Szukaj na tym blogu

Translate

wtorek, 28 czerwca 2011

Trująca substancja w butelkach dla dzieci - bisfenol A

      "To przerażające, ale buteleczki na mleko i napoje dla malutkich dzieci mogą być trujące! Podczas gdy cały świat wprowadza zakaz sprzedaży produktów z tworzyw zawierających trujący Bisfenol A, w Polsce nikt o tym jeszcze nie pomyślał.

     Bisfenol A to związek chemiczny, który stosowany jest do produkcji przezroczystego i twardego plastiku. Jego obecność nie budzi niepokoju, gdy wytwarza się z niego płyty cd, szyby okienne czy soczewki do okularów. Problem pojawia się, gdy wytworzony produkt ma kontakt z naszymi ustami.

     Ale prawda jest taka, że wiele plastikowych sztućców, talerzy czy kubeczków może zawierać biosfenol A. Trujący związek znajduje się także w butelkach dla niemowląt, które bardzo często są podgrzewane wraz z mlekiem, a właśnie przy wysokich temperaturach bisfenol uwalnia się najłatwiej. Naukowcy ostrzegają, że skutki mogą być tragiczne!

     Amerykańscy naukowcy z Uniwersytety w Missouri odkryli, że Bisfenol może powodować przedwczesne dojrzewanie dzieci, ADHD, obniżoną płodność, wady wrodzone, a także zwiększać ryzyko zachorowania na raka. Nic dziwnego, że produkty zawierające bisfenol zniknęły już z półek sklepowych w Danii, a o krok od tej decyzji są Stany Zjednoczone, Australia czy Kanada. W Polsce jednak nadal kupić można dziecięce butelki z bisfenolem.

     Jak tego uniknąć? Trzeba czytać etykiety i wybierać produkty wolne od tej substancji. A jeśli po obejrzeniu produktu dalej nie mamy pewności, że jest bezpieczny, pytajmy o to sprzedawcę.

    – Pytanie, czy butelka dla dziecka zawiera bisfenol, to konieczność! Gdy otrzymamy od sprzedawcy odpowiedź twierdzącą, nie kupujmy takiego produktu! – alarmuje profesor Włodzimierz Urbaniak z Wydziału Chemii Uniwersytetu w Poznaniu.

    Jak tylko się o tym dowiedziałam, wyrzuciłam wszystkie plastikowe buteleczki, smoczki i grzechotki niewiadomego pochodzenia – mówi Krystyna Sprawka (25 l.), mama rocznej Gosi. – Kupiłam nowe, na opakowaniach których były informacje, że do ich produkcji nie użyto Bisfenolu A. Bo przecież zdrowie mojego dziecka jest najważniejsze!"


    Więcej na temat plastków ożesz dowiedzieć się m. in. z filmu: "Plastikowa Planeta" oraz artykułu: "Zatruwa cię bisfenol A".



Klikając na poniższą grafikę obejrzysz ciekawą stronę
z dużą iloscią fachowych informacji dotyczących bisfenolu A:





..........................................
Źródła:

http://media.wp.pl/kat,1022957,wid,13027868,wiadomosc.html?ticaid=1c042
http://pl.wikipedia.org/wiki/Symbole_materia%C5%82%C3%B3w_do_recyklingu
http://ciekawnik.pl/nasze-zdrowie/939-zatruwa-ci-bisfenol-a
http://www.stopbpa.pl/

niedziela, 26 czerwca 2011

Sztuka marketingu: jak sprzedawany jest cukier?

Reklama i cukier

     W. Dufty w swojej książce opisuje całą historię reklamy cukru. Od reklam batoników, cukru w kostkach czy wreszcie słodkich, gazowanych płynów. Ciemnobrązowy, pomarańczowy, czy przezroczysty bąbelkowy napój od zawsze był produkowany przez wielkie korporacje; a co za tym idzie produkowano również wielkie, kolorowe i drogie reklamy. Na temat coca - coli i pozostałych dwóch napoi można powiedzieć tylko tyle, że gdyby były reklamowane przez smutne osoby z objawami schozofrenii, znerwicowanych nastolatków, ze zniszczoną cerą pełną wyprysków, łysiejących młodych ludzi, którzy mówią coś w stylu: kocham ten napój, wiem, że rujnuje mi zdrowie, ale nie mogę przestać go pić - byłaby to najbardziej wiarygodna reklama. Doprowadziłaby zapewne do upadku tychże firm. Dlatego w okresie przedświątecznych czekamy z niecierpliwością na słynne już reklamy mikołaja z owym cudnym napojem, a latem - orzeźwiają nas promocje i pełne świeżości reklamy dwóch pozostałych bąbelkowych trucizn.


Źródło: http://sugarstacks.com/


     Największy bum pojawił się w momencie, gdy na rynek konsumencki wkroczyło pojęcie kalorie. Moda na kalorie opanowała świat. Producenci cukru również chwycili się jedzeniowych trendów i głośno się chwalili, że pół kilograma cukru to tylko dwa i pół tysiąca kalorii (2 500). Czyli nieco ponad 10 dkg cukru to 20% naszego dziennego zapotrzebowania. Do tego doszła jeszcze cena. Cukier, czyli owa energia była wtedy najtańszą, na jaką mógł sobie pozwolić nawet najbiedniejszy (kolejny wielki argument koncernów) obywatel formą zapewnienia optymalnej dawki kalorii. Oczywiście przyznawano, że taka cukrowa dieta niekoniecznie utrzymywała by nas przy życiu, ale kogo to interesowało.

    Kolejnym wielkim bum była czystość. Pewne modne wówczas mydło (pamiętajmy, że autor ksiązki Sugar Blues. Zniewoleni przez cukier był Amerykaninem) sławę zyskało przez 99,44% czystości. Reklamę wykorzystano również przy sacharozie. Okazało się, że białe kryształki są aż w 99,9% czyste. Hasła brzmiały mniej wiecej tak: Żadna żywność do tej pory nie była tak czysta.

    Warto również przyjrzeć się samemu pojeciu: czysty. Tutaj warto też sięgnąć do makrobiotyki, która naucza, że najlepsze dla człowieka ziarna są nieoczyszczone, w osłonkach, łupinkach, czy wręcz brudne - bo kto np. kupi ryż brązowy, gdy obok na półce mamy piękny, krystalicznie biały?

   Wracając do czystego cukru... Sprzedawy sacharozy oprócz tego, że wyczyścili cukier podczas rafinacji z minerałów, witamin, soli, błonnika czy protein dodatkowo reklamowali produkt: nie trzeba go myć, przebierać jak np. ziarana fasoli, nie ma żadnych odpadków, każdy kryształek jest do zjedzenia, żadnych resztek.
    Dufty pisze, że proces oczyszczania trzciny cukrowej lub buraka cukrowego jest tak efektywny, że kończy go powstanie substancji tak czystej chemicznie, jak morfina czy heroina, które chemicy trzymają na swych laboratoryjnych półkach.

    II woja światowa była kolejnym ważnym wydarzeniem. Energia pochodząca z cukru w kilka chwil dociera do mięśni, także podawanie go żołnierzom było strzałem w dziesiątkę. Przypomnijmy sobie również różnego rodzaju łagry, obozy pracy, gdzie więzień w racji dziennego wyżywienia bardzo często dostawał szklankę wody, kromkę chleba i kilka kostek cukru. Cukier to sacharoza, ma tylko energię i ....... nic więcej. Ale tak nprawdę energia i smak są jej największymi atutami, które nawet w dzisiejszym świecie czynią nas uzależnionymi od cukru konsumentami.
    Żeby mi się nikt nie buntował w komentarzu - dodam, że każda żywność ma w sobie jakąs tam energię, trochę składników odżywczych w formie białka, węglowodany, witaminy albo minerały. Cukier ma tylko kalorie i nic więcej. Szybkość z jaką działa polega w sumie na tym, że nie jest trawiony w ustach czy żołądku, ale trafia bezpośrednio do jelita, a stąd od razu kierunek: krew. Ta szybkość powoduje bardzo duże szkody w naszych organizmach.


Źródło: http://sugarstacks.com/

Utajony cukier

     O tym, że skład na opakowaniu nie zawsze jest dla zwykłego, szarego obywatela  czytelny - wiemy nie od dziś. To, że jesteśmy bezradni, gdy mały druczek i różnego rodzaju kody i nazwy przyprawiają o zawrót głowy - mamy okazję się przekonać, gdy ludzie próbują czytać skład. W praktycznie każdym produkcie znajadziemy cukier. Poniżej podaję listę zakamuflowanego cukru:

Określenia cukru zamieszczane na etykietach (główne źródło: Prawda i mity na temat cukru):
  • glukoza - cukier, który znajduje się razem z innymi cukrami w owocach i warzywach; jest kluczową substacją, która uczestniczy w metaboliźmie wszystkich roślin i zwierząt, wiele składników z naszego pożywienia ulega w naszym organiźmie przetworzeniu na glukozę; glukoza jest zawsze obecna w naszej krwi,
  • sacharoza - rafinowany cukier uzyskiwany z buraka cukrowego lub trzciny cukrowej,
  • dekstryna - uzyskiwana ze skrobii, stosowana jako nośnik zapachów,
  • dekstroza - cukier gronowy, określany również jako glukoza; bardzo popularny słodzik,
  • maltodekstryna - otrrymywana ze skrobii; poprawia wiązanie płynów w artykułach spożywczych,
  • ksylit - również alkohol cukrowy, prawie tak słodki jak cukier rafinowany; zamiennik cukru,
  • mannit - zamiennik cukru, tak słodki jak cukier; wytwarzany z innych rodzajów cukru, głównie z cukru inwertowanego (wodny roztwór sacharozy),
  • maltit - zamiennik cukru podobny do syropu; bardzo słodki,
  • izomaltit- alkohol cukrowy o 50% mniej słodki niż biały cukier używany w domu,
  • laktit - substancja cukrowa uzyskiwana z laktozy - cukru mlecznego,
  • izoglukoza - koń wyścigowy wśród substancji słodzonych występujących w artykułach spożywczych; określany też jako cukier kukurydziany; stosowany najczęściej przy produkcji napojów i innych artykułów spożywczych,
  • miód - określenie naturalnej substancji słodzącej, jedno z nielicznych zrozumiałych dla przecietnego konsumenta,
  • syrop glukozowy - widnieje na wielu opakowaniach; płynny syrop skrobiowy, stosunkowow mało słodki; okreslany również jako syrop cukierkowy; stosowany przy produkcji słodyczy, likierów, marmolad, itp.,
  • heksozen - cukier prosty, jak glukoza, bardzo słodki,
  • galaktoza - uzyskiwana z laktozy, nie taka słodka jak cukier rafinowany,
  • lewuloza - określenie fruktozy, naturalnego cukru owocowego,
  • fruktoza- naturalny cukier owocowy; najsłabszy ze wszystkich rodzajów cukru; znajduje się w pokarmach dla niemowląt, żywności dla dzieci i produktach dla sportowców.

....................................................
Źródła:
1. http://otworz-oczy.org/index.php/slodka-trucizna/
2. "Prawda i mity na temat cukru.", K. Oberbeil
3. "Sugar blues. Zniewoleni przez cukier." - William Dufty
4. http://sugarstacks.com/

czwartek, 23 czerwca 2011

"7 kroków by zachować młodość"

    Dziś podzielę się z Wami filmikiem nakręconym przez Arnolda i jego przyjaciela. Przesympatyczny 61-letni pan od ponad 10 lat jest fruturianem - je głównie owoce. Nie przerażajcie się tym, ponieważ Arnold opowiada także, o tym w jaki sposób dba o swoje zdrowie każdego dnia, jak się odżywia, jak spędza wolne dni i jak pomaga innym. W bardzo prosty i humorystyczny sposób dzieli się wiedzą, którą zdobywa od ludzi chorych, z książek, od lekarzy czy z własnego doświadczenia. Prowadzi kawiarenkę z surowym jedzeniem, gdzie spotyka bardzo dużo ludzi chorych i zdrowych, którym sam pomaga i od których czerpie ogromna wiedzę.

W 8 częściach 7 kroków by zachować młodość dowiesz się także o:
  • jak być młodym nie tylko na zewnątrz ciała, ale i w środku (mając nawet 50-60 lat),
  • jak utrzymać stałą wagę ciała i nie przytyć,
  • jak nie wyłysieć i zachować swój kolor włosów do końca życia,
  • dlaczego każdego ranka należy pić wodę z cytryną,
  • poznasz powody, dla których warto mieć trampolinę,
  • jaka siła tkwi w przysiadach na palcach,
  • jak zrobić bardzo prosty masaż twarzy (akupresura twarzy z omówieniem),
  • dlaczego nasze ciało nie potrafi w 100% wykorzystać witamin, minerałów z tabletek,
  • jak zrobić masaż dłoni (akupresura dłoni i palców z omówieniem),
  • jakie znaczenie ma post 12-godzinny każdej doby i jak go zrobić,
  • co ma wspólnego kwas moczowy z mięsem,
  • oraz wiele, wiele informacji na temat samego odżywiania.

część 1:




wtorek, 21 czerwca 2011

bezużyteczny gadżet kuchenny i kiełki

   





Czytam to i owo, i na "owym" trafiłam na skromny artykuł opatrzony zdjeciami : 10 bezużytecznych gadżetów kuchennych.

Co mnie zastanowiło? Opinia na temat kiełkownicy.


Kiełkownica

    "Kolejny modny gadżet, którego nie może zabraknąć w nowoczesnej kuchni. Po co trudzić się z uprawą rzeżuchy na ligninie, skoro możemy zastosować to przydatne urządzenie. W sklepach znajdziemy przeróżne modele kiełkownic, różniące się wielkością, kształtem, czy rodzajem zastosowanego tworzywa. Warto pamiętać, iż składające się z kilku warstw pojemniki wymagają regularnego przepłukiwania i utrzymywania w czystości, z pewnością więc nie są dobrym rozwiązaniem dla leniwych".

Zapytuję się czy osoba pisząca ten artykulik testowała kiełkownicę i pozostałe 9 gadżetów?;-). Jako, że się buntuję obwieszczam, że moja kiełkownica składająca się z 3 warstw i pomimo usterek ma się dobrze i jest jednym z 10 najbardziej potrzebnych sprzętów kuchennych dla kogoś, kto chce się zdrowo odzywiać... no i lubi kiełki.




10 powodów dla których warto mieć kiełkownicę:

1. Kiełki są zdrowe.

2. Uprawa na ligninie nie zawsze się sprawdza ;-), ponieważ zalane wodą kiełki mogą szybciej zegnić, w kiełkownicy taka opcja jest minimalna - są rowki i kraniki z odprowadzaniem wody.

3. W kiełkownicy jest pełna wentylacja, odpowiednio dawkowana woda - wszystkiego tyle - ile być powinno.

4. Możemy jednoczesnie hodować kilka rodzajów roślinek, pomijając możliwość mieszania różnych gatunków. Każdą porcję możemy wysiać etapami, by potem kolejno cieszyć sie ulubionymi kiełkami.

5. Jeśli opanujemy sianie rzeżuchy na ligninie, hodowlę w słoiku, warto wyposażyć się w kiełkownicę.

6. Kiełkownica zajmuje stosunkowo mało miejsca, jest lekka w transporcie.

7. Dzięki łatwości obsługi - dzieci też mogą hodować kiełki.

8. Kiełkownice mają idealnie przystosowane dziurki, kraniki: żadne nasionko (nawet te najmniejsze brokuły) nam nie ucieknie.

9. Kiełkownica jest ławtwa w czyszczeniu, nie rdzewieje.

10. Wodę z kiełków można zastosować do podlewania roślin doniczkowych.





JAK HODOWAĆ KIEŁKI?

Bardzo pomocne mogą być filmiki Ewci, oraz posty Marcina (część1, część 2).


........................
Źródła zdjęć nieznane.

niedziela, 19 czerwca 2011

lody czekoladowe (bez mleka i cukru)

     Kochani lato w pełni, więc czas na kolejny przepis na lody. Jakiś czas temu proponowałam Wam takie oto przepisy w wresji raw food, ups.... dodam jeszcze kilka nowych, zebranych od naszej internetowej Rodzinki ;-):
  • zdrowe i niskokaloryczne lody mandarynkowe (przepis),
  • miętowe lody kanpkowe (przepis),
  • Ewcia proponuje nam lody bananowo - malinowe (przepis),
  • od Ewci lody bananowe: część 1 i część 2 - filmiki.,
  • Justyna proponuje lody o samku kiwi (przepis),
  • Bella proponuje letni sorbet z mangi (przepis),
  • sorbety z owoców od Monki (przepis),
  • i jeszcze przepisy od Belli na sorbet z arbuza i sorbet z kiwi (przepis).



Od Roberta mam przesympatyczny filmik - przepis na lody czekoladowe:





.....................
Źródła:
1. http://www.youtube.com/watch?v=a_ZWdYOYZ3E - lody czekoladowe

środa, 15 czerwca 2011

Czym zastąpić ser żółty i jajka? Przepisy na zdrowe sery i serki.

     Weganie i surojadkowie mogą mieć problem z przepisami z jajkami czy z serem. Zresztą ser żółty tak naprawdę zdrowy nie jest, ba, zdrowszy jest biały. Ale znów jak jeść ser będąc weganinem? Kilka pomocnych przykładów:

                                                     
 
Czym zastąpić jajka? (informacje zaczerpnięte w dużej ilości od Krysi):

poniżej podane ilości danego produktu = 1 jajko
  • 1 łyżka mąki sojowej i 1 łyżka wody,
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej,
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej,
  • 1/4 szklanki miekkiego tofu zmiksować z płynnymi składnikami,
  • 2 łyżki ugotowanych, zmiksowanych ziemniaków,
  • 2 łyżki zmiksowanego avokado,
  • 2 łyżki nasączonej bułki tartej,
  • 1 łyżka stołowa siemienia + 3 łyżki wody,
  • pół dokładnie zmiksowanego banana.

niedziela, 12 czerwca 2011

Jak słuchać własnego ciała i jeść to, czego tak naprawdę potrzebujemy?

     Temat niewygodny dla niektórych Czytelników bloga, zapewne dla tego, że nie wiedzą jak zacząć słuchać swojego ciała? Jak właściwie odczytywać to czego naprawdę nasze ciało potrzebuje... mam nadzieję, że znadziecie w dzisiejszym poscie kilka wskazówek.
     Zresztą żalów czy prenetsji do nikogo mieć nie można. Jeśli 20, 30 czy nawet więcej lat spożywamy to co jest tradycyjnie spożywane w naszej kulturze, to od czego się uzależniliśmy, to co jest tanie/drogie, szybkie w przyrządzeniu, słone, pikantne, kwaśne, przetworzone, z chemicznymi dodatkami to tak naprawdę ciężko każdemu z nas powiedzieć, że akurat brakuje nam żelaza, czy potasu. Wchodząc do sklepu mamy ochotę na: kawę ze śmietanką, pączka z budyniem, ciastko z kremem waniliowym, "sok" pomarańczowy. Jedzą, piją nasze oczy, ale ciało notuje kolejne braki witamin. Co więc jeść? Co pić?

    Jakiś czas temu podałam Wam filmik V. Boutenko o słuchaniu włąsnego ciała. Dla przypomnienia jedynie fragmenty z całego ponad 2-godzinnego wykładu:

część 6:




piątek, 10 czerwca 2011

O ogórku co zielony ma garniturek. (Bakteria e-coli i cudowne antidotum)

    

    Piotr ostatnio zostawił pod postem  na temat dawkowania srebra koloidalnego bardzo ciekawy wpis z innego bloga: Właśnie byłam w zielarskim i się dowiedziałam, ze te mendy, przepraszam za słownictwo, cofnely koncesje firmie Labolatoria natury na srebro w postaci doustnej. Bedzie dostępne tylko do użytku zewnętrznego i nowe partie przychodzą już tylko w tej postaci. Apteki i zielarskie maja jeszcze zapasy, ale to ostatnie sztuki.
Pozdrawiam, Sylwia



     Kochani nie mogę przejść obok tego obojętnie. Jeśli ktoś z Was szuka informacji na tzw. własną rękę, potrafi oddzielić medialną papkę od prawdy, szuka jasności i czystości w wiedzy, którą zdobywa - wie o słynnej ustawie na temat ziołolecznictwa, o Monsanto, żywności genetycznie modyfikowanej, zmniejszaniu dawek witaminy w witaminach, o aspartamie, fluorze, szczepionkach i wszystkim tym co ociera się wręcz o teorie-fakty wielkiego spisku, tudzież rzec można depopulacji...

Co z tym mają wspólnego ogórki i srebro?

     Otóż srebro koloidalne - nie jest byle czym, bo lek ci to na wszystko, a jak lekarstwo na wszystko to szanowna wielka farmacja (tfu!) czyt. koropracje w globalnym wydaniu zysku nie mają za bardzo, bo cóż to za zysk na wszystkie choroby 1 lek? trzeba na każdą chorobę, przeziębienie mieć coś innego, niekoniecznie nieszkodliwego jak srebro, należy również dodać kilka tzw. nośników w stylu aspartamu, no i lecząc się w gratisie mamy koleją chorbę, i kolejne leki. Srebro nie powoduje kolejnych chorób, ani powikłań...


     Bakterie e-coli na temat których mądrzyć się nie będę, bo wiedzy nie mam szerokiej - to bakterie, a na bakterie najlepsze są:
  1. srebro kolidalne
  2. czosnek
  3. cebula
  4. imbir
  5. różnego rodzaju zioła
  6. zdrowa dieta
      I gdzie tu szukać zysku dla korporacji? Zdrowa dieta, czyli warzywa i owoce w bardzo dużych ilościach? No, ale przecież panuje ten straszny wirus co tyle już ofiar wymordował... Ludzie z obrzydzeniem obchodzą stoiska warzywno-owocowe, ogórków, sałaty i innych zielonych nie tkną, wręcz ostrzegą głośno tych, co życie chcą sobie zniszczyć.... Ogórki stają się tematem tabu, nie tylko w takiej formie. I tak oto chlorofil, którego bardzo potrzebujemy (Struktura molekularna chlorofilu różni się tylko jednym molekułem od hemoglobiny w naszej krwi.) leży sobie spokojnie, przeceniony, w promocji, czy za cenę tak śmieszną, że przeciętnego Polaka z przeciętnym wynagrodzeniem (czyt. ledwo co z najniższą krajową) stać na zakup 1 tony ogórka zielonego. I wkraczamy w erę pożywienia z torebki, zdrowego - bakteria się tu nie dostanie, bo takiej chemii się nic nie czepi, ładnie wyglądającego i chorobotwórczego. Żyjmy i cieszmy się, że są mądrzejsi od nas co wskażą drogę właściwą ;-), a i broń Boże myśleć ci człowieku samodzielnie.


czwartek, 9 czerwca 2011

woda toaletowa i mgiełka domowej roboty - przepis





      Dziś dawno już obiecany  - przy poście na temat perfum testowanych na zwierzętach - przepis na wodę toaletową. Przetestowałam różne przepisy i podam tylko te dwa najprostsze, wręcz banalnie łatwe w wykonaniu. Dorzucę również przepisy na mgiełki - bardzo ulotne w zapachu, ale bez bazy alkoholowej.
    Cały szkopuł tkwi w buteleczce z atomizerem, najlepiej zostawić
 z zużytej już wody toaletowej/perfum  - oczywiście odkrecanej ;-).
Ale dla chcącego nie ma nic trudnego i w Inetrnecie
takowe puste buteleczki zakupić też można.
      Jeśli chodzi o wybór zapachu - tutaj też może być niemały
problem, bo najważniejsze jest dobranie odpowiedniej ilości
 danego olejku. po kilku próbach na pewno się uda, a my
otrzymamy wyjątkowy i niepowtarzalny zapach.



PRZEPIS NA WODĘ TOALETOWĄ I

120 ml wódki lub spirytusu
2 łyżki wody mineralnej
ulubione olejki eteryczne (pomarańcza, wanilia, grejpfrut, cytryna, bergamotka)

Wykonanie:
Do alkoholu w szklanym pojemniczku dodać: około 10 kropli olejku pomarańczowego, grejpfutowego i bergamotki oraz około 4 kropli olejku waniliowego i 2-3 cytrynowego. Wymieszać i odstawić pod przykryciem na 2 doby w ciemne miejsce.
Po dwóch dniach dodać wodę, wymieszać i znów odstawić na kilka dni (około 5). Po upływie tego czasu całość przesączyć przez np. filtr do kawy. A jeśli zapach jest zbyt ostry dodać troszkę wody.


 


PRZEPIS NA WODĘ TOALETOWĄ II

woda różana około 30 ml
laska wanilii
wódka lub spirytus

Laskę wanilii zalać spirytusem na kilka dni. Odsączyć przez filtr do kawy lub gazę. Alkohol z aromatem wymieszać z wodą różaną i dodać kilka kropli olejku. Odstawić na 1-2 dni by zapach się "przeżarł" po czym wlać do buteleczki z atomizerem.


PRZEPIS NA MGIEŁKĘ OWOCOWĄ


sok z połowy pomarańczy
sok z połowy grejpfruta
kilka kropli cytryny
około 3 łyżki wody różanej
woda mineralna

Całość wymieszać, przecedzić przez filtr do kawy. Zużyć najlepiej w ciągu 2 dni. przechowywać oczywiście w lodówce.

PRZEPIS NA MGIEŁKĘ Z HERBATY

Herbatę miętową zalać wrzątkiem. Podobnie postąpić w przypadku świeżej mięty. Przygotować taką samą ilość naparu z herbaty zielonej. Wystudzić, wymieszać. Dodać kilka kropel soku z cytryny i 2-3 krople olejku herbacianego.

Mgiełkę z herbaty polecam szczególnie na gorące dni. Głównie jako tonik do twarzy.



....................
Źródła zdjęć:
Internet

poniedziałek, 6 czerwca 2011

srebro koloidalne - dawkowanie (dla: dorosłych, dzieci i niemowląt)

Dziś po raz kolejny spotkasz się Czytelniku ze srebrem koloidalnym. Informacje zaczerpnęłam z książeczki lek. med. pana W. Gziuta.


1. Ile czasu muszę pić srebro koloidalne, aby przyniosło pozytywny efekt?

     "Potrzebujemy około tygodnia stałej suplementacji srebrem koloidalnym, aby doprowadzić do odpowiedniego stężenia tego minerału w tkankach organizmu (co najmniej 5-7 ppm). Stężenie zawarte pomiędzy 5 a 7 ppm jest minimalnym stężeniem, które daje efekt leczniczy. Po około 2-3 tygodniach (występują tutaj osobniczne odmienności) od zaprzestania zażywania srebra przestaje ono działać."


2. Jakie jest dawkowanie dla poszczególnych grup wiekowych?

     "Rozpoczynamy od zalecanej dawki dwóch łyżeczek raz dziennie. Używamy połowę zalecanej dawki dla młodszych dzieci i kilka kropli dla niemowląt. Po tygodniu zażywania dwóch łyżeczek dorośli mogą zmniejszyć dawkę do jednej łyżeczki dziennie (i proporcjonalnie zmniejszyć dawkę dla dzieci).
     Do zaakceptowania jest dawka 300 ml srebra koloidalnego na miesiąc w jakichkolwiek wygodnych dawkach w tym okresie zażywania."


3. Jaka jest dawka srebra koloidalnego w przypadku przeziębienia, choroby?

     "Kiedy pojawia się inefkcja, należy rozpoczynać od dawki trzy razy dziennie po łyżeczce przez pierwsze dni, a następnie postępować według wskazanego wyżej schematu."


4. Dlaczego w 3-4 dniu zażywania srebra czuję się bardzo źle?

     "Niektórzy ludzie będą czuć się obolali w trzecim lub czwartym dniu zażywania srebra koloidalnego. To zjawisko określamy jako kryzys zdrowienia (ang. healing crisis). Polega to na wyrzuceniu przez organizm dużej ilości ukrytych toksyn jednocześnie - co może blokować drogi usuwania toksyn przez takie organy oczyszczające, jak wątroba, nerki, jelito grube, płuca, skóra. W takim przypadku picie dużej ilości wody przynosi poprawę o objawy kryzysu zdrowienia zmniejszają się bardzo szybko."




5. Dlaczego pijąc srebro koloidalne nadal choruję?

     "W przypadku gdy stosujemy już program profilaktyczny, a mimo tego dochodzi do infekcji, możemy zwiększyć dawkę przyjmowanego srebra koloidalnego nawet czterokrotnie. Przy stosowaniu takiego reżimu suplementacji nie ma absolutnie możliwości przedawkowania - dlatego, ze srebro zostaje wydalone przez nerki, system limfatyczny i jelito grube."


6. Czy srebro koloidalne można przyjmować jednocześnie z lekami, ziołami i suplementami diety?

     "Nigdy nie stwierdzono żadnego rodzaju interakcji pomiędzy srebrem a lekami. (...) Stosowanie srebra wraz z lekami, ziołami lub innymi sumpelementami diety nie powoduje tworzenia biochemicznych związków, które mogłyby być toksyczne dla ludzkiego organizmu."


7. W jaki sposób spożywać srebro koloidalne?

     Dwa główne sposoby, które proponuje lek. Gziut są optymalne dla naszego ciała, ponieważ wykorzystujemy wtedy cały potencjał zawarte w spożywanym srebrze:

I. Przytrzymywanie - "polega na przetrzymaniu srebra koloidalnego w ustach na około 30 sekund zanim je przełkniemy. W ten sposób część srebra wchłonie się w górnym odcinku przewodu pokarmowego."

II. Wielokrotne minidawki - przyjmujemy minidawki wiele razy dziennie wypijając je, lub inną metodą - podczas posiłku. Dzienną dawkę srebra koloidalnego rozpuszcza się wtedy w  dowolnym płynie do picia i wypija. " Spożycie srebra wraz z posiłkiem pozwala w sytuacji, kiedy pożywienie jest trawione, na zabezpieczenie pokarmu przed fermentacją i gniciem. Dzięki temu składniki odżywcze są lepiej wykorzystywane przez organizm."


Dodatkwo srebro koloidalne możemy stosować następująco:
  • smarując skórę,
  • robiąc okłady nasączone srebrem,
  • przemywając rany i zmiany skórne,
  • jako krople do nosa/oczu,
  • płukanie gardła,
  • w przypadku grzybicy pochwy stosować nasączony srebrem tampon.

.................................
Źródło:
"Srebro koloidalne. Naturalny antybiotyk." Wojciech Gziut

czwartek, 2 czerwca 2011

piramida surowego jedzenia (raw food)

    Jak każdy styl odżywinia doczekał się piramidy żywieniowej, tak wypadałoby by i raw food miał komeptentnie rozrysowane surowe jedzenie na najbardziej, najmniej wartościowe - to odżywcze najbardziej i namniej. To, które surojadki powinni spożywać codziennie, co kilka dni, czy raz na jakis czas. Długo poszukiwałam piramidy idealnej... ta jest jedną z najlepszy wg mnie.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: