Szukaj na tym blogu

Translate

środa, 27 kwietnia 2011

warsztaty Victorii Boutenko (który odcinek mam obejrzeć? ), cz. 3

Poprzednią część wykładu z opisaną zawartością mogliście obejrzeć i przeczytać tutaj. Dziś kolejna i ostatnia już porcja wiadomości.


część 13:
  • sponsor - kim jest, po co powinniśmy mieć taką osobę podczas swojej diety?,
  • jak być dobrym sponsorem dla innych?,
  • scenka ;-).




część 14:
  • sponsor - kim jest, po co powinniśmy mieć taką osobę podczas swojej diety? - ciąg dalszy,
  • historia Boutenko,
  • jak być dobrym nauczycielem?.




część 15:
  • co należy zrobić gdy podczas pierwszych kroków w nowym odżywianiu poczujemy potrzebę zjedzenia czegoś niezdrowego?,
  • jak proponować i propagować i przede wszystkim jak mówić o nowym stylu odżywiania?,
  • jak odmawiać bliskim, gdy częstują nas czymś niedozwolonym/niezdrowym?.




część 16:
  • jak odmawiać jedzenia niezgodnego z naszą nową dietą, sposobem odżywiania?,
  • scenka na ten temat ;-).




część 17:
  • jak postepować gdy będąc na diecie jesteśmy zapraszani w gości?,
  • jk mówić o swoim odżywianiu ?,
  • co zrobić by w naszej ulubionej restauracji były dania, które możemy jeść na naszej diecie?,
  • surowa dieta i energia, czas: dlaczego nagle mamy go/jej duuuuużo więcej?.




część 18:
  • co zrobić z dodatkowym czasem będąc na raw food,
  • jak słuchać ciała?,
  • o podążaniu za głosem swojego serca.




część 19:
  • Boutenko opowiada co przytrafiło się podczas mieszkania w dziczyi całej wędrówki z całą rodziną ;-), czyli niesamowitym zbiegu przypadków, które uratowały jej niejednokrotnie życie.



część 20:
  • ciąg dalszy opowieści o wędrówce z części 19,
  • kim są specjaliści, eksperci i dlaczego lekare lepiej wiedzą co nam dolega?,
  • dlaczeg należy szukac w życiu jasności, a nie wiedzy?,
  • czym jest intuicja i jak nauczyc się iść za jej głosem?.




część 21:
  • istota bycia szczerym,
  • związki z innymi ludźmi, a szczerość,
  • dlaczego tak lubimy szczerość?,
  • jak posługiwać się swoją intuicją?
  • wiedza utrzymująca nas w kajdanach.




części 22 i 23:
  • jak będąc zwolennikiem pewnej idei możesz oddziaływać na całą ludzkość naszej Planety,
  • kilka słów na zakończenie.





poniedziałek, 25 kwietnia 2011

miętowe lody kanapkowe

470_img_2458_bc.jpg
autor: James Russell 

Dziś kolejny przepis od James'a, tym razem: lody w wersji nieco bogatszej.


Zielony krem lodowy

- 2 filiżanki orzechów nerkowca,
- 1/2 filiżanki tłuszczu kokosowego,
- 1/4 filiżanki syropu z agawy (lub miodu),
- laska wanilii lub koncentrat waniliowy,
- 1 filiżanka mleka migdałowego (przepis na mleko),
- 1 łyżeczka soku z cytryny,
- 1 filiżanka świeżej mięty (listki).

Laskę wanilii należy rozciąć i wyskrobać z niej cały miąższ, dodać resztę składników i bardzo dokładnie zblendować. Podzielić na 2 porcje i włożyć w foremkach do zamrażarki.



Orzechowe wafelki

- 1/2 filiżanki orzechów nerkowca,
- 3 łyżki karobu (lub zwykłego kakao),
- 1/4 filiżanki masła kakaowego,
- 1/2 łyżeczki soku z cytryny,
- 3 łyzki syropu z agawy,
- 1/4 filiżanki mleka migdałowego,
- 1/2 filiżanki posiekanych orzechów pistacjowych,
- opcjonalnie mąka orzechowa (zmielone na miałko dowolne orzechy).


Wszystkie składniki poza pistacjami zblendować. Następnie wymieszać z posiekanymi orzechami. Uformować 4 wafle, wielkości takiej jak lody. Wyłożyć na papier i wstawić do lodówki lub zmrażarki.

Lody wyjąć przed podaniem około 1 godziny, przekłdać waflami. Udekorować posiekanymi orzechami lub mietą.

Uwaga !
Pistacje przed siekaniem dobrze jest namoczyć, aby pozbyć się soli.

...................................................
Źródło:
http://therawchef.com/therawchefblog/cacao-pistachio-florentine-mint-ice-cream-sandwich

piątek, 22 kwietnia 2011

warsztaty Victorii Boutenko (który odcinek mam obejrzeć?), cz. 2

Poprzednią część wykładu z opisaną zawartością mogliście obejrzeć i przeczytać tutaj. Dziś następna porcja wiadomości. Kolejna - już ostatnia za jakiś czas.

część 8:

  • sok i pulpa z trawy pszenicznej oraz mleko sezamowe jako najlepszy ratunek na złamania i zwichnięcia,
  • o intuicji naszego organizmu,
  • czym jest obrzęk i opuchlizna i dlaczego są nam potrzebne?,
  • jak natura sama leczy złamane kości?,
  • skąd ciało SAMO wie co ma robić? i dlaczego to ciało samo się uzdrawia niekoniecznie z udziałem naszego umysłu?,
  • dlaczego nie powinniśmy nosić okularów słonecznych?,
  • witamina D - skąd się biorą jej niedobory, w jaki sposób rozpoznać jej braki w naszym ciele i jak uzupełnić te braki?.




część 9:

  • dlaczego tak naprawdę samochody są: za głośne i za szybkie?,
  • jak ciało się odstosowuje i jaką cenę za to płacimy?,
  • czym jest sen?, dlaczego nie możemy bez niego żyć?,
  • jak należy spać prawidłowo by się dobrze wyspać?,
  • jak nadużywamy swoich ciał?,
  • dlaczego wibracje naszych organizmów są bardzo istotne i jak wpływają na nasze codzienne funkcjonowanie?,
  • co mają wspólnego wspomaniane wibracje ze sprzętami elektronicznymi wokół nas?,
  • co sie z nami dzieje, gdy rano budzi nas budzik?,
  • odległość 6 metrów kluczem do dobrego snu,
  • dlaczego w sypialni mamy tylko 6% czystego powietrza?,
  • co się dzieje gdy spożywamy pokarm przed snem?.




część 10:

  • o używaniu swojej intuicji,
  • słów kilka o nauce i antynauce - czyli dlaczego eksperci nie zawsze mają rację?,
  • 12 kroków do surowego odżywiania: w tej części poziomy: chemiczny, biologiczny, mentalny,
  • każdy człowiek na świecie odżywia się lub odżywiał na surowo!!,
  • dlaczego dziecko nie chce jeść obiadków ze słoiczka lub gotowanych przez rodziców, opiekunów?
  • czym jest uzależnienie od gotowanego jedzenia?.



poniedziałek, 18 kwietnia 2011

pastewne banany

      Krysia na swoim blogu pisała całkiem niedawno na temat bananów: przyjemnie żółtych, cudownie smakujących i krzyczących do nas: "kup mnie!" owocach ;-). Banany kocham i nie wiem czy chcę z nich zrezygnować - mając wiedzę, którą posiadam, i którą dziś poniżej możecie poczytać i obejrzeć....

Na początek proponuję przygotować pyszny szejk bananowy wg przepisu Sokomaniaka.

zdjęcie autorstwa Sokomaniaka

       Post piszę w ramach małego uzupełnienia do wspominanej już Krysiowej bananery - plantacji bananów, gdzie odsyłam w celu obejrzenia filmu znanego podróżnika. Dowiemy się z niego m. in. o tym:
  • skąd się biorą banany,
  • czym są pastewne banany,
  • poznamy ich odmiany, 
  • zobaczymy jak są przygotowywane do
  • jak kupować dobre banany,
  • itp. ;-).
Zdjęcie: Dinesh Valke
Słów kilka o pastewnych bananach i naszych sklepach...

      "Unia Europejska podpisała porozumienie z głównymi producentami bananów Ameryki Południowej, na import pastewnego gatunku banana, który będzie mógł być sprowadzany z obniżoną stawką celną.
    Banany gatunku Musa, które obejmuje porozumienie, składają się głównie ze skrobi. Mieszkańcy Ekwadoru, Brazylii, Gwatemali czy Peru karmią nimi świnie i inne zwierzęta.
    „Na plantacjach bananów, które są przeznaczone na transport do Europy, mówi się, że te banany jedzą tylko Europejczycy i świnie” – podaje portal forsal.pl.
     Podpisanie porozumienia oznacza w praktyce, że ceny bananów w sklepach mogą się obniżyć, lecz oznacza również, że przeciętny mieszkaniec Unii Europejskiej będzie konsumował najniższej jakości owoce. Tą „jakość” regulują ustawy unijne, dopuszczające w najniższym zakresie stawki celnej właśnie banany Musa o długości 20-24 cm".


Opracowanie: Bibula Information Service
Na podstawie: Forsal.pl
Źródło informacji o pastewnych bananach w UE: Wolne Media.


.....................................................
Źródła:
1. http://flyashighaseagles.blogspot.com/2011/01/bananera-plantacja-bananow.html
2. http://www.tvp.pl/styl-zycia/podroze/boso-przez-swiat/wideo/bananera
3. http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/bedziemy-jedli-tylko-banany-pastewne-i-dla-swin/
4.  http://www.sokomaniak.pl/2011/01/koktajl-szejk-bananowy.html?showComment=1296583790885#c7996934363839871593

niedziela, 17 kwietnia 2011

warsztaty Victorii Boutenko (który odcinek mam obejrzeć? ), cz. 1

    Warsztaty tej wspaniałej kobiety są ogromną kopalnią wiedzy. Victoria opisuje w nich swoje życie, życie swojej rodziny, doświadczenia związane z dietą, poszukiwaniem leku na choroby, zdobywaniem wiedzy czy trudnościami zwiazanymi z życiem zwykłego, szarego obywatela.
     Wykłady dotyczą głównie surowej diety, ale informacje, wiedza, która jest w nich przekazana dotyczy nie tylko tej diety, ale może się przydać każdemu, kto próbuje zmnieć swój styl odżywiania, czy chce zmienić coś w swoim życiu w sferze duchowej. Polecam nie tylko osobom, zainteresowanym raw food, ale dosłownie każdemu.
   A żeby nikt się nie zniechęcił ilością części (ok. 22 odcinków!... tylko ;-) postanowiłam poświęcić swój czas i opisać co jest w każdym odcinku ;-)....ale mam nadzieję, że Wam się spodoba ten jeden najciekawszy dla Was odcinek i pozostałe obejrzycie już z czystej ciekawości. Ze względów objętościowych - dziś tylko część odcinków. Kolejne za kilka dni.


część 1:
  • co tak naprawdę znaczą słowa: jestem żywy, żyję?,
  • skąd wiemy, że żyjemy?,
  • dlaczego potrzebujemy żywego jedzenia by żyć?,
  • kilka słów o for osteoporozie,
  • dlaczego komórki roślinne mają podobny język  do komórek naszego ciała?,
  • co się dzieje, w naszych komórkach, gdy zjadamy witaminy w tabletkach?,
  • mikro- i makroelementy - w jakie formie spożywać by rzeczywiście uzupełnić braki czy niedobory?.


                                   

część 2:

  • czym jest przetrwanie?,
  • na czym polega przystosowanie się organizmu do danej żywności?,
  • skąd mam wiedzieć czy moje ciało jest do czegoś przystosowane?,
  • dlaczego Rosjanie piją aż tak duże ilości alkoholu i mają "mocniejsze głowy"?,
  • co sprawia, że lubimy pić kawę?.
                                      


część 3
  • w jaki sposób należy postępować ze swoim ciałem?,
  • być młodym, pięknym i zdrowym przez całe swoje życie, co stoi na przeszkodzie w osiągnięciu tych celów,
  • co zrobić by czuć się lepiej?,
  • czym różnią się prawa natury od praw ludzkich? ( co ma wspólnego papierek po cukierku z mandatem?),
  • kilka faktów o płucach, śluzie w nich zalegającym,
  • jak powstaje choroba? (kilka słów na ten temat już było),
  • czym jest katar?.
                                      


sobota, 16 kwietnia 2011

Sens życia....

autor: deersaige


Portier w domu publicznym

"Nie było w tym miasteczku gorzej płatnej pracy od pracy portiera domu publicznego...
Jednak co innego mógł robić ów człowiek?
Właściwie nigdy nie nauczył się czytać ani pisać, nie znał żadnego fachu i nic innego nigdy nie robił. Tak naprawdę, to było jego miejsce. Portierem był już jego ojciec, a przed nim ojciec ojca, no i teraz on.
Przez dziesiątki lat dom publiczny przechodził z ojca na syna i z portiernią było podobnie.
Kiedy umarł stary właściciel, lokal przejął młody przedsiębiorczy człowiek, pełen pomysłów i zapału. Postanowił zmodernizować przejęty interes.
Odnowił pokoje i chcąc dać nowe wytyczne, zwołał cały personel.         
Portierowi powiedział:
-    Od dzisiaj poza wpuszczaniem gości będziesz robił dla mnie raport z całego tygodnia. Każdego dnia wpiszesz liczbę wchodzących par, a co piątego klienta zapytasz, czy jest zadowolony z obsługi i jakie poprawki wprowadziłby, jeśli chodzi o lokal. Raz w tygodniu przedstawisz mi raport z komentarzami, które uznasz za stosowne.
Portier zatrząsł się ze strachu. Zawsze był chętny do pracy, ale...
-    Byłbym zachwycony, gdybym mógł spełnić pańskie wymagania – wyjąkał – ale ja... nie umiem pisać ani czytać.
-    Och! Strasznie mi przykro! Musisz jednak zrozumieć, że nie opłaca mi się zatrudniać do tego innej osoby, nie mogę też czekać aż nauczysz się pisać, i w takim razie...
-    Ależ niech mnie pan nie zwalnia. Pracowałem tu od zawsze, podobnie jak mój ojciec i dziad...
Właściciel nie pozwolił mu skończyć.
-    Posłuchaj, rozumiem cię, ale nic nie mogę dla ciebie zrobić. Oczywiście, dostaniesz odszkodowanie, to znaczy pieniądze, za które będziesz mógł żyć do czasu znalezienia nowej pracy. Przykro mi. Życzę ci szczęścia.
        I nie powiedziawszy nic więcej, odwrócił się i poszedł.
        Portier poczuł się tak, jakby ziemia zawaliła mu się pod nogami. Nigdy nie wyobrażał sobie takiej sytuacji. Wrócił do domu po raz pierwszy w życiu bez pracy. I co miał teraz zrobić?
        Przypomniał sobie o swoim majsterkowaniu w domu publicznym przy naprawie łóżek czy połamanych nóg od szafy, kiedy to za pomocą młotka i paru gwoździ udawało mu się wykonać jakąś prowizorkę. Pomyślał, że póki nie znajdzie pracy, mógłby się tym zająć.
        Przeszukał cały dom w celu znalezienia potrzebnych narzędzi, ale jedyne co znalazł, to kilka zardzewiałych gwoździ i wyszczerbione obcęgi. Potrzebna mu była skrzynka z pełnym kompletem narzędzi, na zakup której przeznaczył część pieniędzy z odszkodowania.
        Tuż za rogiem swego domu dowiedział się, że w miasteczku nie było żadnego sklepu, w którym sprzedawano by narzędzia, a najbliższa miejscowość, w której mógłby zrobić zakupy, znajdowała się o dwa dni drogi na mule. „Czy to nie wszystko jedno? I tak nie mam pracy”, pomyślał. I pojechał.
        Wrócił z okazałą skrzynką zawierającą komplet narzędzi. Jeszcze nie zdążył ściągnąć butów, a już ktoś zapukał do drzwi. Był to sąsiad.
-    Przychodzę zapytać, czy miałbyś, sąsiedzie, młotek do pożyczenia.
-    No mam, dopiero co kupiłem, ale jest mi potrzebny do pracy... Właśnie zostałem bez...
-    Rozumiem, ale oddałbym skoro świt.
-    Dobrze.
Następnego dnia zgodnie z obietnicą sąsiad zapukał do drzwi.
-    Widzisz, sąsiedzie, właściwie to jeszcze i dzisiaj byłby mi ten młotek potrzebny. Może byś mi go sprzedał?
-    Nie mogę, potrzebuję go do pracy, a do sklepu są dwa dni drogi na mule.
-    Zawrzyjmy umowę – rzekł sąsiad. – Zapłacę ci za młotek oraz za dwa dni drogi w jedną i dwa dni drogi w drugą stronę. Co ty na to?
Układ oznaczał dla niego cztery dni pracy.
Zgodził się.
Po powrocie zastał innego sąsiada czekającego na niego przed domem.
-    Witaj, sąsiedzie. Mówią, że to ty sprzedałeś młotek naszemu druhowi.
-    Tak...
-  Potrzebuję paru narzędzi. Jestem gotów opłacić cztery dni podróży i dać ci małą rekompensatę za każde narzędzie. Wiesz, nie każdy z nas ma cztery dni na zrobienie swoich zakupów.
    Były portier otworzył skrzynkę z narzędziami, z której jego sąsiad wybrał sobie obcęgi, śrubokręt, młotek oraz dłuto, po czym zapłacił i poszedł.
    „Nie każdy z nas ma cztery dni na zrobienie swoich zakupów”, przypomniał sobie dopiero co usłyszane słowa.
        Jeżeli to prawda, to znaczyło, że więcej jest takich potrzebujących, dla których mógłby sprowadzać narzędzia z sąsiedniego miasteczka.
        W czasie następnej podróży postanowił zaryzykować i na zakup narzędzi przeznaczył większą kwotę z odszkodowania. Uznał, że dzięki temu może zyskać na czasie, unikając częstego podróżowania.
        W sąsiedztwie szybko rozeszła się wieść i wielu zrezygnowało z wyruszania w podróż po swoje zakupy.
        Raz w tygodniu były portier, a obecnie sprzedawca narzędzi, odbywał podróż w celu zakupienia tego, co zamawiali jego klienci. Szybko doszedł do wniosku, że gdyby posiadał miejsce na składowanie narzędzi, mógłby sobie zaoszczędzić kilku podróży, a tym samym zarobić więcej. Wynajął więc lokal.
        Następnie poszerzył wejście do magazynu, a parę tygodni później zrobił wystawę. W ten sposób z wynajętego pomieszczenia powstał pierwszy w miasteczku sklep z narzędziami.
        Zadowolił tym wszystkich mieszkańców, którzy teraz sami na miejscu mogli kupić to co potrzebowali. Dojazdy też się skończyły, gdyż zyskał miano dobrego klienta i właściciel sklepu z sąsiedniego miasteczka dostarczał mu składane zamówienia.
        Z czasem zaczęli zjeżdżać się do sklepu mieszkańcy z odległych wiosek, unikając w ten sposób dwóch dni więcej na podróż.
        Pewnego dnia wpadł na pomysł, że przecież jego znajomy, który był tokarzem, mógłby produkować dla niego obuchy do młotków. A później.... Czemu nie? Także obcęgi, dłuta, gwoździe i śrubki.
        Żeby już za bardzo nie przedłużać, powiem ci tylko, że w ciągu dziesięciu lat człowiek ten dzięki uczciwej i rzetelnej pracy stał się niezwykle bogatym wytwórcą narzędzi. Został największym przedsiębiorcą w całej okolicy.
        Był tak zamożny, że z okazji rozpoczęcia roku szkolnego postanowił zbudować szkołę. Poza nauką czytania i pisania miano w niej uczyć sztuki i rzemiosł najbardziej popularnych w tamtych czasach.
        Dyrektor szkoły i wójt miasta zorganizowali wielki festyn inaugurujący otwarcie nowej szkoły, a także wydali wspaniałą kolację na cześć jej fundatora.
        Przy deserach wójt wręczył mu klucze do miasta, a dyrektor uścisnąwszy go, powiedział:
-    Z wielką dumą i wdzięcznością mamy zaszczyt poprosić was o wpis do księgi nowej szkoły.
-    Zaszczyt to dla mnie – odpowiedział – Myślę, że nie pragnąłbym niczego więcej, jak móc się wpisać do waszej księgi, ale nie umiem czytać ani pisać. Jestem analfabetą.
-    Wy? – z niedowierzaniem zapytał dyrektor. – Nie umiecie czytać ani pisać? Zbudowaliście przemysłowe imperium nie umiejąc czytać i pisać? Jestem zdumiony. Zastawaniem się, co byście zrobili, umiejąc czytać i pisać...
-    Mogę wam odpowiedzieć – odparł ze spokojem. – Gdybym potrafił czytać i pisać....  byłbym portierem w domu publicznym!"

piątek, 15 kwietnia 2011

Alzheimer i olej z kokosa, czyli: komu zależy na naszej niepamięci?

    Kilka słów o leczeniu Alzheimera już się pojawiło tutaj. Dziś nieco więcej informacji, bardziej z dziedziny zakazanych przez lobby farmaceutyczne, czy ogółem tych, którzy z medycyny naturalnej nie mieliby żadnych korzyści...zresztą chyba na jedno wychodzi ;-).  Artykuł w całosci od Natural health consult.

Prawdziwym świadectwem cywilizacji nie jest spis ludności ani wielkość miast, ani zbiory - jest nim rodzaj człowieka, jaki stwarza jego kraj. 

T.Huxley


     "Powstanie samego terminu choroba Alzheimera można prześledzić w najróżniejszych źródłach , więc nie będę się znęcać nad przemysłowym hobby :) , czyli nadawaniem nowych nazw czemuś , co kiedyś było po prostu problemami z pamięcią.

    Inna rzecz, iż te problemy nie zawsze powstawały na tle tych samych przyczyn i należałoby raczej pogadać o nowych, ew. zintensyfikowachy przyczynkach do starych zaburzeń , jak np.zatrucie rtęcią itp. Ale to pewnie nie ucieszyłoby tych samych, którzy tak bardzo zajęci są odpowiedzialnością za nasze życie. Nie uraduje też wielu z odpowiedzialnych mój kolejny wpis, ale zawsze mogą się najeść produkowanych przez siebie specyfików i spokojnie wykonywać zadania uznane przez siebie za jedyne słuszne.
     Za jedyną słuszną drogę uważała też podawanie farmaceutyków Dr Mary Newport, doświadczona lekarka, była dyrektorka m.in.Mease Hospital Dunedin, aktywna specjalistka w Dpt. of Pediatrics University of South Florida, dyr. oddziału neonantalnego w Spring Hill Regional Hospital na Florydzie…jednym słowem: Człowiek znający realia medycyny szkolnej.
    Pani doktor pewnie do końca swej radosnej praktyki przepisywałaby syntetyzowane specyfiki, gdyby nie przypadek (?), który odmienił jej życie pozwalając jednocześnie odmienić je innym, co istotne, na lepsze.
    U małżonka pani doktor, Stevena, zdiagnozowano w wieku 53 lat chorobę Alzheimera, zalecono leki. Nawiasem mówiąc, ostatnio opisano udowodnione rozczarowanie:) - to oczywiście cytat lekarza angielskiego:))) badanymi ponownie farmaceutykami stosowanymi w omawianym przypadku, a  w parze z rozczarowaniem wyszło jakby więcej skutków ubocznych i ciężko dający się zaobserwować minimalny zysk w niektórych przypadkach.
    Stan Pana Steve’a pogarszał się z dnia na dzień, zrozpaczona żona zaczęła (:)) szukać mechanizmów powstawania choroby. Wspomagając się pracami zaprzyjaźnionych badaczy zwróciła uwagę na zakłócenia gospodarki glukozą w komórkach mózgowych (glukoza-dostarczycielka energii do mózgu ), a bez energii…wiadomo. Jednak natura nie była aż tak okrutna, by nie pozostawić nam alternatyw i tak, alternatywnym źródłem mocy:) dla mózgu w przypadku np.głodówki, ścisłej diety itp., mogą być ciała ketonowe, produkowane w organizmie, a znane większości wyłącznie w związku ze zjawiskiem niezbyt pozytywnym dla organizmu, a zwanym popularnie kwasicą ketonową - ta występuje jednakże przy NADmiernej obecności ketonów.
    Skupienie się na odżywianiu wyłącznie substancjami dostarczającymi materiału do produkcji ciał ketonowych ( pochodzenie ketonów w organizmie można skrótowo przybliżyć ujmując je jako pośredni produkt rozpadu kwasów tłuszczowych ) mogłoby się okazać dość niełatwe, a przy tym istniałoby niebezpieczeństwo przedobrzenia, więc Dr Newport oceniła jako właściwe spożywanie olejów posiadających tzw. MTC, czyli medium chain triglycerides , po polskiemu:) – trójglicerydy kwasów tłuszczowych (niezłe opisy MTC w   ”Handbook of functional lipids” , Akoh, Casimir.C, 2006). Bogatym ich źródłem jest olej kokosowy, więc…
   35 ml oleju kokosowego dwa razy dziennie, czyli w sumie 7 łyżeczek do herbaty coconut oil wędrowało regularnie do żołądka Pana Newport. Po dwóch tygodniach pacjent poczuł się lepiej, po 37 dniach odzyskał jasność postępowania….Można było powiedzieć olej rozjaśnił mgłę niepamięci.
(Proszę pamiętać o indywidualnej tolerancji organizmu i możliwości stopniowego dopasowywania dawek).
Po roku stosowania oleju kokosowego potwierdzono u Pana N. zahamowanie atrofii mózgu, a on sam wciąż czuł się coraz lepiej.


   

    Okazało się , że MCT metabolizowane w ciele , a więc i ketony pochodzące ze źródeł od A do Z powstających drogą naturalną nie tylko chronią przed wystąpieniem objawów Alzheimera, ale i są w stanie odwracać trwające już procesy progressive dementia .
     To było dla niektórych zbyt wiele i zbyt prosto:).
     Węsząc lukier koncerny od razu zainteresowały się produkcją syntetyzowanych MCT, przepuszczono je też przez sito FDA:), badania potwierdziły pozytywną rolę MCT w chorobach:
- Gehriga (ALS- amyotrophic lateral sclerosis),
- odpornych na leki padaczkach,
- cukrzycy (paradoksalnie, ale jednak) typu I i II,
- Huntingtona,
- MS (multiple sclerosis) ….

