Szukaj na tym blogu

Translate

wtorek, 15 października 2013

"Chiny w kolorze blue".

źródło:Alterkino
      Wyprodukowany w 2005 roku dokument o fabryce dżinsów w Chinach, które noszą ludzie na całym świecie.
      Film opowiada o Jasmne - szesnastolatce, która pracuje w fabryce produkującej najbardziej znane na świecie spodnie. 
      Rodzice Jasmine pracują przy uprawie ryżu, a dziewczynka ma pomóc rodzinie zarabiając w fabryce. Stawka to tylko 6 centów na godzinę,ale mimo tak niskich zarobków jest to ogromny zastrzyk gotówki i pomoc dla bliskich, niczym "American Dream". Dziewczyny wyemigrowały do miasta w celu poszukiwania pracy i lepszego życia i pomimo, że jest im bardzo ciężko potrafią zaleźć chwile na zabawę i radość.
      Pierwszą pensję każdy pracownik oddaje właścicielowi - jako kaucję. W rzeczywistości robotnicy pracują nawet 20 godzin na dobę przez siedem dni w tygodniu.. ale właściciel nie boi się nawet inspekcji pracy. Dziewczyny są często są przemęczone, głodne i usypiają podczas pracy. 
      Oczywiście to tylko mały wycinek tego, co tak naprawdę dzieje się w fabryce, bo pozostają jeszcze warunki mieszkaniowe w barakach...  brud, mała powierzchnia, zimno, brak ciepłej wody - za 1 juana można kupić wrzątek w kotłowni...

      Żeby nie było zbyt kolorowo: produkcja tego filmu była niewygodna dla chińskich władz. Przerywano nagrania, aresztowano ekipę i konfiskowano taśmę, ale reżyserowi udało się jednak dokończyć produkcję.
     Bardzo ciekawie pokazana odpowiedź na pytanie: ile tak naprawdę są warte moje dżinsy i czy metka firmy ma znaczenie.



Trailer w j. angielskim:




      Projekcja trwa około 90 minut, przez ten czas bohaterki filmu uszyją 50 par dżinsów, łącznie zarobią 1,45 $...

niedziela, 6 października 2013

Alternatywnie dla plastiku - inspiracje


źródło: nieznane
       Kilka propozycji w ramach odpowiedzi na e-maila i ostatnich postów na temat plastiku: torby na zakupy i inne różności.         

      Alternatyw dla plastiku szukam od momentu, gdy kilka lat temu wyrzuciłam około 80% plastiku ze swojego otoczenia w ciągu kilku dni... nie tylko reklamówek, pudełek, ale i opakowań z zawartością np. kosmetyków, środków czystości i wtedy jeszcze lekarstw. Pozostałe 10% przedmiotów plastikowych wymagało przede wszystkim poszukiwań, łamania stereotypów i inwestycji finansowej. Pojemniki ze szkła, ceramika, bambus czasem kosztują więcej i trudniej je dostać, dlatego zmniejszanie ilości plastiku trwa do dziś. 

  Mydelniczka - odkąd znalazłam naturalne mydełka przydałby się raczej duży talerz, a teraz, gdy robię mydło sama to mydelniczka wielkości co najmniej A4 byłaby całkiem sensownym rozwiązaniem :-) Dla mydeł ręcznie robionych lepsze są mydelniczki z dziurkami, fałdami, wybrzuszeniami, ażurowe. Kostka musi się suszyć, by długo posłużyć i nie stać się jednym glutem i zniechęcić użytkownika do tego co naturalne...


Źródła: bambusowe: 123
           retro: 12345
                ceramiczne: 1234


      Z torbami na zakupy historia długa i dość skomplikowana... amerykańskie filmy, gdzie zakupy wnosi się do mieszkania w papierowych torbach to oczywistość, która powoli wkracza w polskim handlu. U nas za papierowa torbę, za biodegrowadalną i za tą plastikową trzeba zapłacić, wszystko w ramach dbania o środowisko o czym informuje sprzedawca. Można dyskutować co jest bardziej eko, ale nikt już nie powie, że ekologiczne torby są nudne... a jak ktoś chce to i samemu można uszyć lub zrobić.

Źródła: organiczne: 1, 2, 3
                     z przesłaniem: 1234
                papierowe  1234

Źródła: grzebyk: 1, 2, 3, 4. 5
                                                           do ciała: 1234
                                                           do zębów: 123



środa, 2 października 2013

Mydła handmade



      Mydła to kolejny projekt tegorocznego lata. Były dwie duże serie produkcyjne, bardziej przypominające testy niż samą produkcję: mieszanie, ważenie, wąchanie, krojenie, barwienie naturalnymi barwnikami, poszukiwania form z recyklingu, długie udręki ze znalezieniem dobrego sposobu na minimum 6-tygodniowe dojrzewanie, a wreszcie pierwsze kąpiele. 
    Mydełka wyszły dobrze. Można je z powodzeniem stosować do kąpieli od stóp do głów: włączając w to oczywiście higienę intymną, pielęgnację skóry na twarzy, szczotkowanie zębów i mycie włosów. Oczywiście mydełka są wykorzystywane do prania.
   
Na początek kilka słów wyjaśnienia... ponieważ także mydełka mają trzy główne zasady:



     Kosmetyki muszą być wegańskie, jeśli nie ma wegańskiego odpowiednika - nie robię kosmetyku, albo dzięki upartości staram się stworzyć kosmetyk bez danego składnika, spędzam bardzo dużo czasu na adaptacji tradycyjnych receptur i przepisów na wegańskie, ze składnikami dostępnymi za rozsądną cenę. Składniki roślinne to podstawa.
      Opakowania: temat dyskusyjny, bo szklane opakowanie bardzo podnosi cenę kosmetyku, nawet o 100%, więc na ile to możliwe recykling użytkowy, a potem sięgam po plastik lub szkło.
     W składzie mydełek są naturalne olejki eteryczne (kompozycje zapachowe omijam szerokim łukiem, bo to sama chemia), bo tylko te olejki mają dodatkowe cudowne właściwości dla naszego ciała. Wykorzystuję zimnotłoczone, nierafinowane oleje, a jeśli cena jest zbyt wysoka i niekorzystna w końcowym produkcie - oleje zastępuję rafinowanymi, ale dobrej jakości. 
      Mogę też sama produkować olej, np. organiczny olej kokosowy, ale cena mydełka ok. 100 g wyniosła by wtedy ok. 30-40 zł plus praca włożona w uzyskanie oleju..takie kosmetyki to mydła ekskluzywne i tylko na zamówienie, z najwyższej półki. Gliceryna w mydłach powstaje w wyniku reakcji zmydlania, więc nie trzeba jej dodawać w czystej, roślinnej formie.
      Maceraty, wywary, hydrolaty sporządzam własnoręcznie na bazie olejów, wody destylowanej z własnoręcznie zbieranych ziół, owoców. 
      W przyszłości zamierzam zrobić też prawdziwą destylację olejku różanego z płatków róży.
    Zioła, przyprawy... składniki naturalnego pochodzenia. Mydełko wolne od chemii, sztucznych barwników, konserwantów. Wszystkie składniki dokładnie wymierzone,nie ma niczego w nadmiarze, nic nie powinno podrażniać skór. 
      A co robi tu wodorotlenek sodu? W mydła twardych - nie płynnych - dodatek NaOH to rzecz podstawowa, bez tego mydło nie zaistnieje, olej roślinny nie stężeje. Mydło to końcowy produkt reakcji chemicznej, tzw.zmydlania. Biorą tu udział: sól kwasu (tłuszcz) i zasady (wodorotlenek sodu). Jak mydło dojrzeje nie ma już w składzie wodorotlenku sodu, ale gotową sól - np. sodium olive. Niektórzy zatem w składzie mydeł piszą: wodorotlenek sodu, lub sodium np. olive... 
      Przy okazji dwa słowa na temat, który poruszyła jedna z polskich mydlarek. Sprawa białego nalotu na kostce: rzecz to naturalna, również wynik zmydlania, czyli po prostu zewnętrzna warstwa mydełka, która ma dostęp do świeżego powietrza i dojrzewa inaczej niż wnętrze. 
...   ...   ...   

 

      Składniki: oliwa z oliwek, woda destylowana i napar z szałwii, wodorotlenek sodu, sól morska. 
      Oliva to najbardziej proste z mydeł, ale jedno z moich ulubionych. Delikatny napar na bazie wody destylowanej z szałwii i sam odcień oliwy nadaje mydłom delikatnie zielonkawy kolor, a zapach? typowo oliwny. Szałwia działa przeciwzapalnie i odkażająco, oliwa nawilża. Do tego mydła nie dodałam żadnych spieniaczy - nawet tych naturalnych, więc nie pieni się ono tak bardzo jak np. mydełka z tłuszczem kokosowym. 







      Składniki: oliwa z oliwek, olej kokosowy, woda destylowana, wodorotlenek sodu, sól morska, olejek eteryczny waniliowy, wiórki kokosowe.

      Kokos i oliwa to nieco podkręcona wersja poprzedniego mydełka. Przede wszystkim dodatek tłuszczu kokosowego sprawa, że mydło naprawdę bardzo dobrze się pieni. To mydełko jest idealne do np. golenia. Idealne dla cer problematycznych i delikatnych. Dodatek olejku sprawia, że kostka pachnie łagodnie i lekko słodkawo: kokosowo-waniliowo. 
      W praniu i myciu okazuje się, że wiórka kokosowe muszę inaczej dodawać do mydła, bo w wersji widocznej na zdjęciu dodatek wpłynął niekorzystnie na kształt mydełek: brzegi się lekko kruszą. 
      Foremka w kształcie serca jest bardzo poręczna: kostki mieszczą się w dłoni i nie ma problemów z utrzymaniem jej w na swoim miejscu.



      Składniki: oliwa z oliwek, olej kokosowy, woda destylowana, wodorotlenek sodu, sól morska, olejek eteryczny waniliowy, olejek eteryczny pomarańczowy, olejek eteryczny lawendowy, płatki owsiane, suszony banan.

      Owsianka to kostki do cery delikatnej. Obniżyłam ilość olejków eterycznych, więc mydełko nie podrażnia i nie wyróżnia się jednym silnym zapachem. Niemielone płatki owsiane to bardzo, bardzo delikatny peeling dla skory: uczucie podobne do namydlania skóry gąbką.




     Składniki: oliwa z oliwek, olej kokosowy, woda destylowana, wodorotlenek sodu, sól morska, olejek eteryczny lawendowy, olejek eteryczny lemongrasowy, olejek eteryczny z drzewa herbacianego, kwiat lawendy.

     Oj bardzo nieładny widok :-) Znów nauka na przyszłość, że kwiaty lawendy topią się w mydle i odbarwiają. Jest jeszcze jeden pomysł, by zmniejszyć ilość olejku z drzewa herbacianego na rzecz lawendowego. 
     Poza niefajnym wyglądem mydełko lawendowe sprawdza się super przy cerze problematycznej zarówno olejki eteryczne jak i naturalne oleje łagodzą podrażnioną skórę. Całe mydło można nazwać również: odkażająco-przeciwbakteryjne tylko dzięki samej kombinacji składników.




     Składniki: oliwa z oliwek, olej kokosowy, woda destylowana, wodorotlenek sodu, sól morska, olejek eteryczny lemongrasowy, olejek eteryczny z drzewa herbacianego, wodorosty, brokat.

      Morskie mydełko również obecnie w formie testowej to małe kostki. Pieni się idealnie, sól fantastycznie sprawdza się jako peeling przy cellulicie czy wrastających po depilacji włoskach. Pachnie morską, słoną wodą :-) i kojarzy mi się z produktami do pielęgnacji stóp- przy okazji na zmęczone stopy po całym dniu stopy jest dobrym kosmetykiem myjącym.






      Składniki: oliwa z oliwek, olej słonecznikowy (zimnotłoczony), woda destylowana, wodorotlenek sodu, sól morska, francuska glinka zielona, glinka czerwona, glinka biała (kaolin), olejek eteryczny lemongrasowy, czerwona papryka.

     Mydełko znacznie lepiej wygląda po kilku użyciach: krawędzie w złym czasie i źle krojonego mydła ładnie się wygładzają i dopiero teraz widać wszystkie warstwy z różnymi glinkami. Trzy glinki to mydło bez dodatkowych spieniaczy, dla wielbicieli wielkiej piany może niekoniecznie "myć", ale cudowne właściwości poszczególnych glinek działają oczyszczająco, odświeżająco i wygładzająco.




      Składniki: oliwa z oliwek, olej kokosowy, woda destylowana plus napar z kawy, wodorotlenek sodu, sól morska, olejek eteryczny waniliowy, karob, kakao, kawa zbożowa.

     Tiramisu z popularnym ciastem ma tylko tyle wspólnego, że wyglądają podobnie. To wegańskie mydełko zrobiłam w wąskiej formie by sprawdzić jak zachowa się karob, kawa i tradycyjne kakao w reakcji z wodorotlenkiem sodu i oliwą. Pachnie delikatnie wanilią, aromaty z dodatków spożywczych nie są na tyle silnie by dać prawdziwie kawowy zapach. Mydełko sprawdza się dobrze podczas kąpieli, kawa świetnie złuszcza martwy naskórek, kofeina w kawie ma działanie ujędrniające 




     Składniki: oliwa z oliwek, olej kokosowy, woda destylowana (plus woda różana), wodorotlenek sodu, sól morska, glinka czerwona, olejek eteryczny różany, płatki róży.

      Prawdziwie różane mydło: od zapachu, przez wygląd i składniki. Mydełko bardzo delikatne do każdego rodzaju skóry. Róża łagodzi podrażnienia i kojąco działa na zmysły.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: