planetą.

     W filmie pokazane są restauracje, w których menu nie istnieje mięso, a ich jedynymi "potrawami" nie są sałatki, ale najprawdziwsze dania, które sycą, dobrze wyglądają i są smaczne. Jest cukiernia, której właścicielka nie spożywa cukru i to ją zmotywowało do produkcji zdrowych słodyczy. Pokazana jest zdrowa dieta, w której nie spożywa się tylko produktów sojowych i nie je tylko liści sałaty i kiełków. I kilka zdjęć z filmu:




     Co prawda dokument nakręcono w 2010 roku, ale problemy w nim poruszone są aktualne nawet dziś. Bardzo mi się podobało pokazanie niezwykle dużej, ale wartościowej pracy dr T.Campbella. Człowiek podróżował po świecie i zauważył pewne związki między sposobem odżywiania się, a chorobami, nie tylko u dorosłych, ale i u dzieci. Na podstawie tych obserwacji stworzył ogromny projekt badawczy, który jednoznacznie pokazał, że dieta bezmięsna jest zdrowsza.
     Mamy dalej dr C. Esselstyn'a, który jest kardiologiem i w przyjazny sposób wyjaśnia, czy zawał serca jest czymś normalnym czy nie, czy jest właściwie "normą". Są pacjenci tego kardiologa, którzy uniknęli operacji dzięki zmianie sposobu odżywiania.
     Na koniec mamy profesora G. Eshel'a wychowanego w typowej farmerskiej rodzinie. Dziś prowadzi badania na temat zależności: rodzaju diety i jej wpływu na środowisko. Prowadzi obserwacje na własnej małej farmie, pokazuje czytelnie na wykresach diety mięsne i bezmięsne i opowiada o masowej produkcji żywności - tutaj warto przypomnieć sobie wielkohektarowe hodowle krów pokazane w Home S.O.S. Ziemia.


Zwiastun do obejrzenia tutaj. A cały film można zobaczyć np. tu, albo tutaj.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...