Szukaj na tym blogu

Translate

środa, 21 września 2011

Trująca, zmieniająca płeć żywność, cz. 1

     Jakiś czas temu dodałam nowy tag: znikająca męskość (kategorie po prawej stronie bloga ;-). Kilka postów już udało mi się tam zamieścić. Dziś artykuł Konstantego Z. Hanffa na temat trucizn w jedzeniu. W dobie gdzie władza zależy od ilości pieniędzy, a ludzie są oszukiwani przez korporacje, rząd mocą demokracji jesteśmy skazani prawdopodobnie na walkę z wiatrakami... Aby zwyciężyć trzeba sie dobrze uzbroić i przemyśleć strategię. Zaczynajmy, więc od wiedzy!

    Artykuł zmieniłam pod względem technicznym: akapity, wypunktowania, zaznaczenia czy podkreślenia. Zawartość merytoryczna jest niezmieniona.


Dd395-asp%2520%28s%29_large
źródło: http://www.sl-webs.com/deesillustration/artwork.asp?item=490&cat=satire


    „Uczeni” bawią się w Pana Boga i „poprawiają” naturę. Skutki tej „zabawy” nie dały na siebie długo czekać.



  • Nawozy sztuczne
      Zaczęło się od nawozów sztucznych. Dodaje się zatem 34 składniki chemiczne do gleby i przestaje stosować nawozy naturalne. Przemysł chemiczny i producenci nawozów sztucznych, zarabiają miliony, a obornika nie ma gdzie podziać… Mało kto zastanawia się nad tym, że nawóz naturalny zawiera około 60 różnych składników organicznych i mineralnych. Żaden nawóz sztuczny tych składników nie zastąpi! Efekt stosowania nawozów sztucznych jest taki, że po upływie 10-20 lat gleba zostaje całkowicie wyjałowiona. Do tego stopnia, że np. obecnie w Ameryce zaleca się jedynie bronowanie płytkie, gdyż oranie jest zupełnie bezcelowe: gleby po prostu nie ma! Jest tylko piasek. W dodatku ten piach nie trzyma wilgoci, więc konieczne stało się ustawiczne zraszanie pól. Do wody dodaje się więc chemikalia i jakoś to wszystko rośnie.
      Ludzie o nieco wyrobionym smaku zauważają, że coś tu nie tak, jak być powinno. Płody rolne mają inny smak. I to jest zrozumiałe: skoro zamiast 60 składników normalnie pobieranych z gleby, te warzywa i niektóre owoce zwierają ich jedynie 45. O niesamowitym zubożeniu wartości odżywczych lepiej już tu nie wspominać.

  • Żywność modyfikowana genetycznie: kukurydza i pomidory
Gdyby tego było konsumentowi jeszcze za mało, to resztę załatwi manipulacja genetyczna, mająca rzekomo ulepszyć płody rolne. Tak więc powstały na przykład pomidory, które są twarde, nie mają smaku, lub smak pomidorów niedojrzałych nawet po upływie kilkunastu dni leżakowania. Mogą znacznie dłużej być przechowywane, więc leżą na półkach supermarketów tygodniami i ani rusz nie mogą się zepsuć… i psują się inaczej niż prawdziwe, naturalne pomidory. Pojawiają się na nich czarne plamy, ta czerń wgłębia się coraz bardziej, aż wreszcie wyrzucamy te i tak mało jadalne pomidory. Pożywność tych owoców jest bliska zeru. A szkodliwość: jeszcze nie zbadana…
Poprawia się teraz genetycznie także kukurydzę. Jest nawet o to już spór dość poważny. Europa nie życzy sobie takiej kukurydzy, a Stany Zjednoczone starają się zmusić Europę do nabywania tej genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy. Ani przez chwilę nie powinniśmy wątpić że taka kukurydza jest gorsza od naturalnej, a nawet bardzo szkodliwa na dłuższą metę.

  • Kontrowersje na temat mleka: witaminy
    Kontrowersyjna jest także sprawa mleka. Na opakowaniach pisze się, że jest ono wzbogacone witaminą A i D, oraz że jest pasteryzowane i homogenizowane. W tych sformułowaniach kryje się bezczelne łgarstwo! Po pierwsze, normalnego mleka nie trzeba wzbogacać witaminami, gdyż normalnie ono je zawiera. Tymczasem z mleka usuwa się naturalne witaminy i zastępuje syntetycznymi. Na tym polega to wzbogacenie. Mało kto wie, że witaminy syntetyczne są prawoskrętnymi związkami organicznymi, podczas gdy naturalne są lewoskrętne. Polega to na tym, że budowa cząsteczki syntetycznej jest jakby zwierciadlanym odbiciem budowy cząsteczki witamin naturalnych. Niby to jest to samo, ale nie jest. Przy czym witaminy syntetyczne są zwykle szkodliwe dla organizmu, a nie pożyteczne. To tyle o wzbogaceniu.

  • Kontrowersje na temat mleka: pasteryzacja i homogenizacja
     Starsi pamiętają, że pasteryzacja polega na podgrzewaniu do 80 stopni Celsjusza w ciągu około 20 minut, co gwarantowało zabicie różnych bakterii (chodziło głównie o pałeczki Kocha czyli bakterie gruźlicy). Obecnie żadnego podgrzewania nie stosuje się. Zamiast tego, mleko jest schładzane w cysternach do określonej temperatury, co ma rzekomo normalną pasteryzację zastępować. Nie mam pewności…
Także i homogenizację pamiętać muszą niektórzy jako proces dokonywany w wirówkach. Na farmach w Ameryce wirówki nie znajdziemy. Homogenizację wykonuje się w krowie. Dodaje się do ich pożywienia środki powierzchniowo czynne, czyli emulgatory, w rodzaju trójfosforanu sodu, aby wyprodukowane przez krowę mleko było homogenizowane, czyli aby śmietanka nie oddzielała się od mleka, tworząc bardziej trwałą zawiesinę tłuszczu w wodzie. Szkodliwość tego polega na tym, że rozdrobnione cząsteczki tłuszczu z łatwością przenikają do krwi, omijając proces trawienia. Wskutek tego na ściankach arterii i żył odkłada się niestrawiony tłuszcz, a ludziska nie wiedzą skąd się bierze tak nagminne występowanie nadmiaru cholesterolu jak również szereg chorób systemu krwionośnego

  • Kontrowersje na temat mleka: mleko chude, a tłuste
    Z tych (wymionionych wyżej) to przyczyn, zaleca się spożywanie mleka chudego: 1 lub 2 procentowego. Znów oszustwo! Oczywiście chude mleko wyprodukowane w opisany powyżej sposób jest mniej szkodliwe od mleka pełnotłustego, ale prawdy konsument w ten sposób się nie dowie… To mleko, którym dziś karmi się miliony ludzi, to po prostu trucizna!
Doszło zresztą już i do tego, że celem uzyskania mleka chudego nie odciąga się tłuszczu w wirówce, lecz zadaje krowom odpowiednią mieszankę sztucznej paszy, tak skalkulowaną aby produkt miał 1,2 procent tłuszczu. Proste, prawda?

310786_279876698690517_100000045685417_1144958_227415844_n_large
źródło: nieznane




  • Skąd się wzieła choroba wściekłych krów?
    Ostatnio szum straszny w Europie spowodowany był tak zwaną chorobą wściekłych krów. Krowy chorują, a więc trzeba je zniszczyć, gdyż ich mięso zawiera substancje wywołujące śmiertelne schorzenia u ludzi. A spowodowali ten dramat znów uczeni, poprawiacze natury w Anglii. Najpierw zastosowano zamiast strzyżenia owiec podawanie im chemicznych leków (stosowanych bezskutecznie w terapii przeciwrakowej), powodujących gwałtowne łysienie, wypadanie sierści. Wkrótce okazało się, że mięso tych owiec może ludziom zaszkodzić, więc z owiec wykorzystywano sierść i skórę, a mięso trzeba było zniszczyć. A szkoda było. Więc wpadli panowie naukowcy na pomysł, aby zatrute mięso przerabiać na mączkę i dodawać do paszy… Do paszy? Ale chyba nie krowom? Przecież krowy są trawożerne i przeżuwające. Ich organizm nie jest zdolny do odpowiedniego trawienia czystego białka. Jaki idiota wpadł na pomysł karmienia krów mięsem?! A no cóż, stało się. Po pewnym czasie krowy zaczęły chorować. Musiały! I nikt nie pomyślał, że to może okazać się niebezpieczne także i dla ludzi!


250100_2095209382062_1300167441_2461518_7513385_n_large
źródło: nieznane

     Od lat pięćdziesiątych było wiadomo, że pracownicy zatrudnieni w fabrykach środków ochrony roślin (DDT, HCH, PCB itp.) zapadają na bezpłodność. Kobiety miały też liczne poronienia.
    Stosowane na ogromną skalę prawie na całym świecie, poprzez opryskiwanie roślin oraz poprzez tzw. trucizny systemiczne, dodawane wraz z nawozami sztucznymi do „gleby” – zatruwane są właściwie wszystkie płody rolne. Trucizny te mają nadto cechę łatwego kumulowania się w organizmie; są trudne do usunięcia z organizmu. Skutek, tej radosnej twórczości ku maksymalnym zyskom jest taki, że wyrosły nam już dwa pokolenia odpowiednio zatrutych ludzi.
    Przemysłowi chemicznemu było jednak i tego za mało. Karmi się więc bydło i kury masowo hormonami. Estrogenopochodne (hormony żeńskie) oraz hormon wzrostu, aby przyśpieszyć zwiększanie wagi, zwiększanie produkcji mleka itp.
    Dopiero teraz „panowie naukowcy” stwierdzili zmiany płciowe np. u ryb, ptaków, krokodyli itd. Niechętnie wspomina się o tym, że identyczne zmiany muszą występować także u ludzi.
Nadmiar tzw. środków ochrony roślin (pestycydów, czyli środków owadobójczych, grzybobójczych, pleśniobójczych itp.) trafiających do organizmów kobiet, a także i nadmiar hormonów żeńskich (estrogenu) i wzrostu, powoduje nagminne występowanie raka piersi, raka jajników i innych form rakowacenia, nie mówiąc już o coraz częściej dziś występującej bezpłodności.
   U młodych mężczyzn występują jeszcze gorsze objawy. Stwierdzono na przykład, nie zstępowanie jąder do moszny u chłopców, jak również nienaturalnie zmniejszone rozmiary prącia. Niepłodność mężczyzn także jest coraz częstszym zjawiskiem. Ilość plemników w spermie spadła o 50% przeciętnie. Pojawiają się także liczne przypadki raka jąder.
Skutek jest taki, że chłopcy upodobniają się do dziewczynek.

Tumblr_lqvn1hfpps1r2zu5to1_500_large
źródło: http://roanneelmo.tumblr.com/post/9694733977/theres-wally


    A teraz rozpatrzmy problem jaj kurzych. Niektórzy uwierzyli propagandzie, jakoby żółtka zawierały rzekomo szkodliwy cholesterol i jedzą już tylko białko. Tymczasem żółtko zawiera nie tylko pożyteczny (dobry) cholesterol, lecz także dużą ilość lecytyny, która właśnie ułatwia trawienie tłuszczu. To lecytyna powoduje, że im więcej jaj w cieście drożdżowym, tym dłużej to ciasto przechowuje się w stanie świeżości. Nadto, co jeszcze ważniejsze, w żółtku jest cholina, absolutnie niezbędna dla pracy mózgu. Ktoś, kto powstrzymuje się od konsumowania całych jaj (zgodnie z życzeniem „poprawiaczy natury”), ten nie tylko jest nierozsądny, ale zapewnia sobie coraz większe ogłupienie, pozbawiając swój mózg niezbędnych składników pożywienia.

   Skąd się jednak ta „teoria” o szkodliwości jaj wzięła?

    Nie jest ona tak całkiem pozbawiona słuszności, choć tylko w stosunku do jaj białych, produkowanych przez kury z gatunku leghornów, które są również białe jak ich jajka. Ten gatunek kur hoduje się także na tak zwane „brojlery”. Te znoszące jaja karmi się nie tylko ogromną ilością antybiotyków, lecz także i hormonami żeńskimi, aby „sypały” jajami w jak największej ilości. Te syntetyczne hormony są rakotwórcze, nie mówiąc o innych rodzajach szkodliwości, o czym tu już wspomniałem. Te białe jaja są rzeczywiście trujące, a szczególnie ich żółtko. Nikt jednak nie odważy się napisać czy powiedzieć dlaczego. Natomiast kury z gatunku zwanego „karmazynami” o piórach w kolorze złocistego brązu w różnych odcieniach, nie nadają się do „fabrycznej” hodowli i dlatego nie hoduje się ich ani na „brojlery”, ani na kury znoszące masowo jaja. Karmazyny lubią biegać na świeżym powietrzu i dziobać sobie robaczki. W zamkniętych klatkach wyginęłyby, a hodowca nie dorobiłby się ani jaj, ani szybkiego wzrostu na mięso. Dzięki tej właściwości karmazynów ich brązowe jajka są niezatrute, zdrowe i pożywne, tak jak i ich mięso".


   
Cute-jars-magic-poison-witch-favim.com-146438_large
źródło: http://favim.com/image/146438/


 
  

..................................................

Źródło:
1. http://astromaria.wordpress.com/2009/09/26/trujaca-zmieniajaca-plec-zywnosc/

9 komentarzy:

  1. wow!!! dzięki Aniu! buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram przesłanie płynące z tego artykułu! uważam, że warto jest unikać Żywności Genetycznie Modyfikowanej i głosować na polityków, którzy zafundują nam kraj wolny od GMO. Polska powinna postawić na żywność ekologiczną oraz ekologiczną uprawę (zmianowanie, naturalne nawozy itp.)Poza tym warto czytać skład kupowanych produktów i unikać tych z konserwantami (tzw. E dodatkami)

    Pozdrawiam i obserwuję! Ciekawy blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewciu - ;-)

    Tomasz - święte słowa, do tego jeszcze teraz przed wyborami, myślę, że warto też pamiętać jak to za naszymi plecami ustawę przepychano, przeciskano i nie wiem jak to nazwać jeszcze..... taka ważna decyzja, ale wszędzie cicho było...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. buziaki dla ciebie Anulko i dla ciebie Tomku tez:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewcia ja ściskam ciepło;-), jaka u Ciebie pogoda? jesień nadchodzi już powoli?

    OdpowiedzUsuń
  6. Tomasz - nie wszystko, co 'E' jest szkodliwym konserwantem, np. wit.C jest oznaczana symbolem E300.

    OdpowiedzUsuń
  7. Małopiórka masz rację, z drugiej strony ktoś miał dobry pomył b zrobić nam wodę z mózgu, mogliby te zdrowe E oznaczać inną literą, a tak misz masz i rób człowiecze co chcesz...

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaminy E i D nie mają form lewo i prawoskrętnych, nie mają bowiem tzw asymetrycznego atomu węgla. Zresztą ta "sztuczna" wit. D jest produkowana w ciekawy sposób - naturalny związek wyodrębniony z tłuszczów jest wystawiany na ultrafiolet i ulega takiej samej przemianie jak prowitamina w naszej skórze.
    W polskich mleczarniach o ile mi wiadomo "mrozowej pasteryzacji" się nie używa, podobnie jak homogenizowania detergentami. Może robią tak w Ameryce ale u nich są inne normy. Na przykład amerykańskie kurczaki nie mogą być sprowadzane do unii ze względu na zbyt wysoką zawartość hormonów i antybiotyków w mięsie.

    OdpowiedzUsuń
  9. A czy witamina C jest lewoskrętnia? czy to też jest taki pic na wodę?

    Jeśli chodzi o to co jest w mleczarniach to z detergentami nie będę dyskutować ;-), bo od pewnego czasu po prostu boje się cokolwiek zjeść by się nie zatruć, szerokim łukiem omijam serki homogenizowane i topnione, i jogusrty owocowe.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: