Szukaj na tym blogu

Translate

niedziela, 11 sierpnia 2013

Mata do jogi

      Wybór maty do jogi to jak się okazuje rzecz całkiem niełatwa. Dla kogoś, kto zaczyna swoją przygodę z jogą jest to albo nie lada problem: odnaleźć w dużym gąszczu coś dobrego i jednocześnie nie dać się sprzedawcy "nabić w butelkę", albo zdecydować się na zakup, który po nawet dwóch - trzech miesiącach okaże się totalną klapą. 
     Dziś kilka małych podpowiedzi z życia wziętych, po testowaniu wielu tanich i drogich mat, wykonywaniu asan, medytacji i różnych innych ćwiczeń na różnych podłożach.

Rzecz o karimacie

    Co robi przeciętny Kowalski widząc człowieka z karimatą pod pachą? A no mówi: a pani to pewnie jogę ćwiczy. Ale karimata i joga nie mają ze sobą wiele wspólnego. Karimata to kawałek lekkiej pianki z/bez aluminiowej - termicznej części. Jej zadanie ogranicza się do zapewnienia nam wygodnego noclegu w namiocie i wszelkiego rodzaju siedzących rzeczy na świeżym powietrzu. Do ćwiczenia jogi po prostu się nadaje. Chyba, że ćwiczymy boso, na ziemi, to przy niektórych asanach kawałek czegoś pod plecami się przyda. Karimata jest zbyt lekka, nie trzyma się podłoża, nie zapewnia stabilności. Owszem jest tania, ale żaden jogin nie ma z niej większego pożytku.


Maty do jogi

    Rynek mat już jest dość rozbudowany. Producenci proponują: duży zakres cenowy, różne parametry antypoślizgowe, kolory, materiały wykonania, grubości, faktury... jest w czym wybrać. Ale czym się kierować by wybrać dobrze?


GRUBOŚĆ

     Generalnie są jakby dwie kategorie mat: cienka o grubości do 3,5 mm i grubsza - powyżej 3,5 mm. Tak naprawdę wszystko zależy od materiału z którego jest wykonana mata. 

    Mata cienka ma niższą wagę od grubszej, ale jest cięższa od piankowej, można ją złożyć nawet w kostkę, wyprać w pralce, ma zazwyczaj niższą cenę. Jest cienka i na podłożu typu asfalt, kostka brukowa, ziemia, trawa czujemy każde wypuklenie terenu, każdy kamyk.

     Maty grubsze powyżej 3,5 mm ważą dość dużo, nawet do 4 kg, ale praca na nich jest łatwiejsza; mamy większą wygodę. Wyższa cena to jednocześnie zwiększona trwałość. Niektóre grube maty to typ pianki, mata jest wtedy grubsza, ale i lżejsza. Można zwinąć ją tylko w rolkę, jest ciężka w czyszczeniu i zazwyczaj ma słabą przyczepność. Spotkałam się z matami z dodatkową cieniutką warstwa gumy - dzięki temu pewniej trzyma się podłoża (paneli, parkietu). 


DŁUGOŚĆ I SZEROKOŚĆ

     Standardowe maty mają 180 cm długości, można też spotkać maty o dł. 183 lub 185 cm. Szerokość to zazwyczaj 60-75 cm. 
     Można kupić maty cięte na metry - wtedy koszt jest nieco niższy niż "gotowej" maty. niektóre maty standardowe można po prostu przyciąć, ale proponuję zrobić to minimum po kilku miesiącach użytkowania żeby potem nie żałować :-)



MATERIAŁ I ANTYPOŚLIZGOWOŚĆ

      Lepsze dla mnie są maty miękkie i cienkie. Głównie ze względów higienicznych: można ją złożyć, zwinąć i wyprać w pralce i z matą nic się nie stanie. Piankowe często ulegają wydarciu, zadarciu lub wgnieceniu a nawet stopieniu (podczas pracy przy ogniu). 

      Trzeba wziąć pod uwagę, że nasze ciało się poci podczas jogi, więc czasem podnosząc dłonie możemy podnieść z nimi matę, lub "kleić" się do niej. Dobra mata nieco wchłania pot, daje poczucie stabilności nawet przy mokrym ciele. Spotkałam się raz z matą, która zafarbowała mi dłonie i kolana. 


      Czasem wystarczy miesiąc użytkowania maty by odpowiednio się "wyrobiła" i trzymała podłoża. Niektórzy radzą też przed kilkoma pierwszymi użyciami przetrzeć matę wilgotną (nie mokrą) ściereczką.
     Mata powinna wystarczyć na 5-6 lat naprawdę intensywnej pracy, oczywiście trzeba dodać, że przy jodze z akcesoriami, jodze dynamicznej, ćwiczeniu na świeżym powietrzu, transporcie maty zużyje nam się ona szybciej.


KOLOR

     Wspomniałam wcześniej o macie, która farbuje... Tylko raz mi się to zdarzyło, nie wiem jakiej była produkcji i chyba nie chcę wiedzieć :-). Kolor ma znaczenie bardziej praktyczne: jasna mata szybciej "łapie" zabrudzenia i trudniej jest ją wyczyścić.
     Faktura dodaje tu swoje trzy grosze, bo wszelkie rowki również po pewnym czasie staną się brudne.

     Oczywiście dochodzi też aspekt psychologiczny: kolory: niebieski, fioletowy dobrze wpływają na nasz spokój, łagodność, a joga to ćwiczenia, oddychanie, równowaga, duchowość, a nie skupianie się na zbyt jaskrawym kolorze maty.


CENA

    Najtańsze maty dobrej jakości według mnie zaczynają się od progu 90 zł. Miałam kilka sztuk tej samej firmy za taką cenę i przez wiele lat służyły mi idealnie, a dwie nadal są nie do zdarcia. Mata, za którą zapłaciłam 30 zł jest typem pianki, która szybko uległa zadarciom i wydarciom. 
      Cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Najważniejsze by cienkie maty miały jakby szycie, czy dodatkowe włókna - widać to w przekroju maty. Sama mata piankowa ma plastik, a te lepsze jakościowo dodatkowo włókna, które spajają całość. Maty eko wykonane z naturalnych składników: kauczuk i bawełna również mają wtopione włókna (jutę) co podnosi trwałość i przyczepność do podłoża.
    Na pewno lepiej przed zakupem obejrzeć i dotknąć (!) kilka różnych mat, sprawdzić jak zachowują się przy zginaniu, składaniu, zgniataniu między palcami,porozmawiać z kimś, kto zna się na tym, ćwiczy jogę i wie jakie maty są warte polecenia.



     Oprócz maty mogą nam się przydać AKCESORIA:

 
źródła: nieznane

  • klocki: piankowe, korkowe lub te najpopularniejsze: drewniane. Dla początkujących są bardzo dobrą pomocą w niektórych asanach, uważam, że niezbędne dla osób z różnych deformacjami ciała (krzywizny, choroby, urazy powypadkowe),
  • poduszka/koc/wałek-bolster: ułatwia asany wykonywane na linach, w pozycji leżącej lub siedzącej, chroni przed otarciami ciała i pozwala prawidłowo wykonać asanę. Dobre dla osób z małą gibkością ciała, krzywym kręgosłupem. Jeśli nie chcemy inwestować zbyt dużo na początek po prostu wystarczy mieć jeden koc lub poduszkę tylko do jogi, 
  • pasek:  podobnie jak wyżej: pasek ułatwia wszelkie asany, w których elastyczność ciała pozostawia wiele do życzenia. Na rynku jest bardzo dużo pasków o różnej długości i szerokości. Najlepsze dla mnie były na początku szersze 3,5- 5cm, zapewniają lepsze trzymacie ciała, a ze względów praktycznych: są trwalsze od węższych pasków. 



niedziela, 21 lipca 2013

Żywienie makrobiotyczne

źródło

     

      Makrobotyka nie posiada własnej piramidy żywnośći, choć główna zasada to równowaga: przygotować jeden posiłek tak, by zawierał wszystkie 6 grup żywności, lub w ciągu dnia (doby) spożywać odpowiednie ilości każdego z zalecanego pożywienia. Talerz makrobiotyczny to właśnie danie skomponowane tak, by optymalnie wykorzystać równowagę jing i jang w pożywieniu.

      Próba stworzenia orientacyjnego wykresu wyszła mi całkiem nieźle, ale warto kierować się przede wszystkim zasadami, a nie stworzonym wykresem. nalezy szeroko patrzeć na swoje zdrowie, odżywianie, a kierując się zasadami makrobiotyki mozna zyskać naprawdę dużo.

      Tak naprawdę w całym odżywianiu makrobotycznym jest jedna zadasa: ilość zabija jakość. Każde pożywienie może nam pomóc, ale i zaszkodzić. Pokram może byc lekarstwem, ale i trucizną. To, co dla naszych ciał jest dobre i odpowiednie - spożyte w nadmiernych ilościach może zaszkodzić zdrowiu.


Grupy żywności, które powinno się spożywać w ciągu jednej doby:

I GRUPA:

      Są tu produkty podstawowe w żywieniu makrobiotycznym, czyli kasze i zboża. Powinny one stanowić 40-50% całego pożywienia w ciagu dnia. Z tego połową powinny byc pełne ziarna zbóż i kasz, a pozostałą częśc przeznaczamy dla mielone produkty zbożowe: mąki, płatki.

II GRUPA:

      Nasiona roślin strączkowych, np. fasola, groch, soja, soczewica itp. Zalecana ilość żywności z II grupy to 5-10 %. Przelicznik, który proponują znawcy tematu to mniej więcej 1-2 łyżki (!) suchych nasion strączkowych.

III GRUPA:

źródło: nieznane
     Warzywa. Makrobiotyka radzi by jeść rożne rodzaje warzyw, głównie ze wzgledu na witaminy, wartości odżywcze, sole mineralne itp. Grupa warzyw powinna być bardzo urozmaicona. Powinny one stanowić 25-35% całodziennego jadłospisu. Jeśli na śniadanie lub kolację zjemy mniej warzyw, wtedy powinny stanowić 50% obiadu.


IV GRUPA:

      Owoce, orzechy, nasiona dyni, słonecznika i lnu. Powinny stanowić 5-10% całego pożywienia.Zadaniem owoców jest dostarczenie witamin i soli mineralnych, a nasiona i orzechy dostarczają tłuszcze i proteiny.

V GRUPA:

      Tłuszcze. W żywieniu makrobiotycznym zaleca się spozywanie jedynie tłuszczy roślinnych. Bardzo cenne są oleje zimnotloczone z oliwek, słonecznika, sezamu itp. W ramach wyjątku można okazjonalnie zjeść masło roslinne, a margaryne czy masło uzyć do pieczenia ciast. Grupa tłuszczy nie powinna przekraczać 5% pożywienia w ciągu dnia, czyli około 1 łyżkę oleju na dzień.

VI GRUPA:

      Napoje. Bardzo ciekawe jest, że makrobiotyka wyróżnia tą część pozywienia jako osobną grupę i w ogóle o niej wspomina - a nie spotkałam się z tym nigdy dotąd, nawet w raw food napoje są zaliczane sa po prostu do jedzenia, jako efekt przetworzenia owoców, traw na płyn i na tym kończy się cały opis płynów.

     Napoje w makrobiotyce są definiowane jako: kawa zbożowa, kawa z prażonego jęczmienia, napary z korzenia łopianu i korzenia mniszka oraz czysta woda - najlepiej źródlana. (Ciekawi mnie czy kawę z żołędzi również swobodnie można wpisać w tą definicję). Dodtakowo do napojów można zaliczyc: wywary z ziół, pitych głównie w zalezności od potrzeb naszego ciała, więcej na temat przydządzania ziół tutaj.
       W jedzeniu  makrobiotycznym mamy o tyle łatwiej, że kasze, rośliny strączkowe wchłaniają dużo wody podczas gotowania, dlatego też nie powinno się pić zbyt dużo płynów.
       Oczywiście obowiązuje złota zasada: pijemy ok. 30 minut przed lub po posiłku. 


Makrobiotyka, a produkty pochodzenia zwierzęcego

     Jeśli mamy możliwość odstawić jedzenia pochodzenia ziwerzęcego to będzie to idealne. Makrobiotyka dopusza jednak mięso, jajka, mleko, masło sery, choć jasno podkreśla, że nie są one zalecane. Takie produkty spożywa się jako pożywienie uzupelniające (!) do powyższych grup, i nie powinno ono stanowić więcej niż 5-10% całodziennego pożywienia. Przy tym można nieco obniżyć ilość spożywanych nasion roślin stączkowych. Można też dodawac produkty zwierzęce tylko do jednego posiłku, choć jak wspomniałam weganizm jest zdrowszy i zalecany w makrobiotyce. 

      Poniżej wykres spożądzony na podstawie średnich wartości - orientaycyjnych - zalecanego pożywienia. 
      Napoje pozostawiłam bez wartości procentowej - każdy z nas ma inne potrzeby, a makrobiotyka nie ogranicza ich ilości. Nie uwzgledniłam mięsa, jajek, masła, sera itp. gdyż ta filozofia odżywiania nie zaleca mięsa i perefruje wegański styl diety (dieta - to inaczej styl życia).
      






............................
Źródła:

1. "Makrobiotyka w polskiej kuchni." S. Olko

2. własne notatki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...