    I to przy niepowodzeniach leków stosowanych do tej pory. A jednak efekty stosowania syntetyków nie mogły być równane z efektami naturalnie powstającymi w organizmie w wyniku dostarczanych, NATURALNYCH MCT.
    Na Alzheimera choruje w USA podobno aż 5,2 miliony ludzi,do 2050 MA ZACHOROWAĆ 15.000.000 (!!!),  przypada mu też zaszczytne, siódme miejsce w rankingu PRZYCZYN (???) zgonów. Koszty leczenia choroby na A. wynoszą ok.148 bilionów dolarów. Prawda, że ładna sumka?
A tu syntetyczne ketony z piguł nie chcą żyć w organizmie tak długo, jak naturalne! Zaledwie 3 godziny zamiast ośmiu!
    Czy w takim razie można się dziwić, że zrobiono wiele, by informacje o właściwościach oleju kokosowego, co ważne - nierafinowanego, bez dodatków tłuszczów trans (a są i takie niestety), czyli: naturalnego, nie ulepszanego coconut oil, nie dotarły do społeczeństwa?
    Może pamiętają Państwo skandal z farmaceutykiem Mediator, stosowanym przy cukrzycy? L’Express przy okazji opublikował wykaz 76 łykanych gagatków, których obecność na listach leków była co najmniej zagadkowa, ale u nas ten wykaz chyba nie znalazł powszechnego oddźwięku…Dostało się tam innym środkom dla cukrzyków, dostało się psychofarmakom …A Pan Bruno Toussaint, wydawca Prescrire (przepisywać, o lekach na receptę) ostrzegał przed Mediatorem w 1997 roku…Ostrzegali też trzej profesorowie z AFSSAPS , ale cóż oni mogli, gdy francuska Pani Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia pracowała jeszcze oprócz dla 3 koncernów farmaceutycznych, Pan Sarcozy zaś w swej młodości wykazywał się w koncernie Servier…?
    Nawiasem mówiąc, wiele wyjaśniła wypowiedź 88- letniego wówczas Pana Jacque’a Serviera -założyciela i patrona koncernu, a która zszokowała świat medycyny swoją….otwartością:))):  Lekarze stoją za nami, wszyscy kardiolodzy nas wspierają.(Liberation: Mediator, les dessous du scandale, 17.01.2010, Affaire Mediator: Jacques Servier devant la justice - J. S. poza prawem), 17.01.2011).  Nie zdziwiło, że firma nie mogła dopatrzyć się odpowiedzialności w przypadkach zgonów związanych wedle solidnych przesłanek z lekiem już wymienionym. A - w Hiszpanii był wycofany już w 2003, Francja zaczęła zabierać z rynków dopiero w 2009, w Niemczech nie chciano dopuścić  do obrotu ….Jak było w Polsce?:)))))))
Jak zwykle.
    Byłoby naprawdę przyjemnie, gdyby chociaż w przypadku Alzheimera Polska otworzyła oczy na możliwości łagodnej terapii, ale czy przyjemnie to wystarczający argument wobec : KASA!!!!!!?"

czwartek, 14 kwietnia 2011

Chłopaki nie płaczą, czyli co ma wspólnego ADHD, ADD z pozbawianiem męskości

     Kolejny post z serii: znikająca męskość. Po filmie "Plastikowa planeta"  i artykułach o ftalanach cała reszta sama wpada mi w ręce. A dla tych co mi znów bunt podniosą, że niby po co tu o takich (cytuję) pierdołach to proszę sobie pomyśleć, ile ma to związku z naszym zdrowiem, sposobem odżywiania....!
    A dla odważnych: tak, cytowane słowa pokazują prawdę, czyli znów troszkę z faktów/teorii spiskowych - jak kto woli, a ze względów modnej osatnio ustawy o inwigilacji Internetu (zorientowani wiedzą co konkretnie jest inwigilowane) niektóre słowa zostały zastąpione "xxx"- co bym za jakiś czas nie musiała całego bloga usuwać....tak tchórz ze mnie ;-)

Spitzer and the ‘Deballing’ of Masculinity
http://www.davidduke.com/general/medicating-children-and-the-add-adhd-scam_2245.html
Patrick Grimm, tłumaczenie Ola Gordon


    "Czy wiesz, że xxx psychiatra (xxx psychiatrzy stanowią około 90% lekarzy w tym zawodzie), dr Robert Spitzer wymyślił całą fikcyjną diagnostykę Attention Deficit Disorder [zaburzenia koncentracji]?  Czy pomyślisz nawet, by mogło być inaczej?

     Nasze dzieci pooznaczano etykietami ADD i ADHD [Attention Deficit Disorder Hyperactive - nadaktywność] – a biurokracja, carowie edukacji i aparatczycy używali tej fałszywej diagnozy psychiatrycznej jako pretekst do otumaniania naszej młodzieży.          
     Ponieważ chłopcy częściej wykazują wszystkie objawy ADD i ADHD, są oni pierwszymi królikami doświadczalnymi wykorzystywanymi przez inżynierów społecznych, którzy kierują naszymi wypaczonymi lewicowymi szkołami rządowymi.

     Mówiąc krótko, oni „odjajczają” [przepraszam, wymyśliłam to słowo - tłum.] naszych chłopców w Ameryce przy pomocy tabletek i leków, robiąc z nich elastyczne i uległe sługi programu jednego świata, który wymuszają na nas xxx, czy nam się to podoba, czy nie. Nasi amerykańscy chłopcy, którzy pewnego dnia będą dorosłymi mężczyznami, są karceni za agresywność, porywcze, beztroskie zachowanie i ich męskie cechy. Innymi słowy, są krytykowani za wszystko co sprawia, że mężczyzna jest męski. Muszą być feminizowani, zmiękczani i osłabiani tak, by można ich kontrolować. Muszą stać się bardziej jak dziewczyny i kobiety, ponieważ dziewczęta i kobiety są bardziej uległe i kierują się bardziej uczuciami, niż logiką i wolą władzy. Jest to parodia wychowania, której każdy z nas powinien się wstydzić.     
     My xxx pozwoliliśmy, by tak się stało, pozwoliliśmy by nasze dzieci były naćpane i ogłupiane przez Stowarzyszenie Edukacji Narodowej i wielu innych neo-komunistycznych instytucji, które są w większości prowadzone przez szalenie liberalnych xxx na najwyższych szczeblach.
    Ale to nie jest cała historia. Tego xxx psychiatrę, który napisał kłamliwą książkę o tych pseudo-zaburzeniach, najwyraźniej ruszyło sumienie lub  zmienił swoje poglądy w obliczu narastających dowodów, że to wszystko było zaaranżowaną farsą.
     „Dr Spitzer, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, teraz mówi, że klasyfikacja ta doprowadziła do tego, że wiele osób zdiagnozowanych jest jako zaburzonych medycznie, podczas gdy ich zmiany nastroju i zachowania były po prostu normalnym uczuciem szczęścia i smutku.”[1]
    Cóż, dobra robota, Bob! Potwierdzasz to, o czym wielu z nas krzyczało od lat! Konserwatyści przez ostatnią dekadę dawali straszne ostrzeżenia, że cały ten ruch ADD-ADHD to tylko kontrolowanie krnąbrnej młodzieży, głównie chłopców, bardziej niż jakakolwiek realna obawa o dolegliwości umysłowe lub psychologiczne.
    Kreatywność jest zabijana przez szpikowanie lekami naszych męskich potomków. Gdyby spojrzeć w przeszłość, to najprawdopodobniej dowiedzielibyśmy się, że wiele najtrudniejszych dzieci okazało się być najbardziej kreatywnymi. Obecnie byliby poddani lobotomii i zrobotyzowani dzienną dawką, codziennym ćpaniem, by zabić ich wolę zachowywania się zgodnie z naturą.

     Blogger na Media Watch określa to najlepiej, gdy (Geraldine) mówi:
     „Brawo Media Watch za ujawnienie fałszywej opowieści o Dr Spitzerze i ADHD. Ci z nas zainteresowani ADHD musieli poddawać się tego typu rzeczom przez ostatnie 20 lat i poczyniło to niezmierzone szkody. Promuje nienaukowe podejście do tej choroby i zachęca tych, którzy handlują produktami i terapiami, które nie działają. Ofiarami w tym wszystkim są ci z ADHD, którzy muszą nosić piętno zaburzeń, które były uznawane zbyt długo jako „uczciwa gra” dla paszkwilowania i wprowadzenia w błąd. Podobnie jak w przypadku opowieści o burdelach, media mają skłonność do sensacyjnego nagłaśniania problemu, podczas gdy w tym samym czasie moralizowanie o tym jest niepożądane. Mam nadzieję, że będzie się bardziej zwracać uwagę na to, co powiedzą w przyszłości.” [2]

    Więc mówię, amen i dobranoc żydowskiemu otępianiu młodzieży amerykańskiej, brytyjskiej i wielu innych narodowości. C. S. Lewis stwierdza mądrze, że Wszyscy chcemy postępu, ale jeśli jesteś na złej drodze, postęp oznacza robienie wolty i idziesz z powrotem na właściwą drogę; w tym przypadku, człowiek, który zawraca najwcześniej jest najbardziej postępowym.[3]

    Nadszedł czas, by skręcić o 180 stopni z drogi do zniszczenia, po której idziemy, paląc gumy w 6-cylindrowym silniku w wyścigu do naszego upadku. Jeśli Robert Spitzer jest na tyle człowiekiem, aby przyznać się do błędu lekarza, to z pewnością nasi edukraci i mafijne związki nauczycieli mogą zrobić to samo. I czy nie jest śmieszne, że łuk zła ADD-ADHD przyszedł z tego samego źródła co homoseksualne wybryki, fałszywe feministyczne gry i handlarze krwią przemysłu aborcyjnego?
     Ostatnio, kiedy ktoś zwraca uwagę, że xxx lub garstka xxx wspiera nowy rodzaj działalności wywrotowej, biorę głęboki oddech i spokojnie mówię: „Ale oczywiście oni to robią. Czy może być inaczej?” Nie, naprawdę nie może być".

Żródła od Maruchy:
[1] http://www.thisislondon.co.uk/news/article-23388389-details/The+great+ADHD+myth/article.do
[2] http://www2b.abc.net.au/tmb/Client/Message.aspx?b=33&t=33&a=0&ps=20&m=1156&dm=1
[3] http://www.brainyquote.com/quotes/quotes/c/cslewis132782.html


............................
Źródło całego artykułu od Gajowego:
 http://marucha.wordpress.com/2011/03/02/spitzer-i-pozbawianie-meskosci-czyli-oszustwo-adhd/

środa, 13 kwietnia 2011

8 minut o witaminie D, cz. 1

     Jakiś czas temu mogliście przeczytać u mnie na temat witaminy B17, witaminy C, a potem o papaji jako wyjątkowym leku na wszelkiego rodzaju nowotwory. Dzisiaj kolejny post w tej tematyce.
     Filmik, około 8 minut (TYLKO), z którego dowiemy się: kilka szczegółów na temat witaminy D, o tym, że można nią wyleczyć wspominane nowotwory, ostereopozę, i praktycznie każde przeziębienie, oraz o tym dlaczego Codex Alimenatrus jest tak bardzo szybko i niestety sprawnie wprowadzany w życie. A co ciekawsze poznamy ważnn fakt na temat przedawkowania wit. D ;-)

           



......................
Źródło:
1. http://www.youtube.com/embed/xk-6ypMdcCk

sobota, 9 kwietnia 2011

Cukier nasz wróg czy przyjaciel?

"Cukier przyszedł odwiedzić..." - czyli w jaki sposób cukier staje się szkodliwym gościem w naszym organiźmie. Ewcia tłumaczy to nam w prosty, ciekawy i bardzo wesoły sposób.

              



       "Cukier każdego rodzaju - czy to naturalny, który znajduje się w miodzie o owocach (fruktoza), czy rafinowany biały kryształ (sacharoza) - powoduje zmniejszenie wydzielania sokówżołądkowych i wstrzymuje naturalną zdloność żołądka do ruchu. Cukry nie są trawione w ustach, jak produkty zbożowe, ani w żołądku, jak mięso. Kiedy spożywa sie je oddzielnie, szybko przelatują przez żołądek do jelita cienkiego. Kiedy jednak zjada się je z innymi produktami - np. z miesem lub z chelebmw kanapce, zatrzymują sie na jakiś czas w żołądku.
     Cukier z chleba, coca-cola razem z hamburgerem i słdoką bułeczką siedzą tam, czekając aż ulegną strawieniu. Gdy żołądek pracuje nad białkiem zwierzęcym i rafinowaną skorbią z chleba, cukier w warunkach ciepła i wilgotności, jakie panują w żołądku, powoduje szybką kwaśną fermentację.
Jedna kosta cukru w kawie po zjedzeniu kanapki wystarczy, by w twoim żołądku zaczęła się fermentacja. Jeden słodki napój wypity do hamburgera wystarczy, by twój żołądek zamienił sie w aparat do detylacji.
    Cukier z płatkami zbożowymi - słodzonymi obojętnie: w pudełku czy na talerzu - niemal gwarantuje kwaśną fermentację."


.............................................
Źródła:
1. http://www.youtube.com/watch?v=J1Yj75m7e0g&feature=player_embedde
2. "Sugar blues. Zniewoleni przez cukier." - William Dufty

piątek, 8 kwietnia 2011

Sens ciszy...


       "W zwyczaju mnichów jest to, że często przebywają na pustkowiu, gdzie z dala od zgiełku i pokus świata poświęcają się modlitwie i medytacji. Któregoś dnia do takiej pustelni przybył zabłąkany wędrowiec i poprosił mnicha o łyk wody. Mnich zaprowadził go do dużej kamiennej stągwi, by ten ugasił pragnienie. Nieznajomy zaczerpnął kubkiem wody i napił się do syta. Pełen wdzięczności i nieco ośmielony zadał mnichowi pytanie.
– Powiedz mi, proszę, jaki sens ma życie w tej samotni? Po co to robisz?
– Popatrz na wodę - i gestem wskazał stągiew. – Co widzisz?
– Nic nie widzę - odparł.
Po krótkiej chwili ciszy mnich powtórzył gest i pytanie: – Co widzisz?
– Widzę samego siebie - odparł nieznajomy.
– I to jest odpowiedź na twoje pytanie - odrzekł mnich. – Gdy po raz pierwszy zajrzałeś do zbiornika, woda była wzburzona, bo przed chwilą zanurzyłeś w niej kubek. Nie zobaczyłeś niczego. Teraz jednak tafla wygładziła się i uspokoiła. W tym możesz poznać, jaki jest sens ciszy. Dzięki niej możesz ujrzeć samego siebie. A poznając siebie, poznasz najskrytsze tajemnice świata.
– Jak to możliwe? - zdziwił się wędrowiec.
– Gdy twój umysł będzie tak spokojny jak tafla wody w stągwi albo jak tafla jeziora o wschodzie słońca, wtedy najmniejsze źdźbło trawy, najmniejsza muszka go poruszy, wywołując ogromne koła. Gdy twój umysł będzie wzburzony jak fale oceanu, to wpaść może nawet dziesięciotonowy głaz, a go nie dostrzeżesz".


czwartek, 7 kwietnia 2011

ciasto jabłkowo- mangowe (raw food)

       Kolejny przepis na surowe ciacho. Dziś przepis w całości od Ewelinki naszej. Pokazywała go już baaaardzo dawno temu, więc potraktujmy ten post jako przypomnienie, albo dla nowych czytelników jako ciekawostkę, cudowny przepis.




zdjęcie i ciasto autorstwa Ewci
 

CIASTO JABŁKOWO - MANGOWE

Składniki:
*3 kubki namoczonych migdałów
*1 1/2 kubka daktyli
*2 kubki suszonego mango i jabłek ( lub innych owoców, które kochacie) moczonych w 2 szkalnkach filtrowanej wody, przez okolo 30 minut





Przygotowanie: migdały zblendować (nie za długo, gdyż wydzieli się z nich olej), potem osobno zblendować daktyle aż do uzyskania papki lub jednolitej pulpy. Następne oba produkty wyrobić na gładką masę, i wyłożyć ją na głębszy talerz. Mango i jabłko zblendować na gładką masę i wylać ją na bazę. Posypać szczyptą miłość i włożyć na ok. 3 godziny do lodówki.


A tutaj instrukcja wykonania na filmikach:









.................................................
Źródła:
1. http://surowadieta.blogspot.com/2010/05/mango-apple-pie.html
2. http://www.youtube.com/watch?v=dK7vEag8IEY&feature=related
3. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=tBBEsmp8DBk

wtorek, 5 kwietnia 2011

Czy warto się szczepić przeciw tężcowi? Naga prawda o szczepionce

     Dziś znów o szczepionkach...a może bardziej o tym czym jest tężec, po co i dlaczego jest szcepionka na to coś, jak rozwija się zakażenie, czym w ogóle jest zakazenie. Tekst w całości cytowany i nie ukrywam, że dla wytrwałych ;-)

     "W kolejnej odsłonie o roli szczepień zajmiemy się tężcem, ponieważ wiosna już już, a lato tuż tuż i zaraz wyruszą do pracy rzesze wiernych ogrodników i będą się ”zastanawiać” nad tężcem. Równie dobrze można się go obawiać wychodząc codziennie z domu,bo najwięcej bakterii Clostridium tetani znajduje się właśnie w ulicznym kurzu oraz..no tak, jednak w  porządnie nawiezionej ziemi ogrodniczej.

ALE :”bać się tężca to trochę tak,jak bać się,że uderzy w nas meteoryt”(dr S.Wild) - bo takie właśnie jest prawdopodobieństwo zachorowania na tę chorobę.

Więc po pierwsze: strachu odejdź.
Po drugie:zapoznajmy się z tym,co określa się tężcem i dlaczego prawdopodobieństwo wystąpienia symptomów tej choroby jest tak rzadkie.

      Najpierw rzućcie okiem na mapę WHO - nie musicie szukać, podpowiem: Polska Wikipedia, pod hasłem tężec ma też - bardzo malutką, ale ma - mapę WHO przedstawiającą występowanie tężca na świecie. Zanim ją odgrzebiecie, przypomnijcie sobie o intensywnych, letnich akcjach promocyjnych szczepień przeciwko tężcowi. Już pamiętacie? No to teraz zapraszam do mapy - oczywiście, jeżeli ktoś (z wiadomych powodów :-) )nie uznaje wiki,może pogrzebać w oryginalnych dokumentach WHO - uprzedzam,w tym wypadku nie będzie różnic, ale proszę szukać.
      Spójrzcie na występowanie tężca,na tereny oznaczone czerwono,żółto…tam jest tężec.I rzućcie okiem na Europę.Szaro.Hej….w Europie wg mapy NIE MA tężca?Na to wygląda. No to jeszcze zerknijmy na legendę - co tam pisze?Szary kolor oznacza…..brak danych!!!Tak na wszelki wypadek, prawda? Żeby nie powiedzieć, że nie ma, bo jakby to wyglądało? Ale jeżeli by się oznaczyło, że jest,to ktoś by może poprosił o dane, a wtedy….No jak,jak to wytłumaczyć, że w całych Niemczech rocznie zachorowuje na tężec maksymalnie 8 do 10 osób z których jedna do dwóch umiera a w takiej Szwajcarii w ogóle jedna do dwóch? Pod warunkiem,że właściwie zdiagnozowano:-)
WHO i nie ma danych???
A dla tych paru osób…..tyle szczepionek? Lepiej napisać „brak danych”.

     A zresztą-czy nie zastanowiło Was,że w okresie histerii ptasiej, a potem i świńskiej grypy moment kulminacyjny nastąpił na niemiecko-polskiej granicy? Właśnie tam „zanotowano” najwyższy procent zakażonych..o pardon,podejrzanych o zakażenie….Niemcy zbystrzeli błyskawicznie i gdzieś te szczepionki trzeba było upchnąć, no a gdzie jak nie po sąsiedzku? Tylko udowodnić,że za płotem grypa - jakie to proste….Politycy ukraińscy też pomyśleli o przyszłości swego narodu;-)…chyba gadali z niemieckimi……
Tężec, czyli Tetanus.
      W informacjach podręcznikowych, leksykonowych, czytamy najczęściej, że powodowany jest bakteriami anaerobowymi, które dostają się do rany, tam z kolei uwalniają tzw.Tetanus toxin, czyli truciznę (tetansospasminę a właściwie tetanospasmina jest jedną z toksyn uwalnianych w tym wypadku, ale wg obecnej wiedzy  najznaczniejszą w tężcu), która podąża szlakiem tzw. transportu axonalnego (proces komórkowy odpowiedzialny za ruch m. in. tego typu substancji, protein, ale nie tylko z i do komórek neuronowych) do m. in. rdzenia kręgowego, pnia mózgu, powodując skurcze, szkody….Śmiertelna choroba, krótko mówiąc i szczepionki mają antytoksynę, która te toksyny ma neutralizować etc.Tym podobne w każdym razie wynurzenia można spotkać w każdej „fachowszej” oficjalnej wersji tłumaczenia tężca.

      Ale ale….jeżeli wg równie oficjalnej wersji medycyny szkolnej wynikiem działania szczepionki jest IMMUNIZACJA (co tłumaczyłam w poprzednim odcinku:-) przeciwko „zarazkom” poprzez wprowadzenie do organizmu przeciwciał (szczepienie pasywne) lub sprowokowanie przez jej iniekcję (wstrzyknięcie) „osłabionych zarazków” tworzenia tychże przeciwciał (szczepienie aktywne, też wcześniej tłumaczone).
Hmmm…Niestety, według tej definicji szczepionka przeciw tężcowi ….wcale szczepionką być nie może.
Z bardzo ważnego powodu: NIE ISTNIEJE ANI NATURALNA ANI SZTUCZNA IMMUNIZACJA PRZECIWKO Tężcowi, przeciwko bakteriom Clostridium tetani (bo tak się nazywają ), tak samo, jak nie istnieje immunizacja przeciwko dyfterytowi (błonica).To nie jest możliwe i byłoby kompletnym bezsensem wszczepiać „osłabione” zarazki.

    Osoba, która zachorowała kiedyś na tężec,może zachorować po raz drugi - przebycie go nie uodparnia na następne zachorowanie.Tak samo z dyfterytem (bakterie corynebacterium diphteriae).

     Clostridium tetani są praktycznie wszędzie, są też bardzo odporne.Codziennie jesteśmy z nimi konfrontowani i…..nie dochodzi do zakażeń. Ale za to codziennie wiele osób ginie w wypadkach - tu statystyki są niemiłosierne i niestety - najczęściej prawdziwe - czy z tego powodu zrezygnujecie z jeżdżenia samochodem?!
     Kiedy spytacie lekarza zalecającego Wam szczepienie przeciw tężcowi o wskazania, usłyszycie, że „choroba śmiertelna i zakazić się łatwo”. Mogą Wam być zaprezentowane mrożące krew w żyłach zdjęcia noworodków w tężcowym spazmie lub dorosłych z tężcowym uśmiechem lub wyprężonym w ostatnim skurczu ciałem. Z pierwszym - że może być chorobą śmiertelną - połowicznie się zgadzam - połowicznie, bo można leczyć, drugie - właśnie tu wyjaśniam.

    Spytajcie o skład „szczepionki”- o aluminiumhydroxid - potencjalny wyzwalacz chorób autoimmunologicznych (encephalie, szkody neurologiczne itp.).Tego pewnie nie usłyszycie, bo i skąd, jeżeli na informacji dołączonej do szczepionki znajduje się taka cwana formuła: ”Nie zaobserwowano. Ponieważ efekty uboczne, które stałyby w czasowym związku ze szczepieniem często nie są zgłaszane….”Nie ma zgłoszenia - nie ma efektów ubocznych".
Pytam,gdzie tu jest „primum non nocere?!”

niedziela, 3 kwietnia 2011

"Plastikowa planeta" czyli 95 minut nie tylko dla ekologów

     Rewelacyjny dokument Wernera Boote. Człowiek, który dosłownie dorastał w cieniu tworzyw sztucznych. Dziadek filmowca był dyrektorem niemieckiego oddziału firmy Interplastik, pionierskiego przedsiębiorstwa na polu produkcji plastiku. Boote pamięta jeszcze ekscytację wywoływaną przez kolorowe zabawki przynoszone do domu przez dziadka, ale fascynacja syntetykiem dawno już ustąpiła w jego życiu miejsca sceptycznej ciekawości.
      Film nie tylko dla ekologów i osób dbających o czyste środowisko, ale dla każdej osoby, która ma chociaż 1 rzecz wykonaną z plastiku w swoim domu, która ma dzieci, lub je planuje, dla tych osób, które przewlekle chorują, dla tych co robią zakupy....czyli dla każdego ;-)




Dlaczego warto obejrzeć ten film:
  • dowiemy się z niego jaką ilość plastkikowego tworzywa człowiek wyprodukował do dnia dzisiejszego,
  • co zrobił beligijski chemik Leo Hendrik von Baekeland w 1907 r. i dlaczego wywrócił tym świat do góry nogami,
  • od czego jako kosnumenci jesteśmy uzależnieni i dlaczego tak ciężko z tego uzależnienia wyjść,
  • ile żywności ma kontakt ze szkodliwymi substancjami zawartymi w plastiku,
  • kiedy dana rzecz wyprodukowana z plastiku staje się trująca i uwalnia najwiecej toksyn,
  • co się dzieje w naszym organiźmie gdy wypijamy wodę z butelki,
  • co się dzieje gdy myjemy wrzącą wodą butelkę na mleko dla naszej pociechy,
  • czym są ftalany,
  • dlaczego pomimo tzw. norm, atestów, zakazów i nakazów stosowania szkodliwych substancji są one nadal używane,
  • w jaki sposób plastik wpływa na naszą płodność,
  • jak zmieniają się komórki rozdrodcze danej płci na obojnacze,
  • zobaczymy największe wysypisko śmieci na świecie i w jaki sposób ludzie starają się zarobić tam parę groszy,
  • poznamy fakt: w  morzach i oceanach plastiku jest sześć razy więcej niż żywego planktonu,
  • dowiemy się, że plastik obecny jest nawet w ludzkim organizmie, krążąc w układzie krwionośnym,
  • poznamy odpowiedź na pytanie: jak bardzo codzienny kontakt z plastikiem szkodzi zdrowiu?
  • kto ponosi odpowiedzialność za tony odpadków na pustyniach? i w jaki sposób są krecone wielkie hity kinowe,
  • usłyszymy to,co tak naprawdę powinniśmy wiedzieć o tworzywach sztucznych, a co przemysł syntetyczny stara się zataić,
  • poznamy fakty dotyczące ilości śmieci w naturze i ich wpływu na to co zjadamy, 
  • i wiele, wiele innych faktów, ciekawostek!


    "W poszukiwaniu prawdy reżyser wybrał się w podróż dookoła świata, rozmawiał z naukowcami i przedstawicielami największych producentów plastiku. Bezkompromisowe śledztwo Bootego, dynamiczny montaż, efektowne zdjęcia i muzyka legendarnej grupy The Orb sprawiają, że wyprawa ta staje się fascynującą, ale i niepokojącą opowieścią o cywilizacji zakutej w kajdany z plastiku".




Zwiastun filmu:







1 część filmu:





Kolejne części można obejrzeć TUTAJ.




     Dodatkowo na temat ftalanów przeczytasz tutaj, a kilka słów na temat pieluszek tzw. pampersów tutaj.
Artykuł "Plastki nas trują."




 .......................................
Źródła:
1. http://alterkino.org/plastikowa-planeta
2. zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=PJw4BdaqBQU&feature=related
3. film: http://www.youtube.com/watch?v=sc9W4ydwg5M

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj przez e-mail: